Dlaczego dawne centrum Będzina wyglądało lepiej niż obecne? Ciemna strona przemysłu i „bezczelna” aleja

Będzin ma za sobą doświadczenie dwóch wojen, komunizmu i transformacji ustrojowej, jednak dopiero Huta Katowice całkowicie przeobraziła tkankę miejską. Tożsamość Będzina jest nierozerwalnie związana ze społecznością żydowską, która, osiedlając się wokół Wzgórza Zamkowego, zostawiła po sobie miejską zabudowę. Patrząc na dawne plany i fotografie, nie sposób nie zapytać: jak dawniej wyglądało centrum Będzina i dlaczego zdecydowano się przeciąć miasto w tak newralgicznym punkcie?

To przemysł był w centrum

Huta Katowice zmieniła krajobraz przyrodniczy, gospodarczy i społeczny. Konsekwencje budowy kombinatu wychodziły poza Dąbrowę Górniczą, odciskając piętno na zabudowie Będzina.

Średniowieczna zabudowa musiała ulec daleko posuniętej industrializacji, czego najlepszym przykładem jest będzińska „nerka” i droga wojewódzka nr 910, oddalona 10 kilometrów od Huty Katowice. Jednym z ciągów komunikacyjnych, łączących Dąbrowę Górniczą z Będzinem, jest aleja Hugona Kołłątaja, wchodząca w skład wspomnianej drogi wojewódzkiej 910.

To właśnie okolica tej alei stanowiła miejską zabudowę miasta, na którą składały się przeważnie żydowskie kamienice, wznoszone w okolicy dawnej synagogi, ulokowanej u stóp będzińskiego zamku.

Swoimi wspomnieniami o tej okolicy podzieliła się Anna Zugaj z zagłębiowskiego Towarzystwa Genealogicznego:

Będzińskie kamienice popadały i popadają w ruinę w różnych czasach i z kilku powodów, w tym wskutek działań wojennych, problemów z własnością po roku 1989, ich złym stanem technicznym spowodowanym często szkodami górniczymi. Duże koszty rewitalizacji starych zabytkowych kamienic to też problem dla każdego właściciela – prywatnego, gminy czy państwa. Tym kamienicom na Kołłątaja nie dano jednak żadnych szans. Zniknęły za jednym zamachem na początku lat 70., co doskonale pamiętam. Jeszcze w 1970 roku zdawałam egzamin w tamtejszej szkole muzycznej (uczyłam się gry na pianinie w ognisku muzycznym w Gołonogu ale w będzińskiej szkole muzycznej zdawałam co semestr egzaminy). Później, jeżdżąc na wydział na Pogoni, śledziłam ich wyburzanie. Tłumaczono to wtedy różnie: szkodami górniczymi, innymi tajemniczymi zjawiskami geologicznymi, potrzebami unowocześniania miasta. Społeczeństwo godziło się z tym potulnie, bo w tamtych czasach niewiele miało do gadania, ale też wizja nowoczesnego miasta zamiast niedoinwestowanych starych zasobów mieszkaniowych była kusząca. Teraz, z większej perspektywy czasowej, ewidentnie widać, jak wielkim priorytetem był wtedy przemysł ciężki, budujący się wtedy kombinat i przepustowe ciągi komunikacyjne dowożące do/z huty pracowników i towary. Stara wąska ulica Kołłątaja musiała stać się szeroką arterią, a ledwo mieściła tam linia tramwajowa i wąziutka jezdnia. A teraz jej żal, i to bardzo.

Wygodnie jest poddawać ocenie władze poprzedniego ustroju, szczególnie z dzisiejszej perspektywy. Z perspektywy budowy Huty Katowice, największego przedsięwzięcia Rzeczpospolitej Ludowej, żydowskie kamienice nie były priorytetem na żadnym z etapów powstawania kombinatu. O pielęgnowaniu tożsamości miasta mówi się łatwiej, kiedy w regionie są miejsca pracy.

Nie ulega jednak wątpliwości, że poprowadzenie trasy przez historyczne centrum miasta to kontrowersyjna decyzja. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że Będzin, jako jedno z niewielu miast w regionie był lokowany przed rewolucją industrialną, a przemysł dla miasta jest jedynie fragmentem tożsamości.

Nie licząc się z niczym

Dopiero patrząc na plan miasta można zauważyć, że Aleja Hugona Kołłątaja ma w sobie coś bezczelnego. Jakby od linijki odrysować trasę mającą łączyć Dąbrowę Górniczą z Będzinem i Czeladzią, oraz – przez odgałęzienie – z Sosnowcem, nie licząc się przy tym z niczym, a w szczególności z dawną żydowską zabudową. Dawniej tereny miejskie znajdowały się w bezpośrednim sąsiedztwie zamku, dziś twierdza jest oddzielona od starego miasta ciągiem komunikacyjnym.

Problematykę urbanistyki komunistycznej porusza dr inż. Anna Polska, adiunkta w Katedrze Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie:

Śmierć Stalina przyniosła w urbanistyce zwrot ku zagadnieniom bardziej pragmatycznym – społecznym i ekonomicznym, co otworzyło drogę do ponownego zainteresowania się funkcjonalizmem. Za niezwykle ważne uznano jak najpilniejsze zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych w formie odpowiadającej komunistycznemu stylowi życia, z naciskiem na kolektywną pracę i wypoczynek. Postulowano integrację planowania społeczno-gospodarczego z planowaniem przestrzennym.

Chociaż dr inż. Anna Polska pisze o budownictwie mieszkaniowym, zwrot w urbanistyce omawianego okresu jest jasny: funkcjonalność, wydajność i nowoczesność. Nawet kosztem historii.

Będzin. „Nerka” widziana z góry. 10 stycznia 2024.

Może Cię zainteresować:

„Nerka”, przez którą zburzono stare miasto, jest po remoncie. Przekombinowany będziński absurd, na którym wszyscy stracili

Autor: Robert Lechowski

21/12/2025

Dworzec pkp bedzin 02

Może Cię zainteresować:

Będzin to nie tylko zamek! Modernistyczny dworzec kolejowy Będzin Miasto robi wrażenie wieżą zegarową i spiętrzeniem brył

Autor: Katarzyna Pachelska

24/09/2023

Checinski miniaturka slazaq v36

Może Cię zainteresować:

Arkadiusz Chęciński. Dlaczego prezydent Sosnowca został youtuberem, co zrobić z Zagłębiem, rowerzystami i pieszymi oraz czy uczynimy Sosnowiec znów wielkim?

Autor: Robert Lechowski

02/01/2026

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama