14 października 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Częstochowie poinformowała o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko sześciu mężczyznom, choć wcześniej postępowanie obejmowało siedem osób. Za kratami mogą spędzić od 5 do 25 lat.
Porwali, związali trytytkami, bili młotkiem i polewali wrzątkiem
Ustalenia śledztwa wskazują na następujący przebieg zdarzeń.
11 listopada 2025 roku. Okolice przejazdu kolejowego przy ulicy Kiedrzyńskiej w Częstochowie. 44-letni Ukrainiec zostaje siłą wciągnięty do samochodu. Na głowę napastnicy zakładają mu worek. Porwany nie wie, dokąd go wiozą ani co go czeka. Wkrótce przekona się, że jego oprawcy nie zamierzają poprzestać na zwykłym pobiciu. W garażu na Starym Mieście w ruch idzie młotek, a na ciało leją się strumienie wrzątku. Do tego pojawiają się groźby śmierci.
Następnie gangsterzy zabierają swoją ofiarę na teren firmy w częstochowskim Zawodziu. Tam krępują plastikowymi opaskami zaciskowymi, zwanymi powszechnie trytytkami i zamykają w kontenerze. Mężczyzna jednak daje radę się wyswobodzić i, korzystając z chwili nieuwagi oprawców, dostaje się do stojącej na placu ciężarówki. Uruchamia ją i ucieka. A za nim ruszają porywacze.
Pobity i poparzony mężczyzna obiera kierunek szpitala przy ulicy Mirowskiej.
Pościg samochodowy ulicami Częstochowy i wyłamany szlaban
Według relacji przytaczanych wówczas przez »Gazetę Wyborczą« kamery szpitalnego monitoringu zarejestrowały ciężarówkę, która wjechała na teren placówki o godzinie 12.22, wyłamując szlaban. Za nią podjechały dwa samochody osobowe. Z jednego wybiegło dwóch mężczyzn. Mieli tłumaczyć policjantce, która akurat pojawiła się na miejscu w związku z inną sprawą, że Ukrainiec ukradł ciężarówkę należącą do firmy budowlanej. Dopiero interwencja ratownika medycznego sprawiła, że ranny otrzymał pomoc. W związku z tą sytuacją policjanci pilnowali później pokrzywdzonego w szpitalu przez całą dobę.
Podczas szpitalnych badań stwierdzono u niego liczne obrażenia, w tym złamanie kości piszczelowej i oparzenia termiczne skóry.

Siedmiu zatrzymanych, sześciu z nich przed sądem
Pierwsze oficjalne informacje o sprawie pojawiły blisko rok temu. 18 listopada 2025 roku Policja i Prokuratura Okręgowa w Częstochowie podały, że siedmiu mieszkańców miasta zostało zatrzymanych. Usłyszeli wtedy od prokuratora Prokuratury Rejonowej Częstochowa-Południe zarzuty:
- pozbawienia wolności ze szczególnym udręczeniem, co jest zagrożone karą więzienia od lat 5 do 25 (art. 189 § 3 kodeksu karnego),
- użycia przy pobiciu niebezpiecznego przedmiotu, za co grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat (art. 159 kodeksu karnego),
- udziału w pobiciu, którego następstwem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu, za co grozi kara od 1 roku do 10 lat za kratami (art. 158 § 2 kodeksu karnego).
Żaden z podejrzanych nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Dwóch z nich było już wcześniej karanych.
Śledczy zawnioskowali do sądu o tymczasowe aresztowanie sześciu podejrzanych. Sąd uwzględnił wnioski wobec czterech, stosując środek zapobiegawczy na trzy miesiące (był on potem ponawiany). Wobec pozostałych zastosowano środki wolnościowe, w tym dozór policyjny i poręczenia majątkowe.
Dalsze postępowanie doprowadziło do skierowania do sądu aktu oskarżenia względem sześciu z nich. Jak przekazał ŚLĄZAGowi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie prokurator Tomasz Ozimek, wszyscy oskarżeni są Polakami i pochodzą z Częstochowy oraz okolic i są w wieku: 64, 34 (dwóch), 33, 27 i 26 lat.
Skoro ukradł narkotyki, to je posiadał. Pokrzywdzony także usłyszał zarzuty
20 listopada 2025 roku Ukrainiec został wypisany ze szpitala i od razu został zatrzymany. Prokurator zarzucił mu posiadanie około kilograma narkotyków i wystąpił o tymczasowe aresztowanie. Sąd nie zgodził się na izolację ze względu na stan zdrowia mężczyzny. Zastosował wobec niego dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju i zatrzymanie paszportu.
»GW« informowała 24 listopada 2025 roku, że pokrzywdzony miał nie rozliczyć się z oprawcami z co najmniej pięciu kilogramów marihuany. Śledczy mieli też dotrzeć do mieszkańca Częstochowy, któremu Ukrainiec miał dostarczyć blisko kilogram tego narkotyku. Tamten mężczyzna również usłyszał zarzuty w związku.
Jak potwierdził nam dziś prokurator Ozimek, Ukrainiec usłyszał zarzut z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii dotyczący posiadania znacznej ilości narkotyków, za co grozi kara pozbawienia wolności od 1 roku do 10 lat (art. 62, ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii).
Przestępstwa narkotykowe, których mieli się dopuścić oskarżeni w opisywanej sprawie, są przedmiotem odrębnego postępowania.



