Roman Balczarek: Dlaczego "Pokora" to najlepsza powieść o Górnym Śląsku

Werdykt czytelników „Gazety Wyborczej” zapadł. Najważniejszą pozycją ubiegłego roku został Null Szczepana Twardocha. Tytuł ten, dotykający tematu wojny w Ukrainie, wkrótce może doczekać się ekranizacji w Canal+, powtarzając sukces Króla Twardocha. Z kolei ja, kompletnie obok tego wszystkiego wróciłem sobie do Pokory dochodząc do wniosku, że to zdecydowanie najlepsza powieść o Górnym Śląsku. O tym dlaczego za chwilę, a przy okazji podpowiem też, jakie inne tytuły powinny się znaleźć się w rankingu śląskiej beletrystyki (moim zdaniem oczywiście).

Katarzyna Pachelska/24kato.pl
Szczepan Twardoch

Jesienna powieść

Pokora zadebiutowała jesienią pandemicznego roku 2020. Była to trzecia duża powieść Twardocha osadzona na Śląsku, a przy okazji powrót do wielkiej narracji o tym regionie od czasu wydanego w 2014 roku Dracha. Nie ukrywam, że Drach był jedną z ważniejszych książek, jakie przeczytałem na początku liceum. To właśnie ta pozycja stała się moim pierwszym kontaktem z samodzielnie odkrytą literaturą współczesną wykraczającą poza gatunek fantasy. Dlatego na Pokorę czekałem z niecierpliwością, choć. nie porwała mnie za pierwszym razem.

Powieść towarzyszyła mi na początku studiów we Wrocławiu, w czasie lockdownu, zdalnych zajęć i zamkniętej gastronomii. To specyficzne tło sprawiło, że wątek pandemii hiszpanki w ogarniętym rewolucją Berlinie rezonował ze mną wyjątkowo mocno. Ale po kolei

Głównym bohaterem, a przy okazji narratorem, jest Alojz Pokora, rocznik 1891, jedno z trzynaściorga dzieci górnika Antona z podgliwickich Nieborowic. Stary Pokora to weteran wojen o zjednoczenie Niemiec (toczących się w latach 1866–1870), młody zaś jest weteranem okopów Wielkiej Wojny. Powieść otwiera się w ostatnich tygodniach tego konfliktu, by następnie ukazać przebieg rewolucji listopadowej w Berlinie i jej echa na Górnym Śląsku. Po krótkim przeskoku czasowym trafiamy w sam środek finału kampanii plebiscytowej i wybuchu III powstania. Na arenie starć między Polską a Niemcami co chwilę słychać głosy o utworzeniu niezależnego państwa śląskiego, a całości przyglądamy się z perspektywy zwykłych ludzi, tkwiących w specyficznym momencie historii, gdy stary świat już upadł, a nowy jeszcze nie nadszedł. Odbiciem tego zawieszenia jest sam Alojz, który z jednej strony przestał być dawnym sobą, ale nie do końca wie, kim chce być teraz.

Jak już pisałem, za pierwszym razem odbiłem się od tej prozy. Powieść wydawała mi się wówczas nierówna, a partie nieśląskie zwyczajnie nużyły. Nie dałem się porwać zrywowi rewolucyjnemu i nie zanurzyłem się w okopach Flandrii. Jednak minęło pięć lat, wróciłem do lektury i tym razem odkryłem Pokorę jako książkę wyjątkowo spójną, z elegancko przeplatającymi i uzupełniającymi się wątkami. W końcu poczułem ducha rewolucji, a wraz z nim – gniew, żal i anhedonię Alojza.

Powrót do ziemi czarnej

Krótko po lekturze Pokory wróciłem też do prawdziwej klasyki śląskiej, jaką jest oczywiście Sól ziemi czarnej Kazimierza Kutza. I choć relacja między tymi dziełami jest raczej przypadkowa, to korespondują one ze sobą w niezwykle ciekawy sposób. W końcu jako domorosły recenzent muszę udowodnić, że znam inne dzieła, niż te które właśnie omawiam. Obie pozycje biorą na tapet mniej więcej ten sam okres w historii Górnego Śląska, a ich bohaterowie są przedstawicielami tych samych pokoleń. Punktów stycznych jest wiele: od wielodzietnej rodziny proletariackiej, po koszt posiadania poglądów politycznych. Różni zaś rozłożenie akcentów

To, co w Soli jest najsubtelniejsze, w Pokorze trafia na pierwszy plan. Przykładem mogą być doświadczenia Wielkiej Wojny. Alojz i jego bracia walczyli na froncie, o czym jako czytelnicy dowiadujemy się poprzez rozbudowaną ekspozycję. Kutz z kolei daje nam jedno proste ujęcie: widzimy, jak sześciu braci Basistów jest wyuczonych wojskowego marszu i obsługi broni – czego nie zna i nie potrafi najmłodszy, siedemnastoletni Gabriel (w tej roli Olgierd Łukaszewicz). Gdy stary Pokora wprost odnosi się do wojny o zjednoczenie Niemiec i walki pod Sedanem, stary Basista tylko raz rzuca, że „kulki rachował w 1870”. Jak Sól to historia o romantycznych marzeniach i inicjacji – także tej w polskość – tak Pokora jest opowieścią o ludziach, których po prostu nie stać na poglądy.

Powieść kompleksowa

Podczas gdy Drach opowiada historię regionu na przestrzeni stuleci (w praktyce nieco ponad stu lat, w teorii nawet siedmiuset), Pokora robi w zasadzie to samo, ale zamyka się w kilku intensywnych miesiącach na przestrzeni trzech lat (1918–1921). Twardoch dokonał tu wyjątkowo precyzyjnego cięcia, pokazując najtreściwszy wycinek naszej historii.

Co ważne, w odróżnieniu od pozostałych śląskich utworów autora, Pokora wykorzystuje wątek klasowy, aby sportretować społeczeństwo. Mamy tu pełen przekrój: perspektywę szlachty, proletariatu, drobno i wielkomieszczaństwa, kleru, żołnierzy i rewolucjonistów. Powieść zgrabnie udowadnia tezy bestialsko zamordowanej Róży Luksemburg (nota bene występującej w książce), która głosiła, że robotnikom polskim i rosyjskim (tu przeniesione na realia śląskie) jest znacznie bliżej do siebie nawzajem niż do ich własnych elit narodowych.

Bohaterowie Pokory nie przeżywają w pierwszej kolejności wielkich dylematów narodowych, a targają nimi problemy ekonomiczne i klasowe. Niezdolność do uzyskania wymarzonego prestiżu oraz wynikająca z tego frustracja są o wiele łatwiejsze do zrozumienia i utożsamienia się niż jednostkowe spory światopoglądowe. W Pokorze czuć biedę i wstyd wynikający z braku pieniędzy; czuć bezsens ciężkiej pracy, która nie pozwala ubrać i wykształcić własnego dziecka, oraz ulotność majątku, gdy ten wreszcie się pojawia. To właśnie te ludzkie, przyziemne dylematy sprawiają, że powieść tak kompleksowo pokazuje nasz region. Bo Śląsk to przede wszystkim ludzie i ich prawdziwe problemy. Dopiero później Śląsk to Ślązacy, a na samym końcu Śląsk to pojęcie geograficzne.

Trudno mi opisać Pokorę szerzej, nie psując Wam zabawy z czytania. Powiem więc tylko tyle: te (rekomendowane) pięć posiedzeń nad Pokorą to okazja na najbardziej kompleksowe poznanie Górnego Śląska, a przy okazji – w mojej opinii – spotkanie z po prostu najlepszą powieść o tym regionie. Bo jeśli wiek XX (a konkretnie jego druga połowa) był triumfem filmu śląskiego, tak wiek XXI (a dokładnie pierwsze ćwierćwiecze) to triumf śląskiej literatury.

Niezobowiązujący nieranking

Głosząc wszem i wobec, że Pokora to najlepsze, co spotkało literaturę śląską, czuję się niejako wywołany do tablicy przez samego siebie. Muszę więc wyspowiadać się z tego, jak inne dzieła plasują się względem Pokory. ardziej przemyślaną listę zapewne przygotuję w niedługim czasie – obecnie jestem w trakcie lektury Krzywego Kościoła Karin Lednickiej, Ślązaczki z Karwiny, co z pewnością wpłynie na ostateczny kształt zestawienia. Teraz chciałbym jedynie zasygnalizować kilka tytułów wartych uwagi, które najlepiej portretują nasz hajmat.

Wśród niemieckojęzycznych pisarzy śląskich wymienić należy oczywiście Horsta Bienka, autora tetralogii gliwickiej, oraz Ericha Scholza – twórcę nieprzetłumaczonych dotąd dwóch powieści osadzonych w Tarnowskich Górach. Przede wszystkim jednak trzeba wskazać Horsta Eckerta, który pod pseudonimem Janosch wydał słynnego Cholonka. Oczywiście patrząc szerzej, w wieku XIX mamy noblistę Hauptmanna, a w wieku XVII Johannesa Schefflera (znanego jako Angelus Silesius), ale choć to poeta wybitny, nie o poezji dziś mowa. Wracając do prozy: spośród autorów niemieckich na największe uznanie zasługuje moim zdaniem właśnie Janosch. To on najbardziej wyłamał się z nurtu Heimatliteratur, ociekającego nostalgiczną tęsknotą za utraconą ojczyzną. Konsekwentnie i naturalistycznie opisał losy proletariatu i elwrów z zabrskiej Poremby. Polecam tu szczególnie wydanie z 2011 roku – pierwsze w pełni nieocenzurowane.

Na poletku pisarzy tworzących po śląsku nie sposób pominąć poruszającej noweli Feliksa Steuera z 1935 r. pt. Ôstatni gwŏździŏrz (w transliteracji Grzegorza Kulika dostępna jest bezpłatnie na silling.org). Jeśli zaś szukamy większych (i oryginalnie śląskich) powieści, bardzo dobrym wyborem jest seria kryminałów Komisorz Hanusik Marcina Melona. Autor ten – jak na wielu śląskich twórców przystało – reprezentuje humor zgrabnie balansujący pomiędzy przaśnością a szykownością.

Zdecydowanie najżywszą i najbardziej zróżnicowaną gałęzią jest obecnie literatura polskojęzyczna. Długo na to czekałem, ale wreszcie mogę powiedzieć: Od jednego Lucypera Anny Dziewit-Meller to rzecz absolutnie przewspaniała. To w mojej opinii najlepsza powieść o Ślązaczkach – cholernie angażująca i emocjonalna przy tym. Z kronikarskiego obowiązku należy też odnotować znajomość Trylogii husyckiej, która – choć napisana przez łodzianina Andrzeja Sapkowskiego – rozgrywa się na całym Śląsku. I choć to świetny cykl, w tym zestawieniu bardziej zależało mi na perspektywie autochtonicznej.

Na granicy powieści i reportażu leży Piąta strona świata Kazimierza Kutza, a na styku praktycznie wszystkich gatunków literackich – Jak Johannes Kepler jadąc do Żagania na Śląsku zahaczył o Księżyc Henryka Wańka. Z kolei za chwilę bardzo głośno zrobi się o powieści reportażowej Doktórka od familoków Magdaleny Majcher, która zainspirowała twórców serialu Ołowiane Dzieci. Wspominam o niej, bo skoro to „nieranking”, to mogę pozwolić sobie na przywołanie książek, które wciąż mam przed sobą.

Niemniej król jest tylko jeden. I nie jest nim bynajmniej ani Jakub Szapiro, ani Jan Sobieski, tylko Alojz Pokora z Nieborowic.

Gauleiter Wagner zapowiadał, że zniknie ze Śląska wszystko co polskie

Może Cię zainteresować:

Historyczne nieporozumienia i współczesne stereotypy. Balczarek o tym, jak obciąża się Ślązaków nieswoją przeszłością

Autor: Roman Balczarek

12/01/2026

Wystawa stała, Muzeum Śląskie, Katowice

Może Cię zainteresować:

Jak zestarzała się wystawa stała "Górny Śląsk na przestrzeni dziejów" w Muzeum Śląskim? Dobrze czy źle? Ocenia Roman Balczarek

Autor: Roman Balczarek

03/01/2026

slaskie ksiazki

Może Cię zainteresować:

10 przełomowych dzieł śląskiej literatury w XXI wieku. Są Twardoch, Rokita, Kadłubek i... szwedzki mecenat

Autor: Arkadiusz Szymczak

23/04/2025

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama