Druga połowa lat 60. XX wieku była dla kobiet z Zagłębia Dąbrowskiego i Górnego Śląska czasem strachu. Między listopadem 1964 a marcem 1970 roku doszło do ponad dwudziestu napadów przypisywanych jednemu sprawcy. Szesnaście kobiet zginęło, kilka kolejnych przeżyło ataki, odnosząc często ciężkie rany. Morderca uderzał z zaskoczenia ciężkim tępym narzędziem, najczęściej od tyłu, a następnie bił ofiary wielokrotnie po głowie.
Wampir z Zagłębia siał strach, choć krwi (raczej) nie pił
Media pisały o wampirze z Zagłębia, choć nigdy nie ustalono, by sprawca pił krew swoich ofiar, co jest czynnością zazwyczaj kojarzoną z wampirami. Określenie miało podkreślać wyjątkowe okrucieństwo zbrodni, a nie ich dosłowny charakter. Dlaczego akurat wampir? Być może dlatego, że sprawca zadawał (bądź sprawcy zadawali) ofiarom liczne uderzenia w głowę, powodując bardzo obfite krwawienie, a jednej z ofiar miał nawet wyciąć fragment wzgórka łonowego.
Szybko pojawiły się teorie spiskowe. Ktoś puścił plotkę, że zabójca chce zgładzić tysiąc kobiet na tysiąclecie państwa polskiego (1966 rok). Ktoś inny zauważył, że jedno z zabójstw miało miejsce w najważniejsze komunistyczne święto (22 lipca) zaś jeszcze inna z ofiar była bliską dwóch komendantów milicji oraz dyżurnego komendy w Będzinie, co mogło sugerować pobudki polityczne. Nastrój zagrożenia szczególnie podsyciło zabójstwo Jolanty Gierkówny – bratanicy Edwarda Gierka.
Po tej zbrodni śledztwo nabrało ogromnego rozmachu. Milicja powołała specjalną grupę operacyjną „Anna”. Sporządzono szczegółowy profil psychologiczny sprawcy, zawierający 483 cechy fizyczne i psychiczne, które miały charakteryzować wampira. Udało się to dzięki pomocy profilera z Federalnego Biura Śledczego USA (FBI). Taka współpraca między Milicją Obywatelską z kraju bloku komunistycznego a służbami Stanów Zjednoczonych, czyli państwa–lidera bloku uważanego za wrogi, była wówczas czymś niezwykłym.
Władze wyznaczyły bardzo wysoką nagrodę (milion ówczesnych złotych) za przyczynienie się do ujęcia zabójcy. Wkrótce zaczęły napływać tysiące informacji i donosów wskazujących hipotetycznych podejrzanych. Milicja sprawdziła setki osób, w tym pasującego do stworzonego modelu Zdzisława Marchwickiego, lecz nie znalazła wówczas powodu, by go zatrzymać.
Oskarżony robotnik z Dąbrowy Górniczej i jego bliscy
Dopiero kilka lat później, 6 stycznia 1972 roku, po kolejnych zabójstwach (ostatnie 4 marca 1970 roku), aresztowano w Dąbrowie Górniczej Zdzisława Marchwickiego. Mężczyzna w czasie wojny był robotnikiem przymusowym na sąsiednim Śląsku, a po jej zakończeniu imał się różnych zajęć. Uchodził za osobę brutalną. Zatrzymanie miało miejsce po zawiadomieniu złożonym przez jego żonę, która zarzucała mu znęcanie się nad nią i dziećmi.
Wkrótce zatrzymano również innych członków rodziny, bowiem śledczy uznali, że mogą być współwinni zabójstwa jednej z ofiar wampira. Oskarżeni zostali:
- Jan Marchwicki – brat Zdzisława – niedoszły ksiądz, wyrzucony z seminarium za skłonności homoseksualne; tajny współpracownik komunistycznych służb i kierownik dziekanatu Uniwersytetu Śląskiego;
- Henryk Marchwicki – brat Zdzisława i Jana;
- Halina Flakowa (Flak) – siostra Zdzisława, Jana i Henryka;
- Zdzisław Flak – syn Haliny;
- Józef Klimczak – homoseksualny partner Jana Marchwickiego.
Pokazowy proces i egzekucja
Śledztwo w sprawie wampira
trwało ponad 2 lata i zakończyło się postawieniem w stan
oskarżenia wymienionych osób. Proces poszlakowy rozpoczął się 18
września 1974 w sali Klubu Fabrycznego Zakładów Cynkowych »Silesia« w
Katowicach. Miał być pokazowy i w istocie takim był.
Zainteresowanie było bardzo duże, a wejście na salę możliwe było
tylko za okazaniem specjalnej przepustki. Przebieg był szeroko
nagłaśniany przez prasę, radio i telewizję.
Po 10 miesiącach procesu, 28 lipca 1975 roku sąd:
- Zdzisława Marchwickiego – uznał za winnego 14 zabójstw i 6 usiłowań zabójstwa, skazując go na karę śmierci;
- Jana Marchwickiego – uznał za winnego kierowania swoim bratem Zdzisławem, który miał zamordować Jadwigę Kuciankę (Kucia) z jego inspiracji i skazał na karę śmierci;
- Henryka Marchwickiego – uznał za winnego współudziału w morderstwie Jadwigi Kucianki i skazał na 25 lat więzienia;
- Halilnę Flakową – uznał za winną świadomego przyjęcia od brata rzeczy zrabowanych zamordowanej Jadwidze Kuciance i skazał na 4 lata pozbawienia wolności;
- Zdzisława Flaka – uznał za winnego zatajenia zbrodni na Jadwidze Kuciance i skazał go na 2 lata pozbawienia wolności;
- Józefa Klimczaka – uznał za winnego planowania zbrodni na Jadwidze Kuciance i skazał go na 4 lata pozbawienia wolności; stosunkowo niski wyrok wynikał z tego, że oskarżony poszedł na współpracę z organami ścigania i obciążył zeznaniami pozostałych oskarżonych, w tym swojego kochanka.
Obrońcy oskarżonych wnieśli apelację. Postępowanie odwoławcze przed sądem drugiej instancji zakończyło się wyrokiem z 25 września 1976 roku, utrzymującym w mocy orzeczenie pierwszej instancji. Rada Państwa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej nie skorzystała z przysługującego jej prawa łaski.
Karę główną względem dwójki braci wykonano 26 kwietnia 1977 roku w milicyjnym garażu w Katowicach. Obaj zostali pochowani w bezimiennym grobie na cmentarzu w Panewnikach.
Olszowy, Marchwicki jako wygodny kozioł ofiarny i inne wątpliwości
Od początku oskarżenie, przebieg procesu, dowody i wyrok budziły liczne wątpliwości. Po latach dzieci Zdzisława Marchwickiego publicznie twierdziły, że choć ich ojciec był człowiekiem agresywnym, nie wierzą, aby był zdolny do zbrodni, za które został skazany. Utrzymywały, że ich zeznania obciążające ojca były składane pod presją ich matki – żony Zdzisława.
Większość osób badających sprawę wampira nie ma wątpliwości, że Marchwicki był faktycznym autorem części zbrodni, za które został skazany. Ale nie ma powszechnej zgody co do najważniejszego pytania – czy był on sprawcą wszystkich zabójstw / morderstw, za które został skazany? Na przykład dr Andrzej Cichy – były policjant, który badał tę sprawę po latach – uważa, że Marchwicki był prawdziwym wampirem, choć część czynów mogła mu zostać przypisana na wyrost. Z kolei Przemysław Semczuk – dziennikarz i autor książki „Wampir z Zagłębia” – twierdzi, że proces był poważnie wadliwy i nie daje w ogóle podstaw do pewnego uznania winy Marchwickiego.
Szczególnie dużo kontrowersji wywołała sprawa morderstwa Jadwigi Kucianki. Trzeba tutaj zaznaczyć, że o ile pozostałe ofiary przypisywane wampirowi były osobami najprawdopodobniej przypadkowymi, o tyle ta konkretna była znajomą brata Zdzisława – Jana. Niektórzy uważają, iż skoro Jan i Jadwiga byli ze sobą skonfliktowani, można było ten fakt wykorzystać jako motyw i łatwo wrobić Marchwickich w zbrodnię, oddalając podejrzenia od faktycznego sprawcy.
Warto też przypomnieć, iż w marcu 1970 roku do bycia wampirem przyznał się sosnowiecki malarz pokojowy Piotr Olszowy. Milicja nie dała mu wiary ani nie znalazła dowodów jego winy, po czym go zwolniła. Kilka dni później Olszowy zabił młotkiem żonę i dwoje ich wspólne dzieci, po czym podpalił dom i popełnił samobójstwo. Zwęglone ciało uniemożliwiło pobranie odcisków palców, dlatego nie dało się porównać ich ze śladami z miejsc zbrodni przypisywanych wampirowi. Część śledczych po latach dopuszczała możliwość, że Olszowy mógł mieć związek z niektórymi zabójstwami, które ostatecznie przypisano Marchwickiemu. Znamienne jest również to, iż po śmierci Olszowego nie było więcej żadnych zabójstw wskazujących na działalność wampira. Więcej o tym wątku pisaliśmy tutaj.
Co ciekawe, główna świadkini oskarżenia w sprawie Jadwigi Kucianki – Mirosława Sarnowska – została zamordowana dwa lata później przez naśladowcę wampira z Zagłębia Joachima Knychałę, zwanego wampirem z Bytomia.
Czy kiedyś poznamy całą prawdę?
Sprawa wampira z Zagłębia pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych historii kryminalnych w powojennej Polsce. Od wyroku skazującego minęło już ponad pół wieku, większość świadków nie żyje, zaś akta liczą setki tomów. Pytanie, czy stracono właściwego człowieka, nadal pozostaje otwarte. Czy uda się wątpliwości rozwiać? Nie jest to wykluczone. A wszystko to być może dzięki rozwojowi nauki i techniki, który daje także kryminalistyce nowe możliwości.
Źródła:
- wcześniejszy artykuł autora o Piotrze Olszowym;
- książka Przemysława Semczuka – „Wampir z Zagłębia” – »Świat Książki«, Warszawa, rok 2021;
- wypowiedzi Andrzeja Cichego i Przemysława Semczuka, cytowane we wpisie na stronie Pałacu Schoena – Muzeum w Sosnowcu w portalu Facebook z 25 marca 2025 roku;
- artykuł Rafała Strzelca – „Zabił żonę i dzieci młotkiem, a potem się podpalił! Makabra w Sosnowcu. Czy to był ‘wampir z Zagłębia’?” – dziennik »Super Express«, 14 marca 2022 roku;
- Wikipedia, hasło „Zdzisław Marchwicki” (stan na 28 lipca 2026 roku).
Może Cię zainteresować:


