"Silling to serwis, ktōrzy chce wkludzić ślōnsko godka do świata nowych technologiji. Na strōnie znajdziesz korpus, słowniki, translator, programy i newsletter po ślōnsku". Tryb teraźniejszy już tu jest nieaktualny. Platforma, znajdująca się pod adresem silling.org została zamknięta.
Platforma Silling, w tym polsko-śląski translator, zamknięta
Zdecydował o tym jej twórca i prowadzący Grzegorz Kulik, popularyzator języka śląskiego, tłumacz i działacz, również autor w Ślązagu, do niedawna przewodniczący Rady Języka Śląskiego.
Kulik tak tłumaczy powody swojej decyzji:
"Silling zaczął działać w 2018 roku. Stworzyłem go jako towarzystwo dla Korpusu Ślōnskij Mŏwy. Od tego czasu na platformie opublikowałem polsko-śląski translator, SileSłownik, przekłady literatury, katalog śląskiego oprogramowania, inne śląskie słowniki, korektor ortografii, grę Literōwka i inne narzędzia całkowicie za darmo.
Wszystkie były efektem miesięcy pracy na pełny etat, ale nie oczekiwałem za nią nic. Zachęcałem jedynie do patronowania, jeśli ktoś uznał, że moja praca jest coś warta. Przez cały 2025 rok Silling był odwiedzany prawie 48 tysięcy razy, a translator prawie 30 tysięcy razy komuś coś przełożył.
Pod koniec 2023 roku translator zaczął być wykorzystywany na negowania mojego dorobku i niszczenia mojej reputacji. Opisałem to w swoim artykule na portalu Wachtyrz. Pod koniec 2024 roku w konkursie na jednoaktówkę po śląsku trzecie miejsce zajęła praca napisana po polsku i przełożona translatorem na język śląski. Nikt nie obwinił autora jednoaktówki ani organizatorów konkursu. Obwiniony został translator i jego autor.
Po aktualizacji translatora w grudniu 2025 roku znowu podniosły się głosy, że translator psuje język. Odpowiedziałem na tę krytykę w swoim artykule na Ślązagu. Żaden z obu artykułów nic nie zmienił. Wciąż jedyna odpowiedź od śląskich środowisk, jaką dostaję, jest negatywna. Nie mogę ciągle wkładać swojego czasu i pieniędzy w coś, co mi daje tylko personalne ataki, niszczenie reputacji i krytykanctwo. Dlatego, skoro moja praca niszczy język śląski, Silling jest zamknięty na odwołania".
"Historia zapamięta ciebie, heroicznego pioniera"
W komentarzach pod postem Kulika na Facebooku pojawiają się głosy zachęcające do przemyślenia tej decyzji. "Dajesz wygrać malkontentom, którzy w porównaniu z Tobą nic nie zrobili. Oddawaj sillinga tym 48 tysiącom, czterej hejterzy i tak nie korzystają. Historia zapamięta Ciebie, heroicznego pioniera, a nie paru zmierzłych kompulsywnych krytyków" - pisze Wiktoria Tombarkiewicz-Gorzelik.
"Grzegorz, nie możesz z powodu paru pieniaczy ograniczać dostępu do Sililnga. Oni staną się wygranymi" - wtóruje jej Waldemar Murek,
Podobne zdanie ma Grzegorz Chudy - artysta z Nikiszowca, twórca m.in. Beboków. "Kulebele... tak nie można... nawet nie wiesz ile razy odsyłałem różne osoby do Sillinga i wskazywałem jako pomocne narzędzie do pisania po śląsku. Wśród nich jest wielu nauczycieli, którzy wielokrotnie mówili, że bardzo, ale to bardzo Twoja praca pomogła im w ich pracy. Silling nie zrobił za nich całej roboty, ale dawał kapitalną podporę. Jestem pewien, że na jednego marudę i krytykanta przypada wielu, którzy znaleźli w translatorze to, czego potrzebowali. To trochę tak, jakby zamknąć restaurację do której dzień w dzień przychodzi setka osób, ale dwie z nich powiedziały, że "tukej je do rzici bo moja starka warziła lepij". Chociaż może lepiej napisać, że nie powiedziały, ale wydarły się na cały regulator. Nie wiem czy to będzie miało jakikolwiek wpływ na zmianę Twojej decyzji, ale ja jestem wśród tych 98, którym smakowało i będzie im tego zwyczajnie brakować..." - pisze Chudy w komentarzu.
Kulik: Zamknięcie Sillinga to jest przegrana społeczności
Jednak Grzegorz Kulik wydaje się być nieprzejednany w swojej decyzji o zamknięciu platformy Silling.
- Jestem bardzo wdzięczny za te słowa wsparcia, które otrzymuję, ale muszę też pamiętać o zwykłym rachunku ekonomicznym - komentuje dla Ślązaga. - Silling nie jest biznesem, ale przedsięwzięciem prowadzonym pro bono, a finansowanym co łaska. Przez te wszystkie lata zebrało się mniej patronów niż etatowych hejterów - dodaje.
- Oprócz tego, mimo że z Sillinga korzystały tysiące osób, nikt nie stawał twardo w obronie autora w obliczu hejtu. Tak robią dojrzałe społeczności, bo rozumieją, że problem osoby pracującej za darmo dla społeczności jest problemem wszystkich jej członków. Jeżeli społeczność śląska tego nie zrozumie, to będzie stale tkwić w XX wieku.
Zamknięcie Sillinga nie jest ani moją stratą, ani wygraną prześladowców. To jest w stu procentach przegrana społeczności.
Może Cię zainteresować:
Śpiewała po śląsku w BBC! Pogodejmy z Anią Drewniok - piosenkarką pochodzącą z Rybnika
Może Cię zainteresować:
