Dwie jamy grobowe i 24 ofiary.
Badania potwierdzają: to dorosłe osoby zmarłe w 1944 roku.
Podczas tegorocznych prac odkryto dwie podłużne jamy grobowe. W każdej z nich znajdowały się szczątki osób ułożonych w pozycji spoczynkowej. Łącznie – dwadzieścia cztery ofiary. Analiza antropologiczna in situ, zestawiona z kwerendą akt medycznych, pozwoliła ustalić, że mogą to być pacjenci zmarli w końcu marca i kwietnia 1944 r.: siedem kobiet i siedemnaście mężczyzn w wieku od 24 do 64 lat.
Na potrzeby śledztwa pobrano materiał do badań toksykologicznych i genetycznych. To kluczowy etap – pozwoli potwierdzić tożsamość ofiar oraz zweryfikować hipotezy dotyczące metod uśmiercania pacjentów. Według zeznań z powojennych akt śledczych, śmierć często następowała wskutek długotrwałego podawania zbyt wysokich dawek barbituranów oraz celowego osłabiania organizmu głodem.
W tym etapie prac nie odnaleziono szczątków dzieci – najmłodszych ofiar zbrodniczych eksperymentów medycznych. IPN zakłada, że mogą spoczywać w osobnych jamach grobowych. Poszukiwania będą kontynuowane w przyszłym roku.
System selekcji i zabijania.
Lubliniec był jednym z ogniw niemieckiej machiny eugenicznej.
Program zabijania osób chorych i niepełnosprawnych na terenach okupowanej Polski, nawet tych wcielonych do III Rzeszy, miał mniej sformalizowany charakter, a przez to – jest dziś trudniejszy do odtworzenia. W Lublińcu zachowywano pozory leczenia, dopuszczano sporadyczne wizyty krewnych, ale rodzinom nie przekazywano prawdziwych przyczyn zgonów.
Selekcja pacjentów była elementem działania całego aparatu państwa totalitarnego: od szkół i opieki społecznej, przez podstawową opiekę zdrowotną, aż po urzędy zatrudnienia. Do szpitala trafiały osoby nie tylko z zaburzeniami psychicznymi – także niepełnosprawne ruchowo, uznane za „nieprzystosowane społecznie” lub „nieprzydatne ekonomicznie”.
Zachowane dokumenty wskazują, że dr Elisabeth Hecker, jedna z propagatorek eugeniki, aktywnie wyszukiwała rodzeństwo dzieci już zgładzonych w placówce. W szpitalu preparowano mózgi najmłodszych pacjentów, które trafiały do dalszych „badań” we Wrocławiu.
Skala zbrodni w Lublińcu
Chodzi o ponad 1700 zmarłych pacjentów, w tym co najmniej 317 dzieci.
Kwerenda przeprowadzona przez IPN pozwoliła odtworzyć skalę śmierci w lublinieckiej placówce. W okresie od września 1939 r. do 19 stycznia 1945 r., kiedy do miasta wkroczyli Sowieci, w zakładzie zmarło 1766 pacjentów, w tym co najmniej 317 dzieci. Aż 1564 osoby — w tym co najmniej 283 dzieci – spoczywają na przyszpitalnej nekropolii, głównie w jej północnych kwaterach. Ustalono to dzięki analizie archiwalnych zdjęć lotniczych, dokumentacji szpitalnej oraz relacjom świadków.
Co najmniej 230 dorosłych pacjentów wywieziono z Lublińca do ośrodków zagłady w Rzeszy w ramach akcji T4. Gwałtowny wzrost liczby zgonów w czasie okupacji, zestawiony z danymi z lat przedwojennych i pierwszych miesięcy po wojnie, jednoznacznie wskazuje na celową realizację doktryny „Vernichtung lebensunwerten Lebens” – „zniszczenia życia niewartego życia”.
Prace będą kontynuowane
IPN chce odnaleźć wszystkie ofiary.
Najnowsze odkrycia to kolejny krok w odtwarzaniu historii zbrodni popełnionych w Lublińcu. IPN zapowiada dalsze działania – zarówno poszukiwawcze, jak i analityczne. Celem jest pełna identyfikacja ofiar oraz udokumentowanie mechanizmów działania niemieckiej machiny eugenicznej na Śląsku.
(na podstawie: Adam Kondracki, BPiI IPN, IPN zakończył pierwszy etap prac na cmentarzu przyszpitalnym w Lublińcu)
Może Cię zainteresować:
Nowy znaczek IPN na Narodowy Dzień Powstań Śląskich. Symbol historii i hołdu dla powstańców
Może Cię zainteresować:
Satanizm po śląsku. Historyk IPN Katowice o subkulturze lat 80. w nowym odcinku podcastu PodCzas
Może Cię zainteresować: