Międzynarodowy Dzień Kebaba obchodzimy co roku w drugi piątek lipca. W 2026 wypada 10 lipca – idealny moment, żeby przypomnieć sobie, skąd wzięła się ta potrawa, jak zawędrowała do Polski i dlaczego na Śląsku ma swój własny, bardzo charakterystyczny rozdział.
Kebab – potrawa, która zaczęła się od ognia i pionowego rożna
W swojej klasycznej formie kebab to danie wywodzące się z Bliskiego Wschodu. Mięso opiekane na pionowym rożnie, podawane z warzywami i sosem, najczęściej w chlebku pita lub cienkim lawaszu. Ojczyzny kebaba szuka się najczęściej w Turcji, choć odmiany tej potrawy znajdziemy w Iranie, Syrii, Libanie, Iraku czy Egipcie.
W Europie kebab zrobił karierę dzięki tureckim migrantom w Niemczech. W latach 60. i 70. powstał tam „doner kebab” – wersja, która potem rozeszła się po całym kontynencie i stała się jednym z najpopularniejszych dań ulicznych.
Jak kebab trafił do Polski?
Do Polski kebab zawitał w latach 90., razem z falą małej gastronomii, budek z jedzeniem „na szybko” i nową modą na kuchnie świata. To był czas, kiedy wszystko, co pachniało zagranicą, miało w sobie odrobinę magii.
I tu zaczyna się śląski rozdział historii kebaba.
Pierwszy kebab w Katowicach? Pamiętacie ten przy Placu Szewczyka?
Dla wielu mieszkańców regionu pierwszym „kebabem” był ten przy dworcu autobusowym na Placu Szewczyka. Kebab – oczywiście tylko z nazwy.
W bułce – takiej średnio długiej – lądowało:
- trochę mielonego mięsa,
- morze cebuli,
- coś tam jeszcze,
- oraz przyprawy palące jak słońce na plaży w ojczyźnie kebaba.
Trzeba jednak przyznać, że takiego „farszu grozy” nie żałowano i trzeba było mocno uważać, by nieoczekiwanie nie wypadł z bułki... w zatłoczonym autobusie, gdyż pasażerowie nieraz zabierali ten specjał w podróż.
Czy to było autentyczne? Nie. Czy ludzie jedli? Oczywiście. Bo to było nowe, egzotyczne i pachniało światem poza Śląskiem.
Ten lokal był jednym z symboli transformacji – miejscem, gdzie po raz pierwszy można było spróbować czegoś, co nie było zapiekanką, pieczoną kiełbasą z bułką ani frytkami z budki.
Lata 2000. – kebab wchodzi na salony (i na rożna)
W kolejnych latach kebab zaczął pojawiać się w bardziej profesjonalnej formie:
- z prawdziwym rożnem,
- z mięsem krojonym w cienkie płatki,
- z pitą zamiast zwykłej bułki,
- z sosami, które nie paliły jak ogień z piekła rodem.
W Katowicach, Chorzowie, Sosnowcu czy Dąbrowie Gorniczej zaczęły powstawać lokale prowadzone przez Turków, Kurdów i Syryjczyków. To oni wprowadzili do regionu bardziej autentyczne smaki – choć polska wersja kebaba i tak poszła swoją drogą.
Bo kebab w Polsce to osobny gatunek:
- większy,
- bardziej „domowy”,
- z charakterystycznym zestawem sosów,
- często podawany w bułce, której nie znajdziemy nigdzie poza naszym krajem.
Dlaczego kebab stał się tak popularny na Śląsku?
Powodów jest kilka:
- Pracowniczy rytm regionu – kebab był szybki, sycący i dostępny do późna.
- Studenckie życie – okolice Uniwersytetu Śląskiego i centrum Katowic zawsze były pełne miejsc, gdzie można było zjeść „coś konkretnego” po zajęciach.
- Nocne życie – kebab stał się klasykiem po koncertach, po imprezach, po wyjściu z klubu.
- Cena – przez lata był jedną z najtańszych opcji „na mieście”.
Dziś kebab jest tak samo częścią śląskiego pejzażu, jak zapiekanki z lat 80. czy pizza z lat 90.
Skąd się wziął Międzynarodowy Dzień Kebaba?
Święto powstało jako inicjatywa środowisk gastronomicznych i mediów kulinarnych, które chciały podkreślić globalny fenomen tej potrawy. Obchodzimy je w drugi piątek lipca, czyli zawsze w środku lata – wtedy, gdy kebab najlepiej smakuje po koncercie, po pracy, po imprezie albo po prostu „bo tak”.
Macie swój ulubiony kebab?
Każdy na Śląsku i w Zagłębiu ma swoje miejsce:
- czasem eleganckie,
- czasem niepozorne,
- czasem takie, które działa od 20 lat i wciąż trzyma poziom.
A gdzie jest Wasz kebab numer jeden?
Może Cię zainteresować:

