Ernest Wilimowski ponownie pochowany w Karlsruhe
Ekshumacja i ponowny pogrzeb Ernesta Wilimowskiego były konieczne, bo część cmentarza, gdzie został pochowany będzie przeznaczona na inne cele. Data uroczystości nie była przypadkowa – genialny śląski piłkarz zmarł w Karlsruhe 28 lat temu, 30 sierpnia 1997 roku. Uczestniczyła w nich m.in. rodzina piłkarza, przedstawiciele Ruchu Chorzów, prezydent Chorzowa, prezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej oraz kibice Niebieskich.
Przeniesienie grobu Ernesta Wilimowskiego to zasługa kibiców Ruchu Chorzów, skupionych w Fan Club Deutschland. To oni na początku kwietnia 2025 r. poinformowali, że grób piłkarza może zostać zlikwidowany. Zaczęli także działać – zorganizowali zbiórkę pieniędzy na przeprowadzenie ekshumacji, wykup nowego miejsca na cmentarzu i ponowny pochówek. Koszty wyliczyli na ponad 20 tys. euro. Udało się zebrać odpowiednią kwotę, do której dołożyli się: samorząd Karlsruhe, niemiecka federacja piłkarska, Śląski Związek Piłki Nożnej i prywatni sponsorzy.
Ernest Wilimowski. Piłkarz wybitny
Ernest Wilimowski był piłkarzem wybitnym, jednym z najlepszych napastników przedwojennej Europy. Urodził się jako Ernst Otton Pradella 23 czerwca 1916 w Katowicach. Piłkarską karierę rozpoczął w klubie 1. FC Katowice. Klub miał charakter niemiecki, jego zawodnikami i kibicami byli głównie Niemcy. Od 1934 „Ezi” reprezentował barwy Ruchu Wielkie Hajduki (późniejszego Ruchu Chorzów).

Z tym klubem Ernest Wilimowski czterokrotnie zdobywał mistrzostwo Polski (1934, 1935, 1936, 1938) oraz czterokrotnie był królem strzelców (1934 – 33 gole, 1936 – 18 goli, 1938 - 21 goli, 1939 – 26 goli; rozgrywki niedokończone z powodu wybuchu II wojny światowej). 21 maja 1939 roku w Chorzowie podczas meczu ligowego z Union-Touring Łódź (12:1) Wilimowski strzelił 10 bramek, co do dziś jest rekordem obecnej Ekstraklasy.
- Fenomenalny drybling, wrodzona szybkość i niesamowity instynkt strzelecki – to jego znaki firmowe. Był też znany z tego, że po każdym golu podbiegał do bramkarza i w irytujący sposób się uśmiechał, co jednym podcinało skrzydła, a innych doprowadzało do szewskiej pasji. Nic dziwnego, że poza Chorzowem nie był specjalnie lubiany. Kibice innych klubów doceniali jego umiejętności, ale drażniła ich zbytnia pewność siebie rudego łącznika i nonszalancki sposób bycia – czytamy na stronie laczynaspilka.pl.
W reprezentacji Polski rozegrał 22 mecze, w których strzelił 21 bramek. W tym słynne 4 w mundialowym meczu z Brazylią w 1938 roku (przegranym przez Polskę 5:6). Po wybuchu II wojny światowej został wpisany na niemiecką listę narodowościową i wyjechał w głąb III Rzeszy. Kontynuował karierę w niemieckich klubach, z TSV Monachium w 1942 r. zdobył Puchar Niemiec. W kadrze niemieckiej zagrał osiem razy i zdobył 13 bramek.
Po zakończeniu II wojny światowej pozostał w Niemczech, a w Polsce był nazywany „zdrajcą” i został na długo wymazany z historii. Zmarł 30 sierpnia 1997 roku w Karlsruhe i tam został pochowany.