Kazimierz Karolczak wygrał konkurs na stanowisko członka zarządu Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Spółki Akcyjnej (PZU S. A.) i już od 22 kwietnia tego roku ma być odpowiedzialnym w firmie za dialog społeczny i zasoby ludzkie. Informacja o rezygnacji z dotychczas zajmowanego przezeń stanowiska Przewodniczącego Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii pojawiła się we wtorkowy wieczór, 14 kwietnia 2026 roku.
„Po 12 latach pracy w samorządzie – najpierw 4 lata w samorządzie województwa śląskiego i ponad 8 lat na czele Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii – nadchodzi moment na zmianę. (…) Wkrótce, jeśli ustawa regulująca działalność GZM doczeka się szczęśliwej nowelizacji, przed Metropolią otworzą się nowe możliwości Choć jeszcze przez krótki czas będę pełnił funkcję przewodniczącego Zarządu GZM, wdrożenie tych zmian będzie już jednak dziełem nowego zespołu. Czas na Metropolię 2.0 i nowego lidera z zasobem mnóstwa energii, pomysłów i braku wiedzy, że czegoś nie da się zrobić. Może wtedy się uda! Przede mną nowe wyzwania, ale Metropolia – i sprawy, które są dla niej ważne – pozostaną mi szczególnie bliskie.” — napisał Kazimierz Karolczak na swoim profilu w portalu Facebook.
Więcej uprawnień i pieniędzy dla GZM?
Związek metropolitalny, który skupia obecnie kilkadziesiąt gmin regionu, został powołany rozporządzeniem Rady Ministrów z 1 lipca 2017 roku, lecz formalnie działa od początku 2018 roku. Wywodzący się z sosnowieckiej lewicy Kazimierz Karolczak był jego przewodniczącym od samego początku.
Źródłem finansowania działalności GZM są:
- 5% udziału w podatku dochodowym płaconym przez osoby mieszkające na obszarze gmin tworzących związek,
- składki gmin tworzących związek.
Przygotowana nowa ustawa metropolitalna ma pozwolić na poszerzenie kompetencji związków metropolitalnych oraz zwiększyć pulę środków, jakimi dysponuje. Obecnie proponowane zmiany w przepisach są w trakcie prac i nie ma pewności, w jakim kształcie i czy w ogóle wejdą ostatecznie w życie. O szczegółach pisaliśmy tutaj.
Mówiąc wprost – gdyby faktycznie doszło do poszerzenia kompetencji metropolii, to GZM zyskałaby nie tylko większą władzę i przejęła od gmin część kompetencji, ale także dysponowałaby znacząco większym budżetem. Oznaczałoby to stworzenie więcej stanowisk w ramach GZM, które – jak wiadomo – bardzo często obsadzane są według klucza politycznego i interesów różnych grup, nawet jeśli formalnie przeprowadza się konkursy. Ewentualne wejście nowego prawa to zatem nowa struktura władzy, przesunięcie pieniędzy od gmin (miast i wsi) do scentralizowanego organizmu oraz nowe stanowiska różnego szczebla. Mówiąc wprost – małe trzęsienie ziemi, które dla jednych będzie prawdopodobnie oznaczać znaczący awans finansowy, zawodowy i polityczny, a dla innych – coś wprost przeciwnego.
Zarząd PZU na otarcie łez?
Komentarze
kuluarowe, jakie pojawiają się w związku z rezygnacją Kazimierza
Karolczaka z przewodniczenia GZM, często wskazują, iż nie ma on
silnego poparcia w strukturach Koalicji Obywatelskiej, która jest
główną siłą polityczną w regionie i większości samorządów
lokalnych. Dość częsta opinia mówi o tym, że w przypadku wejścia
w życie nowego prawa za duże wpływy i środki do dyspozycji miałby
człowiek spoza jądra układu sprawującego władzę.
Jak wyraził się nieoficjalnie jeden z działaczy z naszego regionu, Kazimierz Karolczak nie pasuje do nowej koncepcji, więc na otarcie łez dostał stanowisko z kilka razy lepszą wypłatą, za to daleko od spraw miejscowej polityki. To brzmi o tyle przekonująco, że polityk, choć kojarzony z Lewicą, już wiele lat temu porzucił SLD, by najpierw podjąć współpracę z byłymi działaczami partii Twój Ruch Janusza Palikota, a następnie z Inicjatywą Polską Barbary Nowackiej, która także odeszła z Lewicy, a ostatecznie została wchłonięta przez Koalicję Obywatelską. W żadnym z tych środowisk Karolczak jednak formalnie nie pozostał.
Obecnie jako szef GZM Kazimierz Karolczak uzyskuje miesięczne pobory w wysokości ponad 21 tysięcy zł brutto (wynagrodzenie zasadnicze – 11.680 zł, dodatek funkcyjny – 4.500 zł i dodatek specjalny – 4.854 zł).
Jeśli chodzi o
wynagrodzenia zarządu PZU, to brak jest informacji na temat obecnych
stawek, ale są dane za rok 2024. Najmniej zarabiający z członków
zarządu zarobił średnio miesięcznie 156 tysięcy złotych, zaś
najlepiej – aż 211 tysięcy złotych na miesiąc.
Powyższe oznacza, że
Kazimierz Karolczak może zarobić na nowym stanowisku od ponad 7 do
10 razy więcej, niż stojąc na czele GZM. Ale nie byłaby to
informacja pełna. Od 22 października ubiegłego roku Karolczak zasiada bowiem także w Radzie Nadzorczej PZU S. A. Nie
opublikowano jeszcze raportu o wynagrodzeniach za rok ubiegły, ale w
roku 2024 członkowie Rady Nadzorczej spółki otrzymywali
miesięcznie nieco ponad 20 tysięcy złotych. Kazimierz Karolczak
musi zrezygnować z zasiadania w radzie nadzorczej spółki przed
objęciem stanowiska członka jej zarządu. Suma wynagrodzeń (nie licząc pozostałych źródeł dochodu) to ponad 41 tysięcy złotych, czyli – choć dla większości czytelników zapewne bardzo dużo – wciąż kilkukrotnie mniej, niż na stanowisku, które dotychczasowy przewodniczący GZM wktótce obejmie.
Oczywiście PZU jest spółką akcyjną, lecz Skarb Państwa dysponuje największym pakietem akcji (około 34%). Choć nie jest to większość, w przypadku akcjonariatu rozproszonego faktycznie daje Ministrowi Aktywów Państwowych możliwość powoływania Rady Nadzorczej samodzielnie podczas Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy, w którym drobni akcjonariusze zwykle nie biorą udziału. A to Rada Nadzorcza powołuje Zarząd Spółki. Upraszczając – rząd, przez Ministra Aktywów Państwowych (obecnie jest nim Wojciech Balczun) – decyduje faktycznie, kto rządzi w PZU.
Co, jeśli ustawa metropolitalna nie przejdzie?
Powyższe
spekulacje mają jednak słaby punkt. Bowiem nawet jeśli koalicja
rządowa zdoła uchwalić nowe prawo w sejmie i senacie, prezydent Karol
Nawrocki może je skutecznie zawetować. I mając w pamięci
dotychczasowe doświadczenia, rządzący muszą zakładać wysokie
prawdopodobieństwo takiego scenariusza.
Inny z naszych rozmówców twierdzi, że to znacznie bardziej skomplikowane, niż się z pozoru wydaje. Według niego nie szyldy partyjne są ważne, ale frakcje i podziały idące w poprzek tych oficjalnych. Pozycja Arkadiusza Chęcińskiego i jego sprzymierzeńców ma być obecnie osłabiona przegraną w wyborach prezydenckich Rafała Trzaskowskiego, z którym prezydent Sosnowca mocno współpracował. Frakcje Koalicji Obywatelskiej nieprzychylne Trzaskowskiemu są według naszego rozmówcy i wielu obserwatorów polityki marginalizowane w KO. Wzmocniły się zaś frakcje niechętne prezydentowi Warszawy, a w naszym regionie szczególnie to dotyczy marszałka województwa Wojciecha Saługi i jego otoczenia. Z kolei Marcin Krupa współpracował w przeszłości z różnymi środowiskami i choć w ostatnich wyborach poparła go Koalicja Obywatelska, nie jest on uważany przez wielu działaczy tej partii za swojego człowieka, choć z pewnością miejscowi politycy muszą się z nim liczyć, bo to wciąż bardzo silny polityk w regionie, zaś Katowice mają rolę wiodącą w GZM. Do tego mają dochodzć inne układy, których przytoczenie byłoby skomplikowane. Nasz rozmówca ostatecznie stwierdził, że nie postawiłby pieniędzy na któregokolwiek kandydata z któregokolwiek z powyższych czy innych środowisk jakkolwiek mających obecnie wpływ na władze.
Taki pogląd wydaje się uzasadniony. Koalicją, a wcześniej Platformą Obywatelską w regionie, od lat wstrząsały tarcia między politykami a frakcjami, które po ostatnich wyborach prezydenckich, przegranych przez kandydata KO, nasiliły się. Obecne roszady na stanowiskach mogą zarówno oznaczać przejaw walk frakcyjnych i partyjnych o wpływy, jak i ich efekt ich zakończenia.
Parkiet „giełdy nazwisk” rozgorzał
Od wczorajszego wieczora rozgorzały spekulacje na temat ewentualnych następców Kazimierza Karolczaka jako przewodniczącego Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Wymienia się co najmniej kilkunastu potencjalnych kandydatów, ale najczęściej, choć nieoficjalnie, padają trzy nazwiska. Są to:
Leszek Pietraszek
wicemarszałek województwa śląskiego od 2024 roku. Absolwent politologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, a podyplomowo bezpieczeństwa wewnętrznego na Uniwersytecie Warszawskim, MBA na Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej; zdał egzamin dla kandydatów na członków organów nadzorczych.
Były funkcjonariusz służb specjalnych (Urząd Ochrony Państwa, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego). Wykładowca akademicki, członek rad nadzorczych przedsiębiorstw i menedżer, w końcu prezes zarządu Polskiej Grupy Górniczej (PGG) w 2024 roku.
Uchodzi za człowieka ze środowiska marszałka województwa śląskiego Wojciecha Saługi.
Maciej Biskupski
wiceprzewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Pochodzący z Katowic, absolwent socjologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, studiów podyplomowych z marketingu i zarządzania na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach oraz studiów MBA na Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej.
Od 2014 roku radny miasta Katowice, której przewodniczył w latach 2018 – 2024. W latach 2024-2025 wiceprezydent Katowic. Pracował też w przedsiębiorstwach działających w sektorze przemysłowym, pracując na stanowiskach kierowniczych.
Uchodzi za człowieka ze środowiska prezydenta Katowic Marcina Krupy.
Tomasz Szczerba
burmistrz Wojkowic, od dzieciństwa związany ze swoim miastem. Absolwent prawa na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach i podyplomowo prawa zamówień publicznych na Uniwersytecie Wrocławskim.
Zdał egzamin radcowski i pracował jako radca prawny w prywatnych firmach oraz jako nauczyciel akademicki. Został radnym Wojkowic, a następnie burmistrzem tego miasteczka.
Uchodzi za człowieka ze środowiska prezydenta Sosnowca Arkadiusza Chęcińskiego.
A może ktoś zupełnie inny?
Nie sposób jednak z całą pewnością powiedzieć, że któraś z powyższych osób zostanie nowym przewodniczącym GZM. Z uwagi na objęcie przez Kazimierza Karolczaka nowej posady już za tydzień, można założyć, że nowego szefa związku metropolitalnego poznamy niebawem. Najbliższa sesja związku odbędzie się już 21 kwietnia. Wtedy zostanie przyjęta rezygnacja Kazimierza Karolczaka i wiele wskazuje na to, że wówczas poznamy jego następcę.
Może Cię zainteresować:

