Skoro wpadliście mnie odwiedzić, zabiorę Was na porządny, pełen historycznych smaczków spacer. Zaczniemy sobie przy ulicy Boliny, w samym sercu Pioska – jeśli pozwolicie, będę się posługiwała taką właśnie nazwą, najbliższą mojemu sercu. Nazwa tej części Mysłowic ma zresztą kilka lokalnych wariantów, bo obok urzędowego Piasku funkcjonują także wspomniany już Piosek i historyczna Zandka.
Przejdziemy się spokojnie tutejszymi ulicami, by zrozumieć, że nie trafiliśmy do dzielnicy, której los dałoby się opowiedzieć w prosty, banalny sposób. To miejsce naznaczone przemysłem, górniczą codziennością, zmianami społecznymi i niełatwym dziedzictwem epoki, w której pobliski zakład pracy wyznaczał rytm życia całej okolicy.
Zakład pracy i mecenas życia codziennego. W jaki sposób kopalnia ukształtowała swoje otoczenie?
Mowa tutaj, rzecz jasna, o Kopalni Węgla Kamiennego „Mysłowice”. Kopalnia dawała zatrudnienie, a wokół niej rozwijała się infrastruktura potrzebna mieszkańcom. Kiedy wydobycie dobiegło końca, pozostały jednak nie tylko budynki i rozległe tereny poprzemysłowe, lecz także problemy, których nie dało się rozwiązać samym zamknięciem bramy zakładu. Bezrobocie, degradacja przestrzeni, zaniedbana infrastruktura i konieczność znalezienia nowej funkcji dla terenów po górnictwie stały się wyzwaniami dla całej lokalnej społeczności. Piosek, podobnie jak wiele śląskich dzielnic o przemysłowym rodowodzie, musiał odnaleźć się w nowej, surowej rzeczywistości, w której dawne fundamenty lokalnej gospodarki przestały istnieć.
Nie oznacza to jednak, że dzielnica utknęła w przeszłości. Wręcz przeciwnie! Coraz wyraźniej widać, że prze pełną parą w przyszłość, nie wymazując przy tym własnej historii.
Ulica Boliny i jej okolice znalazły się w obszarze planowanych oraz realizowanych działań infrastrukturalnych, a wdrażana przebudowa układu komunikacyjnego ma poprawić komfort przemieszczania się, bezpieczeństwo i dostępność tej części miasta. W 2025 roku miasto informowało o przygotowaniach do przebudowy ulic Bernarda Świerczyny, Boliny i Sosnowieckiej wraz z obiektami mostowymi. Projekt obejmuje między innymi jezdnie, ciągi pieszo-rowerowe oraz sieci techniczne, a jego wartość oszacowano na ponad 42,5 miliona złotych. To ważna zmiana, bo rewitalizacja nie powinna przecież sprowadzać się do pomalowania elewacji i ustawienia kilku nowych ławek. Potrzebne są rozwiązania, dzięki którym mieszkańcom będzie się tu po prostu lepiej żyło.
Szkoła, która dziś skupia lokalną społeczność. Jedna z kart jej historii naznaczona jest wojenną zawieruchą
Warto nadmienić, że w tej części Pioska szczególne miejsce zajmuje Szkoła Podstawowa Sportowa im. Olimpijczyków Śląskich.
Ta szkoła sportowa, ulokowana w pięknym budynku z czerwonej cegły, to coś więcej niż obiekt, do którego dzieci przychodzą na lekcje. To również przestrzeń aktywizacji tutejszej społeczności i budowania lokalnych więzi. W styczniu 2025 roku właśnie tutaj odbyły się spotkania z mieszkańcami i przedsiębiorcami dotyczące planowanej przebudowy okolicznego układu drogowego. Doskonale ilustruje to, że szkoła może być nie tylko placówką edukacyjną, lecz także miejscem, w którym rozmawia się o przyszłości całej dzielnicy.
Warto zatrzymać się tu na chwilę i spojrzeć na Piosek nie przez pryzmat skostniałych stereotypów, lecz przez pryzmat jego mieszkańców. W miejscach, które przez lata mierzyły się z konsekwencjami przemysłowej transformacji, poprawa jakości przestrzeni publicznej ma znaczenie znacznie większe niż estetyczne. Chodzi o odzyskiwanie poczucia, że okolica jest ważna, że warto w nią inwestować i że nie musi być skazana na stopniowe zapominanie. Nie wszystkie zmiany przychodzą szybko, a część przedsięwzięć dopiero czeka na realizację. Sam fakt, że kwestie te stają się przedmiotem konkretnych projektów i rozmów z mieszkańcami, daje jednak podstawy, by patrzeć na przyszłość Pioska z uzasadnionym optymizmem.
Sam budynek szkoły stanowi jeden z ciekawszych okolicznych zabytków, którego historia sięga początku XX wieku. Wzniesiono go w 1903 roku z inicjatywy dyrekcji koncernu Kattowitzer AG, a szkoła służyła przede wszystkim dzieciom z rodzin górniczych. Charakterystyczna czerwona cegła, elementy muru pruskiego i historyzująca architektura sprawiają, że budynek wyraźnie wyróżnia się w otoczeniu. Podczas II wojny światowej mieścił się w nim szpital wojskowy. Po wojnie ponownie urządzono we wnętrzach szkołę, a placówka z czasem wyspecjalizowała się w kształceniu młodych sportowców. W 1997 roku otrzymała imię Olimpijczyków Śląskich, podkreślające związek szkoły z regionalnymi tradycjami sportowymi.
Sportowa historia szkoły to nie tylko patronat i nazwa, lecz także konkretne osiągnięcia uczniów. Młodzi zawodnicy zdobywali medale mistrzostw Polski i województwa, reprezentując Mysłowice w rywalizacji sportowej. Rozwijano tu między innymi pływanie, lekkoatletykę, siatkówkę, triathlon i tenis stołowy. Placówka organizowała również Biegi Olimpijskie oraz Olimpiady Przedszkolaków, angażując nie tylko własnych uczniów, ale też najmłodszych mieszkańców miasta i okolic. W 2011 roku szkoła otrzymała tytuł „Szkoły na medal”, a jej działalność edukacyjna i sportowa została doceniona także wyróżnieniem „Szkoła Odkrywców Talentów”. W 2017 roku, podczas obchodów 35-lecia szkoły sportowej, otwarto nową wielofunkcyjną halę sportową, tworząc uczniom lepsze warunki do treningów. Historia tego miejsca dobrze pokazuje, jak budynek związany pierwotnie z górniczą społecznością zyskał nową funkcję, nie tracąc znaczenia dla lokalnego życia. Bogatego, wierzcie mi – w każdy weekend boisko wypełnia słyszalny przez moje okno, radosny gwar pełnych zapału młodzieńców.
Chwila oddechu nad potokiem Bolina. Nad żywiołem czuwa św. Jan Nepomucen
Przy ulicy Boliny nie sposób pominąć samego potoku, który nadaje tej części miasta charakterystyczny rys. Bolina jest jednym z takich elementów krajobrazu, które na mapie wydają się niepozorne, a w terenie okazują się ważnym łącznikiem między historią przemysłową a przyrodniczą stroną miasta. Woda od dawna towarzyszyła rozwojowi osad i zakładów przemysłowych, a doliny cieków wodnych często stawały się korytarzami transportowymi, gospodarczymi i komunikacyjnymi. W krajobrazie poprzemysłowym ich znaczenie nie kończy się wraz z likwidacją kopalń. Zresztą, kawałek dalej, bo przy ulicy Świerczyny, znajdujemy pomnik świętego Jana Nepomucena – pozwolę sobie zatem na niewielką dygresję.
Mysłowicki pomnik, datowany na przełom XVIII i XIX wieku, jest kamienną, polichromowaną rzeźbą przedstawiającą duchownego w stroju liturgicznym, z biretem na głowie i krzyżem w dłoni. Figura stoi na masywnym postumencie z niszą, a jej obecność stanowi świadectwo dawnych praktyk religijnych mieszkańców miasta. Jan Nepomucen był czeskim duchownym żyjącym w XIV wieku, związanym z praskim dworem. Według najbardziej znanej legendy poniósł śmierć, ponieważ odmówił królowi Wacławowi IV ujawnienia tajemnicy spowiedzi królowej. Został zrzucony z mostu do Wełtawy, a pięć gwiazd, które miały pojawić się nad wodą w miejscu jego śmierci, stało się jednym z charakterystycznych atrybutów świętego. Historyczne okoliczności jego śmierci były bardziej złożone, ale właśnie opowieść o wierności tajemnicy spowiedzi przyczyniła się do rozwoju jego kultu. Z czasem zaczęto uważać go również za patrona mostów, opiekuna podróżnych i orędownika chroniącego przed powodziami oraz niebezpieczeństwami związanymi z wodą.
Kult św. Jana Nepomucena jest szczególnie widoczny zarówno po polskiej, jak i czeskiej stronie Śląska. W Czechach jego figury spotyka się przy mostach, nad rzekami, na skrzyżowaniach i przy dawnych traktach. Jednym z najsłynniejszych przedstawień jest barokowa rzeźba na praskim Moście Karola, ustawiona tam w 1683 roku. Podobny zwyczaj rozpowszechnił się na Śląsku, gdzie kamienne figury i kapliczki Nepomucena stawiano w pobliżu przepraw, potoków i źródeł, prosząc o ochronę przed żywiołem oraz nieszczęściem. Śląskie przykłady tego kultu są szczególnie interesujące, ponieważ łączą tradycje religijne Czech, Moraw i ziem Górnego Śląska, przekraczając współczesne granice państwowe. Mysłowicka figura przy Świerczyny jest zarówno lokalnym zabytkiem, jak i częścią rozległej opowieści o świętym, którego obecność miała strzec ludzi w miejscach, gdzie niezbędna przecież do życia woda mogła okazać się groźnym żywiołem.
Wróćmy jednak na ulicę Boliny. Okolica potoku i park przy Bolinie dają możliwość zobaczenia Pioska z innej perspektywy. Mam na myśli zieleń, wodę i zmieniające się otoczenie: od przemysłu po powrót do natury. To niekoniecznie spektakularna przyroda znana z folderów turystycznych, ale czwarta przyroda, niezwykły świadek potęgi natury. To przyroda bardziej zwyczajna, osadzona w miejskiej codzienności, niepozorna – faktycznie jednak ilustrująca dynamikę powrotu natury na obszary wcześniej zdegradowane. Na Śląsku, gdzie przemysł przez dziesięciolecia radykalnie przekształcał środowisko, takie miejsca skłaniają do refleksji nad tym, jak natura odzyskuje przestrzeń i jaka jest rola człowieka w tym procesie.
Serce, które nadawało rytm okolicy, a później całemu miastu. Wspomnienie KWK „Mysłowice”
Od potoku warto skierować się ku terenowi dawnej kopalni Mysłowice, który przez długi czas stanowił, i poniekąd nadal stanowi, jeden z najważniejszych punktów odniesienia dla całej okolicy. Zakład powstał w 1837 roku, a wydobycie zakończono w 2008 roku. Przez ponad półtora wieku kopalnia współtworzyła gospodarczy i społeczny krajobraz miasta. Jej zamknięcie nie było więc jedynie końcem działalności przemysłowej. Oznaczało również początek długiego procesu porządkowania terenu, zabezpieczania infrastruktury i poszukiwania nowych pomysłów na zagospodarowanie przepotężnej przestrzeni.
Jeśli ktoś chciałby zrozumieć, jak dynamicznie potrafi zmieniać się krajobraz przemysłowy, warto spojrzeć na moje zdjęcia zakładu przeróbczego wykonane w 2019 roku. Widać na nich obiekty, które jeszcze niedawno stanowiły część ogromnego mechanizmu odpowiedzialnego za przygotowanie wydobytego węgla do dalszego wykorzystania. Dziś takie fotografie mają szczególną wartość dokumentacyjną, albowiem już wtedy serce kopalni, jakim jest zakład przeróbczy, stanowiło obraz nędzy i rozpaczy dla miłośników Industrii, jednocześnie będąc gratką dla szabrowników. Niecały rok po wykonaniu tych zdjęć, 15 maja 2020 roku, na terenie dawnej kopalni doszło do poważnego zawalenia budynku sortowni, stanowiącego element kompleksu zakładu przeróbczego. Uszkodzeniu uległa konstrukcja obiektu, a cztery kondygnacje runęły. Na miejsce skierowano służby ratownicze, które sprawdzały, czy pod gruzami nie ma ludzi. W akcji wykorzystano między innymi psy tropiące i drona; ostatecznie nie znaleziono ofiar katastrofy. To wydarzenie dobitnie pokazało, że opuszczone zakłady przemysłowe nie są jedynie malowniczymi ruinami czy też wdzięcznymi obiektami do fotografowania. Stan techniczny takich obiektów może stwarzać realne zagrożenie, a ich zabezpieczenie i rozbiórka wymagają odpowiedzialnych decyzji.
Dawna kopalnia nie zniknęła jednak całkowicie z planów na przyszłość Mysłowic. W 2021 roku miasto przejęło od Spółki Restrukturyzacji Kopalń ponad dziewięć hektarów terenu przy ulicy Świerczyny. Był to ważny krok w staraniach o odzyskanie przestrzeni, której zagospodarowanie przez lata pozostawało trudnym zadaniem. Samo przejęcie gruntów nie oznacza oczywiście, że natychmiast pojawią się tam nowe budynki, usługi i miejsca spotkań. Otwiera jednak możliwość bardziej bezpośredniego kształtowania przyszłości tego obszaru przez samorząd. Według raportu o stanie miasta za 2022 rok planowano rozwój funkcji usługowych oraz urządzonej zieleni, a także rewitalizację dawnej maszynowni szybu Jagiełło. Wśród obiektów wskazanych do zachowania znalazły się również między innymi wieża szybu Łokietek, budynek elektrowni i kompleks związany z obsługą pracowników. Wszystkie te budynki mogą stać się materialnymi świadkami górniczej historii, nawet jeśli ich pierwotne przeznaczenie nie ma już racji bytu. Najciekawszy scenariusz nie polegałby zatem na wymazaniu wszystkiego, co przypomina o kopalni, lecz na znalezieniu równowagi między nowymi funkcjami a zachowaniem najważniejszych śladów przemysłowego dziedzictwa.
Spacer pod dawną granicę administracyjną. Dziś Przemsza stanowi granicę między Górnym Śląskiem a Zagłębiem Dąbrowskim
Od kopalni ruszamy ulicą Bernarda Świerczyny, o której wspomniałam już wcześniej. Tereny po dawnej kopalni ciągną się wzdłuż drogi, przypominając o skali przedsięwzięcia, które przez dziesięciolecia kształtowało tę część Mysłowic. Sama ulica jest również częścią większej opowieści o przemianach komunikacyjnych i przestrzennych miasta. Warto przyglądać się nie tylko mijanym budynkom, ale także temu, jak zmienia się ich otoczenie i jak dawna infrastruktura przemysłowa wpływa na współczesny układ dzielnicy. Patron ulicy, Bernard Świerczyna, urodził się w Chropaczowie, a jako dziecko zamieszkał w Mysłowicach na tzw. Bauvereinie (dziś przy ulicy Mikołowskiej). Był podporucznikiem rezerwy Wojska Polskiego, działaczem konspiracyjnym i jednym z organizatorów ruchu oporu w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz. Z wykształcenia był urzędnikiem, studiował także prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a poza działalnością niepodległościową zajmował się literaturą: pisał wiersze, opowiadania i utwory dramatyczne. Podczas wojny działał w strukturach Związku Walki Zbrojnej, a po uwięzieniu w Auschwitz zaangażował się w organizowanie obozowego ruchu oporu. Zginął 30 grudnia 1944 roku, stracony przez Niemców po nieudanej próbie ucieczki grupy więźniów. Jego biografia przypomina, że nazwy mysłowickich ulic upamiętniają także ludzi, których odwaga i działalność wykraczały daleko poza granice miasta.
Stopniowo opuszczamy Piosek i kierujemy się w stronę śródmieścia. Spontaniczna, nieplanowana w żaden konkretny sposób trasa prowadzi nas przez okolice ulic Szpitalnej i Mikołowskiej, a następnie Krakowskiej, Grunwaldzkiej, Starokościelnej i Bytomskiej. W tej części Mysłowic historia przybiera zupełnie inną postać. Zamiast rozległych terenów kopalnianych pojawiają się kamienice, dawne budynki użyteczności publicznej, obiekty sakralne i ślady miejskiego życia, które przez kolejne epoki nakładały się na siebie niczym warstwy starej farby. Bo przecież Mysłowice nie zaczęły się wraz z rozwojem górnictwa. Ich historia jest znacznie starsza, a położenie nad Czarną Przemszą miało istotne znaczenie dla rozwoju miejscowości. Rzeka stanowiła naturalną granicę, ale też element krajobrazu, wokół którego organizowało się życie. Z czasem miasto rozrastało się, zmieniały się jego funkcje i granice polityczne, a dawne trakty ustępowały miejsca nowym ulicom i mostom. Spacer po centrum pozwala zobaczyć, że industrialne dziedzictwo stanowi tylko jeden z rozdziałów tej arcyciekawej opowieści.
Wyobraźcie to sobie: mieszkanie w ogromnym dziele sztuki, ze wspólnym ogrodem i neoklasycystyczną fontanną. Takie były Mysłowice
Przy ulicy Krakowskiej zatrzymujemy się pod numerem 4. Znajduje się tu zabytkowa kamienica mieszkalno-usługowa, wzniesiona w latach 1902–1903 według projektu architekta J. Wedemana (według innych źródeł: A. Wedemana), związanego z Wrocławiem (wówczas: Breslau). Inicjatorem jej budowy był mieszkaniec Mysłowic o nazwisku Mierzewski lub Mierzejewski. Budynek powstał w okresie intensywnego rozwoju miasta, kiedy Mysłowice przekształcały się w nowoczesny ośrodek miejski, a dawną, przeważnie niską zabudowę zastępowały wielokondygnacyjne kamienice. Szczególnie reprezentacyjny charakter zyskiwała okolica ulicy Krakowskiej, wówczas znanej jako Neuekirchstrasse, gdzie przed I wojną światową wznoszono zarówno okazałe budynki mieszkalne, jak i gmachy użyteczności publicznej. Kamienica przy Krakowskiej 4 stanowi przykład secesji z elementami neobaroku, łącząc swobodę dekoracji charakterystyczną dla pierwszego z tych stylów z bardziej tradycyjnymi rozwiązaniami kompozycyjnymi. Jej bryłę ukształtowano na planie litery „U”, z frontowym budynkiem oraz dwiema oficynami zamykającymi wewnętrzny dziedziniec. Czterokondygnacyjną elewację frontową urozmaicają między innymi wykusze, loggie, dekoracyjne obramienia okien i bogato opracowany portal wejściowy. Wśród detali można dostrzec ornamenty roślinne, wstęgi, girlandy, maszkarony, a także motywy sowich głów przy portalu. Uwagę zwraca również wieżyczka z hełmem i iglicą, umieszczona na przecięciu kalenic dachu.
Istotnym elementem założenia jest także dziedziniec, który pierwotnie pełnił funkcję ogrodu. Przy południowej granicy posesji zachowała się fontanna wkomponowana w ceglany, częściowo otynkowany mur. Umieszczono ją w łukowej niszy zwieńczonej motywem muszli, z kamienną misą u podstawy. Historia budynku odzwierciedla również zmiany społeczne zachodzące w mieście. W 1913 roku mieściła się tu między innymi kancelaria lekarza Arthura Blumenfelda, a także siedziby Stowarzyszenia Zwalczania Gruźlicy Płuc oraz Ojczyźnianego Związku Kobiet (Vaterländischer Frauenverein), prowadzącego działalność charytatywną. W latach 50. i 60. XX wieku pierwotnie duże mieszkania podzielono na mniejsze lokale, dostosowując budynek do zmieniających się potrzeb mieszkaniowych. Kamienicę wpisano do rejestru zabytków nieruchomych 7 listopada 2003 roku pod numerem A/106/03, obejmując ochroną cały obiekt. Jest ona również częścią chronionego układu urbanistycznego Mysłowic. Dzięki zachowanym detalom architektonicznym i elementom dawnego zagospodarowania posesji stanowi ważny przykład mieszczańskiej zabudowy miasta z początku XX wieku.
Gościniec, który starsi mieszkańcy zapamiętali jako Dom Górnika. Młodszym kojarzył się głównie z... gołębiami
Przy ulicy Krakowskiej, tuż nad Czarną Przemszą, stał do niedawna budynek, którego historia mogłaby posłużyć za metaforę przemian Mysłowic. Dawny Gościniec, znany wielu mieszkańcom przede wszystkim jako Dom Górnika, przez dziesięciolecia pełnił rozmaite funkcje, a jego losy splatały się z historią miejscowego górnictwa, powojennymi potrzebami mieszkaniowymi i usługowymi oraz stopniowym popadaniem w ruinę. Zanim stał się opuszczonym hotelem, który przyciągał miłośników miejskiej eksploracji, był obiektem o zupełnie innym przeznaczeniu. Według informacji zebranych przez Leonarda Czarnotę ze stowarzyszenia Mysłowicki Detektyw Historyczny budowę rozpoczęto po 1942 roku, w czasie niemieckiej okupacji. Gmach miał pełnić funkcję zajazdu, określanego jako Rasthaus, czyli obiektu wypoczynkowego przy drogach III Rzeszy. Wojna pokrzyżowała te plany i budynku nie ukończono zgodnie z pierwotnym zamierzeniem. Prace wznowiono po wojnie, a obiekt dokończono do końca lat czterdziestych, już według zmienionych założeń. Zachowany plan piwnic z 1942 roku pozwala łączyć początki tej historii z czasem okupacji. W niektórych przekazach pojawia się także informacja o planowanej fabryce lamp lotniczych, ale dostępne publikacje historyczne wskazują przede wszystkim na koncepcję zajazdu. Warto zatem oddzielić potwierdzone informacje od opowieści, które z biegiem lat obrosły wokół tajemniczego gmachu.
Po wojnie budynek zyskał nowe życie jako Dom Górnika, związany z kopalnią Mysłowice. Dla wielu mieszkańców był miejscem, z którym wiązały się wspomnienia rodzinnych uroczystości, zabaw i spotkań. Organizowano tu między innymi mikołajki dla dzieci pracowników kopalni, bale karnawałowe oraz imprezy przygotowywane przez koło myśliwskie. Działała restauracja, w której odbywały się wesela i przyjęcia okolicznościowe, a w późniejszych latach również siłownia. Z czasem pojawiły się tu kolejne funkcje, w tym gabinet dentystyczny i pomieszczenia biurowe Urzędu Miasta Mysłowice. Z dawnym Gościńcem związane były również kino Świt, biblioteka oraz klub Filar. To istotne elementy lokalnej historii.
W maju 2010 roku Gościniec znalazł się również wśród obiektów dotkniętych powodzią. Woda podtopiła budynek, a z jego najniższej kondygnacji trzeba było ewakuować archiwum sądu. Po latach, gdy kolejne funkcje znikały, gmach stopniowo pustoszał. Na pewnym etapie można było jeszcze znaleźć informacje sugerujące, że hotel przyjmuje gości lub oferuje możliwość organizacji imprez, ale rzeczywistość była już zupełnie inna. Zdewastowane wnętrza, porzucone wyposażenie i ślady obecności przypadkowych użytkowników coraz bardziej kontrastowały z dawnym przeznaczeniem obiektu. Z czasem Gościniec stał się jednym z tych budynków, które mieszkańcy mijali z przyzwyczajenia, a osoby zainteresowane historią i urbexem odwiedzały, by zobaczyć, co zostało po kolejnych dekadach użytkowania.
Historia własności Gościńca okazała się równie skomplikowana jak historia jego przeznaczenia. Budynek należał wcześniej do Katowickiego Holdingu Węglowego, a następnie do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, która próbowała znaleźć dla niego nabywcę. W 2017 roku rozważano przejęcie nieruchomości przez miasto i urządzenie w niej mieszkań komunalnych. Pojawiały się też inne pomysły na zagospodarowanie obiektu, jednak żaden z nich nie doprowadził do trwałego przywrócenia mu funkcji. W 2021 roku nieruchomość sprzedano prywatnej spółce z Będzina za około 3 miliony złotych netto. Transakcja została później unieważniona po ujawnieniu problemu, który okazał się kluczowy dla dalszych losów budynku: Gościniec przechylał się w stronę Przemszy. Sprawa trafiła na drogę sądową, a nieruchomość ostatecznie znalazła się w rękach kolejnego inwestora. Wiosną 2025 roku nowy właściciel złożył wniosek o pozwolenie na rozbiórkę. Ekspertyzy wykazały, że przechył wynosi około 50 centymetrów i nie dało się go bezpiecznie skorygować. Zamiast planowanego remontu konieczne okazało się wyburzenie gmachu.
Rozbiórka rozpoczęła się w lipcu 2025 roku, a po kilku dniach po budynku nie pozostał już ślad. W sierpniu lokalne media informowały, że Gościniec został całkowicie zrównany z ziemią. Zniknęła charakterystyczna bryła, która przez lata witała osoby wjeżdżające do Mysłowic od strony Niwki, ale historia tej działki się nie skończyła. W czerwcu 2026 roku do urzędu miasta wpłynął wniosek dotyczący budowy nowego obiektu usługowo-mieszkalnego z garażem podziemnym i parkingiem zewnętrznym. To kolejny rozdział przemian tego terenu, choć nie oznacza odtworzenia dawnego budynku w jego historycznej postaci. W miejscu Gościńca ma powstać nowa zabudowa, która ponownie zmieni krajobraz nad Przemszą.
Wędrująca przy granicy kaplica, przeprawy przez Czarną Przemszę i kłopotliwy most
Z Krakowskiej kierujemy się ku ulicy Grunwaldzkiej, gdzie czeka na nas prześliczna kaplica św. Jana Chrzciciela. Jej historia jest zaskakująco burzliwa jak na tak niewielki obiekt. Pierwotna kapliczka została ufundowana w 1745 roku przez rodzinę Jarlików. Według przekazów miała związek z ograniczeniami dotyczącymi pielgrzymek i procesji do miejscowości położonych poza granicami ówczesnego państwa pruskiego. Wcześniej wierni udawali się między innymi do kapliczki św. Jana Nepomucena na moście prowadzącym do Modrzejowa. Później rozwój miasta i przebudowy przeprawy przez Przemszę sprawiły, że kapliczka musiała ustąpić miejsca nowej infrastrukturze. W XX wieku odtworzono ją w innym miejscu, a pod koniec stulecia historia zatoczyła kolejne koło: budowa nowego mostu ponownie wymusiła jej przeniesienie. Współczesny obiekt, poświęcony w 2000 roku, jest więc świadectwem nie tylko lokalnej pobożności, lecz także konfliktu, który od dawna towarzyszy rozwojowi miast, czyli dylematem między potrzebą zachowania dziedzictwa a koniecznością modernizacji.
Kaplica znajduje się niedaleko Mostu Niepodległości, jednej z ważniejszych przepraw przez Czarną Przemszę. Obecny most oddano do użytku w czerwcu 2006 roku, po długiej i skomplikowanej historii budowy. Prace nad jego poprzednikiem rozpoczęto już w 1986 roku, lecz inwestycja przez lata pozostawała niedokończona. Dopiero wznowienie robót pozwoliło doprowadzić przedsięwzięcie do końca, a w listopadzie 2006 roku przeprawa otrzymała nazwę Mostu Niepodległości. Współczesny most jest przede wszystkim elementem codziennej infrastruktury, ale warto spojrzeć na niego pod kątem znacznie starszej historii komunikacyjnej miasta. Przeprawy przez Przemszę miały znaczenie dla ruchu ludzi i towarów, a ich lokalizacja wpływała na rozwój okolicznych ulic. Dziś przejeżdżamy przez rzekę niemal bez zastanowienia, w mgnieniu oka przekraczając granicę między Górnym Śląskiem, a Zagłębiem Dąbrowskim, choć jeszcze kilkadziesiąt lat temu sama budowa nowej przeprawy była przedsięwzięciem, które zdawało się nie mieć końca.
Czarna Przemsza to jeden z naturalnych elementów krajobrazu Mysłowic, który łatwo przeoczyć w codziennym pośpiechu, choć jej dolina wyraźnie odciska się na układzie przestrzennym tej części miasta. Rzeka płynie przez obszar silnie przekształcony przez człowieka, gdzie przemysł, zabudowa miejska i infrastruktura komunikacyjna od dawna współistnieją z przyrodą. Jej brzegi stanowią siedlisko roślinności nadrzecznej, a sama dolina tworzy korytarz ekologiczny, umożliwiający przemieszczanie się zwierząt pomiędzy bardziej zielonymi fragmentami regionu. Woda i towarzysząca jej zieleń wprowadzają do miejskiego krajobrazu nieco oddechu, przypominając, że przyroda nie kończy się na granicy parków i lasów. Rzeki na terenach przemysłowych mają zresztą szczególną historię: przez lata były wykorzystywane gospodarczo i podlegały przekształceniom, a dziś coraz większą uwagę zwraca się na ich znaczenie przyrodnicze oraz rolę w poprawie jakości miejskiego środowiska.
Jeśli ktokolwiek zadrwi, że „w Mysłowicach nic nie ma”, pokaż mu mury kamienic w okolicach ulicy Bytomskiej
Wracamy w stronę centrum i starego miasta. Przy ulicy Matejki 2 znajduje się jedna z najstarszych murowanych kamienic w Mysłowicach, wzniesiona w 1860 roku. Jej historia sięga jednak znacznie wcześniejszych czasów: od XVII do XIX wieku mieściła się tu siedziba dziedzicznego wójta Mysłowic, a okolica należała niegdyś do najważniejszych punktów w mieście. Podczas renowacji budynku, przeprowadzonej przez Miejski Zarząd Gospodarki Komunalnej, zadbano nie tylko o elewację i dach, ale również o historyczny kontekst miejsca. Na fasadzie umieszczono wizerunek Matki Boskiej Mysłowickiej, zwanej również Madonną Mysłowicką. Nie jest to przypadkowy motyw dekoracyjny, albowiem ma on przypominać o dawnym sanktuarium i pielgrzymach, którzy niegdyś gromadzili się na tutejszym placu (dawniej zwanym Szpitalnym). Wizerunek ten nawiązuje do jednego z najcenniejszych zabytków ruchomych miasta, czyli obrazu Matki Bożej Mysłowickiej namalowanym na desce lipowej i wzmiankowanym już w 1619 roku. Obraz umieszczono w ołtarzu głównym kościoła Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Renowacja kamienicy przy Matejki 2 stała się tym samym częścią szerszych działań na rzecz zachowania dziedzictwa Mysłowic i przywracania historycznego charakteru ulicy Bytomskiej oraz jej najbliższego otoczenia.
Z Matejki kierujemy się ku ulicy Kołłątaja, a następnie wracamy w stronę Świerczyny. W okolicy warto pamiętać również o dawnym Zakładzie św. Józefa przy Starokościelnej 8. Budynek powstał w latach 1902-1903 według projektu mistrza budowlanego A. Krafczyka, w stylu neogotyckim. Inicjatorem przedsięwzięcia był ksiądz proboszcz Franciszek Klaszka, a placówkę powierzono siostrom boromeuszkom. Zakład służył osobom potrzebującym pomocy: dzieciom osieroconym, osobom starszym, chorym i ubogim. Po II wojnie światowej działał tu dom dziecka finansowany przez Caritas, a od 1952 roku placówka społeczno-wychowawcza. Dziś budynek pełni funkcję specjalnego ośrodka wychowawczego. Ceglany gmach jest interesującym przykładem architektury, której forma miała podkreślać rangę instytucji, a zarazem zapewniać jej trwałość i funkcjonalność. Neogotyckie detale, charakterystyczne otwory okienne i starannie opracowana fasada nadają mu wyrazisty wygląd. Najważniejsza pozostaje jednak historia społeczna tego miejsca. Za jego murami przez kolejne pokolenia organizowano opiekę nad ludźmi, którzy sami nie zawsze mogli zadbać o swoje potrzeby.
Wracamy na ulicę Świerczyny, domykając naszą trasę. Po drodze warto uważnie przyglądać się kamienicom. Jedna z nich kryje na fasadzie symbol, który łatwo przeoczyć, jeśli nie mamy zwyczaju spoglądać w górę. To kaduceusz, laska Hermesa (w świecie greckim) lub Merkurego (w świecie rzymskim) opleciona dwiema wężowymi postaciami, tradycyjnie kojarzona właśnie z boskim opiekunem kupców, podróżnych i handlu. Współcześnie symbol ten bywa mylony z laską Asklepiosa, czyli znakiem medycyny, przedstawiającym pojedynczego węża oplatającego kij. Dlaczego natomiast kaduceusz znalazł się na kamienicy? Być może jego wizerunek nawiązuje do fundatora kamienicy – kupca, przedsiębiorcy – a być może do pełnionej w przeszłości funkcji budynku.
Tysiące słów, ledwo muśnięty wierzchołek góry lodowej. Kompletna historia powyższych miejsc zajęłaby opasłe tomiska
Wiem, że wyczerpałam raptem ułamek potencjału tego spaceru. Nie wspomniałam Wam o najczarniejszych kartach historii kopalni. Nie zajrzeliśmy do wnętrz kościołów, nie przyjrzeliśmy się dokładniej wszystkim kamienicom, nie odwiedziliśmy każdego podwórza, nie podążyliśmy też nad sam Trójkąt Trzech Cesarzy. Można by spędzić tu kolejne godziny, zagłębiając się w archiwalne mapy, porównując dawne fotografie ze współczesnym krajobrazem i szukając śladów, które przetrwały mimo kolejnych przebudów. Chciałabym jednak, przede wszystkim, zachęcić Was do samodzielnego spaceru. Nie trzeba od razu znać wszystkich dat, nazwisk i architektonicznych terminów. Wystarczy ciekawość, gotowość do zatrzymania się przy czymś pozornie nieistotnym i odrobina cierpliwości, by zwykła droga przez miasto zamieniła się w magiczną wyprawę w przeszłość. Czasem wystarczy podnieść wzrok, zajrzeć w bramę, przyjrzeć się detalowi na fasadzie albo zapytać starszego mieszkańca, co kiedyś znajdowało się w miejscu, które dziś mijamy bez zastanowienia.
Być może opiszę inne miejsca kiedyś, gdzieś, przy innej okazji. Może wrócę „na Piosek”, przejdę ponownie wzdłuż Boliny, poszukam kolejnych śladów po kopalni albo wybiorę się nad Przemszę, by opowiedzieć osobną historię o granicach, mostach i Trójkącie Trzech Cesarzy. Historia ma bowiem to do siebie, że można ją wciąż i wciąż odkrywać na nowo, dostrzegać kolejne detale, analizować kolejne symbole... i nadal nie wiedzieć wszystkiego. Bo tego zrobić się nie da. Może to dobrze?
Bibliografia
- Czarnotowie, A., & Czarnotowie, L. (b.d.). Słów parę o mostach na Przemszy. Mysłowicki Detektyw Historyczny. https://www.mdhmyslowice.pl/in...ę-o-mostach-na-przemszy
- E-Mysłowice. (b.d.). Ulica Starokościelna w Mysłowicach. https://e-myslowice.pl/przewod...
- Myslowice.net. (2021, 7 października). Historyczna chwila! Miasto przejęło tereny po kopalni KWK Mysłowice. https://myslowice.net/wydarzen...
- Myslowice.net. (2025, 16 stycznia). Podsumowanie spotkań z mieszkańcami i przedsiębiorcami w sprawie przebudowy układu drogowego. https://myslowice.net/inne/pod...
- Pawlik, P. (2020, 15 maja). Śląsk: zawalił się budynek byłej kopalni Mysłowice. Onet Wiadomości. https://wiadomosci.onet.pl/sla...
- Urząd Miasta Mysłowice. (2023). Raport o stanie miasta Mysłowice za 2022 r. https://myslowice-bip3.alfatv....
- Urząd Miasta Mysłowice. (b.d.-a). Kamienica mieszkalna ul. Krakowska 4. https://www.myslowice.pl/myslo...
- Urząd Miasta Mysłowice. (b.d.-b). Historia Mysłowic. https://www.myslowice.pl/myslo...
- Urząd Miasta Mysłowice. (b.d.-c). Zakład Świętego Józefa wraz z Klasztorem Sióstr Boromeuszek, obecnie Specjalny Ośrodek Wychowawczy, ul. Starokościelna 8. https://www.myslowice.pl/myslo...
- Urząd Miasta Mysłowice. (b.d.). Zespół budynków szkoły sportowej ul. Gwarków. https://www.myslowice.pl/myslo...
- Szkoła Podstawowa Sportowa im. Olimpijczyków Śląskich. (b.d.). Historia szkoły. https://sportosporto.pl/szkola...
- E-Mysłowice. (b.d.). Kamienica przy ulicy Krakowskiej 4 w Mysłowicach. https://e-myslowice.pl/przewod...
- Wikipedia. (b.d.). Kamienica przy ulicy Krakowskiej 4 w Mysłowicach. https://pl.wikipedia.org/wiki/...
- Śląska Biblioteka Cyfrowa. (b.d.). Święty Jan Nepomucen u źródeł i potoków. Muzeum Miejskie w Tychach. PDF
- Urząd Miasta Mysłowice. (2022). Karta ewidencyjna figury św. Jana Nepomucena przy ul. Świerczyny. PDF
- Świerczyna, B. P. (2016–2017). Bernard Piotr Świerczyna. Internetowy Polski Słownik Biograficzny. https://www.ipsb.nina.gov.pl/a...
- CtMysłowice. (2020, 23 maja). Niszczejący „Gościniec”. SRK chce go sprzedać. https://ctmyslowice.pl/artykul...
- CtMysłowice. (2025, 24 kwietnia). Gościniec zostanie jednak wyburzony. Budynku nie da się uratować. https://ctmyslowice.pl/artykul...
- CtMysłowice. (2025, 13 lipca). Historia hotelu Gościniec w Mysłowicach. https://ctmyslowice.pl/artykul...
- CtMysłowice. (2026, 23 czerwca). W miejscu dawnego hotelu Gościniec w Mysłowicach mają powstać nowe mieszkania. Inwestor złożył wniosek. https://ctmyslowice.pl/artykul...
- Gazeta Mysłowicka. (2025, 4 sierpnia). Hotel Gościniec zniknął z krajobrazu Mysłowic. https://gazetamyslowicka.com/h...
- iTvm. (2025, 26 kwietnia). Z krajobrazu miasta zniknie Gościniec. Budynek ma zostać zburzony. https://itvm.pl/n/04/26/z-kraj...
Może Cię zainteresować:

