Nie ma co rzucać się na książki i internety w poszukiwaniu prawdziwego osiedla Targowisko, uwiecznionego w bijącym rekordy popularności serialu Netfliksa "Ołowiane dzieci". Osiedla o tej nazwie w Szopienicach nie było.
Kolonia huty "Paweł" istniała 100 lat. W Burowcu
Za to w rejonie dzisiejszych ulic Obrońców Westerplatte i Hallera, w Burowcu, istniała kolonia huty Paweł ("Pauls"). Burowiec był przysiółkiem samodzielnej gminy Dąbrówka Mała (Dąbrówka Mała weszła w skład miasta Szopienice w 1951 roku, a te z kolei - w skład Katowic w 1959 r.). Dziś Burowiec, jako jedyna historyczna część Dąbrówki Małej, jest w granicach dzielnicy Szopienice-Burowiec.
Huta powstała w 1847 roku, by kilkanaście lat później znaleźć się w rękach spółki spadkobierców Gieschego (niem. „Bergwerksgesellschaft Georg von Giesches Erben”).
"W latach 1863–1864 obok huty „Paweł” wzniesiono hutę
ołowiu „Walther Croneck” (od nazwiska jednego z reprezentantów firmy
Gieschego). W 1869 roku na terenie zakładów wzniesiono Fabrykę Wyrobów Ogniotrwałych. Pod koniec XIX wieku kompleks określano jako „Walther Croneck und Paulus-Hütte”, należący do spółki Gieschego" - czytamy w książce "Patronackie osiedla robotnicze. Część 1 - Górny Śląsk", autorstwa Michała Bulsy.
Rozrastająca się załoga hut musiała gdzieś mieszkać, więc w latach 70. XIX wieku spółka zdecydowała o konieczności budowy kolonii robotniczej w pobliżu skrzyżowania drogi prowadzącej z Zawodzia do Roździenia (obecnie ulica Obrońców Westerplatte) i drogi wiodącej przez Burowiec do Dąbrówki Małej (dzisiejsza ulica Hallera). Domy dosłownie zbudowano w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań hutniczych, przylegały ścianami do muru huty.

Rzeczywiście więc kolonia sąsiadowała bezpośrednio z terenem huty, jednak nie wyglądała jak kilkupiętrowe ceglane familoki, które widzimy na ekranie w "Ołowianych dzieciach" - zresztą serialowe Targowisko udaje w sumie kilka miejsc: głównie świętochłowickie Lipiny.
Parterowe budynki Pauls Colonie
Prawdziwa kolonia przy murze huty była skromniejsza, składała się z kilkudziesięciu murowanych prostych budynków, jedno lub dwurodzinnych, bez korytarza czy przedsionka (do izby mieszkalnej wchodziło się bezpośrednio "z placu"), bieżącej wody i kanalizacji. Pomiędzy domami postawiono niskie "chlywiki" z dachem, a przy nich - toalety. Nie było to też osiedle na miarę zbudowanego później przez tę samą spółkę osiedla Nikiszowiec, który był "miastem w mieście".
Mieszkańcy Pauls Colonie nie mieli obiektów użyteczności publicznej na wyciągnięcie ręki, ale trzeba powiedzieć, że gospoda, sklepy, apteka były niedaleko. Za to całkiem blisko, właściwie przy samej kolonii, był targ - marktplatz. Dosłownie kilka kroków dzieliło zabudowania kolonii huty Paweł od linii tramwajowej, otwartej w 1900 roku, łączącej Katowice z Szopienicami i Mysłowicami.
- Scenarzysta "Ołowianych dzieci" co nieco musiał wiedzieć o tej okolicy, skoro użył nazwy "Targowisko" dla osiedla. Jednak słowo "targowisko" lub "targ" odnosiło się do placu, a nie kolonii. A w dodatku w czasach, gdy rozgrywa się akcja "Ołowianych dzieci", za PRL-u, nikt z miejscowych nie używał tej nazwy na określenie kolonii, zresztą po II wojnie światowej tam już targów nie było - tłumaczy Michał Bulsa.
Obie huty - "Paweł" i „Walther Croneck" zaprzestały działalności już przed II wojną światową, jednak spółka wykorzystywała zabudowania pohutnicze do innej działalności.
Po II wojnie światowej funkcjonował w nich wydział produkcji ołowiu dużego kombinatu - Huty Metali Nieżelaznych „Szopienice”. Teren huty był rozległy, i nie cały znajdował się formalnie w Szopienicach. Wydział produkcji ołowiu, jak i kolonia "Paweł", były na terenie Burowca.


Familoki pod murami "blajówy" wyburzono w latach 70. XX wieku
Cytowany przez Michała Bulsę w "Patronackich osiedlach robotniczych", pochodzący z Burowca Leszek Jęczmyk, zdobywca tytułu „Ślązaka
Roku 2006”, wspominał, jak w latach 50. i 60. XX wieku wyglądała kolonia:
- Kilka rzędów owych jednopiętrowych familoków. Sięgały one aż pod mury
huty ołowiu, tzw. blajówy. Na tym osiedlu tętniło życie – bawiły się dzieci,
kobiety robiły na drutach przed domami, a panowie doglądali gołębi. Na targowisko zaś co roku w październiku przyjeżdżały karuzele, kiedy miał miejsce odpust w kościele pw. św. Jadwigi w Szopienicach. Parafii na Borkach jeszcze wtedy nie było. Wszystko to mam przed oczyma, jakby to było wczoraj - mówił Leszek Jęczmyk
Kolonię robotniczą huty „Paweł” wyburzono całkowicie w latach 1977-78. Powodem był bardzo zły stan techniczny 100-letnich budynków, ale też skażenie tego terenu metalami ciężkimi, ołowica wśród dzieci, nagłośniona przez doktor Jolantę Wadowską-Król. Mieszkańców kolonii, głównie pracowników HMN "Szopienice", przesiedlono wraz z rodzinami do budowanych masowo bloków z wielkiej płyty, w tym do Szopienic i Dąbrówki Małej, czyli niezbyt daleko. W serialu "Ołowiane dzieci" jest mowa o 250 rodzinach (czyli około 1000 osobach), w rzeczywistości kolonia huty "Paweł" mogła liczyć w sumie około 400 osób.
Dziś jest tu skwer z placem zabaw
Wokół Huty "Szopienice" utworzono zieloną strefę ochronną. Dziś na miejscu domów kolonii "Paweł" jest skwer im. Hilarego Krzysztofiaka. A na nim - plac zabaw (sic!).
- Doktor Wadowska-Król irytowała się, że powstał tu plac zabaw, choć z drugiej strony wiedziała, że w tej okolicy był to jedyny skrawek zieleni, gdzie można go było umieścić - wspomina Michał Bulsa, który jako dziecko był pacjentem "Królki" w przychodni rejonowej w Dąbrówce Małej, która obejmowała Burowiec i kolonię huty "Paweł".
Dr Wadowska-Król do emerytury pracowała w tej przychodni (w serialu jest informacja, że przeprowadziła się do Ligoty i pracowała w przychodni w Ligocie).
Co ciekawe, ceglany mur dawnej huty ocalał. Można go zobaczyć ze skweru Krzysztofiaka.
Wielki zakład hutniczy ostatecznie zakończył żywot w 2002 roku. W 2001 roku jedną z jego części - zakład produkcji ołowiu huty "Szopienice" - przejęła firma „Baterpol”, działająca tu do dziś, specjalizująca się w skupywaniu i przerabianiu złomu akumulatorowego.


