Panstwo gornoslaskie

Roman Balczarek: "A gdyby tak utworzyć państwo śląskie?". Ani nie niemieckie, ani nie polskie. Próby i mrzonki

“Czas. Przestrzeń. Rzeczywistość. To więcej niż liniowa ścieżka, to pryzmat nieskończonych możliwości”, a tak przynajmniej przekonuje nas The Watcher w czołówce każdego odcinka serialu “What If...”, po czym zadaje tytułowe pytanie “A gdyby?”. Dziś pochylimy się nad pomysłami, gdy różni politycy pomyśleli sobie “a gdyby tak utworzyć państwo śląskie?” I choć brzmi to na pierwszy rzut oka jak rozmowy ujka z fatrym nad flaszkom, tak zdziwić może skala i powaga działań sprzed ponad stu laty.

Jest rok 1918. Niemcy właśnie podpisały rozejm zawieszający, a ostatecznie kończący I wojnę światową. W Berlinie wybucha rewolucja. W Rosji trwa wojna domowa, a kilka państw w Europie Środkowej już ogłosiło, bądź lada chwila ogłosi, deklaracje niepodległości. Część z nich powstanie i przetrwa, niektóre upadną, a inne jeszcze nigdy nie powstaną. Górny Śląsk z kolei jest wyczerpany wojną, a ludzie pragną pokoju, co zresztą powie głośno Carl Ulitzka, gdy usłyszy pół roku później, że Niemcy szykują się na wojnę na Śląsku.

I choć front nie przeszedł przez krainę górnego biegu Odry, tak wojna wyniszczyła region. Głód i problemy z aprowizacją prawdopodobnie największe w jego historii. Przemysł wisi na włosku, tysiące Górnoślązaków zginęło na frontach Wielkiej Wojny, a ci, co przeżyli zaczynają wracać. Choć koniec wojny powinien oznaczać spokój, to nie w Europie Środkowej. Tu nie widać jeszcze końca.

Górnoślązacy chcą własnego państwa

Przełom października i listopada 1918 roku zdecydowanie był miesiącem państw w Europie. Polska, Czechosłowacja, dwie Republiki Ukraińskie, Republika Tarnobrzeska, Jugosławia, Łotwa. Niemcy trawione rewolucją przestały de facto funkcjonować jako całość, a rodzące się rady żołnierskie i ludowe (oficjalnie, bo w praktyce pełno mieszczaństwa tam było) rządziły od Kolonii po Bytom. Pod koniec listopada w Rybniku powstaje Komitet Górnośląski pod egidą adwokata Ewalda Latacza, księdza Thomasa Reginka i nauczyciela Jana Reginka (panowie Reginek byli braćmi).

Komitet ten w styczniu 1919 r. przekształci się w Związek Górnoślązaków, ale zanim do tego dojdzie, 9 grudnia 1918 r. ma miejsce konferencja kędzierzyńska, podczas której zbierają się przedstawiciele większości opcji politycznych Górnego Śląska. Od katolickiego Centrum (oficjalnie: Partia Ludowa Górnego Śląska) przez konserwatystów, liberałów i socjaldemokratów. Dwa obozy odmawiają wzięcia udziału w Konferencji: ruch polski Korfantego (Chadecja) oraz komuniści z KPD i Komunistycznej Partii Górnego Śląska (tych ostatnich należy jednak zrozumieć, Międzynarodówka nie chciała zbytnio państw narodowych).

Podczas Konferencji politycy ustalają, że będą wspólnie działać na rzecz utworzenia państwa górnośląskiego. Opcje są dwie. Pierwsza zakłada powstanie niezależnej Republiki Górnośląskiej. Druga - separację od Prus i powstanie nowego kraju związkowego w Niemczech, Górnego Śląska właśnie. Śląsk jak Bawaria.

Oprócz miłych słów i kolegowania, działania polityczne nie zakończyły się na tym. Przedstawiciele Związku Górnoślązaków zyskali aprobatę Pragi i deklarację, że jeśli powstanie państwo górnośląskie, to Śląsk austriacki im przypadnie, ale nigdy Polsce. W Berlinie z kolei rozmowy były bardzo żywiołowe i naturalnie nie spotkały się z aprobatą. Pomysł państwa górnośląskiego udało się też przedstawić organizatorom konferencji pokojowej w Paryżu, a ksiądz Carl Ulitzka w delegacji niemieckiej reprezentował Górny Śląsk. Związek liczył, że zrobił co mógł, żeby zaproponować utworzenie własnego państwa i jedyne co mu pozostało to czekać do czerwca 1919 roku. Problemem okazała się jednak Francja, która nie planowała nigdy powstania państwa górnośląskiego. Jej zależało na przemyśle górnośląskim w Polsce, który miał gwarantować siłę buforowej Polski.

Nadrzędnym celem jest jedność Śląska

Najpoważniejsze działania związane z powstaniem państwa śląskiego toczyły się jednak nie na Górnym Śląsku, a w stolicy Śląska - Wrocławiu. To tutaj Centralna Rada Ludowa (Śląska), skupiona wokół jej wiceprzewodniczącego Kurta Preschera, rozpoczęła wiosną 1919 r. pertraktacje wokół powstania państwa śląskiego. Gdy w maju 1919 wypłynął przeciek z konferencji paryskiej, że Górny Śląsk będzie dzielony, pojawił się naturalnie niepokój wśród polityków. Dość szybko ustalili, że ich nadrzędnym celem jest jedność Śląską. Za wszelką cenę. Osiągnąć ten cel można było na kilka sposobów.

Do polityków dość szybko dotarło, że cały Śląsk nie będzie mógł pozostać w Prusach, bo konferencja miała osłabić Niemcy. Dlatego też widzieli dwa scenariusze, podobnie jak Związek Górnoślązaków - niezależna Republika Śląska lub oddzielne państwo niemieckie. Ten pierwszy scenariusz wydawał się jednak bardziej logiczny, gdyż Śląsk stałby się relatywnie silnym państwem i kolejnym buforem, co bardzo by ucieszyło Francję i Wielką Brytanię. Wrocław stałby się stolicą handlu tej części Europy, a Ślązakom miałoby się żyć dostatniej. Ponadto Śląsk miał zadeklarować swój antybolszewizm, który był kartą przetargową w Wersalu.

Ideę państwa śląskiego poparli śląscy kapitaliści i arystokraci, którzy przedstawili w maju 1919 r. memoriał “Przyszłość Śląska”, gdzie żądali utworzenia samodzielnego państwa śląskiego. Nieoficjalnie z kolei miała to być państwowość z Janem Henrykiem XV Hochbergiem von Pless na czele, który to od lat marzył o byciu arcyksięciem całego Śląska.

Centralna Rada podjęła rozmowy z Ententą, Berlinem i Pragą oraz z armią stacjonującą na Śląsku. Berlin patrzył przychylnie na powstanie nowego kraju związkowego, lecz nie chciał oderwania Śląska od Rzeszy. W Czechosłowacji widziano z kolei sojusznika za wszelką cenę, który miał być jedynym realnym gwarantem bezpieczeństwa Śląska. Czechosłowacja ponownie pozytywnie zaopiniowała pomysł i widziała siebie jako składową planu Mitteleuropy, wielkiego muru oddzielającego Europę od bolszewizmu.

Rozmowy z dowódcami VI korpusu armii pruskiej również były dość owocne. Jeśli wojskowi będą wiedzieć, że nie zostaną oskarżeni przez Berlin o zdradę stanu, to będą osadzać państwowość śląską i bronić jej przed agresją z Polski. A ta część negocjacji jest najważniejsza tak naprawdę. Nie da się zrobić przewrotu czy utworzyć państwa bez wojskowych. Nie w tamtych czasach, o czym Ślązacy z Breslau doskonale wiedzieli.

Szykuj się do wojny, jeśli chcesz pokoju

Pomysł Ślązaków o utworzeniu własnego państwa umarł jednak jeszcze w maju 1919, gdy dotarły do Rady dwie wieści. Po pierwsze Wersal uznał Górny Śląsk już za teren polski, a plebiscyt za formalność. Związek Górnoślązaków łudził się wtedy, że będą jeszcze szanse na własne państwo. Druga wieść była jednak jeszcze gorsza. Rząd w Berlinie myśli nad odrzuceniem traktatu i szykuje się do wojny z Polską. W obliczu tych wieści Centralna Rada Ludowa wiedziała, że kluczowa będzie obrona Górnego Śląska przed Polską.

Choć do wojny nie doszło i Niemcy przyjęły traktat (dzięki zmianom w rządzie niemieckim), tak w kontekście Śląska było już "po ptokach". Ma być dzielony zgodnie z 88 artykułem traktatu. Granica podziału pomiędzy Polską a Niemcami ma być ustalona między innymi za sprawą plebiscytu, w którym będą tylko dwie opcje do wyboru: Polska i Niemcy.

Rada z Wrocławia zamilkła wtedy w kontekście budowy państwa, a Związek Górnoślązaków wniósł sprzeciw wobec decyzji Wersalu, żądając trzeciej opcji - neutralnego państwa górnośląskiego. Wnioski nic nie dały, a Związek przez mniej więcej rok głosił, że jedyną opcją jest budowa własnego państwa. Gdy plebiscyt się zbliżał zaczął forsować w prasie opcję niemiecką, tłumacząc, że tylko w ten sposób Górnoślązacy będą mogli utworzyć osobny swój kraj i nim rządzić. Polska obiecała autonomię, a w Niemczech była szansa na budowę Freistaatu, osobnego państwa związkowego.

Zefel Kożdoń też chce śląskiego państwa

Zanim jednak doszło do plebiscytu, to niekoronowany król Śląska Cieszyńskiego Józef Kożdoń w 1919 roku rozpoczął działalność swojej Śląskiej Ludowej Partii. W manifeście “Dlaczego nie chcemy do Polski” ogłosił, że Śląsk Cieszyński ma być osobnym państwem lub ostatecznie może być częścią Czechosłowacji. Nigdy polski. I choć, jak dobrze wiemy, te plany również nie doszły do skutku, tak trzeba zaznaczyć jedną rzecz.

Związek Górnoślązaków chciał państwa skupiającego cały historyczny Górny Śląsk, Centralna Rada Ludowa chciała cały tzw. pruski Śląsk, a Kożdoń chciał tylko Śląska Cieszyńskiego. Wprawdzie to mikropaństwo i tak byłoby 10 razy większe niż Liechtenstein, ale propagowanie narodu śląskiego i państwa dla garstki wybranych "cysaroków" było dość specyficznym ruchem. Elitarnym można powiedzieć.

Mord na Teofilu Kupce

W tym miejscu chciałem początkowo napisać o postaci Teofila Kupki, który w 1920 roku odszedł od polskiego komisariatu plebiscytowego Korfantego, założył swój własny Górnośląski Komisariat i rozpoczął antypolską (ale nie proniemiecką) kampanię plebiscytową, która zakończyła się bestialskim mordem Kupki z rąk bojówkarzy Korfantego. Jednak Kupka zasługuje raczej na własny artykuł, tu warto go jednak wspomnieć. Pół roku przed plebiscytem pojawił się krótki, ale donośny głos o Górnym Śląsku dla Górnoślązaków.

Wszystkie te idee, pomysły i próby z jednej strony spełzły na niczym, ale z drugiej strony nie były one błahe. Górny Śląsk przegrał z wielkimi mocarstwami, bo te chciały inaczej, lecz od strony zrzeszenia próba była kompletna. Rozmowy prowadzono na najwyższym poziomie, a GDYBY Wersal wysłuchał tych pomysłów, to byłaby ogromna szansa na powstanie państwa śląskiego. Tylko co dalej? Czy Niemcy pozbawione takiego kawałka ziemi nie byłyby jeszcze bardziej sfrustrowane? Czy Hitler doszedłby do władzy szybciej, a może wcale? Czy państwo śląskie toczyłoby wojnę z Polską, a czy ta sama Polska walczyłaby z Rosją bolszewicką do co najmniej 1922 r? Pryzmat nieskończonych możliwości i alternatywnych rzeczywistości.

***

W artykule przedstawiłem próby polityczne i działania polityków. Unikałem opisywania losów ludu śląskiego i jego nastawienia, bo tu problemem okazali się jednak sami Górnoślązacy. Wszyscy działacze (śląscy, polscy i niemieccy) wiedzieli, że większość społeczeństwa na Górnym Śląsku nie ma żadnej tożsamości narodowej, a nacjonalizacja to nie jest proces, który trwa dwa miesiące. Politycy wiedzieli, że w ludzie jest przychylność dla powstania państwa, ale nie jasna wola. Ją mieli politycy, a ich zadaniem było przelać wolę śląską, polską czy niemiecką na Górnoślązaków. Historyk i socjolog James Björk w swojej pracy “Neither German, non Pole” jasno udowodnił, że wszyscy działacze polegli w tej kwestii, a ludzie idący głosować w plebiscycie nie głosowali z przeświadczenia narodowego, a z kalkulacji, gdzie wolą żyć.

Landkarte von Schlesien

Może Cię zainteresować:

Roman Balczarek: Czyj był Śląsk? Polski, niemiecki, czeski? A może swój? Hałda mitów i błędów narosła wokół przynależności Śląska

Autor: Roman Balczarek

09/12/2023

Rodzina kanderow

Może Cię zainteresować:

"Rodzina Kanderów" to najgorszy w historii serial o Śląsku i Ślązakach. Obejrzałem, żebyście wy nie musieli

Autor: Roman Balczarek

26/11/2023

Przygotowanie kart do glosowania001

Może Cię zainteresować:

Roman Balczarek: Triumf demokracji okazał się pogwałceniem woli Ślązaków. Fakty i mity plebiscytu na Górnym Śląsku

Autor: Roman Balczarek

25/03/2023

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon