Do zdarzenia doszło przed godziną 16:00 w świąteczną sobotę, 15 sierpnia 2025 roku, nad jeziorem Dzierżno Duże, w okolicach ulicy Piaskowej w Rzeczycach (gmina Rudziniec, powiat gliwicki).
30-letni obywatel Ukrainy taranował po pijanemu samochody nad jeziorem i przepędzał ludzi
Kierowca Volvo doprowadził do szeregu kolizji, w wyniku których zostało uszkodzonych w sumie 10 innych pojazdów, w tym 8 samochodów osobowych (marek: Range Rover, Mercedes-Benz, Audi, Seat, Opel, Ford, Citroën) i 2 wozy campingowe (tak zwane kampery). Ich posiadacze przyjechali nad jezioro między innymi z Rybnika, Gliwic, Chorzowa, Wodzisławia Śląskiego, miejscowości powiatu gliwickiego oraz województw: łódzkiego i opolskiego.
W trakcie tego pijackiego rajdu kierowca przejeżdżał pomiędzy zaparkowanymi pojazdami, uderzając w nie, zaczepiając i przesuwając. Najechał również na rozłożony namiot, w którym na szczęście nikogo nie było. Świadkowie próbowali go zatrzymać, musieli jednak uciekać przed jadącym w ich kierunku samochodem, aby uniknąć potrącenia.
Ostatecznie popisy zakończyły się wjazdem pomiędzy zaparkowane pojazdy, między którymi Volvo zaklinowało się i utknęło. Wtedy świadkowie zdołali odebrać kierującemu kluczyki i dokonali obywatelskiego zatrzymania do czasu przyjazdu wezwanych policjantów, którzy po dotarciu na miejsce przejęli zatrzymanego.
W wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń. Na szczęście skończyło się na stratach materialnych, które jednak są dość wysokie, szczególnie w przypadku kamperów i samochodów droższych marek.

Czy Ukrainiec odpowie za przestępstwa czy zostanie deportowany?
Jak się okazało, sprawcą był 30-letni obywatel Ukrainy, który obecnie mieszka w Żorach. Badanie alkomatem wskazało stężenie alkoholu w wydychanym powietrzu odpowiadające zawartości około 1,8 promila we krwi. Jak podaje komunikat Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, mężczyzna miał zachowywać się po zatrzymaniu agresywnie. Dalsze czynności ujawniły, że wobec niego obowiązuje prawomocny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych wydany przez sąd.
Ukrainiec został zatrzymany i przewieziony do Komisariatu Policji w Pyskowicach na dalsze czynności a następnie na tak zwany dołek, czyli do pomieszczenia dla osób zatrzymanych Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach.
Następnie zatrzymanego przesłuchał prokurator Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód w Gliwicach i postawił mu zarzuty:
- prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu za co grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat, a w przypadku recydywy (kolejne skazanie za to samo) podejrzanemu groził kara pozbawienia wolności do 5 lat (art. 178a § 4 kodeksu karnego);
- niedostosowania się do orzeczonych środków karnych (sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych), za co grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności (art. 244 kodeksu karnego) oraz dożywotnia utrata uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi (art. 42 § 3 kodeksu karnego);
- sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, za co grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności (art. 174 kodeksu karnego).
Sąd zastosował względem mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru. Z uwagi na miejsce zamieszkania podejrzanego, obowiązek stawiennictwa został ustalony w jednostce Policji w Żorach, gdzie podejrzany ma się stawiać 5 razy w tygodniu.
Pozostaje mieć nadzieję, że podejrzany nie zostanie deportowany do Ukrainy zanim odpowie za popełnione czyny przed sądem, bo niestety taka praktyka jest dość częsta, co opisywaliśmy na czterech przykładach tutaj. Wówczas nie tylko sprawca przestępstwa pochodzący z innego państwa jest w praktyce lepiej traktowany niż taki sam przestępca polski, ale również poszkodowani mają znikome szanse na wyegzekwowanie odszkodowania za poniesione straty.
Może Cię zainteresować:
Gruzin okradał sklepy. Tym razem być może uda się go ukarać, zanim przymusowo opuści Polskę
Może Cię zainteresować:





