Tarnowskie Góry, morze i kolonie. Odjazdowe marzenia II RP

Ech, szaleństwo to było. Barwne, kreatywne, spontaniczne, zaskakujące, tym więcej imponujące, im bardziej absurdalne. Ale szaleństwo. A raczej szalony sen, sen o polskich koloniach i potężnej flocie.

Zaczęło się spokojnie i trzeźwo. Była Ligi Żeglugi Polskiej, był generał Zaruski i była Liga Morska i Rzeczna - od 1924 roku. Sześć lat później LMiR stała się LMK - Liga Morska i Kolonialną. Rojenia o polskich koloniach miały w sobie siłę jakiegoś magicznego zauroczenia, mimo iż II RP realnych szans pozyskania kolonii zamorskich nie miała żadnych. Na świecie nie było ani skrawka wolnego lądu, na którym można by zatknąć Biało-Czerwoną, a jakoś nikt nie wpadł na pomysł usypania gdzieś na krańcach świata własnej, polskiej wyspy (do tego trzeba było dopiero Edwarda Gierka). Utopijny projekt Morskiej Woli, czyli polskiej osady w Brazylii, po kilku latach jej egzystowania przyniósł kosztowną wtopę. Liberyjczycy też nie pałali szczególnym entuzjazmem do ryzykownych biznesów z dalekim krajem nad Bałtykiem (który nawet tego morza trzymał się zaledwie skrawkiem terytorium).

LMK na fantazji jednak nie zbywało, a jej działalność na polu propagandowym może robić wrażenie nawet po latach. Defilady członków organizacji Ligi (a bywało, że i autentycznych marynarzy), hepeningi z makietami statków i okrętów, a nawet latarń morskich, zbiórki pieniędzy na szczytne cele (datki zebrane przez Ligę przyczyniły się do zbudowania okrętu podwodnego ORP "Orzeł") - wszystko to w sposób nieraz nieprawdopodobnie wręcz barwny i oryginalny prezentuje się na teraz licznych fotografiach z epoki.

Kolonialne szaleństwo krzewiło się i na Śląsku. Liga Morska i Kolonialna organizowała swoje imprezy - ze sztandarową, Dniami Morza na czele - w rozlicznych miejscowościach. W Narodowym Archiwum Cyfrowym trafiliśmy na fotografie z jednej z nich, jaka odbyła się w roku 1934 w Tarnowskich Górach. Szczególne wrażenie zrobiła na nas latarnia morska z blachy albo papendekla oraz kukła nadnaturalnej wielkości marynarza z intrygująco oderwanym od rzeczywistości spojrzeniem. Naszym zdaniem to idealne symbole całej polskiej hecy z koloniami - odjechane, niemniej sympatyczne.

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon

czytaj więcej:

Katowice, Rynek w latach międzywojennych

Górny Śląsk w II Rzeczpospolitej: bogaty i arcypolski

Kotwica MS Radzionków

Radzionków żąda dostępu do morza. Kolonialne ambicje miasta

Panorama Katowic, lata 30.

Górny Śląsk w II Rzeczypospolitej. Co zyskaliśmy?

Leonid Breżniew w Bytomiu

Głowy państw omijają Śląsk. . Kiedyś było inaczej

EC Szombierki

Gdzie nie będzie Industriady? Zaniedbane zabytki przemysłowe

Nowy Bytom Huta Pokój

Kiedyś peryferia, dziś centrum. Urodzinowa podróż w czasie

Domy robotnicze, Nikiszowiec

Familoki były jak kredyt hipoteczny