Dariusz Majchrzak
Bedzin fot Dariusz Majchrzak

Dariusz Majchrzak: Scytowie śląscy mieli przewagę nad zagłębiowskimi niewolnikami. Ale nastał czas ludzi równych sobie

Zmiany granic państwowych i administracyjnych oraz polityczne spory stworzyły między synami ślepców a śląskimi Scytami wyjątkowo trwałą granicę – ciągnącą się od Gór Taurydzkich aż do Jeziora Meockiego – zwaną Brynicą.

Scytowie oślepiają wszystkich swych niewolników (…). Otóż z tych niewolników i własnych ich żon podchowała się im młódź, która, dowiedziawszy się o swym pochodzeniu, wyszła przeciw nim w pole, gdy wracali z kraju Medów. I naprzód odcięli sobie szmat ziemi, przy czym wykopali szeroki rów, który ciągnął się od Gór Taurydzkich aż do Jeziora Meockiego (…). Gdy następnie Scytowie próbowali wtargnąć, rozłożyli się naprzeciwko i wszczęli z nimi walkę. Mimo nieraz staczanych bitew nie mogli Scytowie w boju osiągnąć przewagi, aż jeden z nich tak powiedział: (…) trzeba nam porzucić lance i łuki; niech każdy ujmie bat koński, i tak na nich idźmy. Bo jak długo widzieli nas z bronią w ręku, uważali się za równych nam i za równo urodzonych; skoro zaś zobaczą nas zaopatrzonych zamiast broni w baty, poznają, że są naszymi niewolnikami, a zrozumiawszy to, nie dotrzymają nam placu”.

Przytoczona opowieść to fragment historii zmagań władcy imperium perskiego – Dariusza I ze Scytami, opowiedziana przez Herodota z Halikarnasu, zwanego przez kolejne pokolenia badaczy labiryntów przeszłości – „ojcem historii”. Ów przekaz znajdziemy w „Dziejach” autorstwa wspomnianego tu Greka, wydanych w roku 2003 przez Spółdzielnię Wydawniczą „Czytelnik”. Z języka Hellenów relację tę przełożył i opracował znakomity tłumacz – Seweryn Hammer.

Owi Scytowie oraz niewolnicy i ich synowie kojarzą mi się ze Ślązakami i Zagłębiakami. Ktoś powie: zbyt daleka i pokrętna to analogia. Czyżby?

Obcy w "ziemi obiecanej"

Scytowie śląscy to społeczność, która dzięki rozwiniętemu przemysłowi ciężkiemu, bardzo dobrej infrastrukturze kolejowej, prawodawstwu, językowi oraz tożsamości posiadała znaczącą przewagę nad zagłębiowskimi niewolnikami, którzy pochodzili z różnych stron świata i wywodzili się z różnych ludów. Każdy z nich władał swoją gwarą, niósł ze sobą własną pamięć, amulety, tradycje, potrawy i ubiór. Setki kilometrów stąd zostawili na zawsze swoje domy rodzinne. Byli obcymi w „ziemi obiecanej”.

Ów stan niewolnictwa Zagłębiaków wynikał z braku niezbędnej wiedzy na temat tego, jak stworzyć industrialne państwo i jak korzystać z jego dobrodziejstw. Ten atut, i tym samym przewaga, znajdowała się po stronie Ślązaków, którzy od pokoleń pracowali na scytyjskich kopalniach, w hutach i browarach. Tam też zaczęli zatrudniać się zagłębiowscy niewolnicy. I choć była to dla nich długo terra incognita, to chęć przetrwania i wykarmienia swoich rodzin stała się najważniejsza w ich życiu.

To, co łączyło obie strony, to kobieta. Był nią węgiel. Niewolnicy postanowili ją posiąść, a tym samy odzyskać wzrok. Stać się samodzielnymi. W Tarnowskich Górach i uczelniach rozsianych po sąsiednich krajach kształcili się, jak wydobywać czarne złoto, obsługiwać maszyny, budować fabryki i wszystko, co niezbędne, by czerpać z nich zysk. Bacznie obserwowali doświadczonych Ślązaków przy pracy i starali się ich naśladować. Kiedy zdobyli industrialne arkana, nabyli wprawy w zawodzie, sami zaczęli wznosić szyby, sztolnie i hale.

Poczuli się wspólnotą, którą łączy ten sam los. Tym samym nastał moment zrzucenia jarzma niewolnictwa. Zagłębiacy odzyskali wzrok. Wtedy też postanowili nauczać kolejne pokolenia. One zaś, czując się nadal gorszymi, wykopały głęboki rów stworzony z biedy i kompleksów.

Synowie ślepców zaczęli rywalizować ze scytyjskimi Ślązakami, mówiąc: u nas też są węgiel, kopalnie, huty, przędzalnie i browary. Choć doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że to dzięki Śląskowi ich przodkowie nauczyli się fedrować i bez niego oni również byliby ślepcami, zależnymi od innych. Zagłębiacy w głębi swojej duszy wiedzieli, że nie są w stanie dorównać przemysłowemu kunsztowi oraz rozmachowi swoich niegdysiejszych panów.

Brynica - wyjątkowo trwała granica

Scytowie śląscy zrozumiawszy, że potomkowie niewolników chcą być im równi, tłumaczyli im, że aby tak się stało trzeba czasu, ciężkiej pracy wielu zagłębiowskich pokoleń, dobrego prawa, wielkich inwestycji i pokory.

Ale synowie ślepców nie chcieli słuchać. Nie minęło zbyt wiele czasu, kiedy na swojej skórze poczuli uderzenia bata, jakim była proza życia, która pokazała, że na scytyjskim Śląsku są lepsze płace i warunki zatrudnienia. Dlatego Zagłębiacy, których buta została ukarana, podejmowali tam pracę, kiedy brakowało jej w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej, Grodźcu, Wojkowicach czy Czeladzi.

Zmiany granic państwowych i administracyjnych oraz polityczne spory stworzyły między synami ślepców a śląskimi Scytami wyjątkowo trwałą granicę – ciągnącą się od Gór Taurydzkich aż do Jeziora Meockiego – zwaną Brynicą.

A kim w tej opowieści był perski władca z krwią Achemenidów w żyłach? To dynastie, które chciały podporządkować sobie scytyjskich Ślązaków. Niezależnie czy byli to czescy Przemyślidzi, polscy Piastowie, austriaccy Habsburgowie czy pruscy Hohenzollernowie i inni. Ślązacy pozostali sobą. Dojrzewali przez wieki. Pomimo sporów i podziałów nie dali ujarzmić swojej tożsamości. Nie zostali też wchłonięci przez inne narody, niczym dopływ rzeki wpadający do bezkresnego morza. Nie wyrzekli się również swojej lokalnej niezależności na rzecz utopijnych i pasożytniczych Wielkich Katowic, cierpiących na przekleństwo wiecznego głodu.

Zagłębiacy zaś, będąc wolnymi, poszli różnymi drogami szukając własnej tożsamości. Część postanowiła dalej budować wspólnotę, pomimo wojennych i politycznych zawieruch. Uczyła swoje dzieci i wnuki odpowiedzialności za innych, szacunku do przeszłości, dialogu z sąsiadami i bycia dumnym ze swojego pochodzenia.

Czas panów i niewolników, a także niekończących się sporów i kłótni minął bezpowrotnie. Nastał czas ludzi równych sobie. Granica zaś stała się jedynie niebieską linią na mapach kreślonych przez kartografów mówiących w językach polskim i śląskim. Podziały, te na ziemi i te w ludzkich głowach, zastąpił dialog i wspólne obiady przy tym samym stole po obu stronach rzeki.

Jednak większość Zagłębiaków poddała się, rezygnując z dziedzictwa swoich przodków i wyrzekając się własnego pochodzenia. Woleli być jednymi z wielu, zależnymi od innych. Włożyli na swoje ciało jarzmo i odebrali sobie dar wzroku.

Brynica zima

Może Cię zainteresować:

Prof. Zbigniew Białas: Zasypywanie Brynicy nie ma sensu. Nie da się łopatami zlikwidować fantomowej, swędzącej granicy między Śląskiem i Zagłębiem

Autor: Zbigniew Białas

02/02/2025

Reforma edukacji

Może Cię zainteresować:

Dariusz Majchrzak: Edukacja regionalna jest wciąż słabo zakorzeniona, zwłaszcza w Zagłębiu. Kilka pomysłów, jak to zmienić

Autor: Dariusz Majchrzak

05/10/2025

Sosnowiec. Plac Powstańców Styczniowych. Główny dworzec kolejowy.

Może Cię zainteresować:

Magdalena Boczkowska: "Ci zza Brynicy", czyli z innej bajki. A może rzeczywiście my, Zagłębiacy, jesteśmy z innej bajki?

Autor: Magdalena Boczkowska

17/10/2025