Damian Jabłeka: "AI i YouTube nie zastąpi planetariów". Wywiad z nowym dyrektorem Planetarium Śląskiego

Od placówki stworzonej dla robotniczego Śląska po nowoczesny park nauki odwiedzany przez gości z całej Polski. Nowy dyrektor Damian Jabłeka opowiada o misji Planetarium Śląskiego w Chorzowie, znaczeniu edukacji naukowej i wyzwaniach stojących przed jedną z najbardziej rozpoznawalnych instytucji regionu. Planetarium po wielkiej modernizacji i metamorfozie w Śląski Park Nauki przeżywa drugą młodość, która być może kiedyś uznamy za najlepszy okres w jego długiej historii. O tym, dlaczego w epoce smartfonów nadal potrzebujemy planetariów, jakie znaczenie ma tradycja Planetarium i spuścizna po wielkiego formatu poprzednikach, jaką rolę pełni dziś nauka w regionie, a także o planach dalszego rozwoju – rozmawiamy z dyrektorem Damianem Jabłeką.

Rozmowa z Damianem Jabłeką, dyrektorem Planetarium Śląskiego

Nieraz się zastanawiam, czy nowo wybrany prezydent RP myśli czasem, że jest następcą Bolesława Chrobrego, Jana III Sobieskiego czy innych postaci z podręczników historii, czy też bieżące obowiązki natychmiast wypierają takie refleksje. Jak się czuje następca Sałabuna, Chrupały, Motyki czy Janty? Kiedy po raz pierwszy wszedł pan do gabinetu dyrektora, miał pan bardziej poczucie zaszczytu czy odpowiedzialności?
Nie jestem głową państwa, więc to oczywiście nie ta skala. Jednak wchodząc do gabinetu, czułem przede wszystkim ogromną odpowiedzialność i ciężar dziedzictwa moich poprzedników. Miałem szczęście znać dyrektora Chrupałę oraz kolejnych dyrektorów, którzy mnie tu uczyli, rozwijali i wdrażali w to, czym Planetarium powinno być. To byli wielcy ludzie, dlatego obejmowanie urzędu po nich jest wyzwaniem. Czułem, że musimy nie tylko utrzymać poziom, ale i rozwijać instytucję dalej, wyjmując z tego bogatego bagażu doświadczeń najważniejsze elementy.

Skoro mówimy o pana wielkich poprzednikach – czym każdy z nich się wyróżniał i co z ich dorobku czerpie pan dzisiaj szczególnie?
Każdy z nich kształtował moje wyobrażenie o Planetarium w inny sposób. Henryk Chrupała reprezentował wizję ściśle naukową i bardzo olimpijską. Leszek Motyka wniósł nowoczesne podejście, mocno związane z meteorologią oraz rozwijaniem relacji z ościennymi miastami na naszym lokalnym podwórku. Z kolei Stefan Janta dokonał gigantycznego skoku w nowoczesność poprzez wielką rozbudowę i przekształcenie Planetarium w Śląski Park Nauki.

Stefan Janta i Damian Jabłeka. Fot. Planetarium Śląskie

Czym właściwie jest ta misja Planetarium, która łączy kadencje wszystkich dyrektorów od lat 50. XX wieku?
Od 1955 roku ta podstawowa misja się nie zmieniła: jesteśmy tu dla ludzi i społeczeństwa. Planetarium powstało po to, aby mieszkańcy przemysłowego Śląska po ciężkiej pracy mieli miejsce, gdzie mogą odetchnąć i oderwać myśli, korzystając z rozrywki naukowej. Dzisiaj również dążymy do podnoszenia jakości życia mieszkańców. Chcemy, aby nasi goście pod kopułą zapomnieli o codzienności i odlecieli w kosmos, zyskując niezwykły dystans do codziennych spraw. Z drugiej strony funkcjonujemy jako placówka oświatowa, w której na wygiętym ekranie realizujemy podstawę programową dla szkół, budując przyszły potencjał naukowy społeczeństwa.

Co jest dziś osią, wokół której obraca się działalność Planetarium? Gdyby musiał pan wskazać jedną rzecz, wokół której kręci się Planetarium – Śląski Park Nauki, co by to było?
Nasza działalność obraca się wokół aż trzech stałych filarów: astronomii, sejsmologii i meteorologii. Te dwie ostatnie dziedziny były zresztą z nami od zawsze. Słupy pod pomiary sejsmologiczne znajdowały się w piwnicach budynku już od samego początku. Także od wczesnych lat Planetarium funkcjonowała przy nim stacja pomiarów meteorologicznych, zastąpiona wkrótce przez Obserwatorium Meteorologii i Klimatologii. W Planetarium – Śląskim Parku Nauki w pełni, i, na równi z astronomią, wyeksponowane zostały również te nauki o Ziemi. Tak specyficzna, ukierunkowana oferta daje nam przewagę nad ogólnymi centrami nauki. Okazuje się, że odwiedzający wolą zgłębić konkretną ścieżkę tematyczną, niż otrzymać pobieżne informacje o wszystkim.

Planetarium – Śląski Park Nauki dla wielu osób jest dziś najbardziej udaną inwestycją ostatnich lat w Parku Śląskim i po prostu najfajniejszym miejscem w całym parku. Zgodziłby się pan z tego typu opiniami?
Zdecydowanie tak i cieszę się z nich. Oczywiście Planetarium jako takie już wcześniej było ikoną Śląska i miejscem, do którego ludzie wracali z nostalgią, dzieląc się przy tym nieraz z nami wspomnieniami sięgającymi jeszcze podstawówki. Z drugiej strony, czasami pojawiały się jednak i narzekania, że niby nic się tu nie zmienia. Że już lata dwutysięczne, a tu ciągle ten sam projektor, stare fotele, i tak dalej. Co nie było do końca sprawiedliwe, bo nie tylko fotele wymieniono w latach 80., ale i sala była unowocześniana, a projekcja skomputeryzowana. Tylko że niejeden tego nie dostrzegał. Natomiast skutków rewolucji, jaka nastąpiła w 2022 roku, nie sposób już przeoczyć. Dzisiejszy sukces dowodzi, jak trafna była decyzja o modernizacji Planetarium, będącej tak naprawdę poddaniem go głębokiej metamorfozie w Śląski Park Nauki.

Wiele kosztownych inwestycji publicznych budzi mieszane opinie. W przypadku Planetarium ogromna większość odwiedzających wychodzi zachwycona. Dlaczego?
Sukces ten zawdzięczamy realizacji przemyślanej wizji dyrektora Stefana Janty, który wymyślił Park Nauki eksponujący trzy dziedziny: astronomię, sejsmologię i meteorologię. Kolejnym czynnikiem była kreatywność naszego zespołu. Nie chcieliśmy powierzyć stworzenia wystawy jednej zewnętrznej firmie, lecz sami, autorsko, opracowaliśmy zarówno każdą ścieżkę dydaktyczną, jak i wszystkie jej elementy. Każdy taki element był oddzielnym zamówieniem, którego realizacja objęta była osobnym przetargiem. Oczywiście wiązało się to z wzięciem na siebie dużej odpowiedzialności, lecz przyjęliśmy ją – co przyniosło wymierne skutki. Kluczowe są dla nas dwa czynniki. Po pierwsze, obecność przewodnika – żywego człowieka, który nie tylko opowiada, ale przeprowadza zwiedzających np. przez doświadczenia w pokoju wstrząsów sejsmicznych, pokojach klimatycznych, jaskini 3D czy kulistym ekranie. Po drugie, wyjątkowa technologia na sali planetarium, gdzie połączyliśmy analogowy projektor firmy Goto, dający perfekcyjne, czarne niebo i punktowe gwiazdy, z projekcją cyfrową na ekranie o powierzchni ponad 800 m2 i rozdzielczości 44 milionów pikseli. Chcę tu jednak podkreślić, że najważniejsza jest nasza załoga. I to cała – od popularyzatorów nauki po kasjerów, pracowników IT czy służby techniczne. Wszyscy jesteśmy „pozytywnymi wariatami”, którzy chcą zabierać ludzi w niezapomnianą podróż.

fot. Planetarium Śląskie

Przy całej tej nowoczesności, zwiedzając Planetarium, trudno nie zauważyć szacunku dla jego historii. Stary refraktor został wyeksponowany zamiast trafić do magazynu. Dawny projektor planetarium zajmuje centralne miejsce. Wracacie do swoich historycznych programów, jak np. „Starożytne legendy o gwiazdozbiorach”. Bywają też eksponowane drobniejsze pamiątki dawnych wystaw, jak chociażby historyczne zegary. Jak ważne jest dla pana pielęgnowanie tej ciągłości?
Jest kluczowe. Pamiętamy o naszej historii, stąd też w naszej oficjalnej nazwie nadal funkcjonuje Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne im. Mikołaja Kopernika w Chorzowie. Wbrew pozorom, słowo „Ludowe”, które pierwotnie znajdowało się w jego nazwie i nadal widnieje na zachowanej tablicy pamiątkowej w holu Planetarium, nie ma wiele wspólnego z Polską Rzeczpospolitą Ludową. Po prostu nawiązywało do programu zakładania tzw. obserwatoriów ludowych, w ramach którego zainicjowano budowę Planetarium Śląskiego w latach 50. Ideą tych obserwatoriów ludowych było przybliżenie astronomii szerokiemu ogółowi społeczeństwa. A zatem edukowanie go – dokładnie to, co robimy i dzisiaj, tyle ze wykorzystując dalece bardziej zaawansowaną technikę. Z bagażu historycznych doświadczeń staramy się stale wyjmować najlepsze, sprawdzone elementy i dostosowywać je do współczesnych czasów.

Nieco przewrotne pytanie: po co społeczeństwu planetaria w XXI wieku? Dziecko zainteresowane kosmosem ma dziś w kieszeni smartfon z dostępem do nieskończonej liczby filmów o kosmosie. Co Planetarium może mu dać, czego nie da YouTube?
Fakt, że sama technologia czy dostępność pikseli nie przyciągnie już człowieka, bo smartfon czy gogle VR ma pod ręką. Natomiast tym, co robi różnicę w Planetarium, jest opowieść i budowanie emocjonalnego związku z wiedzą. Fakty można znaleźć wszędzie, ale żeby je przyswoić i czerpać z nich radość, trzeba połączyć je z emocjami. W Planetarium odpowiedzialność za cel podróży bierzemy na siebie – zabieramy widza w immersyjną wyprawę w głąb Ziemi lub w kosmos.

Swoją drogą, właśnie dzięki planetarium można było doświadczyć imersji jeszcze wtedy, nim to słowo stało się modne...
Dokładnie tak.

Wspomniał pan o wyzwaniach związanych z nowymi technologiami. Jak rozwój sztucznej inteligencji zmienia podejście do edukacji i jaka jest w tym kontekście rola Planetarium?
Sztuczna inteligencja daje nam natychmiastowe odpowiedzi na pytania, ale niekoniecznie uczy ich stawiania – a od tego ostatniego zaczynają się przecież naukowe odkrycia. Ponadto pozbawia nas tego, co najcenniejsze – samego procesu dochodzenia do wiedzy. Kiedyś, szukając informacji w książkach, a nawet w Internecie, musieliśmy czytać, przeglądać strony, po drodze nieraz błądzić, a nawet popełniać błędy, na których się uczyliśmy. To właśnie w tym procesie buduje się kreatywność i krytyczne myślenie. Młodzi ludzie dostają dziś gotowy wynik bez wysiłku. Miejsca takie jak Planetarium pokazują im tę drogę, stawiają trafne pytania i uczą patrzeć na świat z dystansem oraz krytycyzmem.

Planetarium powstało w czasach, gdy Śląsk i Zagłębie kojarzyły się przede wszystkim z przemysłem, techniką i górnictwem. Jaką rolę powinno pełnić dzisiaj, gdy region szuka nowej tożsamości? Czy Planetarium jest instytucją śląską, ogólnopolską czy już europejską? Odgrywa rolę w promocji województwa śląskiego?
Jesteśmy „śląscy z domu” i chcemy być jedną z najjaśniejszych pereł w koronie województwa śląskiego. Województwo śląskie przechodzi transformację i rozwija się m.in. w branżach kosmicznych. Odwiedzają nas goście z całej Polski – wzdłuż autostrady A4, ale też z Gdańska czy Polski Centralnej. Często mieszkańcy regionu przyprowadzają do nas swoich gości z zagranicy, by pochwalić się obiektem na europejskim poziomie. Potwierdzają to przedstawiciele zagranicznych instytucji, np. szef austriackiego stowarzyszenia planetariów, który podczas wizyty był zachwycony tym, co udało się tu stworzyć. Organizujemy też imprezy międzynarodowe, takie jak Międzynarodowa Olimpiada Astronomiczna.

Czy są miejsca w Polsce, z którymi konkurujecie o publiczność?
W naszej branży nie odczuwamy agresywnej konkurencji. Planetarium – Śląski Park nauki to część zgranej społeczności. Organizujemy tu nawet Dzień Planetariów, na który przyjeżdża kilkudziesięciu ich pracowników z całej Polski, by dzielić się doświadczeniami i prezentować nowe seanse.

Jak na tym tle wyglądają inne ośrodki, na przykład Młodzieżowe Obserwatorium Astronomiczne w Niepołomicach?
Niepołomice są nam bardzo bliskie, ponieważ tak jak my są jednostką oświatową. Mają kameralne planetarium i obserwatorium, w którym wykonywana jest wspaniała praca edukacyjna.

A czy w Chorzowie nie brakuje bazy noclegowej, jaką dysponują Niepołomice?
Owszem, to akurat jest w naszym przypadku pewna luka. W Niepołomicach młodzież może zostać na noc i prowadzić całonocne obserwacje. U nas, przy braku własnego hotelu (podczas olimpiad korzystamy np. ze Skauta), przeprowadzenie dzieci w nocy przez ciemny Park Śląski wymaga sporej logistyki. Nocleg na miejscu zmienia filozofię pracy.

Jakie inwestycje są obecnie realizowane, a jakie znajdują się dopiero w planach?
Powoli realizujemy zaawansowany technologicznie projekt radioastronomiczny – rozbudowy infrastruktury radioastronomicznej. Ponadto musimy myśleć o odświeżaniu naszych ekspozycji po upływie okresów gwarancyjnych, ponieważ autorskie prototypy urządzeń mają swój ograniczony resurs. Marzy mi się rozbudowa przestrzenna Planetarium. Chcielibyśmy stworzyć podziemną przestrzeń w fosie we wnętrzu skarpy naprzeciw nowego holu, by nie zaburzać krajobrazu parku. Mogłaby tam powstać przestrzeń na wystawy czasowe zmieniane co pół roku lub rok oraz baza pod wielodniowe szkolenia dla dzieci w ramach programów podobnych do już realizowanego „Pierwszego kroku w kosmos”.

fot. Planetarium Śląskie

Gdyby jutro dostał pan dodatkowe 50 milionów złotych wyłącznie na rozwój Planetarium, na co przeznaczyłby pan je w pierwszej kolejności?
Z pewnością zainwestowałbym je właśnie w stworzenie tej nowej podziemnej przestrzeni wystawienniczej oraz rozbudowę bazy edukacyjno-szkoleniowej dla dzieci i młodzieży.

Wokół Parku Śląskiego pojawiają się pomysły inwestycyjne, np. dotyczące budowy wysokościowców. Jak ocenia pan kwestię ochrony krajobrazu i zanieczyszczenia światłem?
Jako naukowiec podchodzę do tego powściągliwie – zmiana zanieczyszczenia światłem wymaga dokładnych analiz. Jednak z punktu widzenia ochrony Parku Śląskiego uważam, że tereny wokół nie powinny stawać się obszarami deweloperskimi pod wieżowce, bo zaburza to parkowy charakter tego miejsca.

Czy dyrektor Planetarium ma jeszcze czas samemu patrzeć w niebo?
Muszę sobie ten czas organizować, bo przede wszystkim czuję się astronomem z pasji i wykształcenia. Przy domu mam małe obserwatorium z odsuwanym dachem, które z braku czasu mocno zautomatyzowałem. Prowadzę w mediach społecznościowych profil „Dotknij nieba”, dzielę się wiedzą na uniwersytetach dziecięcych i podczas Nocy Perseidów. Ogromną motywacją była dla mnie nagroda Pop Science, przyznawana przez publiczność za popularyzację nauki.

Jaki jest pana ulubione miejsce w Planetarium? Pierwsza myśl, jaka przychodzi panu do głowy.
W takim razie jest to obserwatorium astronomiczne. Tam, przy teleskopie, mogę spędzać czas nawet w środku dnia.

A co najbardziej zachwyciłoby tu dziś chłopca, którym pan kiedyś był?
Zdecydowanie immersja na sali planetarium. To niesamowite zanurzenie we Wszechświat i podróż w kosmos zachwycało dzieci przed laty i zachwyca dwunastolatków również dzisiaj.

Za dwadzieścia czy trzydzieści lat przyjdzie kolejny dyrektor. Co chciałby pan, żeby powiedział o okresie, w którym kierował pan Planetarium Śląskim?
Chciałbym, aby mój następca czuł, że kontynuuje tę samą misję. Żeby pomyślał, że jego poprzednik starał się zachować tożsamość tego miejsca. Mam nadzieję, że kolejny dyrektor nie będzie kierował się wyłącznie słupkami finansowymi czy komercją, ale zachowa społeczną i edukacyjną rolę Planetarium Śląskiego.

Stefan Janta i Damian Jabłeka

Może Cię zainteresować:

Planetarium Śląskie ma nowego dyrektora. Po 46 latach pracy Stefan Janta odchodzi na emeryturę, zastępuje go Damian Jabłeka

Autor: Tomasz Borówka

02/09/2026

Rakieta z 1958 r oku to dowcip redakcji na Prima Aprilis

Może Cię zainteresować:

Rakieta, która wystartowała tylko raz. Prima aprilis 1958, Artemis II i śląski sen o kosmosie

Autor: Tomasz Borówka

01/04/2026

Obserwatorium astronomiczne na Szyndzielni - niespełnione marzenie śląskich astronomów

Może Cię zainteresować:

Gwiazdy nad Szyndzielnią. Niespełniony sen śląskich astronomów o górskim obserwatorium

Autor: Tomasz Borówka

22/11/2025

Subskrybuj ślązag.pl

google news icon
Reklama