Krzysztof Lewandowski udowadnia, że historia Górnego Śląska nie musi być ani szkolną ramotą, ani akademickim wykładem. Prawnik, samorządowiec, komentator życia publicznego , ale i autor, który wyspecjalizował się w fabularyzowanych biografiach. Takich, które czyta się jak powieści, choć stoją za nimi lata studiowania literatury i dokumentów, a także rozmów ze świadkami i znawcami tematu.
Zaczęło się od Karola Goduli. „Chciałem pokazać ludziom, że żyjemy w miejscu absolutnie wyjątkowym” – mówi Lewandowski w rozmowie. Godula, z jego mroczną legendą, testamentem i tajemnicami, okazał się idealnym przewodnikiem po początkach śląskiego przemysłu. Potem przyszli kolejni: Donnersmarck, Ziętek, Reden. Postacie nieoczywiste, czasem kontrowersyjne, ale zawsze takie, które budowały, a niekoniecznie rządziły.
Lewandowski ma do nich wyraźny klucz: interesują go wizjonerzy i menedżerowie, ludzie, którzy potrafili zmieniać rzeczywistość. Nawet jeśli — jak Stanisław Leszczyński – nie kojarzą się na pierwszy rzut oka ze Śląskiem. A jednak autor potrafi znaleźć i te śląskie nici, i europejskie konteksty, i rodzinne anegdoty, które sprawiają, że XVIII‑wieczny monarcha nagle staje się kimś bliskim.
Nowa książka: PRL widziany z perspektywy zwykłego człowieka
W rozmowie Lewandowski zdradza też, że jego najnowsza książka będzie czymś zupełnie innym niż dotychczasowe biografie. „Opowiem Wam PRL” – tak brzmi tytuł. To zbiór krótkich form, wspomnień i felietonów o codzienności lat 70. i 80., pisanych z perspektywy kogoś, kto tamten świat pamięta, a nie rekonstruuje z archiwów. Maluch, kartki, stan wojenny, pierwsze mafie, gospodarcze absurdy — wszystko to wraca w opowieściach, które mają w sobie i nostalgię, i ironię, i reporterską czujność.
„Ołowiane dzieci”, Ziętek i profesor Hager‑Małecka
Nie mogło też zabraknąć wątku, który wrócił do zbiorowej świadomości za sprawą serialu Netflixa „Ołowiane dzieci”. Lewandowski opowiada, jak tę historię ujął w „Jorgu” – i dlaczego w jego wersji kluczową rolę odgrywa prof. Bożena Hager‑Małecka, a nie dr Wadowska‑Król. „Znałem tę historię z jej opowieści” — podkreśla. I dodaje, że niemal symboliczne jest to, iż emisja serialu zbiegła się z dziesiątą rocznicą śmierci lekarki. To wątek, który w rozmowie wybrzmiewa mocno, ale bez łatwych ocen – raczej jako próba uporządkowania pamięci.
To tylko fragment tego, o czym rozmawiamy z Krzysztofem Lewandowskim. O jego bohaterach, o Śląsku, o pisaniu, które ma w sobie i pasję, i misję. Całą rozmowę – pełną anegdot, zaskoczeń i historii, które potrafią zmienić sposób patrzenia na region – zobaczycie poniżej.


