Park Śląski od lat jest miejscem, które mieszkańcy traktują jak oczywistość – jak przestrzeń, która „zawsze była i zawsze będzie”. Tymczasem, jak mówi Lidia Torbus, działaczka Stowarzyszenia „Nasz Park”, ta oczywistość jest złudzeniem. Park od dekad traci powierzchnię, jest rozparcelowywany, a jego przyroda i historyczny układ urbanistyczny są pod coraz większą presją inwestycyjną. W rozmowie dla Ślazaq Torbus tłumaczy, dlaczego dziś potrzebna jest nie tylko miłość do Parku, ale przede wszystkim czujność, wiedza i systemowe zabezpieczenia.
Przyroda w kryzysie: zmiany klimatu, wycinki i przerwane korytarze ekologiczne
Największym współczesnym zagrożeniem dla Parku są zmiany klimatyczne i wynikająca z nich zapaść gospodarki wodnej. Woda po nawalnych deszczach nie wsiąka w grunt, a Park traci swoje naturalne cieki i odporność ekologiczną. W pierwszej kolejności usychają drzewa iglaste, a w następnych latach – jak ostrzega Torbus – może to dotknąć całych fragmentów drzewostanu .
Kolejnym problemem jest masowa wycinka dojrzałych drzew, szczególnie pod inwestycje. Budowa trzeciej linii „Elki” kosztowała Park około 700 dorosłych drzew, w tym dębów, jaworów i lip pełniących funkcję pomnikową . Podobne zniszczenia miały miejsce na terenie dawnego OPT, gdzie wycięto 4 hektary lasu.
Do tego dochodzi przerywanie korytarzy ekologicznych, które łączą Park z Laskiem Alfreda, Bytkowskim czy terenami w stronę Piekar. Migracja saren, dzików i płazów jest coraz trudniejsza, a brak systemowej ochrony zwierząt prowadził w przeszłości do ich odstrzału zamiast relokacji .
Urbanistyczna dezintegracja: parcelacja i deweloperska presja
Park Śląski nie jest chroniony jednolitym statusem prawnym. To sprawia, że jego teren jest dzielony na odrębne jednostki, które mają różnych właścicieli i różne zasady zagospodarowania. Z ponad 630 hektarów pierwotnej powierzchni, dziś tylko 430 hektarów pozostaje pod zarządem spółki parkowej .
Ta dezintegracja otwiera drogę do presji deweloperskiej. Torbus wskazuje, że tereny rekreacyjne, oświatowe czy sportowe – takie jak OPT, MOSiR czy ośrodek Skaut – są stale zagrożone przekształceniem w zabudowę mieszkaniową lub hotelową, często ukrytą pod nazwami „apartamentowców” czy „aparthoteli” .
Lidia Torbus wskazuje, że zagrożone są również historyczne obiekty: hala „Kapelusz”, restauracja „Parkowa”, a także osie widokowe, które stanowią o unikalnym charakterze Parku jako dzieła sztuki urbanistycznej. Niekontrolowana zabudowa może je trwale zniszczyć.
Ochrona systemowa: obszar chronionego krajobrazu i park kulturowy
Stowarzyszenie „Nasz Park” od lat walczy o nadanie Parkowi Śląskiemu statusu obszaru chronionego krajobrazu. To narzędzie, które – jak tłumaczy Torbus – wprowadza jednolite zasady ochrony dla wszystkich właścicieli, niezależnie od tego, czy jest to Zoo, Stadion Śląski, MOSiR czy podmiot prywatny .
Uchwała krajobrazowa ma wprowadzić m.in.: strefę całkowitego zakazu zabudowy, strefę ochrony osi widokowych, strefy sportowe, zakaz wycinki drzew, zakaz zabijania dzikich zwierząt, obowiązek uzyskiwania decyzji środowiskowych dla każdej inwestycji.
To ostatnie narzędzie jest kluczowe: decyzja środowiskowa gwarantuje udział społeczeństwa w procesie inwestycyjnym jeszcze przed rozpoczęciem budowy. Dzięki temu mieszkańcy mogą „wtrącić się” w plany inwestora i wymusić zmiany – jak w przypadku trzeciej linii „Elki”, gdzie udało się ograniczyć skalę wycinki .
Drugim filarem ochrony ma być Park Kulturowy, który – po zakończeniu prac nad planem ogólnym Chorzowa – ma stać się kolejną warstwą zabezpieczenia przed parcelacją i prywatyzacją terenu .
Arboretum: przyrodnicza rekompensata i odbudowa zdegradowanego terenu
Jednym z najważniejszych sukcesów społeczników jest powstanie arboretum – obiektu, który zastąpił wycięte pod „Elkę” drzewa. Arboretum powstaje na terenie dawnych, zdewastowanych ogródków działkowych, gdzie wywieziono tony śmieci i ustawionojuż tablice edukacyjne. Dziś jest to wstępnie zorganizowana przestrzeń spacerowa, która wzmacnia bioróżnorodność i przywraca parkowy charakter terenu na granicy Katowic.
Jak ważna jest czujność mieszkańców
Torbus apeluje o jedno: czujność. Zruderowane, zaniedbane tereny są często pierwszym sygnałem, że wkrótce pojawi się inwestor, który przedstawi się jako „ratunek” dla zniszczonego fragmentu parku. Tak było w przypadku OPT, którego 22 hektary zostały sprywatyzowane po latach zaniedbań.
Dlatego powinniśmy śledzić decyzje środowiskowe, analizować plany miejscowe, reagować na wycinki i monitorować profile stowarzyszenia – przypomina nasza rozmówczyni.
Park Śląski
nie jest tylko zielonym terenem rekreacyjnym – to złożony
organizm przyrodniczy i kulturowy, który przez dekady budował
tożsamość regionu. Z rozmowy z Lidią Torbus
wynika, że przyszłość parku zależy od tego, czy
mieszkańcy potraktują go jak dobro wspólne, które wymaga stałej
ochrony, a nie jak przestrzeń „daną raz na zawsze”. Systemowe
zabezpieczenia, decyzje środowiskowe, park kulturowy, ochrona
krajobrazu – to narzędzia, które mogą zatrzymać degradację.
Ale bez społecznej czujności, wiedzy i gotowości do reagowania
nawet najlepsze przepisy nie wystarczą. Bądźmy więc świadomi, że
przyszłość Parku Śląskiego zależy od nas, tu i teraz.


