Kto wymyślił Planetarium Śląskie? Za kulisami kluczowych decyzji i tropem Jerzego Baresia

Na początku grudnia 2025 roku Planetarium Śląskie w Chorzowie obchodzi swoje 70‑lecie. To najstarsze i największe polskie planetarium, które od pokoleń otwierało przed mieszkańcami regionu i całego kraju okno na kosmos. Ale gdyby dziś zapytać o to, kto właściwie wymyślił to niezwykłe miejsce, odpowiedź wcale nie od razu będzie oczywista. Tym bardziej, że brzmi ona: Jerzy Bereś.

Czy zastanawialiście się może kiedyś nad tym, dlaczego powstało Planetarium Śląskie? Klasyk architektury w Parku Śląskim od dawna już stanowi jego ikonę i to z tych najważniejszych, obok Stadionu Śląskiego czy Żyrafy. Charakterystyczna bryła przywodząca na myśl Saturna z jego pierścieniami i rzeczywiście inspirowana astronomią, bo nawiązująca swym kształtem do planety z orbitującym wokół niej księżycem, stanowiła dominantę w pejzażu Parku przez całe dekady dopóki nie przesłoniły jej niemal już całkiem wieloletnie, dorodne drzewa. Choć przecież dziś wznosi się nad nimi nie tylko sam wierzchołek kopuły, ale i strzelista wieża widokowa, przydana Planetarium podczas jego niedawnej modernizacji i metamorfozy w Planetarium Śląski Park Nauki. W ten oto sposób to wyjątkowe miejsce na najwyższym wzgórzu Parku Śląskiego współtworzy jego krajobraz niemal od samych początków Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku. Ano właśnie niemal.

Planetarium jak pomnik

Czytając pierwotne założenia projektowe Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku z 1950 roku, próżno byśmy tam szukali jakiejkolwiek wzmianki o planetarium. Owszem, jego program obejmował między innymi stadion, ogród zoologiczny czy zalążek lunaparku. Lecz za choćby zalążek planetarium ciężko by uznać pracownię astronomiczną, która obok pracowni przyrodniczej, geograficznej i turystycznej pomieścić miał jeden z pawilonów w sektorze młodzieżowym. A tylko ta jedna, jedyna skromna inwestycja przewidziana w pierwotnym kształcie WPKiW miała cokolwiek z astronomią wspólnego. Zaś na kulminacji Parku, gdzie na wysokości 320 m n. p. m. wznosi się dziś Planetarium Śląskie, stanąć miało coś kompletnie innego.

Drugim punktem (poza halą Ludową) organizującym przestrzeń przez nawiązanie widokowe i to z całego niemal terenu Parku jest pomnik wieża w punkcie najwyższym wzgórza w centrum Parku (w części leśnej) przewidywał wstępny projekt z 1950 roku.

Nawiasem mówiąc, projektant Planetarium Zbigniew Solawa podkreślił później w założeniach projektowych, iż całe Planetarium stanowi swego rodzaju pomnik swego patrona, czyli Mikołaja Kopernika. Którego zresztą zupełnie już autentyczny, nie symboliczny monument stoi u podnóża Planetarium po dziś dzień. Ale wróćmy do czasów, kiedy szczyt parkowego wzgórza porastały jeszcze wrzosy i karłowate iglaki...

Katowice już na liście

Co również znamienne, gdy w 1949 roku Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii (PTMA) wysunął ideę budowy w kraju czterech planetariów połączonych z „ludowymi obserwatoriami astronomicznymi”, zaproponował by powstały one w Krakowie, Warszawie, Poznaniu i Białymstoku. W takim kontekście w ogóle nie pojawiła się jakakolwiek lokalizacja na Górnym Śląsku!

A jednak 14 maja 1952 roku czytelnicy śląskiej gazety Trybuna Robotnicza mogli przeczytać:

Polskie sfery naukowe oraz Towarzystwo Miłośników Astronomii, korzystając z daleko idącego poparcia Państwa Ludowego, postanowiły 480-lecie urodzin i 410-lecie śmierci jednego z największych geniuszów ludzkości, Polaka, Mikołaja Kopernika, w roku 1953 uczcić wybudowaniem trzech planetariów, wzorem Związku Radzieckiego, dostępnych dla szerokiego ogółu i młodzieży. (…) Planetaria takie powstaną w dwóch centrach naukowych: Warszawie i Krakowie oraz jedno w centrum robotniczym – w Katowicach.

Cóż takiego zaszło pomiędzy rokiem 1949 a wiosną 1952, że stolica województwa katowickiego trafiła na prestiżową listę lokalizacji planowanych polskich planetariów?

1952: machina rusza

Niemal z samym początkiem roku, bo z datą 9 stycznia 1952, Polskie Towarzystwo Miłośników Astronomii wystosowuje oficjalne pismo do Komitetu Budowy Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku w Katowicach. W dokumencie tym PTMA proponuje, by w ramach planowanej inwestycji parkowej uwzględnić budowę nowego obserwatorium astronomicznego, a także – co szczególnie istotne – osobnego planetarium. I nie jest to jakiś ogólny apel, lecz bardzo konkretny wniosek lokalizacyjny. Jako miejsce, w którym zdaniem Towarzystwa istnieją zarówno warunki terenowe, jak i społeczne do realizacji takiej inwestycji, wskazany zostaje WPKiW. W piśmie pojawia się również szerszy kontekst budowy podobnych obiektów w innych miastach, jak Warszawa, Kraków i Wrocław. Teraz do tego grona mają dołączyć również Katowice. W planach PTMA wydają się być traktowane jako ośrodek astronomiczny o specyficznym wprawdzie charakterze, lecz równorzędny pozostałym.

Niedługo więc po cytowanej zapowiedzi w Trybunie Robotniczej, bo 3 czerwca 1952 roku, z Komitetu Budowy WPKiW wychodzi do Ministerstwa Oświaty sygnowane przez Jerzego Ziętka pismo, świadczące o tym, że projekt planetarium wszedł już w fazę operacyjną.

Na rok 1953 przypada rocznica kopernikańska. Obchodzić ją będziemy uroczyście w całym kraju. Nasze socjalistyczne społeczeństwo w sposób szczególnie godny musi uczcić pamięć Wielkiego Polakazręcznie argumentuje Ziętek. – Przewidziane jest m. i. wzniesienie w ciągu tego roku dwóch–trzech planetariów i obserwatoriów popularnych. Zarząd Główny Towarzystwa Miłośników Astronomii – biorąc pod uwagę, że stosunkowo największą liczbę czynnych członków Towarzystwa wykazuje nasze województwo i uwzględniając fakty na wstępnie niniejszego pisma powołane – przewiduje, że obok Warszawy ośrodkiem najbardziej do budowy planetarium dojrzałym i na inwestycję tę zasługującym są właśnie Katowice.

Z reszty pisma wynika, że sprawa lokalizacji Planetarium w WPKiW jest już postanowiona. Do Ministerstwa Ziętek zwraca się w zasadzie w kwestiach technicznych i formalnych (choć arcyważnych, chodzi wszak o zakup kluczowego elementu inwestycji, bo prawdziwego jej serca: projektora Zeissa, zamawianego w NRD). Przewodniczący Komitetu Budowy WPKiW informuje też Ministerstwo, że z konsultacji z Polską Akademią Nauk wynika, iż to ono powinno zostać inwestorem centralnym, podczas gdy inwestorem naczelnym byłoby Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach, głównym zaś i bezpośrednim – Komitet Budowy.

Jak więc jasno widać, nie jest to już etap idei, konsultacji czy wstępnych założeń. W kolejnych miesiącach sprawa budowy posunie się jeszcze dalej naprzód: architekt Zbigniew Solawa stworzy założenia projektowe, w sierpniu 1952 wybrana zostanie szczegółowa lokalizacja gmachu Planetarium, w listopadzie Komitet Budowy WPKiW otrzyma grunt pod zabudowę, do maja 1953 powstanie projekt wstępny, a budowa ruszy jeszcze przed końcem roku – i reszta przejdzie do historii.

Czy więc wszystko zaczęło się od pisma astronomów z 1952 roku? Otóż nie.

Przekazał Ziętkowi materiały

Wzmianka o Jerzym Baresiu pojawia się w Gońcu Górnośląskim z 1957 roku, w artykule powołującym się na kronikę Planetarium. Czytamy tam:

Inicjatorem nie był astronom. Był nim przewodniczący Miejskiej Komisji Planowania Gospodarczego w Katowicach – dr Jerzy Bereś. Z uporem, godnym takiej sprawy, zbierał przez cały rok 1951 materiały informacyjne, dotyczące budowy planetarium. Szperał w bibliotekach, obserwatoriach astronomicznych i leksykonach. Wreszcie – jak notuje kronika planetarium – w styczniu 1952 r. przekazał materiał informacyjny do rąk przewodniczącego Komitetu Budowy Parku Kultury i Wypoczynku, Jerzego Ziętka. Od tej chwili sprawa przy brała kształty realne.

Brzmi to jak klasyczna opowieść o „ojcu założycielu”, ale czy rzeczywiście tak było? W końcu sukces, jak wiadomo, miewa wielu ojców i w historii niejeden był już taki, co aspirował do niekoniecznie zasłużonej chwały. Czy Bereś nie przypisał sobie roli po fakcie, dopiero w chwili, gdy już cały Śląsk i Polska podziwiały prestiżowy projekt, tak szczęśliwie i z rozmachem zrealizowany?

Absolutnie nie! Jak się okazuje, nie ma w tym nic ze zmyślenia. Wzmianka z Gońca znajduje potwierdzenie w Dzienniku Zachodnim z maja 1951 roku, a więc w źródle wcześniejszym niż pismo PTMA z 9 stycznia 1952. W artykule tym czytamy, że „Dr Bereś z Miejsk. Kom. Plan. Gosp. prosi o udzielenie pomocy w wyszukaniu danych o planetariach, rozpowszechnionych zarówno z ZSRR, jak i krajach zachodnich. A więc już wtedy więc Bereś prowadził aktywne poszukiwania! I to nie w reakcji na decyzje centralne (których wszak jeszcze nie było), lecz z własnej inicjatywy, jako lokalny planista, a zarazem entuzjasta nauki.

Mało tego. Źródłem dodatkowo potwierdzającym poszukiwania podjęte przez Baresia jest znane nam już pismo Jerzego Ziętka do Ministerstwa Oświaty z 3 czerwca 1952 roku, w którym autor informuje:

Sprawa ta interesuje zresztą oddawna już Miejską Komisję Planowania Gospodarczego w Katowicach, która zebrała już nawet materiały przygotowawcze.

Choć Bereś nie został tu wymieniony z nazwiska, to przecież właśnie on przewodniczył Miejskiej Komisji Planowania Gospodarczego . Także i tutaj mowa jest więc o zebranych przez niego materiałach. W ten sposób aktywność Beresia znajduje odzwierciedlenia w aż trzech niezależnych źródłach: prasie lokalnej z 1951 roku, kronice Planetarium wspomnianej w 1957 roku i piśmie Ziętka z 1952 roku. A jedno z nich poprzedza inicjatywę PTMA.

Kim był Jerzy Bereś

Co jeszcze wiemy o Jerzym Beresiu? Był jednym z tych lokalnych urzędników, którzy nie szukali rozgłosu, lecz ich działania miały dalekosiężne skutki. W pierwszej połowie lat 50. pełnił funkcję naczelnika Wydziału Planowania Zarządu Miejskiego w Katowicach, a później przewodniczącego Miejskiej Komisji Planowania Gospodarczego. To właśnie z tej pozycji odegrał tak ważną, a przez lata zapomnianą rolę w narodzinach idei Planetarium Śląskiego.

W 1949 Bereś występuje w Dzienniku Zachodnim jako autor referatu o potrzebach opieki społecznej w Katowicach. Widzi konieczność budowy żłobków, azylu dla bezdomnych, domów matki i dziecka oraz ogrodów jordanowskich na przedmieściach. Jego działania są oparte na ankietach rozesłanych do zakładów pracy. A zatem to planista społeczny, który nie tylko projektuje, ale też bada i analizuje. W kolejnych latach Bereś pojawia się jeszcze m.in. .Trybunie Robotniczej z 1953 roku jako członek Rady Kultury Stalinogrodu, obok przedstawicieli radia, filharmonii, opery, teatru i związków twórczych. To z kolei potwierdza, że był aktywnym uczestnikiem życia kulturalnego miasta, postrzeganym jako osoba kompetentna i zaangażowana. W tym samym roku jego nazwisko pojawia się w prasie w kontekście planowania Nowych Tychów. To z kolei podpowiada, że jego kompetencje wykraczały poza Katowice. Był planistą regionalnym, uczestniczącym w projektach o znaczeniu ponadlokalnym.

Dla nas jednak przede wszystkim Jerzy Bereś był inicjatorem lokalnym, który jeszcze przed oficjalnymi decyzjami i pismami PTMA rozpoczął działania, przeszczepiające ideę planetarium nie tylko na nasz śląski grunt, ale i konkretnie do WPKiW. Jego nazwisko nie pojawia się na tablicach pamiątkowych, nie figuruje wśród dyrektorów czy członków rad naukowych – ale to właśnie Bereś zainicjował proces, który później przejęli decydenci, instytucje i środowiska naukowe. W historii Planetarium Śląskiego jego rola zasługuje na osobne miejsce – jako cichego architekta idei, który połączył naukę, kulturę i planowanie przestrzenne w wizji nowoczesnego miasta.

W odpowiedzi na społeczną inicjatywę?

Można też podać w wątpliwość, czy pismo PTMA z 9 stycznia 1952 roku było całkowicie spontaniczną inicjatywą środowiska astronomicznego. Niewykluczone przecież, że zostało wręcz zainspirowane przez Jerzego Ziętka, którego wcześniej zainteresował swoim pomysłem Jerzy Bereś. Ziętek w tamtych czasach nieraz działał tak, jak i nieraz ma to miejsce współcześnie – zakulisowo zachęcał osoby czy organizacje społeczne, by występowały z inicjatywą, którą sam już popierał, a bywało, że nawet był jej pomysłodawcą. Chodziło o to, by formalnie wyglądało, iż projekt rodzi się oddolnie, jako propozycja strony społecznej, a władza jedynie odpowiada na głos ludu.

Możliwe więc, że i Zarządowi Głównemu PTMA nieoficjalnymi kanałami zakomunikowano, że jeśli wysunie propozycję budowy planetarium w WPKiW, to poparcie miejscowych władz ma zapewnione. Tak czy inaczej, jedno pozostaje pewne: pomysł powstał na miejscu, na Śląsku. Planetarium nie było importowaną ideą, lecz projektem zrodzonym z pasji i ambicji lokalnych urzędników i entuzjastów nauki, a dopiero później usankcjonowanym przez instytucje centralne.

70 lat później Planetarium wciąż jest miejscem, gdzie marzenia o kosmosie spotykają się z nauką i kulturą. A odpowiedź na pytanie „kto je wymyślił?” potwierdza coś więcej: że wielkie dzieła rodzą się ze splotu ludzkiej pasji, politycznej woli i społecznej energii, lecz zawsze zaczynają się od jednego pomysłu. W przypadku Planetarium Śląskiego tym pomysłem był impuls Jerzego Baresia.

Planetarium Śląskie przed laty

Może Cię zainteresować:

Dawne widoki z Planetarium na 70-lecie. Takich panoram w Parku Śląskim już nie zobaczycie

Autor: Tomasz Borówka

28/11/2025

Obserwatorium astronomiczne na Szyndzielni - niespełnione marzenie śląskich astronomów

Może Cię zainteresować:

Gwiazdy nad Szyndzielnią. Niespełniony sen śląskich astronomów o górskim obserwatorium

Autor: Tomasz Borówka

22/11/2025

Radioteleskop na Wzgórzu Planetarium. Analogiczna antena stanie też przy alei Klonowej

Może Cię zainteresować:

Interferometr Planetarium Śląskiego. Astronomiczna inwestycja powstaje tuż przy alei Klonowej w Parku Śląskim

Autor: Tomasz Borówka

26/11/2025

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama