Niedawno informowaliśmy o objęciu programem likwidacji kolejnych nielegalnych składowisk odpadów szczególnie niebezpiecznych w naszym województwie i dodatkowych środkach z budżetu centralnego przeznaczonych na ten cel. Jedną z tych dodatkowych lokalizacji będzie Sławków. A w zasadzie lokalizacji na terenie gminy jest kilka, ponieważ takich „dzikich” wysypisk jest w niedalekiej od siebie odległości co najmniej pięć, zaś o ich likwidacji wydano w sumie trzy decyzje w trybie administracyjnym.

50 milionów złotych, 25 tysięcy ton śmieci, 5 wysypisk, 2 lata pracy, 12 lat czekania
Szczegóły dotyczące przedsięwzięcia ustalono podczas spotkania 9 lutego 2026 roku w Katowicach, gdzie rozmawiały o tym między innymi Anita Sowińska – Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska oraz Mirosława Mierczyk-Sawicka – Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Katowicach otrzyma 50 milionów złotych jako środki celowe do realizacji konkretnego zadania – likwidację nielegalnych składowisk odpadów niebezpiecznych przy ulicy Okradzionowskiej w Sławkowie oraz sąsiedztwie. Do większości jest utrudniony dojazd, gdyż znajdują się na terenach kolejowych, „poprzecinanych” torowiskami bez przejazdów dla samochodów. To głównie obszary należące do stacji kolejowej Dąbrowa Górnicza Towarowa, która – wbrew nazwie – w części zlokalizowana jest na terenie Sławkowa.

Przedsięwzięcie ma się odbywać w dwóch etapach. I tak wartość prac w poszczególnych latach to:
- 16.932.630,61 zł w roku 2026,
- 33 067 369,39 zł w roku 2027.
Umowa przekazania środków z rezerwy celowej Budżetu Państwa była możliwe w następstwie opracowania ekspertyzy zleconej przez katowicką RDOŚ w 2024 roku, której koszt wyniósł ponad 230 tysięcy złotych, a środki na ten cel pozyskano z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Z dokumentu Ocena właściwości niebezpiecznych, ilości oraz warunków usunięcia odpadów składowanych nielegalnie w miejscach do tego nieprzeznaczonych na terenie gminy Sławków wynika, że na składowisku jest ponad 25 tysięcy ton (około 25.267,4 tony) odpadów, zgromadzonych na powierzchni 5.807 m². Warto jednak zaznaczyć, że są to odpady zmieszane, więc zarówno niebezpieczne, jak i neutralne (komunikat wymienia materiały mineralne, ale oględziny na miejscu wskazują na obecność dużej ilości tekstyliów oraz tworzyw sztucznych).
Pozyskanie środków to dopiero pierwszy etap na drodze do usunięcia składowiska. Teraz konieczne będą:
- przeprowadzenie procedury przetargowej,
- podpisanie umowy z wyłonionym wykonawcą prac,
- roboty zasadnicze, monitorowanie przez odpowiednie służby.

Niezwłocznie… po czterech latach
Przypomnijmy, że problem nielegalnych składowisk odpadów na terenach należących do PKP powstał w 2014 roku. Wówczas firma »Rekult«, której nazwa sugerować mogłaby działania ukierunkowane na rekultywację terenu, zwiozła na obszar dzierżawiony od kolei tysiące ton odpadów. Kiedy sprawę ujawniono rok później, pojawiły się bardzo poważne obawy o bezpieczeństwo wód gruntowych pod tym terenem, które to służą do zasilania okolic w wodę pitną. Po badaniach okazało się, że podziemne zasoby są bezpieczne i chyba ten fakt przyczynił się do tego, iż przez 11 kolejnych lat niewiele się na składowisku wydarzyło, pomijając prace porządkowe i zabezpieczające mniejszej skali.
„Starania o pozyskanie dofinansowania działań związanych z usunięciem i unieszkodliwieniem odpadów zdeponowanych na rozpatrywanym terenie RDOŚ w Katowicach podejmuje od momentu wydania w 2022 roku decyzji w sprawie niezwłocznego usunięcia odpadów zdeponowanych w miejscu do tego nieprzeznaczonym ze względu na zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi lub środowiska. Decyzja ta określa zakres i termin udostępnienia nieruchomości, zakres i sposób przeprowadzenia działań mających na celu usunięcie odpadów oraz termin rozpoczęcia i zakończenia działań.” — czytamy w komunikacie prasowym wydanym przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Katowicach.

Jak widać, decyzja o niezwłocznym usunięciu odpadów zapadła w 2022 roku (choć problem istniał już od lat sześciu). Tymczasem prace rozpoczną się najwcześniej po zakończeniu procedur przetargowych, więc prawdopodobnie w połowie bieżącego roku. Rozpoczną się wtedy, a zakończą w roku 2027. Jak widać – termin „niezwłocznie” można rozumieć zupełnie wbrew intuicyjnemu znaczeniu.
„Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach jest organem właściwym do realizacji tego zadania zgodnie z przepisami art. 26a ustawy o odpadach. W przypadku, gdy odpady stwarzają zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi albo dla środowiska i konieczne jest ich niezwłoczne usunięcie, a ponadto znajdują się na terenach zamkniętych, właściwym organem do wydania decyzji oraz podjęcia działań polegających na usunięciu odpadów i gospodarowaniu nimi jest RDOŚ.” — czytamy dalej w komunikacie katowickiej RDOŚ.
Korzystał właściciel, korzystał dzierżawca, zapłaci… podatnik
Wciąż jednak pozostaje aktualne pytanie, jak to jest, że jeden podmiot wyraźnie zaniedbuje obowiązki właścicielskie wobec swojego terenu, inny podmiot – czyli dzierżawca terenu – czerpie korzyści z nielegalnej działalności, zaś konsekwencje spadają na podatnika. Szczególnie, że właścicielem terenu jest PKP, czyli podmiot państwowy, który swoje właścicielskie obowiązki zaniedbuje w całym kraju i zdaje się zupełnie nic z tego sobie nie robić.

Obowiązek usuwania nielegalnych składowisk odpadów co do zasady spoczywa na gminach, lecz w przypadku terenów zamkniętych (a takim jest obszar należący do kolei) jest inaczej. Władze gminy nie mają uprawnień, by usuwać nielegalne składowiska, dlatego stroną w tej sytuacji stała się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach.
Warunkiem udziału w programie rządowych dotacji jest zapewnienie przez podmiot odpowiedzialny trwałego unieszkodliwienia składowisk po zakończeniu prac, a także podjęcie działań zmierzających do odzyskania kosztów od sprawców nielegalnego procederu.
Ten ostatni warunek bywa bardzo często trudny do spełnienia, gdyż nawet zidentyfikowanie sprawców nielegalnego zwożenia i składowania odpadów i ich ewentualne skazanie nie gwarantuje odzyskania poniesionych nakładów na sprzątanie. Wynika to z dwóch faktów:
- osoby ujęte to zazwyczaj wykonawcy, a nie organizatorzy procederu, niedysponujący wielomilionowym majątkiem, z którego można by pokryć roszczenia samorządów;
- koszt utylizacji jest zazwyczaj wielokrotnie wyższy, niż sama wartość nieruchomości, której dotyczy.
Prawdopodobnie egzekucja środków, które pochłonie likwidacja wszystkich składowisk od odpowiedzialnych za nielegalny proceder będzie trudna, bo same efekty postępowań na drodze karnej są daleko niesatysfakcjonujące. RDOŚ będzie mogła także wystąpić z roszczeniem cywilnym do właściciela terenu, czyli PKP, który przecież korzystał finansowo na wydzierżawieniu nieruchomości, na które nielegalnie zwożono odpady. Pozostaje mieć nadzieję, że właściwym podmiotom wystarczy determinacji, by środki te odzyskać. I oby tylko po zakończeniu tych kosztownych i długotrwałych działań sytuacja się nie powtórzyła. Będziemy wracać do sprawy.

Materiał dofinansowano ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Za jego treść odpowiedzialność ponosi redakcja.


