„W ostatnich wyborach do samorządu Sejmiku Województwa Śląskiego obdarzyli mnie Państwo dużym zaufaniem – otrzymałem kilkanaście tysięcy głosów. Traktuję to jako zobowiązanie do dalszej pracy na rzecz mieszkańców oraz rozwoju województwa śląskiego i naszych gmin. Moim priorytetem pozostaje działanie na rzecz lokalnej społeczności, wspieranie inicjatyw rozwojowych oraz tworzenie warunków sprzyjających powstawaniu miejsc pracy. (…) Tym samym dalej będę pracował dla dobra nas wszystkich jako Członek Zarządu Województwa Śląskiego – Radny Sejmiku (dr. kor. red.).” — napisał dziś w mediach społecznościowych Rafał Adamczyk.
Oznacza to, że nie zostanie Posłem na Sejm RP w miejsce, które w tak tragicznych okolicznościach zwolnił Łukasz Litewka. Sygnały o tym, że podejmie taką właśnie decyzję, pojawiały się już od dawna. Spekulowano o różnych możliwych powodach, ale zostawmy niesprawdzone pogłoski. Przyjmowanie mandatu po prostu Rafałowi Adamczykowi się nie opłaci.
Rafał Adamczyk nie chce być posłem. Przynajmniej nie teraz
Pomyślmy chłodno. Łukasz Litewka był niezwykle popularną postacią. Lubianą także poza swoim środowiskiem politycznym. Wielu twierdzi, że były ważne osoby w Lewicy, którym wręcz Litewka i jego popularność przeszkadzały. W tej chwili temat śmierci posła wciąż rozgrzewa umysły tysięcy ludzi, pojawiło się wiele teorii spiskowych na temat wypadku. W związku z tym jest ogrom głosów mówiących o tym, że ława parlamentarna po pośle Litewce powinna pozostać pusta aż do końca kadencji.
Rafał Adamczyk to doświadczony polityk i musi być świadomy tych nastrojów. Do końca kadencji parlamentu zostało zaledwie półtora roku. Decydując się na przyjęcie mandatu w obecnych okolicznościach, narażałby się na spore niezadowolenie pokaźnej części elektoratu, mając stosunkowo krótki czas do następnych wyborów, by potencjalnie negatywne nastawienie do siebie zmienić. A dobrze wie, z jak niepewnej pozycji startowałby. Był już bowiem Posłem na Sejm IX kadencji (2019 – 2023), uzyskując ponad 12 tysięcy głosów. Cztery lata później nie dostał nawet połowy tego poparcia, bowiem w ramach listy Lewicy Razem, z której startował, wyprzedzili go: obecny Marszałek Sejmu RP Włodzimierz Czarzasty (ponad 22 tysiące głosów) i przede wszystkim Łukasz Litewka, który mimo startu z ostatniego miejsca na liście, uzyskał poparcie w wysokości ponad 40 tysięcy głosów.
Rafał Adamczyk buduje swoją karierę konsekwentnie od lat. Pochodzący z Dąbrowy Górniczej, lecz od dawna związany z Będzinem polityk, od stycznia 2015 roku był pierwszym zastępcą prezydenta tego miasta – Łukasza Komoniewskiego. Ten duet zresztą zdaje się być bardzo korzystny dla obojga. Sam Adamczyk jest w zarządzie samorządu na szczeblu wojewódzkim, zaś prezydent Będzina szefuje strukturom Nowej Lewicy w województwie śląskim.
Rafał Adamczyk został radnym powiatu będzińskiego w 2018 roku, zaś już w 2019 – posłem krajowym. Gdy przegrał wybory sejmowe, w 2024 roku został pierwszym zastępcą wojewody śląskiego, zaś niedługo później – Członkiem Zarządu Województwa Śląskiego. Mimo tego wciąż jest najbardziej widoczny w Będzinie i okolicach. Trudno jest wskazać uroczystość, imprezę czy inne wydarzenie, podczas których się można pokazać wyborcom, by z tej okazji Rafał Adamczyk nie skorzystał.
Przyjmując mandat posła tak naprawdę niewiele zyskiwałby, gdyż i tak zajmuje wysokie stanowisko publiczne, a mógłby stracić wizerunkowo. To mogłoby skutkować nie tylko brakiem szansy na ponowny wybór do sejmu, ale nawet w wyborach niższej rangi. Rezygnując teraz z przyjęcia mandatu nie tylko pozbywa się tego ryzyka, ale też zyskuje wizerunkowo jako ten, który mógł skorzystać z okazji, a tego nie zrobił. To może oznaczać dobry wynik w kolejnych wyborach, choćby w przyszłorocznych do parlamentu.

Mandat poselski po Łukaszu Litewce gorącym kartoflem?
Następną osobą, jeśli chodzi o liczbę uzyskanych głosów w wyborach do Sejmu z okręgu nr 32 z listy Lewicy Razem, jest Bożena Borowiec. Sama zainteresowana nie wypowiadała się jeszcze na temat ewentualności przyjęcia mandatu, lecz zważając na zajmowane stanowisko (w grudniu 2024 roku ówczesna wiceprezyentka Dąbrowy Górniczej została wybrana na rządowe stanowisko Zastępcy Prezesa Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych) oraz ryzyko narażenia się wyborcom identyczne jak opisano wyżej, może nie zechcieć przyjąć mandatu.
Parlamentarny wakat wydaje się być szansą dla osób mało znanych. Według portalu »Gazeta Miejska« (wbrew nazwie nie jest medium zależnym od miasta) do przyjęcia mandatu gotowa ma być Wiktoria Grelewicz. Obecnie jest ona doradczynią Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego oraz zastępczynią rzecznika prasowego Lewicy, także związana Inicjatywą Wschód, będącą środowiskiem lewicowych aktywistów. Dla osoby praktycznie nierozpoznawalnej, która dostała w wyborach zaledwie 1.507 głosów, kandydując jeszcze jako studentka, może to być szansa zaistnienie na scenie politycznej. Choć wciąż wiązałoby się to prawdopodobnie z ryzykiem niechętnego przyjęcia przez opinię publiczną. Z drugiej jednak strony – ryzykiem można zarządzać i je zminimalizować, zwłaszcza kiedy się ma tak mało do stracenia.
Czy spekulacje są prawdziwe, przekonamy się prawdopodobnie niedługo. Marszałek Sejmu wygasił już mandat posła Litewki, teraz ruch należy do Państwowej Komisji Wyborczej, która musi wskazać konkretną osobę. Ta musi przyjąć mandat i złożyć ślubowanie. Nie ma na to sztywno określonego terminu, więc może się to stać już, ale może też potrwać kilka tygodni. Chyba, że faktycznie nikt nie zdecyduje się przyjąć mandatu – wówczas spełniłyby się postulaty i miejsce pozostałoby nieobsadzone.
Może Cię zainteresować:

