Wiecie, co szkodzi naszej transformacji energetycznej? Węglowa dezinformacja

Pamiętam, jak w telewizji były tylko dwa polskie programy i jeden - ciągle śnieżący - czeski. Wybór filmu na wieczór był banalnie prosty. Dzisiaj, w erze streamingu, to już niekiedy zadanie arcytrudne. Zwłaszcza, żeby znaleźć jakaś perełkę. Bo za dużo opcji. I tak samo jest z informacją w dobie internetu. Te prawdziwe wiadomości coraz częściej przykrywa stos manipulacji i fake newsów. Niestety, dotyczy to także naszej transformacji energetycznej i branży węglowej.

mat. PGE GiEK
Elektrownia Rybnik

Wszyscy wydobywają węgiel tylko w Polsce nie można bo tak rozkazuje niemiecki okupant - przekonuje pan Krzysztof na Facebooku.

Tymczasem rząd i minister energii płaci kopalniom za ograniczenie wydobycia i zamykanie kopalń. Górnicy z doświadczeniem są zwalniani i wysyłani na emerytury. I mamy sabotaż gospodarki i zubożanie Polaków na niespotykaną skalę - twierdzi z kolei pan Paweł.

Pewnie z tego typu narracją spotkaliście się nieraz w social mediach. Zgodnie z nią wszyscy, nawet Niemcy stawiają na węgiel, tylko Polska od niego się odwraca, a przecież ma w tym względzie tak ogromny potencjał, prawda?

Nie do końca. A tak na serio, to takie przedstawianie sprawy jest zwyczajną manipulacją. Zaczynając od tego, że nasi zachodni sąsiedzi ciągle widzą w czarnym złocie energetycznego wybawcę. Owszem, Niemcy zdecydowały się na uruchomienie wszystkich swoich elektrownie węglowych, ale wyłącznie w ramach rezerwy strategicznej, żeby ewentualnie wspomóc OZE.

Nic więcej. W niemieckim miksie energetycznym węgiel już dawno nie gra pierwszych skrzypiec. Nie wierzycie? Przykład z 10 września: energia słoneczna miała ok. 62 proc. tego tortu, wiatrowa - ok. 10 proc. Bardzo podobny wynik zaliczył węgiel, też ok. 10 proc.

Czarne złoto na ratunek gazu ziemnego

Ale zabezpieczenie się przed zależnymi od pogody OZE węglem, to tylko jedna strona medalu. Na obecne odrodzenie czarnego złota u naszego zachodniego sąsiada zdecydowanie wpływ ma sytuacja geopolityczna, a w szczególności konflikt na Bliskim Wschodzie i blokada Cieśniny Ormuz - jednego z ważniejszych szlaków handlowych dla rynków ropy naftowej i właśnie błękitnego paliwa.

Przez to ceny tych surowców ponownie biją rekordy. Na holenderskiej giełdzie, europejskim benchmarku dla gazu ziemnego, jedna megawatogodzina jest teraz wyceniana na ponad 83 euro. Tuż przed starem sezonu grzewczego jest wiec bardzo drogi. Dla porównania: rok temu o tej porze za gaz płaciliśmy w okolicach 31 euro. Mówimy więc o wzroście na poziomie prawie 168 proc. raptem w 12 miesięcy.

Ale co cena gazu ma do niemieckiego węgla? Całkiem sporo. Chodzi bowiem o zapasy błękitnego paliwa. Po napędzanym przez Moskwę kryzysie energetycznym w 2022 r. UE ustaliła zasady, wedle których magazyny gazu poszczególnych krajów muszą w okresie od października do grudnia osiągnąć 90 proc. wypełnienia.

Obecnie zaś średnia wypełnienia magazynów gazu UE (stan na 13 września) wynosi ok. 68 proc. To najgorszy wynik od lat. I raczej jest pewne, że w tym roku tego progu 90 proc. wielu krajom nie uda się osiągnąć. Dlatego właśnie Niemcy zerkają w kierunku węgla.

- Być może będziemy musieli utrzymać istniejące elektrownie węglowe w działaniu dłużej. Nie zamierzam narażać na szwank rdzenia naszych dostaw energii tylko dlatego, że lata temu ustaliliśmy nierealistyczne daty wycofywania - przyznał kanclerz Niemiec Friedrich Merz w trakcie tegorocznego kongresu FAZ.

Najniższe zapasy gazu od początku pomiarów

Innymi słowy: Niemcy boją się, że im zabraknie gazu ziemnego, stąd uruchamianie elektrowni węglowych. Magazyny gazu naszych zachodnich sąsiadów o pojemności ok. 247 TWh, są największe w Europie. Dla porównania: możliwości polski w tym względzie są na poziomie tylko ok. 36 TWh.

Obecnie zaś te niemieckie magazyny wypełnione są jedynie w ok. 55 proc. To najgorszy wynik od początku tego typu pomiarów, czyli od 2011 r. Nic więc dziwnego, że niemieckie stowarzyszenie magazynów gazu INES przestrzega przed ewentualnymi niedoborami gazu w trakcie najbliższej zimy.

- Przy ekstremalnie niskich temperaturach poziom napełnienia na poziomie około 77 proc. (taki próg Niemcy mogliby osiągnąć 1 października - red.) jest niewystarczający - przyznaje Sebastian Heinermann, dyrektor zarządzający INES.

Wychodzi więc na to, że ten niemiecki węgiel to wyłącznie recepta na OZE i też na obecne kłopoty na rynku gazu ziemnego. O jakimkolwiek stałym powrocie do czarnego złota nie ma mowy.

Gornik kopalnia PGG

Może Cię zainteresować:

Coraz mniej górników w polskich kopalniach. Tego trendu już nie odwrócimy

Autor: Michał Tabaka

16/09/2026

KWK Wujek

Może Cię zainteresować:

Fotograficzne pożegnanie Kopalni "Wujek". Kadry, ale też historie ludzi w numerze specjalnym gazety-fotograficznej.org

Autor: Katarzyna Pachelska

04/05/2026

Zbiórka dla Marceliny

Może Cię zainteresować:

Dramatyczny finał „Rajzy dla Marceliny”. Rowerzysta pobity za śląską czapkę, internet odpowiada rekordową solidarnością

Autor: Tomasz Borówka

15/09/2026

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama