Ostatnio mój kolega mi mówi: Roman, jak ty tak dobrze mówisz po polsku, to też ci się wydaje czeski taki śmieszny? To żart pochodzący z poprzedniego programu Romana Trávnička "Pani Magda".
Jego najnowszy program nosi wymowny tytuł "Przymusowa polonizacja". Roman jest Czechem i stand-uperem mieszkającym w Sosnowcu. Ale Romana nikt do zamieszkania w Polsce, a tym bardziej w Sosnowcu, nie zmuszał. Przyjechał tu dobrowolnie 10 lat temu, oddelegowany na kontrakt z czeskiej firmy, w której wtedy pracował, w Polsce założył rodzinę, i tak już został...
Trávniček na co dzień jest inżynierem, pracuje w dużej firmie z branży automotive, za Brynicą, na Śląsku. Stand-up to na razie jego pasja, ale ciężko pracuje, żeby wybić się na tym konkurencyjnym rynku. Pomaga mu na pewno świetna znajomość języka polskiego i naturalna sympatia do Czechów, którą czujemy jako Polacy.
A czy Czesi też nas lubią tak, jak my ich? Na to i inne pytania odpowiada Roman w naszym wywiadzie wideo z cyklu Ślązaq.
Pytamy go m.in. o to, czy można żartować z Sosnowca, jak niedawno na Ryjku uczynił kabaret Zdolni i Skromni, co wywołało oburzenie prezydenta miasta Arkadiusza Chęcińskiego.
- Rozumiem, dlaczego się oburzył, ale ja na jego pozycji już bym to po prostu olał. Podoba mi się, że w Sosnowcu większość ludzi to olewa. Po prostu ma to gdzieś. Ja mam program, który zaczynam tym, że mieszkam 10 lat w Polsce i to nie jest to najgorsze, co mnie w życiu spotkało, bo ja mieszkam 10 lat w Sosnowcu. I to jest jeden głupi żart tylko na taki hook, na 10 sekund, na początek. Może tego nigdy nie powiedziałem otwarcie, ale współczuję z Sosnowcowi. Jestem takim Sosnowcem w Polsce, bo słyszę o tym, że nie mamy morza, jaki ten czeski nie jest śmieszny... - mówi Roman.
Ale sam chętnie nawiązuje do tych docinków polsko-czeskich na scenie. Mówi, że dla Czechów to polski jest śmieszny. Podaje konkretne przykłady: samo-chód, samo-lot i samo-gwałt.
Roman przyznaje, że na scenie stand-upowej w Polsce ma zwykle łatwiejsze wejście niż inni komicy, bo wystarczy, że powie, że jest Czechem i przywita się tradycyjnym "Ahoj", i już ma zainteresowanie publiki gwarantowane.
- Mam łatwiej, zdecydowanie mam łatwiej niż wielu komików. Bo oni muszą te sekundy sobie ugrać, bo to jest naprawdę istotne, te pierwsze sekundy. Żeby tak kupić tę publiczność. Ja się długo broniłem przeciwko temu, bo ja nie chciałem być postrzegany jako "ten Czech". Chciałem być po prostu Romanem. Ale zrezygnowałem z tego podejścia. Najpierw muszę sobie zdobyć swoją widownię i to jest droga do niej, a potem już mogę być ten Roman, nie? - pyta retorycznie.
Romana można śledzić na jego profilu na Facebooku. Najbliższy występ Trávnička na żywo odbędzie się w:
- Czechowicach-Dziedzicach 15 lutego o godz. 18 (sala widowiskowa)


