Zadole. Osiedle, które dla jednych jest blokowiskiem, a dla innych – domem

Są miejsca, które pozostają z człowiekiem na długo po wyprowadzce. Dla mnie jednym z nich jest katowickie Zadole. To właśnie tam spędziłam pierwsze dziesięć lat życia, co oznacza, że na Zadolu nie mieszkam już ponad ćwierć wieku. A jednak, odwiedzając rodzinę mieszkającą w „naszym” bloku, do dziś zdarza mi się odruchowo podejść do dawnej skrzynki pocztowej. Nie ukrywam, że darzę ten zakątek Katowic ogromnym sentymentem. Dziwi to wiele osób, zwłaszcza moją mamę. Bo jak można z takim rozrzewnieniem wspominać szare osiedle z wielkiej płyty? A jednak! Mam przy tym szczęście, że wielu członków mojej rodziny nadal mieszka na Ligocie i samym Zadolu. Dzięki temu, mimo że dorosłość związałam z innym miastem, mogę regularnie wracać i obserwować, jak zmienia się miejsce, w którym spędziłam najpiękniejsze lata dzieciństwa.

Pamięci Ireny i Stefana Michalskich oraz Haliny i Henryka Michalskich

Moi rodzice otrzymali mieszkanie po moich pradziadkach, którzy przeprowadzili się na Zadole w 1979 roku. Pradziadek, pracownik Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek”, właśnie tam dostał mieszkanie z przydziału – tak samo, jak brat babci wraz z rodziną. Wcześniej mieszkali w jednym z charakterystycznych fińskich domków stojących w okolicy dzisiejszej ulicy Orkana. Trudno nie zastanawiać się, jak wielką zmianą musiała być dla nich przeprowadzka. Dom z własnym ogródkiem, choćby i niewielki, zastąpiło dwupokojowe mieszkanie w ogromnym, trzysegmentowym wieżowcu. Dla niektórych wielka płyta była symbolem postępu i poprawy standardu życia. Dla innych oznaczała utratę kawałka własnej przestrzeni. Własnej ziemi.

Lata siedemdziesiąte i wysyp kolosów z wielkiej płyty. Tak zmieniały się Katowice i okoliczne miasta

Zadole jest stosunkowo młodym osiedlem, jeśli mówimy stricte o współczesnej zabudowie z wielkiej płyty. Prace nad powstaniem blokowiska rozpoczęły się w latach siedemdziesiątych XX wieku, gdy Katowice, podobnie zresztą jak wiele innych polskich miast epoki PRL, zmagały się z ogromnym deficytem mieszkań. Rozwiązaniem miały być wielkie osiedla budowane w technologii prefabrykowanej, pozwalającej stosunkowo szybko stawiać kolejne bloki. Projektanci postarali się jednak, aby Zadole nie stało się zwyczajną sypialnią. W pobliżu osiedla funkcjonowały szkoły, a w jego sercu – żłobek i przedszkole. Tuż obok placówek dla najmłodszych do dziś znajduje się dość spory, nawet jak na dzisiejsze realia, pawilon handlowy. Wystarczy zresztą odejść kilka kroków od osiedla, w stronę ulicy Koszalińskiej czy Świdnickiej, by napotkać kolejne punkty handlowo-usługowe i sklepy funkcjonujące na parterze budynków mieszkalnych. Pamiętam, że w dzieciństwie „do Katowic” jeździliśmy tylko w wyjątkowych sprawach, bowiem wszystkie niezbędne, jak i nieco bardziej luksusowe towary można było nabyć na miejscu. Do dziś z wielkim rozrzewnieniem wspominam niezwykły smak owocowego czy też czekoladowego mleka w proszku „Kanny”, kupowanego w ligockiej „Marysieńce” przy dworcu. Realizacja poszczególnych usług również nie wymagała eskapady do Śródmieścia. Okolice osiedla obfitują również w tereny zielone i miejsca rekreacji. Komfortowe odległości pomiędzy blokami, liczne drzewa oraz sąsiedztwo Parku Zadole sprawiły, że mimo znacznej gęstości zabudowy mieszkańcy mieli i mają kontakt z zielenią praktycznie na wyciągnięcie ręki.

Przez kilka dekad architektura Zadola pozostawała niemal niezmieniona. Surowe elewacje z prefabrykatów stały się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu osiedla. Dziś ich wygląd stopniowo odchodzi do historii. W ramach programu usuwania elementów zawierających azbest kolejne budynki przechodzą termomodernizację i zyskują nowe, kolorowe elewacje. To zmiana potrzebna zarówno ze względów technicznych, jak i energetycznych, choć trudno nie odnieść wrażenia, że wraz z szarym betonem znika również część charakterystycznej atmosfery tego miejsca. Nieprzypadkowo takie autentyczne, nieprzekształcone przestrzenie stały się przecież planem zdjęciowym serialu „Rojst”. Prace nad hitem popularnej platformy streamingowej, w którym wystąpili m.in. Magdalena Różczka czy Andrzej Seweryn, prowadzono 18 marca 2023 roku, a wielu mieszkańców wspomina tamto wydarzenie do dziś.

Wróćmy jednak do początku, a nawet wcześniej. Jak doszło do powstania osiedla w tym właśnie miejscu?

Odpowiedź na zadane w nagłówku pytanie znalazłam w artykule Andrzeja Wójcika opublikowanym w czasopiśmie „Śpiewak Śląski”, zatytułowanym po prostu „Zadole”. Dowiadujemy się z niego, że teren Zadola funkcjonował dawniej jako przysiółek Piotrowic, które do 1951 roku były samodzielną gminą. W połowie XIX wieku przez Piotrowice poprowadzono linię kolejową, która połączyła Katowice z Rybnikiem i znacząco przyspieszyła rozwój tej części regionu. Ciekawostką geograficzną jest fakt, że w okolicy nieistniejącego od dawna stawu młyńskiego, czyli w pobliżu dzisiejszego miasteczka studenckiego, znajduje się najniżej położony punkt topograficzny Piotrowic (266 m n.p.m.). Jeśli poszukujecie informacji na temat tej części dzisiejszych Katowic, to być może natkniecie się również na nazwę Uniczowy – tak w przeszłości nazywano Piotrowice, Zarzecze i Podlesie.

Wyjątkowe walory przyrodnicze Zadola dostrzeżono już pod koniec XIX wieku. Uznano, że teren ten doskonale nadaje się do organizowania wydarzeń rozrywkowych i wypoczynku. Przygotowanie projektu zagospodarowania powierzono Robertowi Güskerowi z Ligoty. W 1899 roku rozpoczęto prace, dzięki którym powstały alejki spacerowe, miejsca rekreacyjne oraz obiekty służące uprawianiu sportów wodnych. Wykorzystano przy tym istniejące stawy zasilane wodami Ślepiotki. W 1911 roku wieku ówczesny park wzbogacił się o boisko piłkarskie, gdzie od tamtej pory organizowano także zjazdy chórów Związku Śląskich Kół Śpiewaczych. Jeszcze w latach pięćdziesiątych XX wieku Zadole stanowiło popularne miejsce wypoczynku mieszkańców okolicznych dzielnic Katowic, zwłaszcza Ligoty, Panewnik i Piotrowic. W tamtym okresie miasto znacznie się rozrosło. Ligota stanowiła część Katowic od 1924 roku, jednak Panewniki wcielono w jego struktury dopiero w 1951 roku, podobnie jak gminę Piotrowice.

Autor artykułu podkreśla, że przez wiele lat Zadole było silnie związane z działalnością śląskich chórów. To właśnie tutaj, z inicjatywy Związku Śląskich Kół Śpiewaczych, odbywały się liczne zjazdy i przeglądy zespołów. Pierwszy zjazd miał miejsce 19 września 1909 roku i zgromadził chóry z wielu śląskich miejscowości, między innymi Bytomia, Królewskiej Huty, Bogucic, Chorzowa, Józefowca, Nowej Wsi, Orzegowa, Świętochłowic i Załęża. Łącznie uczestniczyło w nim około trzystu śpiewaków. W programie znalazły się zarówno wspólne wykonania utworów, jak i występy poszczególnych chórów. Wydarzenie okazało się dużym sukcesem i zapoczątkowało wieloletnią tradycję organizowania na Zadolu kolejnych śpiewaczych zjazdów „wśród pól i lasów”, które na trwałe wpisały się w historię tego miejsca. Zadole to jednak nie tylko śpiew, ale i katowickie i górnośląskie sokolstwo, które rozpoczęło działalność w 1912 roku. Do wybuchu pierwszej wojny światowej na Zadolu zorganizowano trzy okręgowe zloty Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, do którego w swoich czasach nastoletnich należała także moja prababcia, późniejsza mieszkanka Zadola, Irena Michalska z d. Polok.

No, dobrze, a znane nam dzisiaj, kultowe w niektórych kręgach bloki? W latach sześćdziesiątych XX wieku teren pomiędzy ulicami Wczasową i Armii Krajowej oraz linią kolejową zaczął intensywnie się rozwijać. Powstało tam osiedle domów jednorodzinnych, znane jako Osiedle Młodych, a także miasteczko akademickie Uniwersytetu Śląskiego, obejmujące trzy domy studenckie. W kolejnej dekadzie zabudowę jednorodzinną rozszerzono o nowe osiedle przy ulicy Bieszczadzkiej. Przełomowym momentem w historii Zadola, na który czekają wszyscy Czytelnicy tego artykułu, był rok 1976, kiedy rozpoczęto budowę charakterystycznych jedenastopiętrowych bloków mieszkalnych przy ulicach Zadole i Gdańskiej. Ich projekt opracował Henryk Trzcionkowski z katowickiego biura „Miastoprojekt”, a inwestycja zapoczątkowała powstanie współczesnego osiedla Zadole.

Jednym z najsłynniejszych mieszkańców osiedla był himalaista Jerzy Kukuczka, który wraz z rodziną mieszkał w wieżowcu przy Gdańskiej 16. W tym samym bloku mieszkał również pisarz Albin Siekierski, autor cyklu „Blisko, coraz bliżej”. Obaj panowie zginęli tragicznie w 1989 roku – Jerzy Kukuczka nigdy nie powrócił z wyprawy na Lhotse w Nepalu, zaś Albin Siekierski poniósł śmierć w swoim mieszkaniu.

Ślepiotka to rzeka, która niesie ze swym biegiem historię. Przez lata istniała w lokalnej świadomości jako „smródka”

Jednym z najbardziej niedocenianych elementów krajobrazu Zadola pozostaje Ślepiotka. Ta niepozorna rzeka od wieków wyznaczała charakter okolicznych terenów. W wielu miejscach zachowała naturalny przebieg, stanowiąc ważny korytarz ekologiczny i siedlisko licznych gatunków roślin oraz zwierząt. Niestety przez lata rzeka zmagała się z problemem zanieczyszczeń i zaśmiecania. Dobrym przykładem rosnącej świadomości mieszkańców była społeczna akcja sprzątania brzegów Ślepiotki przeprowadzona w sierpniu 2024 roku z inicjatywy Łukasza Foldy, autora projektu internetowego Metropolis Explorer. Wydarzenie pokazało, że troska o lokalne środowisko nie musi być wyłącznie zadaniem instytucji, a równie ważne są oddolne działania mieszkańców i pasjonatów historii regionu.

Ślepiotka jest lewobrzeżnym dopływem Kłodnicy o długości około ośmiu kilometrów. Od wieków kształtuje krajobraz południowych Katowic. Jej bieg prowadzi przez Ochojec, również przez teren rezerwatu przyrody, a następnie Ligotę i Panewniki, by ostatecznie ujść do Kłodnicy przy granicy z Kochłowicami. Nazwa potoku prawdopodobnie wywodzi się od ślepic, czyli larw minogów, które niegdyś licznie występowały w jego wodach. Przez stulecia Ślepiotka odgrywała ważną rolę w życiu okolicznych mieszkańców. Jeszcze na początku XX wieku na Zadolu funkcjonował wspomniany już młyn zbożowy. W 1910 roku nad rzeką wybudowano kamienny most, a w jej sąsiedztwie działała pralnia, której charakterystyczne drewniane klekotki przez wiele lat stanowiły element lokalnego krajobrazu. Zimą zamarznięta tafla potoku zamieniała się w miejsce spotkań dzieci i młodzieży. Organizowano tu ślizgawki, zabawy, a nawet improwizowane zawody, dzięki czemu Ślepiotka była nie tylko elementem przyrody, ale również ważną przestrzenią codziennego życia mieszkańców.

Z biegiem lat stan ekologiczny rzeki uległ znacznemu pogorszeniu. Do jej wód przez wiele lat nielegalnie odprowadzano ścieki, a wraz z wodami opadowymi trafiały do niej również substancje ropopochodne spływające z ulic. W rezultacie zanikły między innymi populacje minogów, od których najprawdopodobniej pochodzi nazwa potoku. W ostatnich latach sytuacja zaczęła się jednak stopniowo poprawiać. Prowadzone działania rewitalizacyjne, obejmujące między innymi planowane odtworzenie naturalnych meandrów i starorzeczy, mają przywrócić Ślepiotce jej przyrodniczy charakter. Jest to szczególnie istotne ze względu na występowanie w górnym odcinku doliny rzadkiego liczydła górskiego, którego stanowiska przetrwały dzięki specyficznemu mikroklimatowi tego obszaru. Życzmy sobie zatem więcej tak znakomitych inicjatyw, jak zaproponowane przez Łukasza Foldę sprzątanie obywatelskie brzegów Ślepiotki!

Nie tylko zieleń i alejki. Basen, amfiteatr, a także tętniące życiem miasteczko studenckie, czyli Park Zadole

Integralną częścią osiedla od początku był Park Zadole. Założony jeszcze przed ukończeniem większości bloków miał pełnić funkcję przestrzeni wypoczynkowej dla szybko rosnącej liczby mieszkańców Ligoty i Zadola. Przez lata park stał się miejscem spacerów, zabaw dzieci i lokalnych wydarzeń. Na jego terenie funkcjonował basen kąpielowy, który przez długi czas był jednym z najpopularniejszych miejsc letniego wypoczynku w tej części Katowic. Niestety z czasem wykryto uszkodzenie niecki basenowej, a przeciekająca konstrukcja uniemożliwiła dalsze użytkowanie obiektu. Przez wiele lat teren pozostawał zamknięty i stopniowo popadał w coraz większą ruinę. Choć jako mała dziewczynka sama korzystałam z tego obiektu, to wyprowadzce z Zadola towarzyszył smutny widok zamkniętego na cztery spusty budynku basenu. Dopiero niedawna kompleksowa rewitalizacja przywróciła temu miejscu dawny blask. Dziś cały park zdaje się z powrotem mieć właśnie ten sznyt i blask, o którym marzyli budowniczy jego współczesnej postaci – wśród nich był także mój pradziadek, Stefan Michalski.

Bezpośrednio przy parku znajdują się wspomniane już akademiki Uniwersytetu Śląskiego oraz siedziba Zespołu Szkół Fundacji „Elementarz”, dzięki czemu teren ten od lat tętni życiem zarówno mieszkańców, jak i studentów. Niestety, w ostatnim czasie z krajobrazu zniknął akademik, w którym mieścił się dawniej klub „Straszny Dwór”. Dziś w jego miejscu powstaje deweloperski blok mieszkalny. Przy miasteczku studenckim działa także klub „Panorama”, który świętował w czerwcu tego roku dwudziestolecie, a także bar „Okrąglak”, w którym często odbywają się metalowe i punkowe koncerty. W pawilonie, w którym obecnie działa „Panorama”, już wcześniej istniał klub, a w nieczynnej dziś części funkcjonował sklep spożywczy.

Sam Park Zadole jest również ważnym centrum wydarzeń kulturalnych. Znajduje się tu amfiteatr mogący pomieścić około 800 widzów. Po raz pierwszy został zmodernizowany w 2009 roku, a pod koniec 2024 roku rozpoczęto kolejny etap jego remontu. Prace, zakończone na początku 2025 roku, objęły odnowienie nawierzchni widowni, wymianę wszystkich siedzisk oraz przebudowę jednej z parkowych alejek, która zyskała przepuszczalną nawierzchnię mineralną, umożliwiającą naturalne odprowadzanie wód opadowych. W amfiteatrze regularnie odbywają się koncerty i festiwale, między innymi Piano Tężnia Festiwal, AmfiROCK czy festiwal „Łączy nas chleb”. Od wielu lat park jest również gospodarzem odbywającego się pod koniec maja „Święta Kwitnących Głogów”, jednej z najbardziej rozpoznawalnych imprez plenerowych w tej części miasta. Na jednym z archiwalnych zdjęć widać stan obiektu na początku lat 90. To miejsce zmieniło się nie do poznania!

Na przestrzeni ostatnich lat park przeszedł szereg zmian, z których wiele zostało zrealizowanych dzięki inicjatywie samych mieszkańców w ramach Budżetu Obywatelskiego Katowic. Jedną z najbardziej charakterystycznych inwestycji stała się pierwsza w Katowicach tężnia solankowa, szybko zyskująca popularność jako miejsce wypoczynku i inhalacji. W jej sąsiedztwie powstały również dwa ogólnodostępne poidełka z wodą pitną, z których jedno wyposażono dodatkowo w misę umożliwiającą korzystanie ze źródła także zwierzętom. Dużą wagę przywiązano również do stworzenia atrakcyjnej przestrzeni dla najmłodszych. Oprócz istniejących placów zabaw park wzbogacił się o tzw. „ścieżkę zdrowia”, czyli zestaw urządzeń rozwijających sprawność ruchową i zmysł równowagi. Składają się na nią między innymi most linowy, siatka wspinaczkowa, równoważnie, drążki gimnastyczne oraz przeszkody do przeskoków. W ramach modernizacji pojawiły się także nowe ławki z podłokietnikami, kosze na odpady oraz stojaki rowerowe. Warto dodać, że zmiany są, w znacznej mierze, efektem wyborów dokonywanych przez mieszkańców, wyrażanych poprzez głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego.

Rzeźba w parku na Zadolu intrygowała mnie od dziecka. Dziś wiem, jaki przekaz niesie

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Parku Zadole jest rzeźba „Ciężar korony” autorstwa Leona Strządały, która od kilku dekad stanowi nieodłączny element parkowego krajobrazu. Jak informuje nas tabliczka usytuowana przy monumencie, powstała w 1970 roku w panewnickiej pracowni artysty, z myślą o IV Śląskiej Wystawie Rzeźby w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie. Przedstawia jelenia przygniecionego własnym porożem, który symbolizuje odpowiedzialność spoczywającą na barkach ojca rodziny, lidera czy przywódcy. Od dzieciństwa była dla mnie jedną z najbardziej fascynujących rzeźb w przestrzeni publicznej. Choć przez wiele lat nosiła wyraźne ślady upływu czasu, we wrześniu 2022 roku została odnowiona w ramach projektu inicjatywy lokalnej Miasta Katowice, zrealizowanego przy aktywnym wsparciu mieszkańców.

Twórca rzeźby, Leon Strządała (1914–2005), urodził się na Zabłociu na Śląsku Cieszyńskim i studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Był członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków, jednak największe uznanie przyniosła mu działalność w zakresie rzeźby sakralnej. W ciągu swojej kariery stworzył dziesiątki ołtarzy oraz setki figur zdobiących świątynie w całej Polsce. Do jego najważniejszych realizacji należy również rekonstrukcja zniszczonych podczas powstania warszawskiego rzeźb w archikatedrze św. Jana w Warszawie. Przez wiele lat mieszkał i tworzył w katowickich Panewnikach, pozostawiając po sobie trwały ślad również w przestrzeni Górnego Śląska.

Skoro mowa o wybitnych artystach związanych z okolicami Ligoty i Piotrowic, nie sposób pominąć postaci Stefana Suberlaka (1928–1994). Urodzony w Piotrowicach (jeszcze nie Katowicach!) grafik i twórca monumentalnych realizacji ukończył w 1952 roku katowicką filię Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Był honorowym członkiem Akademii Sztuk Pięknych we Florencji, uczestnikiem ponad trzydziestu wystaw indywidualnych w kraju i za granicą oraz laureatem licznych prestiżowych nagród, między innymi na międzynarodowych wystawach grafiki w Lugano i Lublanie oraz Międzynarodowym Salonie Sztuki w Juvisy-sur-Orge. Otrzymał także nagrody Ministra Kultury i Sztuki oraz Wojewódzkiej Rady Narodowej.

Dzieła Suberlaka do dziś można odnaleźć w przestrzeni południowych Katowic. Artysta jest autorem dekoracji sgraffitowych zdobiących budynki dworców kolejowych w Ligocie i Piotrowicach. To pierwsze dzieło pozostaje obecnie niedostępne dla zwiedzających, gdyż znajduje się we wnętrzu pomieszczeń zajmowanych dziś przez aptekę. Drugie natomiast przez pewien czas było zagrożone bezpowrotną utratą wraz z planowaną rozbiórką dworca w Piotrowicach. Na szczęście dzieło ocaleje! Sgraffito zostanie zdemontowane, poddane konserwacji i przeniesione do budynku dworca w Ligocie, dzięki czemu jedna z najcenniejszych realizacji artysty pozostanie dostępna dla kolejnych pokoleń mieszkańców.

Oglądanie starych zdjęć to coś więcej niż podróż w czasie. To studium świata, który tylko pozornie niewiele się zmienił

Przygotowując ten artykuł sięgnęłam również do rodzinnego archiwum. Wspólne oglądanie starych zdjęć to dla wielu rodzin rytuał celebrowany przy okazji spotkań. Tak wyjątkowa okazja, jak tworzenie tego artykułu, pozwoliła na wspólne studium przeszłości w nieco innej formie – bardziej wnikliwej i komparatywnej. Są to nasze prywatne fotografie wykonane w latach 1991–1997, przedstawiające codzienne życie na osiedlu i w jego okolicy. Nie pokazują wielkich wydarzeń ani przełomowych momentów. Przynajmniej... Nie dla całego świata. Dla mnie tak.

Pamiętam czasy, gdy do każdego bloku można było wejść bez żadnych przeszkód. Domofony jeszcze nie istniały, a ściany klatek schodowych i windy pokrywały dziesiątki napisów pozostawianych przez kolejne pokolenia mieszkańców. Gwarne podwórka pomiędzy blokami co rusz wypełniały się okrzykiem: „mamo!”, a w poszczególnych oknach pojawiały się twarze zatroskanych kobiet. Każda z nich wiedziała, że to właśnie jej dziecko przed chwilką wołało. Na przystanek podjeżdżał czerwony Jelcz PKM Katowice, linii 46. Obecnie tego rodzaju autobusy można spotkać na zlotach pojazdów zabytkowych. Co jeszcze się zmieniło? Klatki są wyremontowane, budynki zadbane, a całe osiedle sprawia znacznie przyjaźniejsze wrażenie.

Wiem, że to może wydawać się niezrozumiałe, jednak dla mnie Zadole pozostaje czymś więcej niż tylko osiedlem z wielkiej płyty. To wyjątkowe miejsce, w którym historia miasta Katowice splata się z historią mojej rodziny ze strony mamy. Miejsce, do którego wracam nie tylko po to, by zobaczyć, co się zmieniło, lecz także po to, by odnaleźć ślady świata zapisanego na starych fotografiach i we własnej pamięci. Przede wszystkim jednak po to, aby spotkać się z bliskimi. Bo są takie beztroskie chwile, gdy upływ czasu zdaje się zwalniać, a dobrze znane miejsce na moment chroni nas przed stresami codzienności...

Bibliografia

Trybuna Robotnicza. (1971, nr 211). Śląskie Wydawnictwo Prasowe RSW „Prasa”. Śląska Biblioteka Cyfrowa. http://sbc.org.pl/Content/88910/PDF/88910.pdf

Wójcik, A. (2009). Zadole. Śpiewak Śląski, 48(5), 2–3. Śląska Biblioteka Cyfrowa. Pobrano 10 lipca 2026 z http://sbc.org.pl/Content/290418/PDF/iii4204-2009-05-0001.pdf

Rzewiczok, U. (2006). Zarys dziejów Katowic 1299–1990. Muzeum Historii Katowic.

Spółdzielnia Mieszkaniowa „Zadole”. (2025). Informacje o termomodernizacji budynków oraz usuwaniu wyrobów zawierających azbest. Katowice.

Urząd Miasta Katowice. (2023). Program usuwania wyrobów zawierających azbest oraz termomodernizacji budynków mieszkalnych.

wKatowicach.eu. (2023, 20 marca). Kręcili „Rojsta” na Zadolu. Zobaczcie zdjęcia z planu. Pobrano 10 lipca 2026 z https://www.wkatowicach.eu/informacje/w-katowicach/Krecili-Rojsta-na-Zadolu-Zobaczcie-zdjecia-z-planu/idn:3289

Dziennik Zachodni. (2023, 9 stycznia). Park Zadole w Katowicach po modernizacji. Wykorzystano środki z budżetu obywatelskiego. Jakie nowości? Pobrano 10 lipca 2026 z https://dziennikzachodni.pl/park-zadole-w-katowicach-po-modernizacji-wykorzystano-srodki-z-budzetu-obywatelskiego-jakie-nowosci/ar/c1p2-27219139

Katowice Teraz. (b.d.). Zadole (Katowice). Pobrano 10 lipca 2026 z https://katowiceteraz.pl/przewodnik/zadole-katowice

Agra-Art. (b.d.). Stefan Suberlak. Pobrano 10 lipca 2026 z https://sztuka.agraart.pl/trade/painter/bids/2372/stefan-suberlak

Piotrowice.katowice.pl. (2025). Ostatni pociąg z Piotrowic. Sgraffito Stefana Suberlaka szuka nowego domu. Pobrano 10 lipca 2026 z https://www.piotrowice.katowice.pl/ostatni-pociag-z-piotrowic-sgraffito-stefana-suberlaka-szuka-nowego-domu

Materiały własne autorki: rodzinne fotografie z lat 1991–1999 oraz wspomnienia mieszkańców osiedla Zadole.

Zamek w Branicach

Może Cię zainteresować:

Perła z pogranicza. Pałac w Branicach skrywa nie tylko ukryte piękno, ale przede wszystkim niewypowiedzianą tragedię

Autor: Joanna Stebel

11/01/2026

Karlova Studánka Lázeňský hotel Slezský dům

Może Cię zainteresować:

Tam, gdzie Śląsk oddycha. I tam, gdzie już tylko milczy. Karlova Studánka i Jánské Koupele, czyli dwa oblicza jednego Śląska

Autor: Joanna Stebel

07/11/2025

Kłodnica, czerwiec 2025

Może Cię zainteresować:

Joanna Stebel: Owoce z Hałdy Makoszowy, czyli serca miast konurbacji biją na zielono. Nie taki nasz GOP szary

Autor: Joanna Stebel

19/09/2025

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama