Conieco, czyli jak niemiecki fast food próbował podbić Górny Śląsk. Pierwsze restauracje otworzył w Chorzowie i Tarnowskich Górach

Pamiętacie czasy, gdy szczytem luksusu była Neostrada, filmy wypożyczało się na nośnikach fizycznych, a na nocne zakupy szło się do całodobowego Tesco? Mieliśmy wszystko. A potem: dzieci Neostrady dorosły, padły wypożyczalnie, wyparte przez streaming, a w czasie pandemii brytyjski gigant opuścił Polskę. Jednak Górny Śląsk stracił coś jeszcze – kultowe Conieco. Cofnijmy się więc do przełomu wieków: do czasów Ich Troje, „Rodziny Zastępczej” i tłuściutkiego rożka, by sprawdzić, jak niemiecki fast food próbował podbić Górny Śląsk.

Nikt nie tęskni za Brandonem Routhem, a za Conieco - wszyscy

Zaczęło się od Supermana. A konkretnie od jego "Powrotu" z 2006 roku. Wtedy to Bryan Singer wyreżyserował film będący hołdem dla serii Richarda Donnera z harcerzykiem z Kansas, w której błyszczeli Christopher Reeve jako Superman i Gene Hackman jako Lex Luthor. W rolę powracającego w XXI wieku Człowieka ze Stali wcielił się Brandon Routh, a Kevin Spacey został czarnym charakterem. Promocja filmu była kosmiczna, w przeciwieństwie do mizernych wyników finansowych.

Echa tej kampanii dotarły do moich Tarnowskich Gór. Tutejsza wypożyczalnia filmów przy Rynku okleiła witryny postaciami z największych blockbusterów pierwszej dekady XXI wieku. Byli więc:

  • Spider-Man w czarnym stroju z trzeciej odsłony z Tobeyem Maguire’em,
  • Gollum z Władcy Pierścieni,
  • chyba ktoś z Matrixa,
  • no i wielka facjata Brandona Routha, lecącego właśnie uratować Lois Lane przed kosmiczną kupą z kryptonitu.

Naklejka pojawiła się tam zapewne w 2007, może 2008 roku, a zniknęła jakoś w 2015, ale nadal mam wrażenie, że była tam od zawsze. Zacząłem pytać znajomych, czy też ją kojarzą. Ku mojemu zdziwieniu, praktycznie nikt nie pamiętał Brandona. Za to każdy, słysząc o tamtych czasach, zaczynał wspominać Conieco na Rynku: smak przyprawy do frytek i zapach lokalu. Na Górach wszyscy tęsknią za pierwszym fast foodem w mieście. Podobnie, choć chyba nie tak mocno, jest w Chorzowie, Opolu, Cieszynie, Wodzisławiu, Katowicach, Rybniku oraz w Sosnowcu (jedynym lokalu poza historycznym Górnym Śląskiem).

Firma nigdy wprost nie wyjaśniła, dlaczego na cel obrała akurat Górny Śląsk. Argumentowała jednak, że zależy jej na skupieniu lokali w jednym regionie, co pozwalało budować silną markę, w przeciwieństwie do rozrzucania pojedynczych punktów po całej Polsce.

Kochlöffel, czyli warzecha

Wszystko zaczęło się w 1961 roku w Wilhelmshaven. To tam Martha van den Berg (wtedy Lobenberg), wraz z pierwszym mężem, Heinrichem, otworzyła restaurację Kochlöffel, czyli warzecha. Serwowano tam głównie pieczenie, golonki z kiszoną kapustą, gulasze czy kiełbaski – zarówno currywurst, jak i tradycyjne frankońskie kiełbaski gotowane w occie i cebuli. Naprawdę nie wiem, czemu wszyscy śmieją się z kuchni brytyjskiej, kiedy istnieje niemiecka.

Kilka lat po otwarciu lokalu pan Lobenberg zmarł. Wdowa po nim w 1969 roku związała się z Holendrem, Clemensem van den Bergiem, który z jednej restauracji uczynił markę i franczyzę. Prawdziwy boom przypadł na lata 70. i 80. Rodzinne przedsiębiorstwo zaliczyło wtedy spektakularny skok, rozrastając się z kameralnych 20 restauracji do imponującej liczby 120 placówek. Co jednak ciekawe – mimo tej skali, firma zawsze była zarządzana w obrębie jednej rodziny. W 2010 roku nastąpiła pokoleniowa zmiana warty: stery przejęła najmłodsza córka Julia Hessler wraz z mężem Torstenem. To oni podjęli później decyzję o zamknięciu polsko-śląskiej sieci Conieco. Natomiast założycielka Kochlöffel, Martha, odeszła w marcu zeszłego roku.

Conieco zaczynało u nas od lokali w Chorzowie i Tarnowskich Górach

W tej wieloletniej sadze był też nasz, polski – a w zasadzie śląski – epizod. Nad Odrą niemiecka sieć próbowała swoich sił pod szyldem „Conieco” przez bite dwie dekady: od 1995 do końca 2015 roku. Firma eksperymentowała też na rynku tureckim, ale dziś Kochlöffel stawia na sprawdzony grunt. Zwinęli zagraniczne interesy i z siecią ponad 80 restauracji funkcjonują wyłącznie w Niemczech, celując w specyficzny, ale wierny rynek mniejszych miast. Dokładnie takich jak Tarnowskie Góry czy Cieszyn.

Sieć od początku działała na przekór większości słynnych fast foodów. Podczas gdy KFC, McDonald’s czy Burger King stawiały (na wzór modelu IKEI oraz amerykańskich road-dinerów) na lokale na obrzeżach miast, z dostępnym parkingiem i opcją drive-thru, jedynie w największych metropoliach decydując się na ekspansję w ścisłe centrum, Kochlöffel od początku inwestował w lokale położone przy głównych deptakach i rynkach, stawiając na pieszego klienta w sercu miasta.

Pierwsze dwa lokale otwarto na Górnym Śląsku w 1995 roku:

  • w czerwcu w Chorzowie,
  • jesienią w Tarnowskich Górach.

Z otwarcia pierwszego punktu zachowała się nawet reklama w „Trybunie Śląskiej”, w której czytamy:

Co robisz 1 czerwca w Dniu Dziecka? Świętujesz? Świętuj razem z nami! Przyprowadź koleżankę, kolegę, sympatię. Wpadnij z przyjaciółmi, rodzinką, dziećmi, znajomymi. To prawdziwa bomba! Hamburgery, cheeseburgery, frytki i pyszne kurczaki z rożna! Rozsmakuj się w Conieco. Pierwsza w Polsce restauracja Conieco zaprasza od 1 czerwca przy ul. Wolności 24 w Chorzowie.


Cheeseburgery mocno przypominały w smaku, rozmiarze oraz cenie te z McDonald’s: kotlet, plaster sera topionego, pikle z ogórków, świeża cebula pokrojona w kostkę oraz ketchup i musztarda. Frytki były jednak czymś zupełnie innym, bowiem przyprawiano je typowo po niemiecku, posypką na bazie soli i pieprzu ziołowego.

No i był kultowy rożek. Były to frytki z nuggetsami, polane sosem duńskim, względnie nazywanym remuladą. Ja jednak najbardziej pamiętam tosta z kurczakiem za 13 złotych. Była to odwrócona bułka hamburgerowa (jak w McTostach) z kurczakiem, cebulą i sałatą lodową. Więcej nie pamiętam, poza tym, że w 2013 roku smakowało to wybornie.

Conieco było w zasadzie wszystkim na raz. Lokalem w centrum miasta, wyglądającym jak typowy, przyjazny rodzicom fast food, serwującym burgery i nuggetsy jak z Maca oraz pieczone kurczaki i wspomniane rożki, które przypominały ofertę lokalnej budy koło dworca autobusowego, takiej z frytkami i surówką z kapusty.

Wielkie plany niemieckiego fast-foodu

Pierwsze dwa lokale otwarto w ramach okresu pilotażowego. Po pięciu latach sieć powiększyła się o Opole (lokal wynajęli w samym Ratuszu) oraz Cieszyn. W 2001 roku pojawił się punkt w Wodzisławiu. W artykule Dominiki Malik w „Pulsie Biznesu” z 8 maja 2001 czytamy:

Spółka prowadzi obecnie negocjacje z gminami w sprawie inwestycji w Gliwicach i Częstochowie. Chce również zainaugurować działalność na Dolnym Śląsku, gdzie zamierza uruchomić restaurację we Wrocławiu, Legnicy, Świdnicy, Jeleniej Górze i Wałbrzychu. Umowy w sprawie rozpoczęcia wszystkich inwestycji firma zamierza podpisać do końca 2001 r. Czas trwania budowy, od zawarcia umowy do otwarcia lokalu, wynosi około 6 miesięcy”.

Z tych planów nie wynikło jednak za dużo. Do 2005 roku otwarto jeszcze lokale w Katowicach, Sosnowcu oraz Rybniku. We wspomnianym 2005 roku prezes polskiego oddziału Kochlöffel, Rafael Zawierucha, mówił o dodatkowych planach ekspansji – tym razem w miastach powyżej 100 tysięcy mieszkańców na południu Polski. Jednak ani Kraków, ani Wrocław, ani Zabrze nie doświadczyły ostatecznie smaku rożka.

Koniec i szlus

W czasach, w których McDonald’s zmieniał swój wizerunek na rzecz dorosłego klienta, którego zdążył już sobie wychować (a myśleliście, że po co powstały Happy Meale z super zabawkami i możliwość urządzania urodzin w Macu?), Conieco nadal trwało w żółto-niebieskiej oprawie rodem z czasów wejścia Polski do UE. Zamiast modernizacji nastąpiło zwijanie interesu.

W 2013 roku jako pierwsze zamyka się Opole. Później padają kolejne lokale. W 2015 roku kapituluje drugi lokal, czyli ten w Tarnowskich Górach. Jednak pomimo likwidacji dużej restauracji przy Rynku, uruchomiona zostaje mała franczyza kilkaset metrów dalej – Conieco Mini. Lokal otwarto bodajże wiosną 2016 roku (piszę z pamięci, bo nigdzie nie znalazłem dokładnych informacji) i zamknięto po kilku miesiącach, ostatecznie wycofując sieć z Górnego Śląska.

Conieco, pomimo gigantycznego sentymentu, nie oferowało jednak nigdy jakości na poziomie konkurencyjnym względem gigantów fast foodu. Może komuś wydawało się, że Śląsk będzie miał swoją własną tradycję cheeseburgerów, ale globalne zainteresowanie Big Mackiem nie mogło ominąć naszego regionu. Jednak przez ten krótki moment kilkunastu lat mieliśmy wszystko.

Szynk Rozbark w Bytomiu

Może Cię zainteresować:

Nowa restauracja z kuchnią śląską powstała w Bytomiu. To Szynk Rozbark. Zjemy tu roladę, żur, wodzionkę, a nawet pierogi a la rolada

Autor: Katarzyna Pachelska

10/08/2025

Gosia Andrzejewicz w BRAVO z McDonald's

Może Cię zainteresować:

McDonald's przypomina o Gosi Andrzejewicz. Co słychać u gwiazdy z Bytomia?

Autor: Arkadiusz Szymczak

03/10/2025

Wolka Street in PRL. Kiedy chorzowska ulica tętniła życiem

Może Cię zainteresować:

Wolka Street in PRL. Kiedy chorzowski deptak nie był deptakiem, ale ulica tętniła życiem. Zobaczcie to na zdjęciach

Autor: Maciej Poloczek

22/11/2025

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama