Pochodzący z Mszany koło Wodzisławia Śląskiego Mateusz Lisiecki, twórca bloga Modry Blog, nie kryje, że pasję do gotowania ma zapisaną w genach. W jego rodzinie tradycje kulinarne były obecne od pokoleń: babcia pracowała jako zawodowa szefowa kuchni, pradziadek prowadził własną piekarnię, a mama słynie ze świetnego domowego gotowania.
Choć na początku Mateusz marzył o otwarciu food trucka ze śląskimi kluskami, wybuch pandemii zweryfikował te plany i pchnął go do uruchomienia bloga oraz rozwinięcia obecności w mediach społecznościowych.
Co ciekawe, głębokie docenienie własnej tożsamości przyszło u niego dopiero po wyjeździe ze Śląska na studia do Krakowa. To tam zyskał pewność, że śląska kultura, gwara i tradycja są dla niego wartością, którą warto promować z dumą.
Nowoczesność bez świętokradztwa: „Rolada Express” i krupniok 2.0
Trzonem filozofii Lisieckiego jest czerpanie z mądrości i tradycji „starek”, przy jednoczesnym dostosowywaniu dań do współczesnych potrzeb żywieniowych i szybszego tempa życia. Co zaskakujące, w jego książce „Śląskie maszkety Modrego” (premiera - 8 października) nie znajdziemy klasycznego przepisu na niedzielną roladę z kluskami śląskimi i modrą kapustą. Mateusz wyjaśnia, że w każdym śląskim domu istnieje własny, idealny przepis na ten zestaw, w który nie chciał autorytarnie ingerować.
Zamiast tego proponuje wariację – „kluski z roladową zołzom”, czyli przyspieszoną wersję klasyka w formie gulaszu, idealną na zabiegane dni w środku tygodnia.
Mateusz nie boi się odważnych połączeń:
- serwuje hot doga z krupniokiem, modrą kapustą i sosem chrzanowym,
- przygotowuje kluski śląskie na słodko z pieczonymi śliwkami i masłem orzechowym,
- eksperymentuje z kluskami z krewetkami w wydaniu walentynkowym.
Podkreśla przy tym, że nawet tradycyjne Koła Gospodyń Wiejskich, z którymi chętnie współpracuje, z ogromną ciekawością i otwartością reagują na takie kulinarne nowinki.
- Zawsze byłem zwolennikiem właśnie tego, co fajne, nowe i to mnie trochę jakby inspiruje i kręci, ale pamiętając ciągle o tej naszej tożsamości, tradycji i tego, co było. Więc trochę taka też misja Modrego i tej książki i tych przepisów, żeby brać to, co robiły nasze starki i to, co kochomy i pamiętomy, ale przekształcać to w jakąś taką fajniejszą wersję, może bardziej odpowiednią na te czasy, na nasze potrzeby też żywieniowe - mówi Mateusz Lisiecki
Ziemniak doskonały i symbolika kluski
W naszej rozmowie sporo miejsca zajmuje temat jakości składników i poszukiwania najlepszych lokalnych produktów od rzeźników czy rolników.
O samej klusce śląskiej Lisiecki potrafi mówić z akademicką pasją – po przeanalizowaniu wielu odmian ziemniaków postawił na odmianę Bella Rosa, która dzięki wysokiej zawartości skrobi daje idealną strukturę i sprężystość.
Prywatnie wspomina, że mistrzem formowania drobnych „klusek" w jego domu - zwanych "weselnymi", bo na jeden kęs jest tata.
Dla autora kluska to coś więcej niż dodatek obiadowy – to metafora śląskiej wspólnoty: choć każda jest nieco inna, wszystkie lądują w jednym garnku i tworzą całość. Równocześnie apeluje o większą promocję kluski jako herbu i kultowej marki eksportowej regionu.
Sezonowość, szpajza i przełamywanie stereotypów
Książka „Śląskie maszkety Modrego”, którą Mateusz wydał własnym sumptem, i sam też jest autorem jej oprawy graficznej, została podzielona na cztery pory roku, odzwierciedlając dawny, naturalny rytm rolniczy i tradycyjne święta.
Dopełnieniem przepisów są historyczno-obyczajowe opowiastki po śląsku autorstwa Heleny Leśniowskiej, byłej dyrektorki szkoły z Dąbrówki Wielkiej w Piekarach Śląskich.
Wśród potraw pojawiają się m.in. racuchy z kwiatami akacji czy zupa z rzeżuchy, a w sekcji deserowej króluje szpajza rabarbarowa. Zdaniem Lisieckiego ten tradycyjny, puszysty deser na bazie ubijanych jajek zasługuje na światową sławę.
- Ta babcina, taka domowa wersja kuchni jest mi najbardziej bliska, dlatego też te przepisy wszystkie są raczej przystępne i proste i wynikają właśnie z jakiejś takiej domowej atmosfery, domowego gotowania. Nie porywam się tam na jakieś wielkie przepisy kulinarne, gdzie trzeba spędzić godziny, raczej to jest takie bardzo przystępne i domowe - tłumaczy Mateusz
Dla autora cały projekt promocji ślaskiej kuchni to także forma walki ze szkodliwymi stereotypami o czarnym, brudnym i zacofanym Śląsku.
Pokaźny wkład w przełamywanie tych mitów ma również wysoce użyteczna forma samej książki – wydanej jako praktyczny skoroszyt do codziennego gotowania w kuchni. To dowód na to, że nowoczesny Śląsk jest dumny ze swojej tożsamości, otwarty na świat i gotowy do wspólnego biesiadowania przy stole.
Może Cię zainteresować:
Czy śląska kuchnia może być wegańska i jak powstają bezmięsne rolady? Weganizm na Górnym Śląsku
Może Cię zainteresować:
