Niemen, Gierek, romans, zbrodnia, szemrane interesy, budowa wielkiego kombinatu czyli western po zagłebiowsku. Recenzja spektaklu „Gorączka żelaza”

Pierwsza premiera Teatru Zagłębia w Sosnowcu bez siedziby za nami. Spektakl z okazji 110-lecia praw miejskich Dąbrowy Górniczej oraz 50-lecia »Huty Katowice« będzie wystawiany w tamtejszym Pałacu Kultury Zagłębia. Miałem wiele wątpliwości, czy te wszystkie okoliczności oraz fakt, iż sztukę przygotowali Poznaniacy, mogą dać dobry rezultat. A jak wyszło?

Nie spodziewałem się zbyt wiele po premierze nowej sztuki sosnowieckiego teatru. Zwłaszcza po obejrzeniu „Kto puka?” – widowiska tak żenującego, że przez kolejne 2,5 roku nie miałem zupełnie ochoty iść ponownie na przedstawienie najbliższego memu sercu teatru. Prawdę mówiąc – udałem się tam głównie dlatego, że wysłała mnie Naczelna na próbę dla mediów. Ta zaciekawiła mnie na tyle, że wybrałem się także na premierę. I byłem mocno zaskoczony. Pozytywnie!

Zdobywcy Dzikiego Wschodu

Początek lat 70. XX wieku. Ekipa Edwarda Gierka ma plan zbudowania potęgi przemysłowej Polski Ludowej. Marzyciele oderwani od podstaw ekonomii jeszcze nie wiedzą, że za kilka lat wszystko to skończy się gigantyczną katastrofą. Są entuzjazm i rozmach, jakiego wcześniej ten kraj nie widział.

Kierowca wysadza Gierka (w tej roli Przemysław Kania) pod Pałacem Kultury Zagłębia. Pierwszy jest jakby zagubiony. Lecz gdy tylko wkracza na mównicę, zyskuje pewność siebie i pokazuje ogromną charyzmę. To lider, który puszcza ludowi oczko – stawia na wieczną przyjaźń ze Związkiem Radzieckim i czołobitnie dziękuje za wszystko towarzyszom bratniego narodu radzieckiego, ale tak naprawdę woli Coca-Colę od kompotu i maszyny z USA zamiast z ZSRR. To showman – niby w stylu amerykańskim, ale jednak z Dzikiego Wschodu zamiast Dzikiego Zachodu.

A wyzwanie jest nie byle jakie. To budowa największego kombinatu metalurgicznego w Polsce i jednego z największych w świecie. Niemal w szczerym polu pod Dąbrową Górniczą, między Łośniem, Ząbkowicami a Strzemieszycami. Gdzie potrzebne są tysiące ludzi do budowy, setki do ich obsługi i mieszkania dla nich wszystkich. A tego najbardziej brakuje. Sztandarowa inwestycja PRL ściąga do Zagłębia tłumy ludzi z całej Polski. Jednak zwabieni nazwą »Katowice«, która kojarzy się z bogactwem, wygodnym życiem i dobrą zabawą, trafiają prosto… w zagłębiowskie błota.

Bogactwo znajdują, niczym pierwsi kowboje w gorączce złota. Jednak zamiast luksusów i dobrej zabawy, mają cienką jak woda zupkę, mieszkanie na kupie u ludzi, którzy zwietrzyli okazję, by zarobić, kombinowanie kogo się tylko da i mordobicie. Bo jak się okazuje, łatwy zarobek i niedostatek ludzi ściąga do Zagłębia też takich, którzy mają na koncie wyroki.

Kto kombinuje ten nie żałuje. A może?

Zagłębiacy kombinowali od zawsze, bo życie w Imperium Rosyjskim ich tego nauczyło, zaś tradycja przekazywana była na następne pokolenia. Czasy, kiedy najbardziej prestiżowa inwestycja nowej ekipy rządowej ma priorytet niemal nad wszystkimi innymi budowami, to niebywała okazja na robienie dobrych interesów. Mamy więc niejaką Carycę, która na kilka lat staje się imperatorką hotelową w mikroskali. Mamy brygadzistę, który nie pogardzi lewym dochodem, choć zapewne w pochodzie pierwszomajowym dumnie kroczy pod socjalistycznymi hasłami. Mamy przyjezdnych z całej Polski, widzą tu nie tylko szansę na dorobienie się, ale i nowe znajomości i dobrą zabawę. Mamy inżyniera-idealistę, który nie bacząc na wszechobecne błoto i kurz, z poświęceniem nadzoruje budowę kolejnego kombinatu po tym, jak skończyła się jego misja w Hucie im. Lenina pod Krakowem za poprzedniej jeszcze ekipy, którą nowa zdecydowanie zamierza przebić. Jest też dyrektor, będący zapewne syntezą obu (pierwszego Kazimierza Budzyńskiego i kolejnego Zbigniewa Szałajdy), który na początku wścieka się na marnotrawstwo i lewe interesy, potem rozumie ich nieuchronność, a na końcu przyłącza się do procederu.

Romans, kryminał i western bez happy endu

Budowa budzi liczne konflikty, w tym międzypokoleniowe. Młoda miejscowa (Baśka) bardzo chce pracować w hucie, widząc w tym szansę na polepszenie swojego losu. Inne zdanie ma jej babka, która wini nowoczesność za to, że odebrała życie jej córki. Broni lasu grożąc rębaczom granatem zachowanym jeszcze od wojny. Budowniczy (przez postać młodego inżyniera Marcina z Krakowa) obiecuje jej zmiany w planach, przekonując staruszkę, by odpuściła. Jednak to okazuje się kłamstwem. Scena jest poruszająca dla widzów, lecz nie dla budowniczych, którzy nie oglądają się na miejscowych i ich dramaty.

Równie porażająca jest scena, kiedy zaproszony dla uświetnienia uruchomienia kombinatu wielki artysta (Czesław Niemen – w tej roli... kobieta! ) pyta w swej pieśni, po co to wszystko i wyśpiewuje dramatycznie, że nie jest to warte drzew, które poświęcono. I ponownie ludzie, włącznie z oficjelami, nie reagują na to, co się właśnie wydarzyło. Jakby Niemen właśnie nie zanegował wszystkiego, co robią.

W sztuce pojawia się wątek miłosny. Baśka dostaje pracę dzięki temu, że wpada w oko dyrektorowi od kadr, który bezceremonialnie się do niej przystawia, mimo że ta spotyka się z młodym inżynierem z Krakowa. Marcin nie chciał przyjechać pod Dąbrowę, ale uczucie sprawia, że chce tu zostać. Jednak taki trójkąt musi oznaczać problemy i kończy się nieszczęściem.

Twórcy z Poznania i obsada z całej Polski (zupełnie jak budowniczy i załoga huty)

Ekipa Teatru Zagłębia naprawdę nieźle odnalazła się w swoich rolach, zarówno pierwszoplanowych, jak i epizodycznych. Na szczególne odnotowanie zasługują również aktorzy gościnni. Inga Chmurzyńska jako Baśka, Samuel Drobisz jako dyrektor Rączka i Filip Jasik jako inżynier Marcin z Krakowa nie odstają poziomem od stałego zespołu teatru, a wręcz niekiedy błyszczą.

Jeżeli czegoś można żałować, to tego, że miejscowi bohaterowie nie mówią gwarą zagłębiowską a przyjezdni nie mówią swoimi gwarami. Nawet niewielka stylizacja byłaby mocnym element budującym autentyczność, którego mi najbardziej brakowało.

A czego jeszcze brakowało? Według mnie kontekstu roku 1976, w którym pierwszy raz polała się surówka z wielkiego pieca. Ale to także rok, w którym ekipa Gierka brutalnie obeszła się z protestującymi w Radomiu robotnikami zaledwie 5 miesięcy wcześniej. Pośpiech w uruchomieniu huty miał przecież tamte dramatyczne wydarzenia przykryć. Kreowany przez Przemysława Kanię Gierek-showman idealnie kontrastowałby z niewygodnym dla wspomnieniem. A przecież przykrywanie niewygodnych tematów propagandowymi sukcesami to uniwersalna metoda władzy, stosowana do dziś.

To jednak niewielkie niedosyty pozostawione przez przedstawienie, które ostatecznie bardzo dobrze poradziło sobie z zadaniem, jakie postawili przed sobą jego twórcy. „Gorączka żelaza” nie jest rekonstrukcją historyczną ani wykładem o kombinacie. Jest opowieścią o Zagłębiu Dąbrowskim w momencie gwałtownej przemiany i o ludziach, którzy tę przemianę tworzyli. I o tym, jak tworzyła się zupełnie nowa społeczność w starciu przyjezdnych z miejscowymi. To opowieść, która nie bała się mówić prawdy, nawet tej niewygodnej. To opowieść, która twórcom się po prostu udała. Dobra robota, Towarzysze!

Twórcy:

  • Żelisław Żelisławski – scenariusz i dramaturgia
  • Szymon Kaczmarek – reżyseria, światła oraz video
  • Kaja Migdałek – scenografia
  • Marta Śniosek-Masacz – kostiumy
  • Anna Stela – muzyka
  • Agnieszka Jachym – choreografia
  • Aleksander Joachimiak – operator kamery
  • Katarzyna Giżyńska – inspicjentka
  • Ewa Żurawiecka – suflerka
  • Miejska Orkiestra Dęta w Dąbrowie Górniczej – muzyka na żywo

Obsada aktorska:

  • Agnieszka Bałaga-Okońska – sekretarka dyrektora Huty »Katowice«
  • Ryszarda Bielicka-Celińska – „Caryca” (wynajmująca kwatery pracownikom)
  • Agnieszka Bieńkowska – Czesław Niemen
  • Maria Bieńkowska – babka Baśki
  • Inga Chmurzyńska – Baśka (gościnnie)
  • Beata Deutschman – kierowniczka kuchni
  • Małgorzata Saniak-Grabowska – pracownica kuchni
  • Mirosława Żak – dziennikarka »Trybuny Ludu«
  • Michał Bałaga – robotnik „Hiena” (kowboj 1)
  • Aleksander Blitek – robotnik „Docent” (kowboj 2)
  • Samuel Drobisz – dyrektor do spraw kadr Rączka (gościnnie)
  • Filip Jasik – inżynier Marcin z Krakowa (gościnnie)
  • Przemysław Kania – Edward Gierek
  • Grzegorz Kwas – dyrektor Huty Katowice
  • Tomasz Muszyński – brygadzista
Spektakl „Gorączka żelaza” Teatru Zagłębia w Sosnowcu w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej. Plakat. Premiera 2 pażdziernika 2026
Spektakl „Gorączka żelaza” Teatru Zagłębia w Sosnowcu w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej. Plakat. Premiera 2 pażdziernika 2026
Edward Gierek na scenie i na ekranie

Może Cię zainteresować:

Gierki z Gierkiem. Ośmiu aktorów, I sekretarz czyli towarzysz Edward Gierek na ekranie i na scenie

Autor: Robert Lechowski

03/10/2026

Spektakl „Gorączka żelaza” Teatru Zagłębia w Sosnowcu w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej. Aleksander Blitek jako „Docent” i Michał Balaga jako „Hiena”. Sesja promocyjna – huta. Premiera 2 pażdziernika 2026

Może Cię zainteresować:

„Gorączka żelaza” czyli poznański western teatru z Sosnowca o Hucie Katowice w Dąbrowie Górniczej

Autor: Robert Lechowski

29/09/2026

Spektakl „Gorączka żelaza” Teatru Zagłębia w Sosnowcu w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej. Przygotowania. Próba czytania. Premiera 2 pażdziernika 2026

Może Cię zainteresować:

Teatr Zagłębia zaczyna podróżować. Pierwsza premiera bez własnej siedziby

Autor: Redakcja

10/09/2026

Teatr Zagłębia, Sosnowiec

Może Cię zainteresować:

Umowa z wykonawcą podpisana. Zaczynają się remont i rozbudowa Teatru Zagłębia w Sosnowcu. Potrwa dwa lata

Autor: Katarzyna Pachelska

02/09/2026

Spektakl „Gorączka żelaza” Teatru Zagłębia w Sosnowcu w Pałacu Kultury Zagłębia w Dąbrowie Górniczej. Przemysław Kania jako Edward Gierek. Sesja promocyjna. Premiera 2 października 2026

Może Cię zainteresować:

Edward Gierek, kowboje i wielki piec

Autor: Artykuł sponsorowany

23/09/2026

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama