Unijny system ETS - handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla. Czyli najlepszy kandydat na wspólnego wroga

W Polsce unijny system ETS stał się dyżurnym chłopcem do bicia. Nigdy by do tego nie doszło, jakbyśmy od 20 lat pieniądze pochodzące z tytułu handlu uprawnieniami do emisji CO2 przeznaczali zgodnie z ich przeznaczeniem, czyli na dekarbonizację. Niestety, kolejne rządy zrobiły sobie z tego idealne źródło do łatania dziur w budżecie państwa.

pixabay.com
Niska emisja - przyczyna smogu w naszych miastach

W grudniu 2026 r. miną już 22 lata odkąd polski Sejm, co warto zaznaczyć: jednogłośnie (przy obecnych 390 posłankach i posłach) podjął decyzję o implementacji unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 - ETS.

Dzisiaj jednak ten mechanizm jest wskazywany przez część naszych polityków, jako główna przyczyna wysokich rachunków za ogrzewanie. Szkoda, że nie dopowiadają, że tak by się pewnie nie stało, gdyby pieniądze z tego tytułu były kierowane zgodnie z ich przeznaczeniem, czyli na dekarbonizację i transformację energetyczną. Zamiast tego były i dalej są używane do zapychania budżetowych dziur. I im szybciej to zmienimy, tym lepiej. Bo jedno jest pewne: emisja dwutlenku węgla w Europie będzie coraz droższa. Jeszcze 10 lat temu wyemitowanie tony CO2 kosztowało mniej niż 5 euro, a dzisiaj blisko 88 euro.

- Po proponowanym przeglądzie systemu EU ETS nadal będziemy obserwować wzrost cen, ale w wolniejszym tempie, niż można było oczekiwać przed wprowadzeniem tych zmian - zapowiada Noemi Zuercher, analityczka firmy Rystad, cytowana przez Reuters.

Polska marnuje pieniądze z handlu uprawnieniami do emisji CO2

W latach 2019–2023 Polska z tytułu handlu uprawnieniami do emisji CO2, w ramach systemu ETS, uzyskała ponad 84 mld zł. Ale z tych pieniędzy żadnej dekarbonizacji nie opłacaliśmy. W 2024 r. Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że gospodarowanie środkami uzyskanymi ze sprzedaży uprawnień w ramach systemu ETS nie zapewniało w sposób wystarczający ochrony interesów budżetu państwa oraz możliwości powiązania poniesionych wydatków z redukcją emisji gazów cieplarnianych.

Przyczyną tego było przede wszystkim przekazanie ponad 63% uzyskanych dochodów do budżetu państwa, w którym obowiązywała zasada jedności budżetowej – bez koncepcji wykorzystania tych środków - wskazuje NIK.

Zdaniem NIK do 2023 r. tylko 1,3 proc. środków pochodzących z systemu ETS Polska wydała zgodnie z ich przeznaczeniem. Obecny rząd Donalda Tuska obiecywał, że to zmieni. Ale wychodzi na to, że tylko na obietnicach się skończyło. W latach 2024–2025 nasz kraj miał z tego tytułu uzyskać ok. 32,5 mld zł. Niestety, te pieniądze dalej przeznaczane są w pierwszej kolejności na łatanie budżetowych dziur.

- Polska powinna powołać od dawna zapowiadany Fundusz Transformacji Energetycznej. Pozwoli on na poprawę efektywności i przejrzystości wydatkowania setek miliardów złotych z EU ETS w Polsce - twierdzi Michał Wojtyło z Instytutu Reform.

Dwa obozy w sprawie reformy systemu ETS

Wszystko wskazuje na to, że do końca 2026 roku powinniśmy poznać główne założenia reformy systemu ETS. Takie ambicja ma przynajmniej Irlandia, sprawująca obecnie prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Przemawia za tym też kalendarz politycznych kilku krajów członkowskich, w tym Polski - z przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Dublin chce uniknąć wtrącania się do tego tematu polityki. Dlatego już we wrześniu zaplanowano cykl spotkań dotyczących przyszłych zmian w systemie ETS.

W połowie lipca Komisja Europejska przedstawiła projekt reformy systemu ETS. Najważniejsze zmiany dotyczą:

  • tempa redukcji emisji,
  • zasad bezpłatnego przydziału uprawnień,
  • rozszerzenia zakresu systemu na kolejne sektory gospodarki,
  • stworzenia nowych instrumentów wspierających dekarbonizację przemysłu.
- Od 2031 r. pełny bezpłatny przydział uprawnień będzie uzależniony od przedstawienia przez przedsiębiorstwo planu inwestycji dekarbonizacyjnych - zaznacza Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE).

Na razie Europa w sprawie reformy systemu ETS podzielona jest na dwa obozy.

Pierwszy, do którego należą:

  • Polska,
  • Włochy,
  • Grecja,
  • Czechy,
  • Słowacja,
  • Węgry,
  • Rumunia,
  • Bułgaria,
  • Cypr,
  • Estonia

chce większej rewizji systemu ETS.

Z kolei za zaostrzeniem obecnych zasad opowiada się druga grupa państw:

  • Hiszpania,
  • Dania,
  • Finlandia,
  • Luksemburg,
  • Holandia,
  • Portugalia,
  • Szwecja.
Kopalnia Bobrek

Może Cię zainteresować:

Co dalej z umową społeczną z górnikami? Od tej rozmowy nie możemy już uciekać

Autor: Michał Tabaka

18/09/2026

Gornik kopalnia PGG

Może Cię zainteresować:

Coraz mniej górników w polskich kopalniach. Tego trendu już nie odwrócimy

Autor: Michał Tabaka

16/09/2026

Elektrownia Rybnik

Może Cię zainteresować:

Wiecie, co szkodzi naszej transformacji energetycznej? Węglowa dezinformacja

Autor: Michał Tabaka

17/09/2026

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama