Druzgocący wynik ważnego referendum w Częstochowie
Niedzielne głosowanie (25 października) zakończyło się jednoznacznym werdyktem. Frekwencja w referendum w Częstochowie wyniosła 32,77 procent, co przy około 160 tysiącach uprawnionych do głosowania mieszkańców pozwoliło bez problemu przekroczyć ustawowe progi ważności (próg wynosił 46 625 głosów). Do urn poszło 51 863 osoby. Zdecydowana większość uczestników głosowania zażądała natychmiastowej zmiany: według danych Krajowego Biura Wyborczego aż 97 proc. głosujących opowiedziało się za odwołaniem Krzysztofa Matyjaszczyka.
Podobną determinację pokazano przy urnach, decydując o losie miejskich rajców. W głosowaniu nad odwołaniem częstochowskiej rady wzięły udział 51 844 osoby, przy wymaganym progu sięgającym 48 754 głosów. Za rozwiązaniem rady opowiedziało się 96,2 proc. głosujących. Wynik jest bezapelacyjny.
- W Częstochowie zadziałał efekt Łukasza Gibały - stwierdził pełnomocnik inicjatywy referendalnej Marcin Nocoń
Korupcyjne zarzuty w tle i osiem miesięcy bez prezydenta
Inicjatywa referendalna nie wzięła się z próżni. Była bezpośrednią reakcją na trzęsienie ziemi, do którego doszło w częstochowskim magistracie na początku roku. 25 lutego 2026 roku Krzysztofa Matyjaszczyka zatrzymali funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Prokuratura przedstawiła samorządowcowi zarzut przyjęcia co najmniej 40 tys. zł w zamian za korzystne zmiany w budżecie miasta, a także przyjęcia korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł. Sam Matyjaszczyk twierdził, że jest niewinny i padł ofiarą pomówień, jednak władze Nowej Lewicy zdecydowały o zawieszeniu go w prawach członka partii.
Wobec prezydenta zastosowano surowe środki zapobiegawcze. Przez osiem miesięcy przed referendum Matyjaszczyk nie mógł pełnić swojej funkcji, wchodzić do gmachu urzędu miasta ani kontaktować się z pracownikami magistratu. W tym czasie obowiązki prezydenta Częstochowy sprawował jego pierwszy zastępca Zdzisław Wolski. Inicjatorzy, jako główne powody zbiórki podpisów pod inicjatywą referendalną wskazywali zarzuty korupcyjne i zakaz wstępu do urzędu.
Co dalej z Częstochową? Komisarz i przedterminowe wybory
Konsekwencje wczorajszego głosowania są natychmiastowe. Po odwołaniu władz samorządowych Częstochową do czasu przedterminowych wyborów będzie zarządzać komisarz wyznaczony przez premiera.
Pełnomocnik inicjatywy Marcin Nocoń wyjaśnia, że jeszcze przed referendum wysłano list do premiera Donalda Tuska z apelem, by komisarzem nie był nikt z tutejszego układu władzy, bo rada miasta, w której większość ma koalicja Lewicy z KO, legitymizowała prezydenta dając mu wotum zaufania mimo zarzutów korupcyjnych.
16 lat rządów zakończone w jeden dzień
Dla Częstochowy niedzielne referendum to polityczne trzęsienie ziemi i symboliczne zamknięcie pewnej epoki. Krzysztof Matyjaszczyk sprawował urząd prezydenta miasta nieprzerwanie przez 16 lat. Po raz pierwszy wygrał wybory w 2010 roku, zastępując wówczas Tadeusza Wronę, którego mieszkańcy również odwołali w referendum. Później Matyjaszczyk skutecznie ubiegał się o reelekcję w latach 2014, 2018 oraz 2024.
Argumentując konieczność odwołania radnych, inicjatorzy podkreślali, że rada powinna sama podjąć uchwałę o referendum w sprawie prezydenta. Ich zdaniem nie zrobiła tego, zmuszając mieszkańców do samodzielnego zbierania podpisów. W niedzielę częstochowianie dokończyli sprawę przy urnach.
To nie pierwsze referendum na poziomie miasta na prawach powiatu w woj. śląskim w ostatnich latach zakończone odwołaniem prezydenta. Przypomnijmy, że w ten sam sposób została odwołana prezydentka Zabrza Agnieszka Rupniewska w 2025 roku.
Nie doszło za to do referendum w kilku innych miastach: Bytomiu, Będzinie, Gliwicach., Chorzowie, choć takie działania opozycji wobec urzędujących zarządców miast były podejmowane.
Może Cię zainteresować:

