UM Katowice
Katowice Spodek

Michał Wroński: Metropolia i całe województwo potrzebują planu adaptacji do zmian demograficznych

Michał Wroński: Metropolia i całe województwo potrzebują planu adaptacji do zmian demograficznych

autor artykułu

Michał Wroński

W dyskusji nad przyszłością Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii i całego regionu dostrzegam nieraz syndrom 40-latka, który wspomina z rozrzewnieniem jak to klawo było w studenckich czasach, gdy można było balować do późna, spać mało, a i tak następnego dnia miało się siłę do dalszej zabawy. A teraz, ech panie, szkoda gadać. Czy dałoby się sprawić, żeby było tak fajnie jak kiedyś? Rzecz w tym, że coś się bezpowrotnie skończyło. I zamiast śnić sny o...

Nasze miasta wyludniają się i starzeją od kilku dekad

Opublikowane niedawno wyniki przeprowadzonego rok temu spisu powszechnego potwierdziły wszystkie najgorsze prognozy demografów – nasze miasta wyludniają się i starzeją. Śląskie jest wśród sześciu najszybciej wyludniających się województw Polski. W ciągu dekady straciliśmy blisko 230 tysięcy mieszkańców, czyli niemal 5 proc. ogółu. Rośnie za to średnia wieku. Jeszcze w 2010 r. na każde 100 osób w wieku produkcyjnym przypadało u nas niespełna 27 osób w wieku poprodukcyjnym. Teraz tych drugich na każdą setkę mogących pracować przypada już ponad 41.

Przy fatalnym wskaźniku dzietności (ani jednego powiatu z dodatnim bilansem) oznacza to, że trend ów będzie w kolejnych latach postępował. Prognozy mówią, że do końca tej dekady region straci kolejne 200 tys. mieszkańców, a w 2040 r. będzie nas poniżej 4 milionów. Na demograficznej równi pochyłej najszybciej obsuwa się Sosnowiec, który wedle prognoz Instytutu Rozwoju Miast i Regionów w perspektywie roku 2050 ma stracić 1/3 mieszkańców. Niewiele lepiej ma być w Siemianowicach Śląskich, Świętochłowicach i Zabrzu.

Można powiedzieć – nic nowego. Wymieranie i starzenie się naszych miast i gmin trwa od kilku dekad. Niezależnie od tego, kto sprawuje władzę w kraju, regionie, czy na poziomie lokalnego samorządu. Politycy i samorządowcy kiwają głowami i powtarzają, że „trzeba coś z tym zrobić”, ale sytuacja nie ulega zmianie. Być może zresztą nie ma co się na nich obrażać, bo ich możliwości wpływania na procesy demograficzne są raczej niewielkie. Mogą natomiast i powinni przygotować kraj (region, gminę) na nieuchronne konsekwencje tego procesu.

Czas zaadaptować się do tego kryzysu. Niczym do zmian klimatycznych

A nieuchronne w kontekście wymierania i starzenia się ludności będą m.in. spadające dochody podatkowe samorządów, rosnąca liczba pustostanów, coraz kosztowniejsze utrzymanie systemu szkolnictwa, transportu, infrastruktury i gospodarki komunalnej, a także wyzwania związane z rosnącymi potrzebami coraz to większej liczby seniorów. I o tym wszystkim należy myśleć, planując „tu i teraz” miejskie inwestycje. Bo jeśli nawet nie dziś, to jutro mogą okazać się po prostu przewymiarowane lub zwyczajnie kłopotliwe. A wtedy staną się finansową „kulą u nogi” dla tych, którzy nadal będą tu mieszkać.

I tu kłania się magiczne słowo „adaptacja”. Kilka lat temu największe polskie miasta, pod okiem urzędników z Ministerstwa Środowiska, zaczęły tworzyć miejskie plany adaptacji do zmian klimatu. Urzędnicy dostrzegli, że fale upałów, powtarzające się wichury i nagłe deszcze nawalne będą się powtarzać i oni nic z tym nie będą mogli zrobić. Mogą tylko próbować przygotować miasta na te zjawiska. Dlaczego nie powstają plany adaptacji do zmian demograficznych? Serio liczymy na jakiegoś game changera, który sprawi, że trwający od początku transformacji trend w regionalnej demografii odwróci się o 180 stopni?

Nie jest tak, że to, co dzieje się u nas stanowi jakąś bezprecedensową katastrofę. Mechanizm jest znany i opisany. Naukowcy ukuli już nawet specjalny termin: „kurczenie się” dawnych miast przemysłowych. W tym kontekście wskazują np. na amerykańskie Detroit, francuskie Saint Etienne, czy bliższe nam miasta dawnego NRD. Wszędzie tam scenariusz był ten sam – dotychczasowy model gospodarczy ulegał załamaniu (wyczerpaniu), co uruchamiało proces odpływu młodszej części ludności, przy jednoczesnym starzeniu się pozostałej części populacji. Z tego, co dane mi było usłyszeć od osób zajmujących się tym zagadnieniem, mało komu poprzez spektakularne, wielkie projekty udało się wrócić do dawnej mocarstwowości. Lepsze efekty przynosiło dopasowywanie miast do ich nowych możliwości. Były to nieraz bolesne procesy, z wyburzaniem opuszczonych kwartałów zabudowań lub odpuszczaniem kosztownych inwestycji włącznie.

Jedno miasto brzmi medialnie, ale to puszka Pandory

Czy to ma oznaczać całkowitą rezygnację z ambitnych planów, szukania sposobów na poprawę jakości życia, inwestowania w edukację, przyciągania nowych inwestorów, walki o talenty i wspierania innowacji? W żadnym razie. Nie chodzi przecież o to, by siedząc na trzeszczącej gałęzi jeszcze ją samemu piłować. Tyle, że analiza danych raczej nakazuje przypuszczać, że - niezależnie od tych działań - proces kurczenia się będzie postępować.

Dlatego niezbędna jest rewizja polityki inwestycyjnej, planowania przestrzennego i kształtowania modelu mobilności. Czy powinna temu towarzyszyć ściślejsza integracja miast tworzących Metropolię? Hasło jednego miasta (pojawiające się w naszej dyskusji pod hasłem "Program dla ŚLĄ i ZAG") brzmi atrakcyjnie, a wyrachowanie każe uznać, że pod jednym szyldem łatwiej byłoby podejmować takie decyzje. Z drugiej strony jednak obserwacja rozlicznych sporów granicznych między gminami w Polsce i generowanych przy tej okazji olbrzymich emocji (przywiązanie do małych ojczyzn potrafi być naprawdę wielkie) każe mi sądzić, że byłoby to otwarcie na wiele lat prawdziwej puszki Pandory. Czy zresztą stolica województwa sytuacją swych obecnych dzielnic aż tak bardzo przekonuje, że bycie peryferiami wielkich Katowic byłoby lepsze niż bycie samodzielnym Chorzowem, bądź Mysłowicami?

Program dla Śląska i Zagłębia
Prof. Tomasz Pietrzykowski

Może Cię zainteresować:

Prof. Pietrzykowski: Nasz ostry kryzys demograficzny dowodzi, że prawdziwe życie rodzi się i toczy gdzie indziej

Autor: Marcin Zasada

07/11/2022

Wizje przyszłości Śląska

Może Cię zainteresować:

Śląsk przyszłości sprzed 90 lat: "Jedno miasto od Sosnowca po Zabrze. Wielomilionowe miasto maszyn"

Autor: Tomasz Borówka

18/04/2022

Arkadiusz Chęciński

Może Cię zainteresować:

Metropolia w przyszłości jednym miastem? Prezydent Sosnowca: "Nie, nie wyobrażam sobie tego"

Autor: Patryk Osadnik

10/11/2022

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon