Fanga Nuovo sięga do korzeni, ale gra po swojemu. Śląski folk miejski z pazurem i uśmiechem

Dekadę po efektowym debiucie śląska formacja Fanga powraca w odświeżonej odsłonie jako Fanga Nuovo. Artyści sięgają po międzywojenne pieśni uliczne i robotnicze, tworząc nowoczesny folk miejski, w którym tradycyjna waltornia spotyka się z syntezatorami, a bunt ustępuje miejsca pogodzie ducha. Płycie towarzyszy autorska opowieść rysunkowa Jarosłąwa Kassnera oraz niezwykła sesja zdjęciowa zrealizowana w Muzeum Historii Katowic. Kulminacją projektu będzie premierowy koncert zaplanowany na 10 listopada w katowickim Teatrze Korez.

Nowe oblicze tradycji: folk miejski i most między epokami

Projekt Fanga Nuovo stanowi rozwinięcie idei zapoczątkowanej przed dziesięcioma laty, kiedy muzyka zespołu towarzyszyła filmowi Dariusza Zalegi „Zbuntowany Śląsk”. O ile tamto wydawnictwo skupiało się na robotniczym proteście, bezkompromisowym buncie i siłowym sprzeciwie, o tyle nowa odsłona ukazuje zupełnie inne, bardziej optymistyczne oblicze dawnego Śląska.

Muzycy określają swój styl jednoznacznie jako folk miejski. Jak podkreśla Grzegorz Płonka, brzmienie stanowi dźwiękowy pomost łączący historię z teraźniejszością:

„Nazwaliśmy to folkiem miejskim. Zawiera elementy tradycyjnej muzyki i instrumentarium, jak waltornia. Ale obok tego są i syntezatory – taki most przerzucony między tradycją a czasami współczesnymi”.

Podobnego zdania jest Tomasz Bienek, który zwraca uwagę na wielobarwny charakter grupy:

„W tym miejskim folku słychać różne wpływy muzyczne. To również kwestia tego, że w Fanga Nuovo spotykają się muzycy z różnych środowisk. Taki kolaż jest do folku miejskiego jakby przypisany”.

Zespół zachował w trzech czwartych dawny skład. Jedyną zmianą personalną jest pojawienie się nowego kontrabasisty – Mateusza Gremlowskiego zastąpił Jacek Raciborski, wieloletni współpracownik Bieńka z projektów bluesmana Marka „Makarona” Motyki. Nazwa „Nuovo” odnosi się zarówno do tej roszady w składzie, jak i do nowej estetyki, zainspirowanej m.in. koncepcją nuevo tango Astora Piazzolli.

Śląskie pieśni ulicy ze zbiorów Adolfa Dygacza

Repertuar albumu opiera się niemal w całości na pieśniach z dwudziestolecia międzywojennego, zwłaszcza z lat 30. XX wieku, zaczerpniętych ze zbiorów wybitnego muzykologa Adolfa Dygacza, a przede wszystkim z tomu „Pieśni ludu miasta Katowic”.

Zespół podjął świadomą decyzję o przywróceniu tekstom ich autentycznego, gwarowego brzmienia – o co zadbał Grzegorz Płonka, muzykolog i znawca dorobku Dygacza. Jak tłumaczy Płonka, w powojennych publikacjach Dygacza pieśni te były bowiem celowo polonizowane i wygładzane językowo. Dlatego więc zaadaptował słowa z powrotem do realnej, żywej mowy śląskiej, bez zmian oczywiście pozostawiajac oryginalne linie melodyczne.

Pogoda ducha jako oręż: śląski „Grek Zorba”

Główną ideą przyświecającą Fanga Nuovo jest ukazanie, w jaki sposób dawni śląscy bezrobotni (czyli ikoniczne już elwry) potrafili zachować godność i humor w czasach potężnego kryzysu ekonomicznego wczesnych lat 30. ubiegłego wieku. Muzykowanie na podwórkach i targach było dla wielu zwolnionych z pracy górników czy hutników przede wszystkim lekarstwem na wszechobecną nędzę.

Grzegorz Płonka odnajduje w tej postawie uderzającą analogię do współczesności:

„Takie było założenie, żeby pokazać, że ówcześni bezrobotni, elwry, dbali o to, żeby zachować pogodę ducha. Wykorzystywali muzykę i teksty jako coś, co ma poprawić im nastrój i sprawić, by nie dać się biedzie. Dzisiaj, gdy wchodzimy do internetu, zalewani jesteśmy dramatycznymi wiadomościami – tu rakiety lecą na Kijów, tam przemoc na ulicach. Ta muzyka, która łączy ludzi i przynosi pogodę ducha, także i obecnie pozwala po prostu nie zwariować”.

Dla Tomasza Bieńka koncepcja ta zyskała również wymiar głęboko osobisty po doświadczeniach pandemii:

„Przez 15 lat zajmowałem się logistyką imprez kulturalnych, a w pandemii zostałem bez pracy. Żeby przetrwać, dorabiałem na budowach i wróciłem do czynnego grania. Dlatego te pozytywne wartości są mi niesamowicie bliskie – zawsze porównuję to do Greka Zorby. W życiu bywa różnie, ale potrafimy grać i śpiewem umilamy los najpierw sobie, a potem publiczności”.

Szczególną siłę wyrazu nadaje utworom wykonanie partii wokalnych na cztery męskie głosy. Jak zauważa Bienek, męski krzyk pod fabryczną bramą może być potężnym narzędziem robotniczego buntu, ale też dokładnie ta sama siła kolektywnego śpiewu potrafi z niezwykłą mocą wyrażać radość i jednoczyć wspólnotę.

Antysystemowy pazur: pieśni podwórkowe jak dawny rap

Mimo lżejszego tonu płyta nie ucieka od mocnych akcentów społecznych i politycznych. Grzegorz Płonka zwraca uwagę, że tradycyjna pieśń miejska pełniła wówczas dokładnie taką samą rolę, jak współczesny rap, będąc też komentarzem do otaczającej rzeczywistości:

„To były pieśni ulicy, jej bezkompromisowy głos, analogicznie jak muzyka rap. Ludzie nie zwracają nieraz na to uwagi, myśląc, że to tylko ludowe przyśpiewki, a dla tamtych ludzi był to sposób wyrażania siebie i swego sprzeciwu”.

W utworze „Katowickie auta jeżdżą jak migawki” pojawia się więc bezwzględna satyra na ówczesną policję i administrację wojewody Michała Grażyńskiego. Policja została tu przedstawiona jako formacja z klapkami na oczach i zatkanymi uszami, która ignoruje wielkie defraudacje elit, za to z zapałem ściga bezrobotnych muzykantów i kontroluje biedotę. Tekst wyśmiewa również zarządzenia zmuszające bezrobotnych do odpracowywania pomocy w pracach porządkowych, takich jak nakaz malowania płotów, wrót czy wychodków (czyli haźlików).

Na płycie powracają też symbole lokalnego oporu:

  • Kusy Hanek – zbieracz złomu mieszkający w skleconej ze skrzyń budce przy moście, który wolał klepać biedę i „kojfnąć honorowo”, niż podporządkować się systemowi..
  • Bezrobotny Froncek – bohater piosenki o wyprawie na targ po spodnie, nawiązujący do kultowej postaci z komiksów publikowanych w międzywojennym dzienniku „Siedem Groszy” i potrafiący sprytem przechytrzyć opresyjne realia kryzysu.
  • Tragedia na hałdzie – przejmująca ballada nowiniarska przypominająca katastrofę, w której podczas nielegalnego zbierania węgla zginęło w płomieniach czterdziestu dziewięciu bezrobotnych zbieraczy, a sto osób odniosło ciężkie poparzenia – co staje się bezpośrednim oskarżeniem wobec obojętności władz w Katowicach i wezwaniem do zrobienia w kraju porządku.

„Kombo artystyczne”: parakomiks Jarka Kassnera i Republika Elwrowska

Wydawnictwu muzycznemu towarzyszy autorska opowieść rysunkowa (parakomiks) autorstwa Jarosława Kassnera. Twórcy określają całość jako interdyscyplinarne „kombo artystyczne”, gdzie czarno-białe rysunki dopełniają muzykę, a utwory dopowiadają treść ilustracji.

Korzenie tej współpracy sięgają 25 lat wstecz – Bienek i Kassner wychowali się na jednym podwórku w Świętochłowicach i od dziecka jeździli razem na rowerach, a z żoną rysownika muzyk uczył się w świętochłowickim I LO. W przeszłości tworzyli już razem z przymrużeniem oka happeningi jako „Elwry Lipin” podczas festiwalu Art Naif na Nikiszowcu (malując m.in. Leo Messiego w stroju górnika czy śląskich noblistów pochodzenia żydowskiego).

Fabuła nowej opowieści rysunkowej przenosi czytelnika na pogranicze Rudy Śląskiej i Świętochłowic, gdzie między dawną Hutą Pokój a Zakładami Zgoda (występującymi tu jako Niepokój i Niezgoda) mieści się obóz śląskich bezrobotnych, zwany „Republiką Elwrowską”. Bohaterowie knują plan zuchwałej, ideologicznej kradzieży: zamierzają porwać zabytkową bramę stojącą przed chorzowskim zoo i przenieść ją na granicę zakładów, aby między „niepokojem a niezgodą” wreszcie zapanował na Śląsku pokój i zgoda.

Proste chopy w mieszczańskich progach MHK

Integralną częścią oprawy wizualnej projektu stała się sesja fotograficzna muzyków zrealizowana w Muzeum Historii Katowic. Zespół zapozował w zrekonstruowanych wnętrzach kamienicy mieszczańskiej z epoki. Koncepcja opierała się na celowym zderzeniu dwóch odrębnych światów: prości śląscy robotnicy wchodzą do bogatego, luksusowego apartamentu i z niedowierzaniem „dziwują się” zastanemu przepychowi. Tomasz Bienek wspomina, że na artystach ogromne wrażenie wywarł autentyczny standard ówczesnego mieszczaństwa – jak np. obecność w kamienicy centralnego ogrzewania oraz prywatnej oranżerii, co w kontraście z realiami robotniczych familoków i losem elwrów sprawiało wrażenie wręcz magnackiego pałacu. Zdjęcia z tej sesji stały się głównymi kadrami promującymi projekt.

Finał na scenie: premiera w Teatrze Korez

Wielowymiarowy projekt Fanga Nuovo znajdzie swój kulminacyjny wyraz na scenie. Koncert premierowy odbędzie się w niedzielę, 10 listopada o godzinie 19:00 w Teatrze Korez w Katowicach.

Wydarzenie pomyślano jako spektakl audiowizualny. Występowi grupy towarzyszyć będą wielkoformatowe projekcje czarno-białych grafik i obrazów Jarosława Kassnera, dzięki czemu publiczność na żywo doświadczy połączenia surowego, wielogłosowego folku miejskiego z rysunkową opowieścią o śląskich elwrach.

Grzegorz PŁonka w ŚLĄZAQ

Może Cię zainteresować:

Jak brzmiał dawny Śląsk? Grzegorz Płonka w ŚLĄZAQ. O Juliuszu Rogerze i śląskich pieśniach ludowych

Autor: Tomasz Borówka

13/03/2026

Okładka płyty Grzegorza Płonki „Ja Jestem”

Może Cię zainteresować:

Ja jestem. O płycie Grzegorza Płonki

Autor: Redakcja

10/12/2023

Julius Roger i szpital Juliusz w Rybniku

Może Cię zainteresować:

Lekarz, który leczył za darmo i ocalił śląskie pieśni. Oto fascynujący świat Juliusza Rogera. Pisze Grzegorz Płonka

Autor: Grzegorz Płonka

16/02/2026

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama