Katarjpeg

Marcin Nowak: Krynica Morska, Chorzów, Katar i złote polonezy w Zabrzu. Sentymentalna podróż z “Duchem Tamtych Mundiali”

Mundial w Katarze zacznie się 20 listopada. Daleki jestem od jego całkowitego bojkotu. Nie mam na niego alergii, nie kicham, nie krzywię się przesadnie. Oczywiście boli mnie i jestem zasmucony doniesieniami o kulisach jego powstania. Ale nadchodzą takie dni, gdy po prostu z wyczekaniem chce się zobaczyć kilka, kilkanaście ciekawych meczów międzypaństwowych "o coś". Mecze towarzyskie, Liga Narodów, małe turnieje. To wszystko nie umywa się do Mundialu. Nawet Euro.

W tym roku jednak termin Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2022 i didaskalia znacznie obniżają aurę Mundialu. Spodziewam się mdłego smaku, słabego zapachu. I to już możliwe, że przez Katar właśnie.

Mundial sentymentalny. Wakacje w górniczej Krynicy

Przenieśmy się do pierwszej połowy lat 90. Pamiętam tamte lato jak dziś. Ośrodek wypoczynkowy Kopalni “Bielszowice” w Krynicy Morskiej. Czasy przed przekopem, złote czasy kopania węgla, na turnusie full ludzi, wieczorami spotkania dla dzieci z baśniami i legendami. Dowiaduję się o czarnym psie z zamku Ogrodzieniec. Na plażę idzie się 10 minut piaskiem. Pewnego dnia przebiega przede mną ogromny dzik. To było moje pierwsze spotkanie z Robertem Lewandowskim ;) Górnicy (i nie tylko) grali w piłkę równolegle do rozpoczętego jakiś czas temu Mundialu w USA. Mieli swoje wewnętrzne turnieje. Przykładowo mój tata grał w meczu Ruda Śląska - Niemcy (tamci wszyscy mieli niemieckie trykoty i przeklinali głęboką śląszczyzną). W innym przypadku widziałem mecz Poręba - Hutnicy albo Oldboje POCIULU vs FCSpawacz. No coś pięknego! I wszystko zrodziło się w atmosferze futbolowego święta w gorące letnie wieczory.

Ale na pierwsze mecze głównego turnieju chodziło się do stołówek z telewizorami kineskopowymi. Mało było widać, ale zza głów i chmury dymu podziwiałem Stoiczkowa, Klinsmanna, Bergkampa, Hagi, jednego i drugiego Baggio, Romario, Larssona. Chyba mecz Szwecja - Bułgaria pamiętam najmocniej. Niesamowicie cięły komary.

Wtedy narodziła się moja miłość do piłki reprezentacyjnej. Z małą przerwą na dawną Ligę Mistrzów (czasy Legii z Panathinaikosem albo Widzewa z Borussią) trwa do dziś. Piękne Mistrzostwa Świata przeżywałem po kolejnych 4 latach, we Francji. To były chyba wciąż najpiękniejsze i najciekawsze w moim życiu. Byłem wtedy łebkiem w kwiecie wieku zainteresowania piłką. Plakaty, koszulki, karteczki, naklejki. Myślę, że tamto pasjonowanie się piłką było dla naszego pokolenia bardzo zdrowe. Dosłownie i w przenośni. Te mecze często kopiowaliśmy na podwórkach.

Mundiale polskie, nie znaczy najciekawsze


Może powiem coś niepopularnego, ale jakimś cudem kolejne dwa Mundiale, na których grali Polacy, nie były tak ciekawe i pasjonujące jak te wspomniane wcześniej. Albo też inny wiek, inne zainteresowania.

Byłem za młody natomiast, by rozumieć i cieszyć się sukcesem Polaków na Igrzyskach w Barcelonie. A był on bardzo “zabrzański”. Finałem tej pięknej historii i tak w jakiś sposób żyłem, bo nagrodzeni medalami piłkarze ze Śląska śmigali po moim osiedlu, niczym w "Miami Vice", swoimi złotymi polonezami Caro. Zwłaszcza Dariusz Koseła. A na drugim biegunie jest obecny turniej w Katarze. O ile poprzedni w Rosji, o ile zmiany w Lidze Mistrzów, o ile moda na kupowanie i pompowanie petrodolarami klubów, o ile korupcja w FIFA i UEFA potrafiły obrzydzić i zminimalizować radość ze współczesnego futbolu, to szykuje się, że impreza nad Zatoką Perską ją ostatecznie zamrozi, zakopie. Ino czekać jakiegoś zmartwychwstania, odbudowania magii piłki nożnej.

Skąd fenomen tego turnieju? Dlaczego kraj wielkości woj. świętokrzyskiego, nawet dużo mniejszy od śląskiego, i dużo mniej ludny od Metropolii GZM zdobył prawo do organizowania takiej imprezy? Odpowiedź nasuwa się sama. I kryje w symbolu $$. Ale to byłoby za prosto.

Staw brysiowy w Siemianowicach Śląskich

Może Cię zainteresować:

Górny Śląsk jeziorami stoi. Mamy tu własne pojezierze. Profesorowie hydrologii nie mogą się mylić

Autor: Marcin Nowak

18/10/2022

Piramida roznowie

Może Cię zainteresować:

Marcin Nowak: Stoisz tam i czujesz, że "to" na ciebie patrzy. Piramida z oczami. Egipski grobowiec na Śląsku

Autor: Marcin Nowak

21/10/2023

Ambicje Kataru i o tym jak piłka je pomaga budować

Bo Katar to nie tylko Mundial 2022. To kilkanaście imprez rangi ogólnoświatowej, w tym w takich dyscyplinach jak piłka ręczna czy lekkoatletyka. Katar to duże pieniądze w europejskim futbolu (oczywiście z PSG na czele), Katar to naturalizowanie sportowców i wiele, wiele wiele innych działań z pogranicza budowy soft-power i geopolityki. Jej częścią jest właśnie impreza tej skali. Ale też turystyka i wizerunek

Generalnie Mistrzostwa Świata to wisienka na torcie budowania tożsamości tego małego kraju. Jak kilka innych nad Zatoką. Kraju na początku mojego życia nieistotnego, jeszcze nie bogatego, w dużej mierze opartego o rybołówstwo czy pasterstwo. Ropa i gaz zmieniły wszystko. Ale Katarczycy, podobnie jak możni mieszkańcy Emiratów, potrafili wznieść się poza przejadanie swoich skarbów. Zaczęli inwestować w linie lotnicze, wykorzystując idealne położenie geograficzne Dubaju czy Dohy jako hubów przesiadkowych w drodze z zachodu na wschód i na odwrót. Swego czasu linie Qatar Airways oferowały darmowy pit-stop podróżującym na ich pokładzie. Polegał on na jednodniowym zwiedzaniu czy też zaznajomieniu się z stolicą, wyrastającą na bliskowschodniego tygrysa Al-Dauhą. Bardzo trudno jest oprzeć turystykę o historię czy architekturę kraju, który jest wybitnie młody, świeżo utkany z pieniędzy. Tradycyjne wioski rybackie, palmy daktylowe, rafa koralowa, wycieczki quadami po pustyni, zakupy w centrach handlowych, względnie sztuczny stok narciarski. To wszystko, co udało się im ulepić z tego piasku. Choć pamiętać należy, że między kwietniem a październikiem panują tu niemiłosierne, ponad 40-stopniowe upały i nie jest to wizja przyjemna dla każdego turysty.

Perspektywa kończących się zasobów za 2-3 pokolenia wzbudziła chęć posiadania gałęzi gospodarki, jaką jest turystyka. Z drugiej strony w Katarze wybudowano największe imperium medialne po prawej części Półkuli. Al-Jazzera i jej przybudówki to dziś poważny głos w debacie światowej i naprawdę kawał dobrego, wcale nie nacechowanego ideologicznie dziennikarstwa. Z wyczuciem do nowych mediów (Projekt AJ+ był nawet kopiowany przez większych i popularniejszych medialnych graczy).

Mały kopie piłkę. Małego zaczynają znać

Sport, turystyka i media mają więc budować wizerunek Kataru jako kraju wpływowego, mimo swoich małych rozmiarów. Wiele lat temu pozycję małej Irlandii budowała jej emigracja, diaspora. Monako i Watykan przebiły się dzięki, odpowiednio: pieniądzom, hazardowi oraz roli duchowej i politycznej. Singapur jako miasto-państwo udanej, choć utopijnej transformacji socjalistyczno-kapitalistycznej, Izrael - przez sieć powiązań polityczno-biznesowych. Z małych krajów warto wymienić Rwandę, która wyrasta na “szeryfa” polityczno-wojskowego Afryki Środkowej, a Estonia jak prymus w transformacji gospodarki na cyfrową. Gdzieś tu jeszcze jest miejsce dla Tajwanu (CHRD) czy Jamajki. Ta ostatnia z uwagi na jej gigantyczną rolę w rozwoju światowej muzyki. Można, da się. Ba… umówmy się, że taki Chorzów, gdyby nie Ruch i Stadion Śląski nie byłby powszechnie znanym polskim miastem.

I Katar tego właśnie się trzyma. Szkoda, że kosztem ducha Mundialu, który wobec wszystkich dotychczasowych doniesień, ale też - nie oszukujmy się - niezręcznego czasu, bo listopadowo-grudniowego, przypomina bardziej dżina zamkniętego w butelce aniżeli quasi dickensowskiego “Ducha Minionych Mundiali”, który mógłby przywołać atmosferę z Krynicy Morskiej i tamte piękne emocje, których nie zabierze nam nikt.

Grabara

Może Cię zainteresować:

Mundial przeszedł mu koło nosa. Nagle dostał telefon: Kamil, lecisz do Kataru

Autor: Robert Czykiel

15/11/2022

Jakub Kiwior

Może Cię zainteresować:

Lewandowski go zobaczył i powiedział: to jest piłkarz! Jakub Kiwior z Tychów wyrasta na wielką gwiazdę

Autor: Robert Czykiel

06/11/2022

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon