Słynny (choć to sława niezbyt dobra) odcinek autostrady A1 między Piekarami Śląskimi a Pyrzowicami, którego pofałdowania nawierzchni słusznie zostały okrzyknięte "falami Dunaju", ma pozbyć się tego miana. Ale dojdzie do tego niezbyt szybko, bo choć zarządca drogi, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, ma go naprawiać, to został on podzielony na 13 etapów/zadań.
- Termin i kolejność ich realizacji uzależnione są m.in. od stopnia uszkodzenia i deformacji poszczególnych fragmentów trasy, a także możliwości technicznych i logistycznych. Kluczowa jest też możliwość wprowadzenia optymalnych zmian w organizacji ruchu wpływających na jego płynność, a także pozyskanie środków finansowych na realizację prac - uprzedzają urzędnicy z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
"Fale Dunaju" na A1 idą do naprawy
Na razie dobre wiadomości dotyczą tylko dwóch etapów.

Właśnie podpisano umowę na pierwszą część remontu autostrady A1 Pyrzowice - Piekary Śląskie - z konsorcjum firm COLAS Polska oraz ANTEX II. Wartość kontraktu wynosi 36,3 mln zł. To odcinek jezdni autostrady w kierunku Gliwic - od około 150 m za wiaduktem nad ul. Kościuszki w Siemoni do MOP Dobieszowice Zachód o długości ponad 3 km. Wykonawca zrealizuje prace w terminie 11 miesięcy od podpisania umowy (z wyłączeniem okresu zimowego).
Równocześnie GDDKiA ogłosił przetarg na remont kolejnego odcinka A1 o długości blisko 1,7 km w rejonie węzła Pyrzowice. Zamówienie obejmuje kompleksową naprawę obu jezdni autostrady wraz z robotami towarzyszącymi. Budowlańcy wykonają roboty drogowe, przebudują kanalizację deszczową, wyremontują przepusty i obiekty inżynierskie oraz wykonają nowe oznakowanie i elementy bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Wykonawca będzie miał do 18 miesięcy (bez wliczania okresów zimowych) na zakończenie prac. Na oferty, zgłaszane elektronicznie za pośrednictwem platformy zakupowej GDDKiA, urząd czeka do 11 sierpnia 2026 r.
Jak powstały słynne "fale Dunaju" na A1
GDDKiA tłumaczy, że deformacje i uszkodzenia, które doskwierają kierowcom na odcinku autostrady A1 Piekary Śląskie-Pyrzowice, powstały na skutek pęcznienia jednego z materiałów użytych do budowy - czyli szkody górnicze nie były powodem powstania "fal Dunaju".
Deformacje mają być kompleksowo naprawione. Tym samym ma zostać przywrócona pełna nośność i równość jezdni, a trwałość eksploatacyjna autostrady ma być zapewniona na następne co najmniej 30 lat. Obowiązujące dziś ograniczenie prędkości do 110 km/h, a lokalnie do 80 km/h mają zostać zlikwidowane.
Wykonawcy przed przystąpieniem do naprawy opracują projekt tymczasowej organizacji ruchu.
- Z uwagi na rolę, jaką pełni autostrada A1, warunkiem zatwierdzenia tej dokumentacji będzie konieczność utrzymania ciągłości ruchu na trasie w trakcie prowadzonych robót - zastrzegają urzędnicy z GDDKiA.


