Mateusz Ledwig w szczerym wywiadzie o Rubensie, godce, depresji i powrocie z energią do działania na rzecz młodzieży i Śląska

Zniknął na kilka lat, gdzieś się zaszył. Na profilach "Rubens był z Bytomia" nikt nie publikował memów z Hildą i "Puć jadymy do Silesii". Nam Mateusz Ledwig opowiada, co się z nim działo w ostatnim czasie, jak wziął się za bary z depresją, co pomogło mu wyzdrowieć i dlaczego teraz angażuje się w sprawy śląskie, na czele ze Śląskim Stołem, i w pomoc młodzieży narażonej na hejt i przemoc rówieśniczą.

111 rubens yt

W tym roku przypada 10-lecie marki "Rubens był z Bytomia". Mateusz Ledwig jako jeden z pierwszych sprawił, że godka stała się sexy. Ale Rubens nie powstał z wyrachowania a z... przypadku, i z sabotowania pracy.

- Siedziałem w pracy dzień po Bożym Ciele, bo szef nam nie chciał wtedy dać wolnego - wspomina Mateusz Ledwig w rozmowie wideo z cyklu Ślązaq. - Pracowałem wtedy w agencji reklamowej. Sabotowałem pracę i wysłałem do mojej przyjaciółki zdjęcie. Znalazłem jakiś tam obraz Rubensa i napisałem na tym śląski tekst. Miałem Photoshopa otwartego, tak powstała czcionka - biały z czarną obwódką. Ona mi powiedziała, żebym to puścił do neta, zobaczymy, co się stanie. To się miało na początku nazywać Rubens był ze Śląska, ale stwierdziłem, że to jest takie jakieś ładne, eleganckie, a że ten Bytom bardzo wywarł mocne piętno, ale takie też pozytywne, bardzo pozytywne w moim sercu, to tak powstało - opowiada.

Mateusz pochodzi z Piekar Śląskich, ale do liceum - słynnego Sikoraka - chodził w Bytomiu. Już w wieku 19 lat wyjechał do Warszawy. Jak przyznaje po latach - by uciec. Od Śląska, od traum. - Czułem się bardzo źle też w szkole, w gimnazjum, w podstawówce. W momencie, kiedy zacząłem odkrywać, że jestem gejem, przysporzyło mi to mnóstwo traum. Ja sobie tak mocno zdemonizowałem wtedy Śląsk i traktowałem to jako ucieczkę. Wyjechać stąd, tak jak większość osób wtedy robiła, do Warszawy, bo wydawało się, że to jest takie jedyne miejsce, gdzie możesz być sobą - wspomina.

Jednak intensywna praca w korporacjach i show-biznesie (był m.in. menadżerem Maryli Rodowicz) odbiła się na jego zdrowiu psychicznym. Dziś Mateusz otwarcie przyznaje, że chorował na depresję i cierpiał z powodu uzależnień.

- Po 10 latach pracy na wysokim C, dążeniu do tego mitu kariery, który nam wmówiono, byłem tak zmęczony, że miałem ochotę, żeby wszystko to, co robię, samo odeszło - tłumaczy swoje wycofanie na pewien czas z social mediów. - Nie rozumiałem wtedy, że to jest bardzo mocna depresja, nie widziałem też wtedy uzależnienia na początku od alkoholu. Później zostałem uzależniony od leków bardzo mocnych na ADHD. Nie widząc tej dziury, w której byłem, tej przepaści, tej ciemności, tej depresji, korzystałem też z wszystkiego, co mi pomagało z tego wyjść. Dawało mi jakąkolwiek poczucie radości...

Droga do wyjścia z depresji była długa. - Przede wszystkim pomogło mi wyjść z niej zrozumienie i akceptacja uzależnienia, bo to było bardzo połączone z tym. Akceptacja niemocy, ale też nie zwalniającej z odpowiedzialności, bo uważam,
mówiąc o swoim życiu, że ja jestem odpowiedzialny za to, że jeżeli coś się dzieje w moim życiu, co wpływa na mnie bardzo źle, To ja jestem odpowiedzialny i chcę tego i muszę wtedy to robić, działać w taki sposób, żeby sobie to życie polepszyć.
Więc zarówno psychiatra, psychoterapia w kontekście uzależnienia oraz coś przed czym się bardzo broniłem - zacząłem jeździć na mityngi, co jest wspaniałą rzeczą - mówi Mateusz.

Wejrzenie w głąb siebie pomogło mu zdecydować, co chce robić w życiu. Wrócił na Śląsk, dziś mieszka w Gliwicach. Angażuje się w sprawy związane z pomocą młodzieży w walce z hejtem i przemocą rówieśniczą - pomagają mu w tym jego własne trudne doświadczenia z gimnazjum. Właśnie zakłada swoją fundację WSZYSTKO22.

Zaangażował się też w coś, co zawsze było w jego DNA, czyli promocję Śląska, tożsamości i języka - ale już nie zza komputera, ale jako lider Ślązaków. W czasie III Śląskiego Stołu w Teatrze Śląskim zaproponował, by w kolejnym spotkaniu z tego cyklu zebrać ludzi spoza organizacji, śląskich influencerów, członków organizacji pozarządowych, by mogli razem pracować na rzecz Śląska. Pierwsze robocze spotkanie przed IV Śląskim Stołem już się odbyło.

- Jestem naturalnym liderem i nie raz pewnie popełnię błąd, chociaż nie chcę tego afirmować. Natomiast mam odwagę już teraz to robić. Nie chcę się wycofywać przed lękiem jakimkolwiek, który sprawi, że coś może okazać się błędem, coś może okazać się nie tak dobre, jak to planowałem. Dopóki w tym wszystkim jestem i będę autentyczny, to ja się nie boję. I w czasie IV Śląskiego Stołu na pewno opowiemy o tym, co my chcemy robić, przedstawimy konkrety, bo o to chodzi, nie tylko o gadanie - wyjaśnia Mateusz Ledwig.
Mateusz Ledwig

Może Cię zainteresować:

Mateusz Ledwig, twórca profilu "Rubens był z Bytomia", zakłada fundację. Chce pomagać młodzieży w walce z hejtem i przemocą

Autor: Katarzyna Pachelska

18/03/2026

Fotos z serialu "Ołowiane dzieci"

Może Cię zainteresować:

Joanna Kulig o "Ołowianych dzieciach": Dr Wadowska-Król musiała odnaleźć się w męskim świecie oraz walczyć o prawdę i zdrowie dzieci

Autor: Katarzyna Pachelska

11/02/2026

Mateusz Janyga szkola Myslowice

Może Cię zainteresować:

Ślązak nowym prowincjałem jednej z dwóch polskich prowincji zakonu jezuitów. Ojciec Mateusz Janyga obejmie urząd 31 lipca 2026 r.

Autor: Katarzyna Pachelska

19/03/2026

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama