Warsaw Enterprise Institute opublikował trzecią edycję swojej „Czarnej Księgi Wydatków Publicznych” – raportu, który co roku dokumentuje najbardziej absurdalne, nieefektywne lub po prostu kosztowne pomysły finansowane z pieniędzy podatników. Think‑tank podkreśla, że w tegorocznej edycji odnotował rekordowy odzew mieszkańców i lokalnych mediów, które masowo zgłaszały przykłady marnotrawstwa. WEI pisze wprost: tam, gdzie brakuje analizy kosztów i korzyści, tam mnożą się absurdy, które w skali kraju składają się na miliardowe straty.
Warsaw Enterprise Institute (WEI) to niezależny, wolnorynkowy think‑tank, który stawia sobie za cel obronę wolności gospodarczej, własności prywatnej i rządów prawa. W swojej działalności łączy analityczną precyzję z aktywną obecnością w debacie publicznej – kieruje swoje raporty zarówno do decydentów, jak i szerokiej opinii społecznej. WEI podkreśla, że działa ponad podziałami politycznymi, wspierając rozwiązania, a nie partie. Współpracuje z międzynarodowymi ośrodkami analitycznymi, tworzy raporty makroekonomiczne i branżowe, prowadzi platformy edukacyjne oraz organizuje debaty i kampanie społeczne. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych think‑tanków w Polsce, znany m.in. z projektów monitorujących jakość prawa, obietnice wyborcze oraz efektywność wydatków publicznych.
Jednym z przykładów, które trafiły do tegorocznej edycji zestawienia WEI, jest Ministerstwo Przemysłu z siedzibą w Katowicach, później wchłonięte przez Ministerstwo Energii.
Ministerstwo Energii na liście WEI
W raporcie przykład ten opisano jako „Resort na 500 dni”. WEI klasyfikuje go w kategorii: „Pomysł dobry, wykonanie złe”. Chodzi o ministerstwo, które miało być symbolem nowej polityki przemysłowej i wzmocnienia roli Śląska, a ostatecznie okazało się krótkotrwałą konstrukcją biurokratyczną.
Dlaczego ministerstwo ulokowano w Katowicach? Przypomnijmy: utworzenie Ministerstwa Przemysłu było jednym ze „100 konkretów” Koalicji Obywatelskiej. Resort miał podkreślić znaczenie Śląska, symbolicznie „wyprowadzić rząd z Warszawy”, a ponadto skupić w jednym miejscu kompetencje dotyczące górnictwa, hutnictwa, atomu, gazu i wodoru. Katowice zaś wybrano jako naturalne centrum przemysłowe kraju. Decyzja miała wymiar zarówno polityczny, jak i wizerunkowy.
Cena 500 dni istnienia
Ministerstwo Przemysłu powołano 1 marca 2024 r. Zaś jego likwidacja nastąpiła w sierpieniu 2025. Działało około 500 dni. W ramach rekonstrukcji rządu resort został wchłonięty przez nowe Ministerstwo Energii. WEI podkreśla, że mimo pewnych sukcesów – jak działania związane z uratowaniem Huty Częstochowa przed zamkięciem – nie było jasne, dlaczego do realizacji tych zadań potrzebna była osobna struktura ministerialna.
Dlaczego WEI umieścił ten przykład w „Czarnej Księdze”? Think‑tank wskazuje kilka powodów:
- Wysoki koszt krótkotrwałego projektu. Z oficjalnych wyliczeń, przytoczonych w raporcie, wynika, że resort kosztował podatników 28 mln zł, z czego 9 mln zł pochłonęło jego uruchomienie (biura, sprzęt, logistyka), a 19 mln zł utrzymanie (pensje, administracja, obsługa). To ponad 56 tys. zł na dzień działania ministerstwa.
- Efemeryczność. Resort powstał jako głośny symbol polityczny, ale nie przetrwał nawet dwóch lat. WEI ocenia, że te same zadania mogły być realizowane w istniejących ministerstwach.
- Symbol zamiast realnej reformy. W ocenie autorów raportu była to konstrukcja bardziej wizerunkowa niż funkcjonalna — „gest”, który nie wytrzymał konfrontacji z realiami rządzenia.
Może Cię zainteresować:

