Dziś ostatni dzień lata. Zauważyliście, że Alojzy Lysko zmarł ostatniego dnia lata, tuż przed jesienną równonocą. Mistrz z Bojszów nawet to – i aż TO! – zrobił symbolicznie.
A wiecie, że wczoraj w Bojszowach zagrzmiało? A pogoda nad Śląskiem szalała w jakimś niezwykłym tańcu lata z jesienią.
Przypadek, powie ktoś. Aha. Ja wiem swoje. Śląskie niebo to płakało, to radowało się razem z Tymi tam, na wyrchu, których Alojzy Lysko pamięć przywrócił i nam do pielęgnowania ostawił.
Ale to jest też dzień, kiedy brakuje słów. Tak jak brakuje Mistrza, autorytetu, wzoru i przyjaciela. Listu, który już nie przyjdzie, ciepłego głosu, który nie zabrzmi w słuchawce, uśmiechu, który powita przy Świętego Jana w Bojszowach.
Słów brak, więc pora na obrazy, wszak jeden starczy za ich tysiąc.
Oto Alojzy Lysko opowiadający o swoim rodzinnym domu:

To z kolei Alojzy Lysko w 2022 roku. Tej fotografii zawsze się trochę bałem. Robiąc zdjęcie trzeba bardzo zwracać uwagę na tło. Ja tego nie zrobiłem i przegapiłem krzyżujące się smugi kondensacyjne, nie mówiąc już o "aureoli" obłoku nad głową. Dlatego potem, publikując to zdjęcie, za każdym razem kadrowałem je tak, by nie było widać chociaż tego krzyża na niebie (stąd tutaj tylko skadrowana wersja, bo oryginał gdzieś posiałem). Zabieg skądinąd daremny, bo drugi, słabiej widoczny krzyż jest też po lewej stronie zdjęcia.! Mało tego! Dopiero dziś dostrzegłem, że krzyże stanowią po prostu głowny, choć niezamierzony motyw tej fotografii. Przypatrzcie się dobrze.
Zresztą - czy w przypadku autora "Duchów wojny" naprawdę powinno to dziwić?

Lepszego zdjęcia Alojzemu Lysce już nie zrobię. Teatr Korez 2024: Grażyna Bułka jako ta Hanka, te ich gesty i jeszcze ta trzecia osoba przy prawej krawędzi kadru... Kto to? Ano właśnie.

To zaś inny wspaniały wieczór w 2024 roku, tym razem Biblioteka Śląska i Alojzy Lysko w najlepszej formie:
A to już rok 2026 w pracowni Alojzego Lyski. Próba ujęcia całego życia Mistrza na jednym zdjęciu z góry oczywiście skazana była na porażkę, więc nic też dziwnego, że fotograf poległ. Ale próbował.

Maj 2026, Bojszowski Las. A może Jedliński? Dobry Boże, kogo ja teraz o to zapytam?! Pan Alojzy bardzo chciał, bym zrobił to zdjęcie przy kapliczce Świętego Jana.

I jedna z ostatnich fotografii, jakie Mu zrobiłem (uroczystość nadania imienia Alojzego Lyski Gminnej Bibliotece Publicznej w Bojszowach, czerwiec 2026). Wtedy też widzieliśmy się po raz ostatni.

Do widzenia, Panie Alojzy. I dziękuję.

Może Cię zainteresować:
S1 przecięła jego krainę dzieciństwa. Alojzy Lysko wraca tam, gdzie wszystko się zaczęło
Może Cię zainteresować:
