Laboratorium miłości, związków i relacji. Sceniczna wersja "Przełamując fale" na deskach Teatru Śląskiego w Katowicach

Słynny film Larsa von Triera "Przełamując fale" z 1996 roku z Emily Watson i Stellanem Skarsgårdem w rolach głównych zapadł w pamięci wielu kinomanom. Teraz sceniczną adaptację tego tekstu realizuje w Teatrze Śląskim w Katowicach Justyna Łagowska. Premiera już 21 kwietnia 2023 roku.

Ułóż się wygodnie i zamknij oczy. Opowiem ci o miłości. O potężnym uczuciu, które może dać siłę, ale potrafi też obnażyć nasze największe słabości. O tym, co połączyło Bess i Jana, choć nikt nie dawał temu związkowi szans. Opowiem ci o ludziach, których miłość została wystawiona na próbę. O wypadku, który odmienił ich życie w momencie, gdy wydawało się najbardziej szczęśliwe. Bo miłość to łzy radości, ale i cierpienia. Myślisz, że nie potrafi ranić? Zamknij oczy. Wzdłuż morskiego wybrzeża idzie kobieta... Widzisz to?

Jeden z najgłośniejszych filmów duńskiego reżysera Larsa von Triera został przeniesiony na deski sceniczne przez reżyserkę Justynę Łagowską (to jej pierwsza realizacja w Teatrze Śląskim) i autora adaptacji Miłosza Markiewicza.

"Przełamując fale" na deskach Sceny Kameralnej Teatru Śląskiego

Spektakl "Przełamując fale" zadebiutuje w intymnych wnętrzach Sceny Kameralnej Teatru Śląskiego 21 kwietnia 2023 roku o godz. 19.00. Kolejne spektakle: 22, 23 i 25 kwietnia 2023 o godz. 19.00. Łagowska zaprasza widzów do laboratorium miłości, związków i relacji, w którym nic nie jest takie, jakim wydawało się jeszcze przed chwilą.

Z kultowym dziełem mierzą się aktorzy Aleksandra Przybył i Dariusz Chojnacki. Jak sami przyznają, albo nie oglądali filmu albo wyłączyli w połowie, nie chcąc się sugerować dziełem kinowym.

- Mój Jan jest jeszcze w procesie - mówi Dariusz Chojnacki - Nie wiem, kim jest Jan z filmu. Jakby nie interesuje mnie Jan z filmu, nie widziałem tego filmu. Nie obchodzi mnie ten film, nie obchodzi mnie Lars, kompletnie mam to w nosie, ponieważ cały ten proces, który tworzyliśmy, mam wrażenie, że zbudowaliśmy go na sercu każdego z nas - dodaje aktor. - Żeby powstał dobry spektakl, musi wydarzyć się chemia między ludźmi. I musi się to zdarzyć w trakcie procesu. Jeśli się to nie zdarza, no to nie ma szans na to. Żeby zrobić taki spektakl, jak teraz próbujemy zrobić, trzeba totalnej miłości i zaufania w tej naszej małej grupie. Ale nie byłoby tam przestrzeni dla poszukiwań Jana - co to w ogóle znaczy Jan, co to znaczy wypadek, co to znaczy miłość, co to znaczy zło, co to znaczy ofiara. I to był główny motor, który pozwolił w ogóle na to laboratorium - tłumaczy Dariusz Chojnacki.

Wtóruje mu jego sceniczna partnerka, Aleksandra Przybył, która mówi, że skupiała się nie na filmie, ale na postaciach i ich opowieści oraz na tym, co chcą przekazać. - Jeżeli myślałam o jakimś filmie podczas tej pracy, to była to "Amelia", opowiadająca o tym, co znaczy samotność, wyoutowanie i czekanie na miłość. I co ta miłość może w tej samotności zrobić. W filmie jest taka scena, kiedy Amelia znajduje blaszane pudełko, w którym 50 lat wcześniej mały chłopiec zamknął całe swoje życie. I tak mi się wydaje, że każdy z nas ma takie pudełko, w którym kolekcjonuje swój świat. I Bess też ma takie pudełko, tylko że ona go nie schowała pod szafę lub w łazience, tylko dała je Janowi i zaprosiła go do tego świata - dodaje aktorka.

Historia i postaci Jana i Bess są wielowarstwowe

Z kolei Justyna Łagowska nie kryje, że świetnie zna film von Triera. - Miałam okazję uczestniczyć w polskiej premierze - mówi reżyserka. - On jest długo ze mną i kiedy wyszła propozycja, by zrealizować ten tekst w Teatrze Śląskim, przyznaję, było lekkie przerażenie, bo to arcydzieło, z którym zmierzenie się jest bardzo trudne. Ale jak nie teraz to kiedy? Bardzo ważne dla mnie było, by spotkać się z Olą i Darkiem. Tym bardziej, że z Miłoszem Markiewiczem bardzo świadomie podjęliśmy decyzję, że będziemy na scenie mieć tylko dwóch aktorów. To nie znaczy, że grają tylko dwie postaci, ale że z nimi bardzo intensywnie będziemy pracować nad tym tekstem. Ta sztuka jest olbrzymim wyzwaniem dla aktorów, bo postaci są wielowarstwowe. Ta historia jest wielowarstwowa. Jest bardzo trudna, ale też przez to nieoczywista. Myślę, że każdy aktor ma w sobie pasję do takich ról, gdzie to życie i ta rola czasami jest bardzo zaskakująca i tajemnicza - dodaje reżyserka.

Bilety na spektakle kosztują 35/40 zł. Można je kupić na: teatrslaski.art.pl

"Przełamując fale", Teatr Śląski, Katowice

Współtwórcy:
reżyseria, scenografia, kostiumy i reżyseria świateł Justyna Łagowska
adaptacja i dramaturgia Miłosz Markiewicz
muzyka Hania Rani
muzyka i reżyseria dźwięku Krzysztof Kurek
choreografia Milena Czarnik
wideo Tomek Michalczewski

Występują:
Bess - Aleksandra Przybył
Jan - Dariusz Chojnacki

Robert Talarczyk na tle kopalni "Wujek"

Może Cię zainteresować:

Robert Talarczyk o wynikach spisu: "Co mnie obchodzi, kto i jak liczy. Bycie Ślązakiem jest za**biste i już"

Autor: Redakcja

12/04/2023

Olga Tokarczuk

Może Cię zainteresować:

Wciąż trudno uwierzyć, ale nadchodzi światowa premiera nowego dzieła noblistki. W Katowicach! Grają sami faceci

Autor: Katarzyna Pachelska

16/03/2023

Krzywy kosciol lednicka czeski cieszyn

Może Cię zainteresować:

Zbigniew Przybyłka: Śląska Atlantyda, miasto starte z powierzchni ziemi. Ta opowieść to bestseller w Czechach

Autor: Zbigniew Przybyłka

06/04/2023

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon