Józef Ludwik Zając: Dowódca, który ocalił piękno dla Śląska

Wizerunek polskich dowódców wojskowych XX wieku, często uproszczony i zdominowany przez narodowy patos, rzadko pozostawia miejsce dla postaci wymykających się jednoznacznym ocenom. Na tym tle postać generała dywizji Józefa Ludwika Zająca zajmuje miejsce szczególne. Przez dekady jego biografia funkcjonowała w świadomości zbiorowej głównie jako przypis do tragedii września 1939 roku, ograniczony do roli Naczelnego Dowódcy Lotnictwa zmuszonego do walki z technologiczną przewagą Luftwaffe. Taka perspektywa, dominująca w podręcznikowej historiografii, jest jednak niepełna. Stanowi ona jedynie powierzchowną warstwę bogatego życiorysu człowieka o szerokich horyzontach: filozofa, psychologa, a przede wszystkim kolekcjonera, który na emigracji ocalił dla narodu istotne dobra kultury europejskiej.

Wikipedia (collage)
Generał Józef Zając

Kluczem do zrozumienia tego fenomenu jest wydana przez Muzeum Śląskie w 2008 roku publikacja Jana F. Lewandowskiego pt. Przesyłka ze Szkocji. Generał Józef Zając i jego kolekcja, stanowiąca fundamentalne źródło wiedzy o biografii dowódcy. Lewandowski, badacz wyczulony na historyczne niuanse pogranicza, przywrócił pamięć o Zającu w sposób rzetelny i pozbawiony zbędnych upiększeń. Po przedwczesnej śmierci autora w 2015 roku we współczesnym dyskursie o śląskiej tożsamości dotkliwie brakuje jego analitycznej narracji, która potrafiła łączyć wątki polskie i regionalne bez ulegania uproszczeniom czy politycznej demagogii. To właśnie on wykazał, że Zając nie był wyłącznie trybikiem w wojennej machinie, lecz postacią łączącą rygor wojskowy z głęboką wrażliwością estetyczną – zjawiskiem zgoła unikatowym w realiach II Rzeczypospolitej.

Żołnierz i filozof

Józef Ludwik Zając, urodzony w 1891 roku w Rzeszowie, od początku kariery nie poddawał się łatwym klasyfikacjom. Zanim uzyskał stopień generała, uformował się jako intelektualista. Jego droga do armii nie prowadziła bezpośrednio przez koszary, lecz sale wykładowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. W przeciwieństwie do wielu oficerów pokolenia niepodległościowego, dla których priorytetem była walka zbrojna, Zając wybrał studia filozoficzne, wymagające żelaznej dyscypliny myśli. Ten fundament intelektualny stał się jego znakiem rozpoznawczym. Jako zawodowy oficer w 1923 roku obronił doktorat z filozofii, specjalizując się w optyce i psychologii widzenia. Jego dysertacja o „pionowym przekroju jednoocznej przestrzeni wzrokowej”, wydana w Paryżu, bardziej przypomina traktat naukowy z zakresu awangardowej teorii widzenia niż pracę sztabowca. Wykształcenie znacząco odróżniało go od ówczesnych kadr dowódczych, opartych częściej na pragmatycznym działaniu niż na teoretycznej analizie. Zając nie był jedynie wykonawcą rozkazów; był analitykiem rozkładającym rzeczywistość – od pola walki po mechanizmy percepcji – na czynniki pierwsze.

Losy generała splotły się z Górnym Śląskiem w latach 1926–1936, kiedy objął dowództwo 23. Dywizji Piechoty w Katowicach i zamieszkał przy ulicy Wojewódzkiej 28. Dekada ta stanowiła istotny etap formacyjny w jego biografii. Katowice tamtego okresu, miasto modernistycznych ambicji i dynamicznego rozwoju, stały się dla niego czymś więcej niż tymczasowym przydziałem służbowym. Zając, choć wywodził się z Galicji, wykazał się zrozumieniem specyfiki regionu. Nie traktował Śląska instrumentalnie, lecz jako obszar o unikalnej kulturze, wymagający szacunku i kompetencji społecznych. Dowodzenie jednostką złożoną z weteranów powstań śląskich i miejscowych rekrutów wymagało taktu, którego Zającowi – dzięki przygotowaniu psychologicznemu – nie brakowało. Nadzorując budowę fortyfikacji wchodzących w skład „Obszaru Warownego Śląsk”, postrzegał je nie tylko jako obiekty inżynieryjne, ale przede wszystkim jako gwarancję bezpieczeństwa kluczowego potencjału przemysłowego państwa. Jego relacja ze Śląskiem miała charakter organiczny. Jak zauważa Lewandowski, decyzja o późniejszym przekazaniu cennej kolekcji właśnie Katowicom – miastu, w którym spędził zaledwie dziesięć lat – jest dowodem trwałości i głębi tej więzi. Był to gest lojalności wobec miejsca, które uformowało go jako dowódcę.

Kolekcjoner z Edynburga

Druga wojna światowa zmusiła go do przejścia szlaku bojowego od kampanii wrześniowej, przez Francję, aż po Szkocję i Bliski Wschód. Jednak to powojenny pobyt w Edynburgu określił unikatowość jego biografii. Po zakończeniu działań zbrojnych i zmianie ładu politycznego w Europie, która uniemożliwiła mu bezpieczny powrót do kraju, generał Zając uniknął typowej dla emigracji marginalizacji. Powrócił do pracy naukowej, uzyskując drugi doktorat, tym razem z psychologii na Uniwersytecie w Edynburgu. W latach 1945–1957, wraz z małżonką Janiną, zaczął systematycznie gromadzić dzieła sztuki, wykorzystując powojenne zmiany na brytyjskim rynku antykwarycznym.

Zbiór ten nie był przypadkowym zestawieniem przedmiotów, lecz przemyślanym działaniem na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego. Zając, wykorzystując wiedzę z zakresu optyki i teorii estetyki, selekcjonował wybitne przykłady malarstwa europejskiego. W kolekcji liczącej 108 płócien i blisko 2000 grafik, profil estetyczny wyznaczają arcydzieła manieryzmu i baroku: anegdotyczne „Wybieranie piskląt” Pietera Brueghela Młodszego oraz dynamiczna „Rzeź niewiniątek” Pietro da Cortony. Dla polskiego odbiorcy kluczowy jest jednak kontekst narodowy, uosabiany przez „Mannę” Krzysztofa Lubienieckiego – rzadki przykład sukcesu polskiego malarza w XVII-wiecznym Amsterdamie i symboliczny łącznik ze sztuką Zachodu. Zbiór dopełniają wybitne przykłady holenderskiego Złotego Wieku, m.in. prace Berchema i van Ostadego. Te pejzaże i sceny rodzajowe najlepiej oddają gust fundatora, który w sztuce cenił zarówno wysoki patos, jak i realizm życia codziennego.

W 1957 roku, w geście bezprecedensowej hojności, zdecydował się przekazać dorobek życia Muzeum Śląskiemu. Depozyt trafił do Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu, z zapisem, że docelowym miejscem powinno być Muzeum Śląskie w Katowicach. „Przesyłka ze Szkocji” stała się manifestem ideowym. W okresie, gdy władze komunistyczne systematycznie usuwały pamięć o przedwojennej kadrze oficerskiej, generał Zając ofiarował społeczeństwu kolekcję o ogromnej wartości artystycznej. Był to akt patriotyzmu wykraczający poza bieżące podziały polityczne.

Józef Zając zmarł na emigracji w Kanadzie, jednak jego spuścizna powróciła na Śląsk. Jego życiorys to przykład biografii, w której zwroty akcji dyktowała historia powszechna, a bohater odpowiadał na nie intelektem i wrażliwością. W wielowarstwowej historii Katowic postać generała – dzięki badaniom Jana F. Lewandowskiego – staje się bardziej czytelna. To opowieść o żołnierzu świadomym, że obrona ojczyzny realizuje się nie tylko w walce zbrojnej, ale również poprzez ochronę dziedzictwa kulturowego przed zapomnieniem. To lekcja odpowiedzialności za kulturę, która pozostaje aktualna niezależnie od upływu czasu.

Organy w kościele św. Bartłomieja w Glogówku

Może Cię zainteresować:

Z wilczym biletem w kieszeni budował mosty z nut i słów. Joachim Georg Görlich i partytura pojednania. Pisze Piotr Fuglewicz

Autor: Piotr Fuglewicz

15/02/2026

Serial "Ołowiane dzieci", Netflix

Może Cię zainteresować:

„Ołowiane dzieci”: Gdy śląska trauma staje się globalnym hitem. Serial Netfliksa recenzuje Piotr Fuglewicz

Autor: Piotr Fuglewicz

14/02/2026

Jochann Sebastian Bach i Siemianowice

Może Cię zainteresować:

Piotr Fuglewicz. Fuga na żelbet i dwa życiorysy. Bachowie w cieniu śląskich kominów

Autor: Piotr Fuglewicz

30/01/2026

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama