Ostatnia tona węgla wyjechała z Piekar Śląskich w 2020 roku, kończąc ponad stuletnią erę przemysłu wydobywczego w tym mieście. Dziś miejscowość boryka się z dużymi kosztami usuwania szkód górniczych, krzywymi blokami i nadrabianiem zaległości w budżecie po tym, jak zniknęły zakłady odprowadzające do miasta spore podatki.
Tymczasem nad miastem pojawiło się nowe widmo przemysłu ciężkiego – australijsko-kanadyjska spółka rozpoczęła odwierty w poszukiwaniu złóż cynku i ołowiu w spokoju rolniczej dzielnicy Piekar Dąbrówki Wielkiej. Władze miasta zapowiadają pełną blokadę powstania nowej kopalni. O tym m.in. w studiu Ślązaga rozmawialiśmy z wiceprezydentem Piekar Śląskich Krzysztofem Turzańskim.
Cały wywiad do obejrzenia na kanale YT Ślązaga:
Zdecydowany opór wobec nowej kopalni cynku i ołowiu
Choć Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedłużyło koncesję poszukiwawczą dla prywatnego inwestora, władze Piekar Śląskich kategorycznie sprzeciwiają się budowie nowego zakładu wydobywczego i zablokowały odwierty na działkach miejskich.
Odpowiadając na zarzuty dotyczące rzekomego blokowania surowcowego rozwoju kraju, Krzysztof Turzański podkreśla, że miasto zapłaciło już zbyt wysoką cenę za działalność górniczą.
- Rozmawiamy o podmiocie prywatnym i w dodatku spoza Polski, więc to dobro surowcowe Polski brzmi tu raczej zbyt górnolotnie - zauważa wiceprezydent Piekar Śląskich. - Po drugie, cynk i ołów to nie są nasze złoża strategiczne, na których opieramy gospodarkę. A jeśli chodzi o miejsca pracy, to Piekary Śląskie co prawda rozwinęły się i powstały dzięki górnictwu, ale ten etap mamy już za sobą. Jeśli mieszkańcy nie oczekują pracy w takiej branży, to trudno ich zmuszać i uszczęśliwiać na siłę. Zwłaszcza że konsekwencje posiadania kopalni w mieście, w rejonie zabudowy, niosą ze sobą poważne skutki - dodaje Krzysztof Turzański
Finansowa dziura po kopalniach i trudy nadrabiania zaległości
Likwidacja zakładów wydobywczych była dla lokalnego budżetu ogromnym wstrząsem. Podczas gdy w innych gminach nowi inwestorzy generowali czysty wzrost dochodów, Piekary Śląskie przez lata musiały pozyskiwać kolejne firmy tylko po to, aby wyrównać ubytek podatkowy po kopalniach.
- To już chodzi w zapomnienie, ale spowodowało duże problemy w mieście, bo kopalnia była bardzo dużym pracodawcą i bardzo dużym płatnikiem do budżetu miasta, a my przez długi czas próbowaliśmy zasypać dziurę, która po niej powstała - mówi Krzysztof Turzański. - Nie dziurę w znaczeniu fizycznym, ale finansowym i budżetowym. Każde nowe przedsiębiorstwo, każda firma czy każda hala miały ogromne znaczenie ze względów podatkowych, żeby te braki wyrównać. Było też smutne, bo kiedy w innym mieście każdy nowy inwestor przynosił rozwój i zwiększał przychody, to u nas nowi inwestorzy stopniowo pomagali nam jedynie wrócić do tego, co było ileś lat temu. To jest też powód, dla którego Piekary nie należą do najbogatszych miast na Śląsku
Bilans górniczego dziedzictwa: etos pracy kontra koszty szkód
Nasza rozmowa dotyka również trudnego tematu szkód górniczych – od osiadania terenów po kopalni "Andaluzja" po skomplikowane i kosztowne operacje prostowania całych kwartałów pękających budynków w Brzezinach Śląskich.
Wiceprezydent Turzański dokonuje podsumowania bilansu zysków i strat, jakie górnictwo pozostawiło w historii Piekar Śląskich.
- Piekar Śląskich bez górnictwa by nie było. Piekary Śląskie powstały i wyrosły na kopalniach, na tych tradycjach górniczych i bez górnictwa nie byłoby tego miasta. Jeśli wziąć pod uwagę te tysiące osób, które tam miały pracę, oraz firmy, wokół których kręciło się całe życie w Piekarach Śląskich, nie odważyłbym się powiedzieć, że Piekary coś na tym straciły - uważa Turzański. - Na pewno miało to konsekwencje, z którymi borykamy się do dzisiaj, ale Piekary Śląskie są miastem górniczym, wyrosłym na tej tradycji górniczej i etosie pracy. To wszystko jest wciąż bardzo żywe w pamięci mieszkańców.
W wywiadzie Krzysztof Turzański opowiada również o szczegółach planowanych inwestycji mieszkaniowych wokół dawnego szybu kopalni "Julian", adaptacji podziemnego chodnika ćwiczebnego na cele muzealne oraz o perspektywach otwarcia nowej fabryki ekologicznych opakowań papierowych.
Może Cię zainteresować:

