Wznowienie emisji kultowego serialu „Święta Wojna” na antenie TVP3 Katowice wywołało na Śląsku emocje, których jednak należało się chyba spodziewać. Dla jednych to powrót do ukochanej, lekkiej rozrywki i humoru, który przez lata bawił całe rodziny. Dla innych – powrót do obrazu Ślązaków jako rubasznych, naiwnych i prymitywnych postaci, utrwalającego stereotypy, z którymi od dawna próbujemy walczyć. Z coraz większym skądinąd powodzeniem.
Dyskusja rozgorzała zarówno w mediach społecznościowych, jak i w środowiskach regionalnych. Głos zabrał także senator Maciej Kopiec, publikując list otwarty skierowany do prezesa TVP3 Katowice.
Maciej Kopiec: „Śląsk nie jest kopalnią żartu”
W swoim wystąpieniu senator wyraża „stanowczy, choć zachowujący charakter polemiki – sprzeciw” wobec decyzji o ponownej emisji serialu. Podkreśla, że „Święta Wojna” utrwala „krzywdzący, anachroniczny obraz Ślązaków oraz Śląska”, a telewizja publiczna powinna przedstawiać region w sposób rzetelny, złożony i zgodny z prawdą historyczną.
Stwierdza wprost: „Śląsk nie jest kopalnią żartu ani zbiorem przywar czy kostiumów”, zwracając uwagę, że dla wielu odbiorców spoza regionu sitcom może być jedyną matrycą postrzegania śląskości, co prowadzi do uproszczeń i nieporozumień.
Od lat naukowcy, twórcy, regionaliści i instytucje kultury konsekwentnie odbudowują obraz Śląska zgodny z prawdą – regionu pracowitego, nowoczesnego, o ogromnym kapitale społecznym, przemysłowym i intelektualnym, w którym kultura, szczególnie ta wysoka, oraz edukacja są nie tylko dodatkiem, ale fundamentem. W tym kontekście powrót do sitcomowej konwencji sprzed dwóch dekad jest nie tylko „zgrany”, bywa wręcz szkodliwy wizerunkowo, stając się dla widzów spoza regionu jedyną, uproszczoną matrycą tworzącą wizerunek Ślązaków i utrwalającą postrzeganie naszej mniejszości etnicznej (największej, żyjącej na terenie Polski) – pisze Maciej Kopiec.
Kopiec przypomina również, że Ślązacy nie są objęci ustawową ochroną mniejszości etnicznych, co – jego zdaniem – czyni ich bardziej podatnymi na stereotypizację. W zakończeniu listu apeluje o rozwagę i odpowiedzialność: „Nie chcemy świętej wojny na Śląsku. Pragniemy porozumienia, jedności wielokulturowego społeczeństwa”, prosząc o ponowne rozważenie decyzji programowej.
Czy „Święta Wojna” naprawdę krzywdzi Ślązaków?
To pytanie wraca w dyskusjach od lat. Serial powstał w zupełnie innej epoce medialnej, kiedy telewizja chętnie operowała stereotypem jako narzędziem komediowym, a autoironia była jednym z głównych motorów humoru. Dla wielu widzów to właśnie ta autoironia jest kluczem – serial traktują jako żart, pastisz, coś, z czego Ślązacy potrafili śmiać się sami. Inni widzą w nim jednak utrwalanie uproszczonego obrazu regionu: świata, w którym Bercik i jego otoczenie są nieco zacofani, łatwowierni, a ich śląskość sprowadzona jest do kilku cech i powiedzonek. W ich ocenie to obraz, który w 2026 roku brzmi już nie tylko archaicznie, ale i krzywdząco.
Co mówią śląscy odbiorcy? Komentarze pełne emocji
Pod postem Ślązaga pojawiły się dziesiątki komentarzy – od entuzjastycznych po ostro krytyczne. Wielu komentujących podkreśla, że Ślązacy mają poczucie humoru i nie obrażają się o żarty, porównując serial do twórczości Barei, który również przedstawiał Polaków w krzywym zwierciadle. Inni odpowiadają, że „Święta Wojna” nie jest niewinną komedią, bo opiera się na schemacie, w którym przyjezdny „uczy” Ślązaków podstaw kultury i obycia, co w ich ocenie jest nie do przyjęcia w dzisiejszych realiach.
Są też głosy mówiące, że każdy powinien oglądać, co chce, a politycy nie powinni ingerować w gusta widzów. Kilka osób zauważa, że serial po prostu się zestarzał – nie jest już śmieszny, ale nie ma powodu, by go zakazywać. Pojawiają się również komentarze z nutą nostalgii, pytające, gdzie podziało się śląskie poczucie humoru i dystans, który kiedyś był znakiem rozpoznawczym regionu.
Wydźwięk dyskusji: Śląsk jest podzielony
Komentarze pokazują jedno: serial naprawdę dzieli Ślązaków. Dla jednych to sympatyczny powrót do przeszłości, dla innych – bolesne przypomnienie o uproszczonym obrazie regionu. Jedni widzą w nim niewinną rozrywkę, drudzy – utrwalanie krzywdzących schematów. A jeszcze inni uważają, że to temat zastępczy, który nie powinien budzić aż takich emocji. Wspólny mianownik jest jednak wyraźny: „Święta Wojna” po dwóch dekadach nadal potrafi poruszyć śląską wrażliwość i wywołać debatę o tym, jak region chce być przedstawiany i jak sam siebie widzi.
Może Cię zainteresować:
Wielki powrót "Świętej Wojny". Tym razem na antenę TVP3 Katowice
Może Cię zainteresować:
