Józef Gałeczka. Ślązak rodem z Gliwic, który został piłkarską legendą Zagłębia, będzie miał swoje rondo w Sosnowcu
„Nie musisz być wielkoludem. Wystarczy skoczność, a jeszcze bardziej spryt.” — odpowiedział mierzący zaledwie 166 cm wzrostu synek, kiedy pytano go, jak to możliwe, że zdobył większość swoich ekstraklasowych goli głową. Ceną zapłacona za te główki to między innymi trzy endoprotezy stawy biodrowego. Kiedy pojechał do Australii pracować jako tokarz, nikt nie spodziewał się po nim, że po powrocie zostanie jednym z najlepszych strzelców w historii ekstraklasy. I to w zagranicznym Zagłębiu Sosnowiec!
Trudno sobie wyobrazić osobę, która lepiej oddaje ducha tytułu naszego portalu ŚLĄZAG (Ślą-Zag). Urodzony i wychowany na Śląsku Józef Gałeczka stał się bowiem jedną z ikonicznych wręcz postaci w Zagłębiu Dąbrowskim. Tutaj też zostanie wkrótce uhonorowany, bowiem sosnowieccy radni zdecydowali o nadaniu jego imienia rondu niedaleko obecnego stadionu, na którym występują sosnowieccy piłkarze.
Józef Gałeczka patronem ronda w Sosnowcu. Piłkarz, który współtworzył złote lata Zagłębia
Z wnioskiem o nadanie imienia Józefa Gałeczki rondu u zbiegu ulic gen. Józefa Zaruskiego i gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”, na pograniczu Sielca, Środuli i Zagórza, wystąpiły: klub „Zagłębie” Sosnowiec S. A., Stowarzyszenie Byłych Piłkarzy i Sympatyków „Zagłębia” Sosnowiec – Oldboje, oraz Fundacja Akademia Piłki Nożnej „Zagłębia” Sosnowiec.
To miejsce w pobliżu Zagłębiowskiego Parku Sportowego (obecnie »ArcelorMittal Park«), czyli kompleksu, w którym znajduje się teraz główna arena piłkarska w mieście. Gałeczka nigdy tam nie grał, bo nawet nie przypuszczał w swoim życiu, że po kilku dekadach właśnie tam powstanie stadion, na którym gospodarzem będzie klub, z którym związał największą część życia.
Uchwałę zatwierdzającą wniosek Rada Miasta Sosnowiec podjęła w czwartek, 24 września 2026 roku.
Synek z Gliwic, co „z łebkami piłkę kopał”
Józef
Gałeczka urodził się 28 lutego 1939 roku w Gliwicach. Tam spędził
dzieciństwo i wczesną młodość, zaś piłka nożna bardzo
wcześnie stała się jego sposobem na życie. Jako nastolatek trafił
do Unii FOch Gliwice. W drużynach trampkarzy i juniorów długo nie
było nawet jasne, czy zostanie bramkarzem, czy napastnikiem. Sam
wspominał, że w jednej drużynie stawał między słupkami, a w
drugiej strzelał gole. Ostatecznie, po jednym z meczów, w którym
puścił sześć bramek, rzucił rękawicami i postanowił, że skoro
ktoś ma zdobywać gole, to będzie to on.
W połowie lat
50. przeniósł się do Piasta Gliwice. W pierwszym zespole
zadebiutował w 1956 roku, mając zaledwie 16 lat. Wspominał, że
jego matka dowiedziała się o tym dopiero od sąsiadki. Wcześniej
była przekonana, że syn z łebkami piłkę kopie, podczas gdy on
występował już w pierwszej drużynie, jak później wspominał. Początkowo wchodził na
boisko jako zmiennik, ale szybko stał się jednym z najważniejszych
zawodników zespołu. W latach 1956–1960 rozegrał dla Piasta 58
spotkań i strzelił 15 goli.
Gliwice były dla niego
również początkiem przygody z reprezentacją. Jako zawodnik Piasta
został powołany do reprezentacji Polski juniorów prowadzonej przez
Kazimierza Górskiego. W 1957 roku wystąpił między innymi w
turnieju UEFA w Hiszpanii, grając przeciwko reprezentacjom Niemiec i
Węgier, a później został także reprezentantem Polski do lat 23.
W 1959 roku zdobył dwie bramki w meczu Piasta z chińskim
Shenyangiem. Ostatni raz w gliwickich barwach wystąpił 7 maja 1960
roku.

„Za granicę” do Sosnowca przez… Australię
Kiedy jeszcze grał w Piaście i pracował na kopalni jako górnik dołowy, przeczytał w gazecie ogłoszenie, że polonijna drużyna z Sydney, za pośrednictwem Polskiego Komitetu Olimpijskiego, poszukuje młodych polskich piłkarzy, którzy chcieliby grać i jednocześnie pracować. Postanowił spróbować.
Miał wykształcenie zawodowe tokarza i dzięki temu dostał pracę w tym właśnie fachu. Wspominał potem, że przez osiem godzin dziennie pracował przy obrabiarce, a był przy tym rozliczany z każdej minuty. Dopiero po pracy szedł trenować lub grać.
Wrócił do Polski w nadziei, że uda mu się połączyć w kraju pracę z grą na wysokim stopniu rozgrywek. Wspominał potem, ze w poszukiwaniu takiej możliwości trafił także do prezesa Zagłębia Sosnowiec Franciszka Wszołka. Ten zatelefonował do kopalni i zaraz potem odpowiedział Gałeczce, że załatwione. Młody piłkarz nie orientował się jeszcze wówczas, że zatrudnienie na etat w państwowych przedsiębiorstwach czy instytucjach to fikcja i jednocześnie realia tamtych czasów. Miał wówczas wywiązać się następujący dialog:
- Gałeczka: „To o której mam jutro przyjść?”
- Wszołek: „Na trening Zagłębia.”
- Gałeczka: „No dobrze, a o której mam przyjść na kopalnię do roboty?”
- Wszołek: „Do klubu przyjdź synku, od tej pory to będzie twoja robota!”
Młody piłkarz ucieszył się, gdyż jak później przyznał, wolał grać w piłkę, niż fedrować.
Ślązak w Zagłębiu królem ligowych strzelców
Lata 1962–1972 to najlepszy czas w karierze Józefa Gałeczki. W tym czasie rozegrał w barwach Zagłębia Sosnowiec 253 mecze w I lidze (to była wówczas najwyższa klasa rozgrywek, odpowiednik obecnej ekstraklasy), strzelając 98 bramek. Czyni go to drugim najlepszym strzelcem drużyny w jej historii występów na najwyższym poziomie krajowym (więcej bramek zdobył tylko Andrzej Jarosik).
Najlepszy
indywidualny sezon Gałeczki przypadł na rozgrywki sezonu ligowego
1963/64. Strzelił wówczas 18 goli i został królem strzelców
ekstraklasy, dzieląc tytuł z Lucjanem Brychczym z Legii Warszawa i
Jerzym Wilimem z Szombierek.
Z Zagłębiem zdobył jako
zawodnik dwa Puchary Polski — w 1962 i 1963 roku — oraz trzykrotnie tytuł wicemistrza Polski: w 1964, 1967 i 1972 roku. W
1964 roku miał również udział w zdobyciu przez sosnowiecki klub
Pucharu Interligi Amerykańskiej.
Reprezentacja
narodowa i wyjazd za granicę
W
reprezentacji Polski Gałeczka zadebiutował 2 września 1962 roku w
Poznaniu, w przegranym 0:2 meczu z Węgrami. W oficjalnych potyczkach
kadry narodowej wystąpił w sumie 18 razy, zdobywając łącznie 5 bramek. Jego ostatni występ przypadł 3 grudnia 1966 roku w
Hajfie, gdzie Polska zremisowała z Izraelem 0:0
W swoim
ostatnim sezonie w Zagłębiu, 1971/72, Gałeczka zdobył jeszcze
ważnego gola w wyjazdowym meczu ze Stalą Mielec, dając
Sosnowiczanom zwycięstwo 1:0. Była to jego 98. i ostatnia ligowa bramka dla Zagłębia. Po zakończeniu sezonu ligowego zakończyła się także ponad
dziesięcioletnia przygoda Gałeczki z klubem jako zawodnik. Piłkarz wyjechał do
Francji, gdzie podpisał kontrakt z drugoligowym US Boulogne. Szybko
odniesiona kontuzja mocno pokrzyżowała jednak jego karierę.
Powrót do Zagłębia na ławkę trenerską i sportowa emerytura
Józef Gałeczka został pierwszym trenerem drużyny Zagłębia w roku 1975, osiągając przez cztery kolejne lata największe sukcesy jako szkoleniowiec. W 1977 roku poprowadził Sosnowiczan do zdobycia Pucharu Polski, kiedy w finale pokonali Polonię Bytom 1:0. Rok później powtórzył ten sukces, kiedy Zagłębie pokonało w finale wynikiem 2:0 klub, w którym Józef Gałeczka stawiał swe pierwsze kroki w zawodowym futbolu czyli Piasta Gliwice.
Tym samym Gałeczka zdobył Puchar Polski czterokrotnie – dwa razy jako zawodnik i dwa razy jako trener i tym samym jest jedyną osobą, która miała bezpośredni udział we wszystkich czterech pucharowych triumfach Zagłębia Sosnowiec.
Na ławce trenerskiej Zagłębia zasiadł jeszcze raz, w latach w latach 1987–1989. W tym czasie sosnowiecka drużyna nie była już taką potęgą, grała bowiem w II lidze. Jednak i wówczas, w roku 1989, mógł świętować sukces, gdyż to pod jego kierunkiem Zagłębie awansowało ponownie do najwyższej klasy rozgrywek. Józef Gałeczka prowadził drużynę w ekstraklasie przez kilka miesięcy, lecz został zastąpiony przez Leszka Baczyńskiego. Pozostał jednak w klubie, gdzie trenował między innymi młodzież.
Tak długo, jak mu zdrowie pozwalało, pojawiał się ma meczach jeszcze w kolejnych latach i wspierał sosnowiecką drużynę.
Józef Gałeczka zmarł 7 lipca 2021 roku w Sosnowcu, w wieku 82 lat. Spoczął na cmentarzu komunalnym w Będzinie.
Do dziś pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci klubu, który w tym roku świętuje 120-lecie istnienia.

Może Cię zainteresować:
Od RKS-u do Zagłębianki. Historia piłki nożnej w Dąbrowie Górniczej. Cz. 1
Może Cię zainteresować:

