Jaś przychodzi na świat 11 marca 1912 roku w Dębowej Górze – uprzemysłowionej wsi na południe od Sosnowca. Większość wsi, podobnie jak duża część Sosnowca, należy jeszcze wtedy do Towarzystwa Górniczo-Przemysłowego »Hrabia Renard«. Kopalnie, huta, cegielnia, osiedla, szkoły, a nawet teatr. Nawet jeśli buduje tu swoją fabrykę inny przedsiębiorca (zazwyczaj niemiecki), to niemal na pewno na gruntach dzierżawionych lub kupionych od Renardów. Pamiętajmy, że nawet Kolej Warszawsko-Wiedeńską Polska zawdzięcza Renardom.

Jan Dorman. Syn pracownika Renardów, który żadnej pracy się nie boi
Nic zatem dziwnego, że i ojciec Jana – Stanisław Dorman – pracuje dla Renardowskiego „imperium”. Przez 45 lat pracy jest między innymi: stolarzem, modelarzem, maszynistą pompy, kominiarzem, księgowym, kierownikiem aprowizacji, administratorem majątku, mierniczym a nawet strażakiem. Żonaty z Jadwigą z Faroniów, doczeka się w sumie sześciorga dzieci. Te kształcą się oczywiście w szkole prywatnej, założonej przez Renardów. Tak jest i z Janem.

Wcześniej przychodzi jednak I wojna światowa. W 1915 roku niemiecki okupant wprowadza swoje porządki i 13-letnie miasto Sosnowiec powiększa o sąsiednie miejscowości, w tym Dębową Górę. Małego Janka wielka polityka nie interesuje – on woli sztukę, choć tego tak jeszcze nie nazywa. Tuż po wojnie, już w niepodległej Polsce, w 1919 roku ojciec, który pracuje jako strażak w sosnowieckim Teatrze Miejskim (obecny Teatr Zagłębia), zabiera go za kulisy. Jest to moment inicjacji teatralnej dla 7-latka, którą potem wspomina tak:
„Najpierw, debiutant, pamiętam tylko zapach szminek. Ostry, kwaśny, lepki. Czułem ten zapach do następnego zaproszenia za kulisy. (…) Na tej dacie wspiera się wiele zdarzeń. A przede wszystkim wystawienie ‘Krowoderskich zuchów’, bo teatr i jego atmosfera przenoszą się do domu rodziców. U ojca zamówiono szopkę. Tylko ta szopka wydaje mi się z tamtych czasów prawdziwa. Święty Józef w ojcowej szopce moczył sobie nogi, a Matka Boska obrębiała pieluszkę. Dyrektor zaadaptował ojcową szopkę do spektaklu, ale wcześniej przepędził z niej wyrzeźbione misternie figurki. Dlaczego?”

Rodzina, w której życiu sztuka była ważna
Ogromny wpływ na przyszłe losy Janka odgrywa także jego ciotka – Zofia Niewęgłowska – aktorka i śpiewaczka. Ona zabiera go pierwszy raz na przedstawienie operowe, co Jan Dorman wspomina po latach tak:
„Nie pamiętam, jak znalazłem się wśród publiczności. Pamiętam natomiast, że w teatrze było duszno, że wszystko wokół pachniało kwaśnym potem i wodą kolońską. Siedziałem na kolanach ciotki, a ona pachniała oddzielnie, inaczej niż wszyscy. Doznałem tak głębokiego zadowolenia, że nic tego szczęścia w moim życiu nie potrafiło wykreślić z pamięci. Ze sceny dochodziła do mnie muzyka. Blask śniegu i świateł, i nienaturalne, a niezwykłe obrazy. Zamknąłem oczy. (…) Oczywiście nie wiedziałem, że pierwszym widowiskiem, na które mnie zaprowadzono, była ‘Halka’ Moniuszki. A tym teatrem, tym pierwszym, był Teatr Miejski w Sosnowcu. O tym wszystkim dowiedziałem się o wiele później, w okresie, gdy ciotka Niewęgłowska zabrała mnie ze sobą do teatru. Tym razem na własny występ. Nie wiedziałem, nie przypuszczałem wtedy, że aktorzy grający na scenie, to żywi ludzie. Ludzie, których na co dzień mogę dotykać, rozmawiać z nimi. To odkrycie zachwyciło mnie. Ciotka stała się podwójnie piękna: w życiu i na scenie. (…) Przepiękny to był epizod w moim siedmioletnim życiu. (…) Umiejętność uprzystępniania komuś sztuki zależna jest od tego, kto ją uprzystępnia. Czy ma odpowiednie zdolności i przygotowanie. Ciotka nie tylko ‘uprzystępniała’. Ciotka umiała nauczyć. Potrafiła obudzić zainteresowanie sztuką. Wnikliwie poznawać. Cieszyć się, sycić swoistą urodą i doskonałością arcydzieł sztuki. („Scena” nr 11 / 1975).

8-letniego Janka zabiera do swej szkoły – Seminarium Nauczycielskiego Męskiego im. Adama Mickiewicza w Sosnowcu – „Pan Bolek” – sublokator Dormanów. A tam, w sali gimnastycznej, uczniowie wystawiają przedstawienie. Mały Dorman jest ponownie zachwycony, a kilka lat później trafi do tej szkoły on sam. Już jako uczeń.
Jednak wcześniej, w roku 1924, Dormanowie przeprowadzają się – ojciec bowiem zostaje agronomem Renardów w Górze Siewierskiej. Dlatego piątą klasę Jan kończy w Rogoźniku. Jednak na dwa ostatnie lata wraca do Sosnowca, do swej starej, Siedmioklasowej Szkoły Publicznej nr 17 im. św. Barbary. Wcześnie się uczy samodzielności, gdyż w tym czasie mieszka na stancji.

W 1927 roku Dorman zaczyna naukę w seminarium nauczycielskim, gdzie duży nacisk kładzie się na przedmioty artystyczne. Tam jest w swoim żywiole, zaś wystawianie przedstawień teatralnych staje się powoli jedną z jego ulubionych aktywności. Wraz z grupą kolegów wychodzą z przedstawieniami poza mury szkolne, czasem na dalsze wyjazdy. Dwa spektakle wystawiono w Teatrze Miejskim w Sosnowcu, co było ogromnym wyróżnieniem dla młodych twórców pod nieformalną wodzą Dormana. W międzyczasie Jan uczy się teatru i innych sztuk także poza szkołą. Od artystów z rodziny, na widowniach scen, na spotkaniach i warsztatach. Gdzie tylko się nadarzy okazja.
Młody nauczyciel wyjeżdża z Zagłębia
Seminarium kończy w 1933 roku i wyjeżdża na Polesie, gdzie pracuje jako nauczyciel. Wraca stamtąd, by w od 1938 roku studiować w Krakowie malarstwo. W tym samym roku bierze ślub z dwa lata starszą od siebie Janiną Polańską z Niwki, którą zna już od lat. Studia przerywa wybuch wojny już rok później. Dorman, choć ma niemieckie nazwisko, nie podpisuje volkslisty. Zatrudnia się jako wsadowy pieca w znanej mu dobrze cegielni Renarda w sosnowieckiej Dębowej Górze, gdzie potem zostanie awansowany do pracy biurowej.

Po zakończeniu wojny Dorman podejmuje pracę nauczyciela w Sosnowcu i stara się powrócić na studia na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Na łącznie pracy ze studiami władze oświatowe nie wyrażają zgody. Do tego pomysłu już nie wróci.
Całe życie z dziećmi i dla dzieci
Jeszcze w 1945 roku, wraz z żoną, która będzie jego zawodową partnerką już do końca, organizują Międzyszkolny Teatrzyk Dziecka, który estetyką i rozwiązaniami inscenizacyjnymi nawiązuje do nurtu awangardowych teatrów dwudziestolecia międzywojennego. 22 grudnia, wraz z grupą współpracowników, w tym zawodowych aktorów, wystawiają przedstawienie zatytułowane „Malowane dzbanki”. Grane dla dzieci w różnych salach, trafia także na deski Teatru Miejskiego w Sosnowcu. W 1947 roku teatrzyk przekształca się w Eksperymentalny Teatr Dziecka Centralnego Związku Zawodowego Górników w Sosnowcu. Jego siedzibą staje się Dom Kultury »Górnik« przy ulicy Żytniej 10 na Pogoni.

Jednak już po około dwóch latach górniczy związek traci zainteresowanie współpracą z teatrem i tak Dormanowie ze współpracownikami trafiają do dawnego domu parafialnego przy ulicy Jana III Sobieskiego 4 w Będzinie (obecnie to ulica Teatralna) – do miejsca, w którym dziecięca scena Zagłębia zostanie już na zawsze. Inauguracja ma miejsce 22 lipca 1950 spektaklem „Awantura z ogniem” do scenariusza Anny Świrszczyńskiej w reżyserii Dormana. Niecały rok później, 1 kwietnia 1951 roku, scena oficjalnie zyskuje nazwę Teatru Dzieci Zagłębia.

Awangardowy teatr dla dzieci Dormana – unikat w skali Polski
Jan Dorman kierował będzińską sceną przez 28 lat, do swojej emerytury. Był w czasie swojej kariery twórcą wszechstronnym – aktorem, reżyserem, plastykiem, scenografem, rękodzielnikiem (twórcą kukiełek), pisarzem, scenarzystą, dramaturgiem, menedżerem, pedagogiem. Eksperymentatorem, o którym mówi się, że stworzył jeden z najbardziej awangardowych teatrów w kraju. Jego pionierskie zasługi jako innowatora według teatrolożki Marzeny Wiśniewskiej to:
- wyzwolenie teatru z hegemonii tekstu literackiego – scenariusze to kolaże tekstów, zabawa dziecięca, wyliczanki, rymowanki itp.,
- afabularność i nielinearność teatralnej narracji, wynikające z kolażowej struktury przedstawień,
- gra między iluzją i realnością,
- rytmizacja przedstawień – czerpanie z zabaw dziecięcych oraz struktury dzieł muzycznych, zwrot ku teatrowi muzycznemu,
- swobodne korzystanie z wielu tworzyw teatralnych – polifoniczna struktura przedstawień, szczególna rola pospolitych przedmiotów,
- eksperymenty z przestrzenią teatralną – surowość, swobodne konstruowanie przestrzeni, w tym usunięcie parawanu, co pozwoliło widzom obserwować aktorów poruszających kukiełkami i zmniejszyć dystans między twórcami a odbiorcami dzieła.
„Dormanowskie eksperymenty sceniczne, połączone z głęboko podmiotowym traktowaniem dziecka, jako uczestnika przedstawienia i współtwórcy sztuki, równoległe prowadzenie działań o charakterze artystycznym, pedagogicznym i społecznym, wytyczyły kierunki dalszego rozwoju widowisk dziecięcych i wyznaczyły początek nowej estetyki teatru lalkowego w Polsce.” – pisze o swym patronie Teatr Dzieci Zagłębia w Będzinie, który przyjął imię Jana Dormana w 10. rocznicę jego śmierci.

Twórca, odtwórca, szef, nauczyciel
Poza kierowaną przez siebie sceną, Jan Dorman tworzył autorskie sztuki i interpretacje klasyki dla innych teatrów w kraju. Przez kilka lat współpracował z rozgłośnią regionalną Polskiego Radia w Katowicach, przygotowując słuchowiska radiowe. Był też nauczycielem kilku pokoleń ludzi sceny. Pochodzący z Zagłębia Janusz Gajos po latach wspominał:
„To już prawie 50 lat, jak lepiłem tu główki lalek, uczono mnie animacji, poznawałem, czym jest trema. Tu po raz pierwszy powąchałem teatr. Najważniejszy moment mojego życia wiąże się z tym miejscem.” – mówił aktor, który pracował w Teatrze Dzieci Zagłębia w latach 1957-1959 po tym, jak nie dostał się do Państwowej Szkoły Filmowej w Łodzi.

Jan Dorman przeszedł na emeryturę
w 1978 roku, pozostając jednak aktywnym twórcą w świecie
polskiego teatru dla dzieci tak długo, jak pozwoliło mu zdrowie.
Zmarł w Będzinie, 21 lutego 1986 roku, w wieku blisko 74 lat.
Jego
żona Janina zeszła z teatralnych desek 3 lata po śmierci męża.
Dożyła wieku ponad 94 lat, odchodząc w roku 2004.
Wszystkie ich
dzieci w jakiś sposób były związane z teatrem. Dwaj synowie grali
na scenie jako mali chłopcy. Potem Jacek współpracował przy
tworzeniu scenografii, drugi syn jeździł jako kierowca teatralnego
autobusu.
Córka – Iwona Dowsilas – przygotowywała oprawę
muzyczną spektakli. W 1998 roku założyła Fundację im. Jana
Dormana. To dzięki jej staraniom tak wiele udało się zachować dla
potomnych na temat tego wybitnego twórcy, całe życie związanego z
Zagłębiem. Zmarła w lipcu 2025 roku.

Gdybyśmy próbowali przedstawić dorobek i zasługi Jana Dormana, ten artykuł byłby wielokrotnie dłuższy. Więcej na temat tego niezwykłego człowieka można przeczytać tutaj:
- Ewa Tomaszewska, Marzena Wiśniewska – „Kronika życia i twórczości Jana Dormana (1912-1986)”
- Marzena Wiśniewska – „Teatr dla młodzieży”
- Marek Waszkiel – „Dorman in aeternum vivere”
- Biblioteka(rka) szkolna (blog Izabeli Tumas) – Jan Dorman
- Mateusz Załęski – „Jan Dorman” – »Twoje Zagłębie«, 11 marca 2018
oraz zobaczyć:
Oczywiście niezmiennie polecamy do
Teatru Dzieci Zagłębia
im. Jana Dormana w Będzinie po prostu pójść.



