Gierek, Papież i pyszne zapiexy
Większość tego typu historii zaczyna się w czwartkowy wieczór na Mariackiej w Katowicach. To tam powstają wszystkie dobre i wszystkie złe pomysły - nic pomiędzy. Kiedy z moim dobrym zagłębiowskim kumplem (a także przyjacielem Ślązaga) Maciejem siedzieliśmy nad piwkiem 0%, zaczęliśmy rozmawiać o miejscach, w których bawiliśmy się za dzieciaka. Ja podawałem lokalizacje łazisko-mikołowskie, on - zagłębiowskie. W pewnym momencie mówi “Co ty na to, żebyśmy pojechali pociągiem do Dąbrowy, biorę samochód [przypominam, to było piwko 0%] i jedziemy zobaczyć te spoty w Sosnowcu?”
Jak dla mnie to genialny plan! Tak też zrobiliśmy. Pojechaliśmy pociągiem do Dąbrowy Górniczej, skoczyliśmy po auto i wyruszyliśmy na Sosnowiec. Pierwszym miejscem w Sosnowcu (poza Fashion House'em), na którym postała moja stopa było miejsce parkingowe w pobliżu IV Liceum Ogólnokształcącego z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Stanisława Staszica - ziomek chciał się popisać, że chodził do dobrej szkoły. Szanuję.
Ale potem przeszliśmy do konkretów, czyli prawdziwego uczniowskiego życia Sosnowca. Wyruszyliśmy pod pobliski wiadukt na ul. Parkowej. Miejscówka pełna była śladów aktywności młodzieży, ale też budowlanych śladów nadchodzących modernizacji. Co oznacza to dla młodych? Gdzie będą spędzać miłe wieczory? Dowiemy się w przyszłości…
Później mieliśmy pójść na jakiś bunkier, ale okolica była rozkopana i przepełniona błotem, więc pomysł poszedł się paść.
Następnym przystankiem były piękne schodki i daszek w pobliżu ul. Niepodległości. Co tu dużo mówić? Niecodziennie widuje się tak zjawiskowe daszki. Uroku dodawał zderzak i gustownie ustawiona butelka po piwku.
Wyruszyliśmy na ścisłe centrum miasta, niestety nie zbadałem uroków słynnej "Patelni" i dworca z powodu remontu. Musieliśmy wrócić do autka i przejechać pod Urząd Miasta, który (z wyjątkiem drzwi) zachwyca architekturą.
Przeszliśmy na ulicę Małachowskiego i zahaczyliśmy o Zapiekarnik, w którym można spożyć smaczne zagłębiowskie zapiekanki. Menu lokalu zachwyca sosnowieckimi nazwami dań - mamy m. in. "Dumę Edwarda", "Pogromcę Wampira", czy "Zielony Sielec". Ja, po długim zastanowieniu, zdecydowałem się spróbować dużej zapiexy "Śliwki z Niwki" przekrojonej na pół, z sosem meksykańskim na jednej połówce. Bardzo urocze było też to, że sympatyczna pani przy ladzie, dowiedziawszy się o moim zabrynickim pochodzeniu, pomogła Maćkowi wytłumaczyć mi pochodzenie każdej z nazw zapiekanek.
Grób towarzysza Edwarda
Po wieczorku na Małachowskiego wyruszyliśmy dalej. Udaliśmy się na cmentarz parafialny przy ul. Zuzanny. Tam znaleźć można jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych Sosnowca - grób Edwarda Gierka. Miejsca spoczynku zagłębiowskiego robotnika i byłego I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej szukaliśmy przez dobre 20 minut z latarkami w rękach. Udało się około 23.05. Po krótkim dumaniu udaliśmy się w dalszą trasę, poszukać śladów innej ważnej dla Polski postaci historycznej.
Ślad znaleźliśmy na parkingu pobliskiego Auchan - to właśnie tutaj 14 czerwca tuż po 18.00, po niespełna półtoragodzinnym locie z Łowicza, wylądował papieski śmigłowiec, a Ociec Święty Jan Paweł II rozpoczął misję na czerwonej ziemi zagłębiowskiej...
Po wszystkim Maciej odstawił mnie do Kato, skąd wyruszyłem do domu.
Czego nauczyła mnie ta podróż? Niczego, ale było fajnie! Polecam Sosnowiec.
Może Cię zainteresować:
Bez komentarza. Były dyrektor Panteonu Górnośląskiego nie rozmawia ze Ślązagiem
Może Cię zainteresować:
