Roman Balczarek: My, naród? Od definicji do śląskiej historii i tożsamości. Boimy się przyznać, że wzięliśmy się trochę znikąd, a trochę z miłości do swojej ziemi

W lutym 1915 roku na ekrany amerykańskich kin wszedł film Davida Griffitha „Narodziny Narodu”. Film z jednej strony rewolucyjny, wyprzedzający swoje czasy, z drugiej strony ma rasistowską wymowę. Przede wszystkim miał jednak pokazać Amerykanom, co ukształtowało ich jako społeczność. Pytanie, skąd się wzięły narody zadają sobie historycy i socjolodzy od niemalże 130 lat. To, co dziś mamy, to tylko kilka koncepcji i definicji oraz niewątpliwy fakt, że narody to twór stosunkowo młody.

Zdjęcie ilustracyjne
Slazacy

Od jakiegoś czasu czytam poleconą mi przez znajomego książkę „Odwieczny Naród. Polak-Katolik w Żmiącej” Marka Łuczewskiego. To książka o kształtowaniu się polskiej tożsamości narodowej na przykładzie jednej, najlepiej zbadanej w Polsce wsi, jak i ogólnie o procesach narodotwórczych. To w tej książce pada najlepsza definicja narodu, jako „ruchu ideologów narodowych”. Łuczewski pokazuje zarówno naturalne procesy tworzenia się wielu tożsamości, jak i zewnętrzne próby unarodowienia mieszkańców Żmiącej. Choć cała książka dotyczy Polski, to refleksję nad nią cały czas mimowolnie sprowadzam do porównań ze Śląskiem. Nie ukrywam też, że sam chciałbym kiedyś zbadać historię tego, jak się rodziliśmy, bo to temat, który nie został jeszcze w pełni opracowany. Oczywiście nie mogę tutaj pominąć pewnej książki, dotychczas nieprzetłumaczonej na język polski; „Neither German nor Pole” Jamesa Bjorka, która rozprawia się z mitem przebudzenia narodowego w dobie plebiscytu. Ale to taka polecajka na boku dzisiejszego tematu.

Tożsamość i poczucie wspólnoty

Łuczewski tworzy chyba najbardziej przewrotną, chwytliwą i zarazem najlepszą definicję narodu, z jaką się spotkałem. Ponadto trzeba dodać, że naród jako grupę tworzą przedstawiciele każdej warstwy społecznej. Bez tego nie ma narodu. Natomiast samo rozumienie, skąd się biorą narody i co wpływa na ich charakter, opiera się na dziś na czterech tezach: prymordialnej, modernistycznej, etnosymbolicznej oraz konwencjonalnej. Nie mam zamiaru robić w tym miejscu wykładu z socjologii, ale w gruncie rzeczy naród powinniśmy określić właśnie jako ideę, którą zaszczepia się wśród ludzi, a następnie skutkuje tym, że każdy z odbiorców ma tożsamość narodową i poczucie wspólnoty. Etnosymboliści z kolei dopowiadają, że naród musi mieć oparcie w grupach etnicznych, choć nie dochodzi do zrównania ich ze sobą oraz buduje swoją tożsamość w oparciu o wspólne przeżycia generacji, mity i epopeje. Na tych przykładach ładnie nam wychodzi współczesna odrębność Ślązaków od Polaków, bo nasza pamięć historyczna jest ukształtowana przez inne wydarzenia, inne osoby. Ponadto każdy naród, kreśląc swoje granice, potrzebuje odróżnienia się od innych. Dla Ślązaków oczywistą kwestią wyróżniającą jest własna mowa oraz wspomniana historia. O tym jednak powiedziano już bardzo dużo. Ja natomiast chcę pokazać pokrótce, skąd wzięliśmy się w naszym obecnym miejscu i jak kształtowała się narodowość śląska.

Powszechne jest przekonanie wśród naukowców, że tożsamość narodowa jako taka pojawiła się dopiero u schyłku oświecenia, w dobie rewolucji francuskiej i że większość narodów zakończyła się formować w połowie XX wieku. Nikt tego nie kwestionuje, bo trudno to zrobić. Jako że naród to idea i potrzebuje swoich ideologów, to widzimy, że procesy zespalania ludzi ze sobą są czymś relatywnie nowym. Widzimy w licznych źródłach, że chłopi i mieszczanie rzadko deklarowali się narodowo, bo nie było to coś, co ich dotyczyło. I tak było wszędzie. Ten, kto mówi, że chłopi śląscy w XIX wieku nie czuli się Polakami, ma rację, ale to nie oznacza to przecież, że uważali się za Ślązaków w rozumieniu narodowym. Narody są młode i, o dziwo, słabe, ale mało kto odpowiada na pytanie, dlaczego narody pojawiły się dopiero 220 lat temu.

Wspólne wartości i światopogląd

Po pierwsze uściślijmy sobie, co znaczyło słowo naród na przestrzeni dziejów, bo też nie jest tak, że słowo wymyślono na potrzeby idei. Bardziej nadano istniejącemu już określeniu nowe znaczenie. Narodami były początkowo obecne grupy etniczne. Takie też było znaczenie narodu, ilekroć nazwa ta pada choćby w Biblii. Naród to ludzie mówiący konkretnym językiem, konkretnego pochodzenia, zamieszkujący konkretne miejsce. To nie jest dzisiejsze rozumienie narodu. Nowożytność przyniosła nam zmianę definicji na wspólnotę kulturową elit. I tak Kochanowski, Rej czy nasz Angelus Silesius mieli jasno określoną tożsamość narodową, ale jednocześnie nie było wtedy narodu polskiego czy śląskiego, bo była to tożsamość ludzi kultury, władzy czy ludzi wykształconych. Współczesne rozumienie narodowości nie zakłada tego, że prawdziwymi Polakami czy Ślązakami są tylko ludzie mający co najmniej stopień doktora.

Ale skoro już wspomniałem o nowożytności, to nie sposób nie podać w eseju informacji o pierwszym nam znanym Ślązaku, który manifestował swoją tożsamość i odrębność. Anzelm Ephorinus żyjący w XVI wieku podczas swoich korespondencji z Erazmem z Rotterdamu (tak, tym od co rusz spełniających się przepowiedni o apokalipsie) pisywał „Silesius non Polonus”.

Jednak chciałem jeszcze wspomnieć o średniowieczu i o tym, dlaczego trudno nam mówić o Polakach i Ślązakach w wiekach średnich. Musimy jednak to ograniczyć wyłącznie do kontekstu przynależności terytorialnej: Polakiem jest każdy mieszkaniec Królestwa Polskiego, a Ślązakiem – Śląska. Ale znowu, takie założenie jest sprzeczne z naszym rozumieniem narodów. Łuczewski analizując proces unarodowienia ludzi wskazuje na pewien ważny mechanizm: aby odbiorca przyjął ideę nadawcy, to ta idea musi być zgodna z jego wartościami, światopoglądem i nadawca musi być wiarygodny. Dlatego w takim średniowieczu nie było narodów nie tylko dlatego, że nikt nie miał tej idei w sobie, ale ona nie miała jak się przyjąć.

Śląska wiosna ludów

Silny podział feudalny i bądź co bądź klasowy uniemożliwiał budowanie narodów. Rycerzowi francuskiemu bliżej było do rycerza śląskiego niż do chłopa z jego wsi. Europa w średniowieczu to miliony małych światów, które dzielą stany i łączy religia. I właśnie rzeczona religia stała w kontrze do narodów. Tożsamość chrześcijańska była dla Europy tożsamością dominującą, a jej uniwersalizm nie uznawał narodów. Światem rządził papież i nieważne, w jakim języku ktoś mówił i gdzie mieszkał: był przecież katolikiem. Chłopi (czyli większość Europejczyków wtedy) żyli w świecie z jednej strony zjednoczonym religijnie, a z drugiej podzielonym klasowo. Nie było miejsca dla narodów. Nikt nie przekonałby chłopa, że zmieniające granice i władze państwa, których elity nie czują związków z chłopami, są wyznacznikiem tożsamości, a nie religia wyznawana powszechnie.

XIX wiek był niewątpliwie wiekiem narodów. Nie dość, że pojawili się nowi ideolodzy, to jeszcze zaczęli działać od podstaw i głosić hasła o budowaniu wspólnoty ponadklasowej. Rok 1848 przyniósł wiosnę ludów, czyli wydarzenie, które jest określane przez historyków hasłami od wielkich narodzin i przebudzeń narodów przez parlamentyzację Europy aż po triumf elit i porażkę mas. Jednak niezależnie od wielu opinii to nie podlega dyskusji, że coś się wtedy zaczęło zmieniać. Sam XIX wiek na Śląsku wzmaga podział między elitą a chłopstwem i robotnikami. Powstaje granica, choć nie bariera językowa. Ludność słowiańska mówi w dialektach śląskich a germańska też w tych dialektach, ale niemieckich. Elity natomiast mówią językiem poetów i literatów. Czy to Goethego, czy Mickiewicza. Każdy awans społeczny oznacza, że ludzie porzucają swój domowy język na rzecz niemieckiego albo polskiego i niemieckiego.

A co z językiem?

Skoro mowa już o języku to myślę, że warto odpowiedzieć na pytanie, dlaczego dialekty śląskie, z których wyłonił się język śląski, były określane wtedy jako język polski bądź wasserpolski. Opcje są trzy: ludzie uważali, że mówią po polsku, elity uważały, że chłopi mówią po polsku, wasserpolski nie był językiem polskim. I choć te trzecie brzmi nieco absurdalnie, to nie możemy wykluczyć faktu, że istniało przekonanie istnienia wielu języków polskich. Spotkałem się z taką opinią, że tak jak dziś mówimy o językach ruskich (białoruski czy ukraiński), to tak samo kiedyś językami polskimi były mowy śląskie, kaszubskie, połabskie i to, co złożyło się na współczesny polski. I w sumie tak trochę dziś liczymy, ale zmieniliśmy określenie „języki polskie” na „języki lechickie”. Miało być jednak o wiośnie ludów.

Dla Górnego Śląska wiosna ludów miała bardziej charakter ekonomiczny i polityczny niż narodowy, Oczywiście nie można zapomnieć o tym, że były odezwy do narodu śląskiego i narodu polskiego, ale nie są one kluczowe w rozumieniu faktycznego przebiegu wiosny ludów. O samej wiośnie ciekawie napisał Dariusz Zalega, odsyłam zatem do jego tekstu.

Opcja polska, opcja niemiecka i…

Druga połowa XIX wieku to okres silnej agitacji ideologów narodowych. Na Górnym Śląsku pojawiają się działacze polscy, jak Józef Lompa czy Karol Miarka. Mamy też działaczy śląskich narodowych i najsłynniejszym ich przedstawicielem jest młodszy o pokolenie od Lompy i Miarki Józef Kożdoń ze Śląska Cieszyńskiego. Ideolodzy narodu śląskiego byli słabszą grupą niż polscy ideolodzy, ale tak naprawdę obie grupy w XIX wieku nie odnosiły wielkich sukcesów. Plebiscyt zweryfikował, że wszelkie kwestie narodowe dotyczyły mniejszościowych grup, a większość mieszkańców Górnego Śląska nie miała w sobie tożsamości narodowej. Poczucie związków narodowych rosło systematycznie w XX wieku rosła i nie ukrywajmy, że polska i niemiecka opcja wygrały pierwsze bitwy o dusze i serca ludzi. Mimo wszystko to tożsamość o fundamencie własnego państwa jest łatwiejsza do wpojenia.

Narodowość śląska w pierwszej połowie XX wieku nie była jednak czymś nierozwiniętym albo raczkującym wbrew pozorom. Komisje plebiscytowe wystawiały dokumenty, w których określano narodowość głosujących jako śląską. Na dokładne przeliczenie przyjdzie jeszcze czas, ale skoro komisariaty plebiscytowe respektowały taką narodowość i miały pieczątki z nią do odbijania w dokumentach, to nie mogła to być mało ważna kwestia. Wiemy też, że w 1939 na Śląsku Cieszyńskim Niemcy umożliwili deklarowanie narodowości śląskich i łącznie 160 tysięcy Ślązaków tak się zadeklarowało. W pozostałej części Górnego Śląska nie było to dozwolone i można było tylko podać polską albo niemiecką narodowość (śląskie liczono na poczet niemieckich). Jednak te co najmniej 200 tysięcy to więcej, niż dziś jest Kaszubów. (Interesujesz się Śląskiem? Zapisz się i bądź na bieżąco - https://www.slazag.pl/newsletter)

Śląska odrębność

Nasze obecne miejsce jest wbrew pozorom bardzo klarowne i jasne. Choć nieuznane prawnie, to absolutnie nie ma to wpływu na istnienie bądź nieistnienie odrębności narodowej. Wielu socjologów i politologów zręcznie analizuje obecne stadium i podaje argumenty za śląską odrębnością. Mało kto jednak sięga do historii, bo to obszar jeszcze niezbadany całościowo. Śląsk jednak nie odstaje od wielu części Europy. To Polacy mają szczęście, mając bardzo bogate podwaliny pod narodowość, jaką była silnie rozwinięta tożsamość szlachty polskiej. Okoliczności historii od XVIII wieku były w kontrze do kształtowania się narodowości śląskiej, która miała mniej ideologów. Jeśli chcecie poczytać o tym, jak Ślązacy na nowo się narodzili w ostatnich 80 latach to sięgnijcie po twórczość profesor Marii Szmei. Ja tylko chciałem pokazać, jakie były podwaliny i że narody nie są czymś odwiecznym. To nie wstyd mówić, że narodowość śląska była słaba w XIX wieku, bo wszystkie takie były. Słynne powstania narodowe w Polsce toczyły się rękami elit. Jedynym prawdziwie ludowym powstaniem była rabacja galicyjska.

Jednym z elementów edukacji narodowej jest to, że uczymy się mitu odwieczności i czytamy twórczość ideologów, która jest życzeniowa. Boimy się przyznać, że wzięliśmy się trochę znikąd, a trochę z miłości do swojej ziemi.

Król Jan Sobieski pod Wiedniem obraz Jana Matejki

Może Cię zainteresować:

Roman Balczarek: Śląsk a Rzeczpospolita. Co je łączyło, a raczej jak wiele je dzieliło w czasach Wazów i Jana Sobieskiego

Autor: Roman Balczarek

30/04/2023

Iluzja dnia

Może Cię zainteresować:

Roman Balczarek: Dlaczego język śląski w muzeach to przełom? Nie dajmy go zepchnąć do rezerwatu

Autor: Roman Balczarek

23/04/2023

Wrocław Ostrów Tumski

Może Cię zainteresować:

Katowice czy Opole? Opole czy Wrocław? Szukamy odpowiedzi, które miasto jest tym najważniejszym na Śląsku

Autor: Roman Balczarek

11/03/2023

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon