August Froehlich urodził się 26 stycznia 1891 roku w Królewskiej Hucie (dziś Chorzowie), w rodzinie zamożnych przedsiębiorców. Szkołę podstawową ukończył w Bytomiu, a gimnazjum - w Legnicy. W 1912 roku rozpoczął studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Wrocławskiego. Jego naukę przerwał wybuch I wojny światowej.
24 grudnia 1914 roku został powołany do I Pułku Grenadierów Gwardii im. Cesarza Aleksandra w Berlinie. Doświadczył tam surowej pruskiej dyscypliny, która budziła w nim sprzeciw i wstręt do wojskowej bezwzględności. W czerwcu 1915 roku trafił na front rosyjski, gdzie odniósł ciężkie rany. Po rekonwalescencji wysłano go na front francuski. Za odwagę został odznaczony Krzyżem Żelaznym. Podczas jednego z ataków powietrznych ponownie odniósł rany i dostał się do niewoli angielskiej.
Po zakończeniu wojny, w 1920 roku, powrócił do alumnatu we Wrocławiu, by dokończyć studia teologiczne. Silna wiara oraz wartości wyniesione z rodzinnego domu towarzyszyły mu nawet w najcięższych chwilach. Doświadczenia wojenne zahartowały go i przygotowały do przyszłej posługi w warunkach narastającego niemieckiego totalitaryzmu.
19 czerwca 1921 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk kardynała Adolfa Bertrama w katedrze wrocławskiej. Po prymicji w rodzinnej parafii św. Barbary w Królewskiej Hucie został skierowany do parafii św. Edwarda w berlińskiej dzielnicy Neukölln. Warto przypomnieć, że do 1930 roku diecezja wrocławska obejmowała nie tylko Śląsk, ale również Pomorze i Brandenburgię, w tym Berlin!
13 sierpnia 1930 roku, na mocy bulli Pastoralis officii nostri, utworzono diecezję berlińską. Od tego momentu ks. Froehlich był już na stałe związany z Berlinem.
1 kwietnia 1931 roku objął funkcję rektora kościoła św. Józefa w berlińskiej dzielnicy Rudow. Tam zetknął się z agresywną propagandą narodowosocjalistyczną, która przenikała nawet do chóru kościelnego. Jego śląskie wychowanie i wierność nauce Kościoła nie pozwalały mu tolerować ideologicznych wypaczeń. W konsekwencji rozwiązał chór, co naraziło go na skargi do kurii i brak wsparcia przełożonych. Osamotniony, poprosił o przeniesienie.
Mimo trudności i światowego kryzysu gospodarczego nie zapominał o ubogich. Pochodząc z zamożnej śląskiej rodziny, regularnie wspierał potrzebujących środkami finansowymi z własnego majątku.
Rektor w Drawsku Pomorskim
1 lipca 1932 roku objął stanowisko rektora kościoła św. Pawła Apostoła w Drawsku Pomorskim (wtedy nazywanym Dramburg).
W kronice parafialnej zapisał:
„Przyszedłem 1 lipca 1932 na front Pana Boga do Diaspory w Drawsku na Pomorzu. Nikt nie starał się objąć tego miejsca. Przyszedłem tu zmuszony nagłą koniecznością i pocieszałem się: Komu Bóg chce okazać prawdziwą łaskę, posyła go w szeroki świat. Społeczność Drawska przyjęła mnie miło i sympatycznie.”
Parafia obejmowała rozległy teren, zamieszkały przez około 600 katolików, z czego w samym Drawsku było ich zaledwie 35. Wierni byli rozproszeni w promieniu nawet 80 kilometrów. Aby móc do nich docierać, ks. Froehlich zakupił z własnych środków samochód - co wówczas było rozwiązaniem pionierskim. Dzięki temu mógł sprawnie odprawiać nabożeństwa, przygotowywać dzieci do I Komunii Świętej i nieść pomoc ubogim. Zjednał sobie sympatię także wśród protestanckiej części społeczności.
Po dojściu do władzy narodowych socjalistów jego aktywność duszpasterska zaczęła budzić wrogość lokalnych działaczy partyjnych. Oskarżano go o rzekome nadużycia finansowe - bezpodstawnie. W rzeczywistości większość swoich dochodów przeznaczał na pomoc potrzebującym.
Szczególnym punktem sporu stała się kwestia pozdrowień. Ks. Froehlich konsekwentnie używał tradycyjnych chrześcijańskich formuł: Grüss Gott i Gelobt sei Jesus Christus (Szczęść Boże! Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus). W czasach, gdy państwo narzucało formę „Heil Hitler”, była to postawa odwagi i świadomego sprzeciwu. Gdy kierownictwo RAD (Służba Pracy Rzeszy) w Połczynie zażądało stosowania hitlerowskiego pozdrowienia, odpowiedział pisemnie, uzasadniając, że jako kapłan może posługiwać się jedynie chrześcijańskim wyznaniem wiary.
W konsekwencji zakazano mu odprawiania nabożeństw w obozach pracy, a jego odwołania doprowadziły do przesłuchań przez gestapo w Koszalinie. Nie ugiął się. Publicznie bronił duchowieństwa przed zniesławieniami w prasie nazistowskiej. Został ukarany grzywną, lecz po apelacji sąd w Stargardzie go uniewinnił.
Proboszcz w Rathenow
1 lipca 1937 roku został proboszczem parafii św. Jerzego w Rathenow. W 1941 roku dwukrotnie wystąpił w obronie polskich robotników przymusowych zatrudnionych w zakładach optycznych Emila Buscha AG. Interwencje te stały się bezpośrednią przyczyną donosu do gestapo.
20 marca 1941 roku został aresztowany. Po krótkim zwolnieniu ponownie uwięziono go 20 maja. Trafił do więzienia w Poczdamie, a następnie do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie.

W kwietniu 1942 roku przewieziono go do Ravensbrück, gdzie doświadczył brutalnych szykan. Ostatecznie trafił do tzw. Priesterblock w KL Dachau - bloku przeznaczonego dla duchownych.
Choroby, wycieńczenie i okrutne traktowanie przez strażników doprowadziły do całkowitego wyniszczenia organizmu.
Zmarł 22 lipca 1942 roku. Został pochowany 28 lipca 1942 roku na cmentarzu St.-Matthias w Berlinie. Mimo zakazów wiele osób przyszło oddać mu hołd. Rodzina otrzymała jego sutannę - przesiąkniętą krwią.
Nie zważając na grożące mu konsekwencje - utratę wolności, a nawet życia - ks. August Froehlich stał w obronie maltretowanych polskich robotników przymusowych. Jego niezłomność i wierność sumieniu uczyniły go celem nazistowskiego aparatu represji. Zapłacił najwyższą cenę.

Zapomniany w Chorzowie
Jest jednym z tych Ślązaków, o których pamięć domaga się przywrócenia. Szkoda, że władze i radni miasta Chorzów, z którego się wywodził, zapomnieli o tak wybitnym chorzowianinie – Ślązaku i katoliku. Nie wstydźmy się ani wiary, ani pochodzenia, bo takie jednostki jak Froehlich żyły, broniąc tego, co na Śląsku było istotą: szacunku do drugiego człowieka i jego wiary.
Może Cię zainteresować:

