Policjanci dostali informację, że autostradą A4 przez Mysłowice będzie przejeżdżał samochód przewożący nielegalnie odpady. I faktycznie 19 września 2025 roku funkcjonariusze z Wojewódzkiej Inspekcji Transportu Drogowego zatrzymali kierującego ciężarówką przewożącą zużyte gaśnice bez wymaganego zezwolenia.
218 transportów gaśnic bez wymaganego zezwolenia
Śledztwo zostało wszczęte w wyniku materiałów własnych Wydziału do Walki z Przestępczością Ekonomiczną z Komendy Miejskiej Policji w Mysłowicach pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Mysłowicach.
„W oparciu o zebrany materiał dowodowy śledczy ustalili, że odpowiedzialną za sprowadzenie odpadów jest spółka ze Skawiny, której prezesem jest (…) obywatel Włoch. Po dokonaniu analizy dokumentacji zgromadzonej w sprawie śledczy przedstawili 43-latkowi 218 zarzutów dotyczących nielegalnego przewożenia z m. in. Włoch, Norwegii i Chorwacji odpadów, bez zastosowania procedury uprzedniego pisemnego zgłoszenia do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska i uzyskania zgody zgodnie z obowiązującym prawem.” – czytamy w komunikacie mysłowickiej policji.
218 zarzutów dotyczy transportu blisko 3 tysięcy ton (3.000.000 kilogramów) odpadów w postaci gaśnic lub ich części w czasie od stycznia 2024 roku do września 2025 roku. Transporty miały różną wielkość to jest od 70 kilogramów do 24 ton.
Skontaktowaliśmy się z mysłowicką prokuraturą, która skierowała akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Mysłowicach.
„Wszystkie 218 zarzutów dotyczy międzynarodowego transportu odpadów (czyli przywożeniu zza granicy lub wywożeniu za granicę. – przyp. red.).” – powiedziała redakcji ŚLĄZAGa prok. Marta Bińkowska – Prokurator Rejonowy w Mysłowicach.
Jest to przestępstwo z artykułu 183 § 1 kodeksu karnego w związku z art. 183 § 4 kodeksu karnego, za co grozi kara pozbawienia wolności od 1 roku do 10 lat.
Dowiedzieliśmy się także, że kontrolę w firmie ze Skawiny prowadził Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Krakowie.
„Kontrola prowadzona była od sierpnia do października ubiegłego roku. Wykazała uchybienia w postaci transgranicznego przewożenia odpadów bez spełnienia wymaganych formalności. Podejrzenie popełnienia przestępstwa zostało zgłoszone do Prokuratury Rejonowej w Wieliczce.” – powiedział redakcji ŚLĄZAGa Michał Żbik – rzecznik prasowy WIOŚ w Krakowie.
Nie udało nam się dziś potwierdzić, czy zgłoszenie z prokuratury wielickiej zostało dołączone do śledztwa prokuratury mysłowickiej, gdyż referent sprawy jest na urlopie zaś akta sprawy zostały skierowane już do sądu. Można jednak przypuszczać, że tak, gdyż jest to typowa praktyka w podobnych sytuacjach.
Wobec oskarżonego wydano postanowienie o zabezpieczeniu majątkowym na łączną sumę blisko pół miliona złotych.
Włosi założyli firmę w Polsce, by uciec od biurokracji w swoim kraju?
Nie udało nam się dziś skontaktować z przedstawicielami firmy ze Skawiny więc warto zaznaczyć, że powyższe jest tylko publicystyczną hipotezą. Jednak bardzo prawdopodobną, gdyż Włochy są powszechnie uważane za najbardziej zbiurokratyzowane państwo w Unii Europejskiej.
Spółka została zarejestrowana 18 maja 2017 roku i działa w Skawinie, gdzie prowadzi działalność w zakresie zbierania, przetwarzania i recyklingu odpadów gaśniczych, w szczególności zużytych gaśnic i proszków gaśniczych, obsługując rynek europejski. Działa nieprzerwanie na podstawie decyzji administracyjnych Starosty Krakowskiego i Głównego Inspektora Ochrony Środowiska oraz wpisu do systemu BDO (Bazy Danych o Produktach i Opakowaniach oraz o Gospodarce Odpadami).
Ma formę spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, będącej współwłasnością trzech udziałowców – wszyscy to Włosi. Największy z nich (70% udziałów) pełni funkcję prezesa zarządu i to właśnie on jest oskarżony.
Dlaczego firma działała woziła surowiec bez pozwoleń? Opinia
Firma jest profesjonalnym
przedsiębiorstwem zajmującym się przetwarzaniem gaśnic i
materiałów gaśniczych od co najmniej 9 lat. Wobec tego trudno
zakładać, że nie znała przepisów dotyczących przewozu odpadów,
bo za takie są uważane surowce, których używa się w procesie
produkcji. Jaki był zatem powód zlekceważenia wymogów formalnych?
Otóż międzynarodowy przewóz odpadów wymaga zgłoszenia Głównemu Inspektorowi Ochrony Środowiska i uzyskania od niego zgody. Nie jest to proces skomplikowany, lecz długotrwały (mogący trwać od kilkunastu dni do kilku tygodni). Procedura zupełnie nie przystaje do warunków działania przedsiębiorstw, gdzie ciągłość dostaw jest kluczowa dla utrzymania procesu produkcyjnego. Wielce prawdopodobne jest zatem, że te obowiązki zlekceważono ze względu na potrzebę zapewnienia szybkich dostaw. Przynajmniej w odniesieniu do części transportów, bo nie udało się nam ustalić, czy cały proces dostaw do zakładu był obciążony tą wadą.
Co ciekawe, ostatnia, dwumiesięczna kontrola inspektorów ochrony środowiska nie wykazała żadnych innych nieprawidłowości w firmie. Ta udziela się w akcjach społecznych, sponsorując lokalne wydarzenia sportowe i kulturalne. Jest uważana za przedsiębiorstwo nowoczesnych technologii. W 2024 roku była nawet nominowana do nagrody dla najbardziej innowacyjnych przedsiębiorstw województwa małopolskiego. Nie udało nam się także trafić na żadne zastrzeżenia społeczności lokalnej co do jej działalności.
Jeśli to wszystko jest prawdą (a wiele na to wskazuje), to państwo wytoczyło działa wobec wartościowego dla polskiej gospodarki oraz lokalnej społeczności podmiotu. Dając przy okazji sygnał potencjalnym inwestorom zza granicy, żeby się dobrze zastanowili, czy na pewno w Polsce chcą lokować swój biznes.
Oczywiście nie można mówić, że policja czy prokuratura tu są winne, bowiem ich rolą jest egzekucja przestrzegania obowiązującego prawa. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę z tego, że jeśli policjant ściga a prokurator prowadzi śledztwo wobec osoby, która nie czyni żadnej szkody (a wygląda na to, że wręcz przeciwnie) poza łamaniem przepisu, to w tym czasie ci funkcjonariusze nie robią czegoś innego. Na przykład – nie próbują złapać złodzieja, który ukradł komuś rower, wiertarkę, samochód czy towar w sklepie. Albo mają na to dużo mniej czasu, więc są mniej skuteczni. Jest to więc asumpt do zastanowienia się nie tyle nad działaniem policji czy prokuratury ale nad obowiązującymi przepisami. Prawem, którego intencją była zapewne walka z tak zwaną mafią śmieciową. Tymczasem uderza tutaj ono co prawda we Włochów, ale najprawdopodobniej niemających niczego z jakąkolwiek mafią wspólnego. Za to prowadzących pożyteczny dla polskiej gospodarki i lokalnej społeczności biznes.


