Park Śląski bez większych fanfar, ale za to z pozytywnym efektem, zakończył modernizację bulwaru nad Stawem Przystań – miejsca, które pamięta jeszcze początki WPKiW, a nawet czasy, gdy działał tu ośrodek wypoczynkowy zwany Doliną Szwajcarską. Dziś to spokojny zakątek między Aleją Klonową a wodą, chętnie wybierany przez spacerowiczów, biegaczy i tych, którzy po prostu chcą usiąść i wypocząć nad chłodną taflą stawu. Po remoncie znów wygląda tu jak należy.
Co obejmowała inwestycja?
Bulwar – wraz z wyspą i zatoką parkingową – to teren o powierzchni ok. 8400 m². Park zaplanował modernizację w dwóch etapach. Najpierw powstała kompletna dokumentacja projektowa, opinie specjalistyczne (w tym konserwatorskie), ekspertyzy i pozwolenie na budowę. Dopiero po tym ruszyły roboty budowlane.
Zakres prac był szeroki:
- nowe nasadzenia i ochrona istniejącej zieleni,
- montaż oświetlenia i monitoringu,
- wymiana nawierzchni,
- remont schodów, murków kamiennych i balustrad,
- nowe meble parkowe (ławki, leżaki, stoliki),
- odnowienie mostu na wyspę i pomostu żelbetowego,
- wykonanie naziemnej „szachownicy”,
- mała architektura i uporządkowanie całego nabrzeża.
Roboty przy kamiennych okładzinach trzeba było na chwilę wstrzymać z powodu mrozów, ale po ociepleniu wróciły do właściwego tempa. Całość kosztowała ponad 4,2 mln zł i była realizowana w ramach projektu „Modernizacja Parku Śląskiego”, finansowanego ze środków wracających z inicjatywy JESSICA.
Termin dotrzymany. Bulwar znów żyje
Park zapowiadał, że inwestycja zakończy się w II kwartale 2026 r. – i tak się stało. W ostatnich dniach czerwca bulwar był już w pełni dostępny dla spacerowiczów i odpoczywających. Kamienne murki odzyskały dawny wygląd, schody są bezpieczne, a nowe oświetlenie sprawia, że miejsce zyskało także wieczorem. Wyspa, pomost i nabrzeże wyglądają świeżo, ale bez przesadnej „nowoczesności” — to wciąż klasyczny fragment Parku Śląskiego, tylko w wersji odświeżonej.
Tu naprawdę zaczynał się Park Śląski
Zanim powstał Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku, zanim pojawiły się aleje, kręgi taneczne, przystanie i cała późniejsza infrastruktura, ten fragment dzisiejszego bulwaru nad Stawem Przystań był już miejscem, które przyciągało ludzi. Nazywano je Doliną Szwajcarską – zieloną wysepką wśród przemysłowego krajobrazu Chorzowa, „wysepką drzew wśród lasu kominów” .
Dolina Szwajcarska – rekreacja przed epoką WPKiW
Od lata 20. XX wieku do 1939 roku działała tu restauracja prowadzona przez Francuza Henri Jeana Pautexa. Nie była to zwykła knajpa – raczej centrum życia towarzyskiego Di plenerowej rekreacji mieszkańców Chorzowa. Kusiła nie tylko jedzeniem i napitkami (wstęp był płatny, ale „bilet” był też „bonem żywnosciowym” do zrealizowania w lokalu, ale też muzyką i tańcem, przez co mieszkańcy przezywali ją „tancbudą”. Obiekt był też wykorzystywany jako ośrodek letniskowy dla dzieci z ubogich rodzin, których wypoczynek finansowały i organizowały chorzowskie władze miasta. Z kolei podczas II wojny światowej (której Pautex nie przeżył, zamordowany w KL Auschwitz przez Niemców) nazistowskie władze Chorzowa przekształciły to meijsce w letni ośrodek wypoczynkowy dla matek z dzećmi.
I to właśnie tu zaczęła się historia późniejszego Parku Śląskiego. Gdy w latach 50. XX wieku wokół Doliny Szwajcarskiej zaczęto budować WPKiW, lokal Pautexa przemianowano na Gospodę Parkową.
Gospoda Parkowa – pierwszy lokal w WPKiW
Choć budynek nie był wielki, szybko go poszerzono. Został rozbudowany o werandy i altany, rozciągniete właśnie wzdłuż bulwaru nad Dużym Stawem. Zapełniły go również stoliki na wolnym powietrzu, a wzdłuż brzegu stawu ciągnęła się promenada pełna życia . W weekendy aleja Klonowa wyglądała jak nadmorski deptak – tłumy ludzi, gwar, muzyka, potańcówki na pobliskim Dużym Kręgu Tanecznym Bieżąca strona. Popołudniami i w dni świąteczne kłębiły się tu tłumy ludzi.
Było też kajakowanie na Dużym Stawie . To właśnie tu znajdowała się pierwsza przystań dla łodzi – jeszcze zanim powstał późniejszy Ośrodek Sportów Wodnych. Jej relikt widać do dziś: zejście do wody na wysokości fontanny „Dziewczyna z dzbanem”. Bowiem w pierwszych latach WPKiW centralnie przed wejściem do Gospody Parkowej stanęła fontanna z rzeźbą. I to nie byle jaką, bo pochodzącą z Małego Wersali w Świerklańcu, a dłuta znakomitgo francuskiego artysty. Stała tam jeszcze w początkach XX wieku, po czym zagineła bez wieści.
Dziś w w jej miejscu stoi „Dziewczyna z dzbanem” – trzecia zresztą w tym miejscu.
Gdzie stała i dlaczego zniknęła??
Jeśli dziś chcesz odnaleźć to miejsce, gdzie wznosiła się restauracja Pautexa, wystarczy stanąć przy
fontannie „Dziewczyna z dzbanem” i spojrzeć w stronę stawu.
Gospoda stała tuż za nią. Schodki prowadzące do wody to jedyny widoczny ślad
po dawnej przystani i po całym kompleksie altan, werand i stolików. Z kolei namacalnym śladem po pierwotnej fontannie są charakterystyczne kafle zdobiące rogi ocembrowania. Ta kamieniarka została tam umieszczona w początkach Parku Kultury. Skąd pochodzi? Dobre pytanie.
Choć Gospoda Parkowa była jednym z najpopularniejszych miejsc w pierwszych latach WPKiW, jej los przesądziły dwa czynniki.
Po pierwsze, nie byli nią zachwyceni projektanci WPKiW. Wyrafinowanych achitektów krajobrazu raziła „buda” przegradzajaca jedną z głównych osi kompozycyjnych ich dzieła.
Drugim i tym być moze decydujacym czynnikiem była nowa polityka gastronomiczna Parku. W 1956 roku otwarto nowoczesną restaurację Przystań – i to był „wyrok śmierci” dla starego lokalu . Gospody nie zachowano jako pamiątki po początkach Parku. Została rozebrana i ostatecznie wysadzona w powietrze w latach 60. Dziś możemy tylko wyobrażać sobie jej bryłę w perspektywie wyremontowanego Bulwaru lub w tle fontanny.
Ta wysepka ma swój urok
Wyspa naprzeciw bulwaru (często brana za półwysep) również przeszła pełną rewitalizację. To w istocie fragment dawnej grobli, której ślad projektanci Parku Śląskiego świadomie zachowali i nadali mu formę kameralnego zakątka, połączonego mostkiem z lądem stałym. Po remoncie miejsce odzyskało swój dawny urok – ten sam, dzięki któemuy przed laty trafiało nawet na pocztówki. Dziś znów jest jednym z najbardziej lubianych punktów nad wodą: spokojnym, fotogenicznym, chętnie odwiedzanym przez spacerowiczów i wędkarzy, a przy tym mocno związanym z historycznym układem hydrotechnicznym Dużego Stawu.
Historyczne nabrzeże
Nabrzeże położone naprzeciw wysepki, z kamienną balustradą i schodami prowadzącymi na pomost tuż nad wodą, również przeszło pełną rewitalizację. To miejsce nie jest przypadkowym „ładnym zakątkiem” – w latach 50. stanowiło fragment Ośrodka Sportów Wodnych, jednego z najbardziej prestiżowych i najpopularniejszych obiektów rodzącego się WPKiW. To właśnie tędy schodziło się do wody, skąd wypływały żaglówki, kajaki i rowery wodne których parkowy ośrodek posiadał kilkadziesiąt sztuki), a nawet motorówki oraz wode tramwaje. Dziś odnowione nabrzeże znów działa jak naturalny punkt widokowy: kameralny, elegancki, z perspektywą na taflę stawu, wysepkę, a nawet odległą Promenadę Ziętka i dominujący w tle Stadion Śląski.
Niezwykłe miejsce w sercu Parku Śląskiego
Spacerując w tym urokliwym zakątku – czy to wygrzewając się w słońcu, czy szukając cienia, którego tu naprawdę nie brakuje – warto pamiętać, że to jeden z najstarszych fragmentów Parku Śląskiego. Miejsce, które zmienia się wraz z całym parkiem, ale nie traci nic ze swojego dawnego uroku. Zanim powstał tu Ośrodek Sportów Wodnych, nad brzegiem Dużego Stawu działała Gospoda Parkowa. Pod parasolami i w drewnianych altanach panował nieustanny gwar. Potem na stawie zaroiło się od żaglówek i kajaków, a gdy z krajobrazu WPKiW zniknałe Gospoda Parkowa, miejsce to z czasem nabrało bardziej kameralnego charakteru – mimo iż położone jest o kilka kroków od ruchliwej Alei Klonowej i rozpościera się z niego jeden z najpiekniejszych widoków Parku Ślaskiego.
Dziś znów mamy tu elegancki, odrestaurowany bulwar. Historia i współczesność spotykają się tuw zgodzie i naturalnie, jakby to miejsce wyglądało tak od zawsze.
Może Cię zainteresować:
Białe żagle złotych lat Parku Śląskiego. Historia „Przystani” i wodnego raju
Może Cię zainteresować:
