Ziemia i woda
Zanim ktokolwiek wymyślił Park Śląski, zanim powstały aleje, Rosarium, zoo, stadion, zanim pojawiły się pierwsze łopaty i pierwsze plany – była ziemia. Pofałdowana i pocięta naturalnymi obniżeniami, zbudowana z piaskowców i iłów karbońskich, z glebami płytkimi i przepuszczalnymi. Taka, która nie trzymała wody na powierzchni, ale też nie pozwalała jej zniknąć.
To był teren, na którym woda pojawiała się nagle i znikała bez ostrzeżenia, by potem powrócić inną drogą – tworząc wysięki, strużki, mokradła. I nieomylnie podążając za grawitacją, zawsze szukała najniższego punktu.
To był krajobraz żywy, nieustannie pracujący.
I właśnie w takim krajobrazie narodziło się źródełko.
Źródło św. Jana
Na wzgórzu między Chorzowem a Katowickim Dębem, nieopodal dawnej, legendarnej wsi Białobrzezie (kto ją tam wie, czy istniała naprawdę i czy faktycznie na Wzgórzu Planetarium – ale czy to najważniejsze?), biło źródło, które ludzie uważali za cudowne. Zwało się Źródłem św. Jana. Przyjeżdżano po wodę „dla uzdrowienia”, obmywano twarze, zabierano ją do domów. Było to miejsce kultowe, lecznicze i znane w całej okolicy. A do tego otoczone legendami o podziemnych dzwonach .
To źródło było najstarszym żywiołem dzisiejszego Parku Śląskiego. Biło, bo chciała tego geologia. Bo iły zatrzymywały wodę, piaskowce ją prowadziły, a teren miał naturalny spadek.
I biłoby dalej – gdyby nie człowiek.
Leśny intruz: jak uciekła woda
W 1903 roku w Lesie Chorzowskim zaczęto kopać szyb wentylacyjny dla kopalni – dzisiejszy Leśny Szyb. Kopiący naruszyli warstwe wodononośną i prace były utrudnione przez ogromne ilości zalewającej drążony szyb wody. W końcu przebito w skale otwór, którym woda zaczęła spływać w głąb kopalni. Stamtąd odpompowywano ją na powierzchnię.
Ale tutaj, w rejonie Leśnego Szybu, stało się to, co opisywała nawet prasa :
„Źródło św. Jana przed kilku laty przez kopalnię podebrane, zniknęło.”
Woda znalazła nową drogę – w dół, do kopalnianch chodzików. Źródło wyschło. Zniknęło z powierzchni.
Ale nie z pamięci terenu.
Strumień odżywa
Na mapie topograficznej, sztabowej „setce” z czasów II RP, na terenie dzisiejszego Parku Śląskiego, nieopodal Leśnego Szybu,, widzimy jednak falistą linię. Strumień. Ciek. Nowy wypływ. Woda wróciła!
Jako wciąż ten sam hydrologiczny fenomen. Spływająca ze wzgórza woda odnalazła nową szczelinę, przypomniała osbie o dawnym spadku terenu i drodze przez depresję terenu. Zaś najstarsi żyjący mieszkańcy Chorzowa i Dębu mogą pamietać, że odnowionemu źródłu nadal przypisywano prozdrowotne właściwości i znów zaczęto je chętnie nawiedzać w celach leczniczych.
Jak było, tak było – powrót wody był to zaiste cudowny.
Wizjonerzy WPKiW. Teatr i organy
Gdy powstawał Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku, główny projektant WPKiW Władysław Niemiec i jego zespół zobaczyli w wodzie nie problem, lecz potencjał. W sektorze kulturalno‑społecznym zaplanowali większy niż Tereny Festynowe teatr na wolnym powietrzu oraz organy wodne.
Woda miała spływać tarasami i tworzyć mini‑wodospady, zasilać fontanny oraz – reagując na klawisze – tańczyć w świetle i muzyce.
To był projekt śmiały, nowoczesny, poetycki. Próba stworzenia sztuki z żywiołu.
Ale woda miała inne plany.
Niniwa WPKiW, która nigdy nie powstała
Teatr na wolnym powietrzu zaczął powstawać. Wykopano ogromną nieckę. Usypano nasypy. Zaczęto modelować teren.
Potem jednak zabrakło pieniędzy. Dla imprez masowych musiały wystarczyć gotowe już obiekty: Stadion Śląski i Kręgi Taneczne (z którego to zadania wywiązały się zreszą doskonale). Projekt porzucono. Po jednej z najkosztowniejszych, a najbardziej chybionej inwestyci w calej historii Parku Śląskiego pozostały tyleż ogromne co tajemnicze nasypy i stawek, w którym w roli aktorów i uzyków koncertują tylko żaby. Dziś to klimatyczne miejsce może wręcz przywodzić na myśl wzgórze, pod którym przez wieki drzemały ruiny starożytnej Niniwy.
A same organy wodne?
Najlepsze epitafium dla nich sfromułował poeta Aleksander Baumbardten we wstępie do albumu „Śląski Park Kultury” z 1959 r. (teatr na wolnym powietrzu wyłonił sie już z ziemi, ale Komitet Budowy WPKiW już wiedział, że projekt idzie naprzód jedynie siłą inercji), wypowiedział prawdę najprostszą i najgłębszą:
„Wody nie chciały utrzymać się w miejscach wyznaczonych im przez człowieka.”
Gdyż woda architektom i wykonawcom uciekała, znikała i znienacka pojawiała się gdzie indziej. Nie dając się zamknąć w zbiorniku i kategorycznie odmawiając współpracy z projektem.
I tak oto organy wodne nigdy nie powstały.
Leniwa woda
Dziś, gdy spojrzymy np. na mapę Geoportalu, zobaczymy tam nasypy otaczające nieckę po niedoszłym amfiteatrze, a także mały staw, który wypełnia jej najniższy punkt.
Stawek nie powstał w tym miejscu przypadkowo. To jest ostatni ślad po strumyku, który narodził się jako źródło św. Jana, zniknął przez Leśny Szyb, odrodził się w czasach w II RP, po czym został przecięty przez budowę teatrem, a dziś… zajął jego miejsce.
Woda usiadła. Znalazła najniższy punkt. I została.
Lenistwo i siła w jednym.
Człowiek wreszcie słucha
A przecież w dokumentacji Parku Śląskiego pojawia się dziś punkt:
„Rewitalizacja potoku płynącego spod Planetarium wraz z przywróceniem funkcji hydrologicznych i biologicznych.”
To jest ciągle ten sam ciek. Ten sam żywioł. Ta sama woda.
Tak jakby po wszystkich tych latach człowiek wreszcie mówił: odkryjmy cieki, przywróćmy naturalne przepływy, pozwólmy wodzie płynąć tam, gdzie chce. Współpracujmy z terenem, a nie walczmy z nim.
I tak oto, na snaszych oczach, szykuje się kolejny powrót prastarej wody.
Woda była pierwsza i będzie ostatnia
Historia Parku Śląskiego to nie tylko historia ludzi, projektów, wizji i porażek. To przede wszystkim historia wody, która biła jako źródło św. Jana, zniknęła przez kopalnię i wróciła jako nowy strumień. Potem miała zostać instrumentem, ale zamiast tego wypełniła nieckę po porzuconym teatrze – zostając jedyną reżyserką, która kiedykolwiek wystawiła spektakl na jego scenie. A dziś wraca w planach rewitalizacji.
Woda pamięta, powraca i wybiera swoje miejsce. A człowiek chyba wreszcie zaczyna to rozumieć.
Może Cię zainteresować:
Szyb zmartwychwstania. Niezwykła historia górników, których już opłakiwano
Może Cię zainteresować:
Oś Ryb w Parku Śląskim. Znajdziesz tę ukrytą linię, która łączy ważne punkty w parku?
Może Cię zainteresować: