Idzie przoć po naszymu? Jak o miłości i intymności rozmawiali nasi dziadkowie i babcie na Górnym Śląsku

Tego, że język śląski jest bogaty i da się w nim wyrazić wszystko nie trzeba nikomu tłumaczyć. Niektórzy mogliby pomyśleć, że śląski pragmatyzm nie pozwala nam na mówienie o miłości. Okazuje się, że nawet tutaj mamy spory zasób słownictwa. Mogymy godać ô zolytach. Poradzymy tyż ô żyniaczce... a nawet ô "lyganiu" - choć ten ostatni temat jest nieco skomplikowany.

Wianek ślubny z 1939 roku. Ze zbiorów Muzeum Śląskiego
Slub slaski

Idzie przoć po naszymu?

Ślōnsko godka jawi się jako język niezwykle pragmatyczny, techniczny i taki, w którym idzie godać ino ô robicie i ôsprowiać wice w szynku. Nic bardziej mylnego. W śląskim można całkiem precyzyjnie mówić o życiu uczuciowym. Ale od początku…

Zanim możemy mówić o jakimkolwiek związku musimy poczuć coś, co - mamy nadzieję - choć raz w życiu poczuł każdy, czyli szmaterloki w basie. Kiedy już przepracujemy nasze uczucia, to możemy przystąpić do najważniejszego etapu - zolytōw. Na zolyty możemy wybrać się do kina, tyjatru, na kafyj, abo do restauracje. Co fto woli. Mogymy sie tyż dować kusiki!

Po jakimś sensownym okresie zolycynio możemy wyznać komuś swoje uczucie. Jak to zrobić? Jest parę sposobów:

  • “Jo ci przaja!” - ten najpopularniejszy…
  • “Miłuja cie!” - coś bardziej poważnego…
  • “Mōm cie rod/rada” - kiedy chcemy zostać ino przocielami… ups!

Zakładając, że wyznanie miłosne jest odwzajemnione, możemy nazwać drugą połówkę libsta abo szac.

I tak czas mija. Jesteście sobie tymi libstōm i szacym, abo libstōm i libstōm, abo szacym i szacym (język śląski nie wyklucza). Może przyszedł czas na coś poważniejszego? Może smowy, smowiny, abo istowanie? Tutaj wyklucza polskie prawo i możecie zostać jedynie istnym i istnōm.

I co? Czas na żyniaczka? Po ślubie zostaniecie ślubnōm i ślubnym. I tak sami będzie o sobie mówić moja baba i mōj chop. Z kolei życie uprzykrzać będą wam swaty. Najparwdopodobniej będą często suszyć wam głowę o jakieś bajtle.

Jeśli już jakieś dziyciōntko się trefi, to zostaniecie mamōm i ôjcym (godanie na ôjca “tata” je chyba jakimś gorolskim wynokwianiym). Potem ōmkōm i ōpkiym… I na końcu lygniecie sie społym na jakim kirchofie. Ale zaczym tam lygniecie, lygejcie wiela poradzicie we izbie!

No ale właśnie, Ślōnzoki poradzōm godać ô lyganiu?

Wielu z nas słyszało od naszych prababć i niekiedy babć coś w stylu "Terozki wyszyndzie w telewizje i internecu poseblykane baby! My sie z mojim chopym nigdy po sagu niy widzieli!" - takie były realia. Seks uprawiało się po cimoku i nojlepij pod sztepdekōm.

Temat intymności na Górnym Śląsku nie był zbyt chętnie podejmowany. Nie dlatego, że Ślązacy i Ślązacy byli bardziej świętoszkowaci, ale dlatego, że trochę brakuje nam języka. Jak zauważają dziennikarka Anna Starzyczny-Procek i seksuolożka Barbara Płaczek w podcaście "Stąd, Rozmowy w Pałacu", jeśli brakuje nam słów do swobodnego wyrażania swoich potrzeb seksualnych, to tylko potęguje naszą frustrację i nie pozwala porozumieć się w kwestiach intymnych z partnerem/partnerką. W tradycyjnym śląskojęzycznym domu rozmowa o tematach intymnych często oznaczała nienaturalne przejście na język polski (pewnie czasem też niemiecki) - tworzył się dystans, "lepij niy godać". Czy to oznacza, że w ogóle brakuje nam słów? Nie do końca...

Jeśli chodzi o męskie przyrodzenie to możemy powiedzieć po prostu, piękną łaciną, "penis". Jest też potoczne "pulok" i wulgarne "ci*lik". Z kobiecą intymnością jest trochę gorzej. Wielu śląskich mężczyzn nawet nie wiedziałoby jak nazwać intymne części ciała swoich partnerek. Barbara Płaczek podkreśla, że podczas swoich publicznych wystąpień często robi ankietę w tej sprawie. Wśród Ślązaczek najczęściej pojawiały się dwa potoczne określenia na waginę - "afa" i "ana". Można zauważyć że mają nieco figuratywny wydźwięk. Nie nazywają rzeczy po imieniu. Warto jednak podkreślić, że nawet w języku polskim brakuje określeń na żeńskie organy intymne. Nie ma nic między naukowo brzmiącą waginą, a wulgarną ci*ką.
Jak odnaleźć się w tym językowym ubóstwie i jak rozmawiać o sekualności i emocjach?

- Myślę, że po prostu rozmawiać w naturalny sposób i też troszkę się odzierać z tego wstydu takiego, że "jak jo użyja jakigoś słowa, to co łon se ło mie pomyśli", albo "jak jo coś powiym, to co łona se ło mie pomyśli". Trzeba rozmawiać. Komunikacja jest szalenie ważna. Trzeba godać do siebie swoim językiem, bo my nie musimy mieć języka zaczerpniętego ze słownika. W relacji partnerskiej norma partnersko je zupełnie inna. Możesz powiedzieć "dej tego dziubka", abo "pocałuj mie", albo znaleźć słowo, które nam będzie pasowało - mówiła w "Stąd, Rozmowy w Pałacu" Barbara Płaczek.

W każdym razie, Walentynki to idealny czas na poćwiczenie rozmów o kusikach, przoniu, a nawet lyganiu po naszymu. I takich owocnych rozmów życzymy wam na to Święto Zakochanych.

Źródło: StądRozmowywPałacu - Odcinek V Barbara Płaczek - specjalistka seksuologii (https://www.youtube.com/watch?...)
Monika Rosa i Halina Bieda 2

Może Cię zainteresować:

Śląskie polityczki nie zraziły się wetem prezydenta ws. godki. Nie poddają się i zapowiadają plan ochrony języka śląskiego

Autor: Arkadiusz Szymczak

16/02/2026

Serial "Ołowiane dzieci", Netflix

Może Cię zainteresować:

„Ołowiane dzieci”: Gdy śląska trauma staje się globalnym hitem. Serial Netfliksa recenzuje Piotr Fuglewicz

Autor: Piotr Fuglewicz

14/02/2026

Jesien w Parku Śląskim

Może Cię zainteresować:

Jak akowcy i więźniowie kacetów budowali Park Śląski. Nieznana historia ludzi stojących za WPKiW

Autor: Tomasz Borówka

14/02/2026

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama