Wszystkie te Gierki są trochę prawdziwe a trochę nie, lecz każdy jest inny. Jedni próbowali zbliżyć się do pierwowzoru wyglądem, gestami i sposobem mówienia, inni potraktowali postać przede wszystkim jako figurę dramatyczną, niekiedy nawet komediową. Aż dwukrotnie Towarzysz Edward pojawił się w sztukach Teatru Zagłębia w Sosnowcu, co nie powinno specjalnie dziwić – wszak wywodził się on z zagłębiowskiej Porąbki.
Poważna gra i pomniejsze gierki
Chyba pierwszy w tę rolę wcielił się jego imiennik – Edward Linde-Lubaszenko – w superprodukcji z 1977 roku pod tytułem „Żołnierze wolności”. To Gierek wpisany w oficjalną, radziecką wizję świata i jego historii, opisywaną przez optykę komunistyczną, bowiem film to koprodukcja krajów bloku sowieckiego. Nie ma tam miejsca na późniejsze pytania o ocenę (i cenę) jego polityki. Bo on, a za nim polska gospodarka, mają upaść dopiero za 3 lata, co przewidywali jedynie nieliczni, ale na pewno nie twórcy filmu.

Co zaskakujące, choć Pierwszy (Sekretarz) jest postacią wzbudzającą ogrom kontrowersji nieprzerwanie do dziś, na ekranie i na scenie odtwarzany bywał niezwykle rzadko. Pojawiał się głównie jako postać, o której się mówi, a nie taka, którą się kreuje. Jako nieodłączna część kontekstu, ale nie jako bohater.
I tak na przykład bohater serialu „Dom” (lata 1980–2000) wspomina o Sosnowcu, z którego „pochodzi Pierwszy”, a drugi z bohaterów go poprawia, że „z Będzina” (co zapewne wynikało z niezrozumienia autorów, czym była wieś Porąbka w ówczesnym powiecie będzińskim).
Trzeba było czekać do 2005 roku, by zobaczyć konkretną kreację. W filmie „Jan Paweł II” w rolę Gierka wcielił się Andrzej Blumenfeld. To zaledwie epizod, lecz Gierek pojawia się tu w znacznie bardziej znajomym dla polskiego widza kontekście: jako człowiek władzy, któremu los spłatał bardzo niewygodnego figla – papieża z Polski, którego wpływ na światową politykę jest o wiele większy, niż samego przywódcy komunistycznego państwa.
Prawdziwe gierki bez trzymanki to serial „Świat według Kiepskich”. I sekretarz pojawia się w trzech odcinkach („Testament”, „Emigranci” i „Puste butle”), mieszając pełną absurdów historię PRL z również absurdalnym (ale inaczej) światem Kiepskich. Gierek (Adam Frąckowiak lub… kukła) może przyjść do Ferdka, może być obiektem nostalgii, może pojawić się na ulicy przy saturatorze, a to wszystko w wyobraźni głównego bohatera wspomaganej chmielowym napojem, zmaterializowanej na ekranie.

W 2014 roku Teatr Zagłębia w Sosnowcu wystawił sztukę „Czerwone Zagłębie”. W niej Piotr Zawadzki wcielił się w rolę Pierwszego. Jest to więc wreszcie Gierek, który wraca do regionu, z którego pochodzi. I którego jest jednym z najbardziej znanych reprezentantów w historii (choć nie jedynym tak ważnym).
Zbigniew Stryj to ten z odtwórców roli Pierwszego Towarzysza, który połączył scenę z ekranem. Spektakl Teatru Telewizji pod tytułem „Cena władzy” pokazuje grudzień 1970 roku czyli moment, w którym Gierek walczy o przejęcie steru po Władysławie „Wiesławie” Gomułce i dopiero staje się najważniejszym politykiem PRL na kolejną dekadę.
W „Pajęczynie” z 2021 roku Gierkiem zostaje sam Ferdek Kiepski czyli Andrzej Grabowski. Tu jednak autorzy posunęli się w swych gierkach naprawdę daleko od rzeczywistości. Serial buduje fikcyjną wersję Polski końca lat 70. XX wieku, w której ambicje władzy sięgają programu nuklearnego. Gierek jest więc nie tyle bohaterem historycznym, ile elementem politycznego thrillera, którego scenariusz jest efektem mocno wyzwolonej wyobraźni twórców.
Nie z nami takie gierki
Najwięcej emocji wywołał film fabularny „Gierek” z 2022 roku. W założeniach miał być to pierwszy film biograficzny, lecz trudno go za taki uznać. Już wybór aktora był dla wielu zaskoczeniem i powodem kontrowersji. Michał „Misiek” Koterski, kojarzony przede wszystkim z epizodycznymi rolami charakterystycznymi, tu miał zagrać jedną z najbardziej znaczących postaci w historii Polski. Sam aktor mocno się starał przygotować do roli – celowo przytył (21 kilogramów!), pracował nad głosem, gestami i sposobem poruszania się. Później mówił, że nawet długo po zakończeniu zdjęć automatycznie składał ręce i wykonywał gesty Gierka.

Jeszcze większe kontrowersje dotyczyły jednak tego, jakiego Gierka Koterski właściwie zagrał. Film nie jest bowiem chłodną biografią. Jest zbudowany pod określoną interpretację: Gierek ma być postacią pozytywną, próbującą połączyć socjalizm z modernizacją, prawami pracowniczymi i produktami z Zachodu, dotąd kojarzonymi z tamtejszym dobrobytem.
Pochodzący z Zagłębia (Myszków) publicysta socjalistyczny Rafał Woś, który był jednym ze scenarzystów, bronił takiego spojrzenia na postać Gierka. Krytycy odpowiadali twórcom zarzutami o wybielanie komunistycznego lidera, uproszczenia i podporządkowanie historii z góry założonej tezie. Po premierze film wywołał jeszcze ostrzejszą dyskusję. Nawet wywodzący się z PZPR były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, nazwał go „absolutnym chłamem” (cyt.).
„Nie na R tylko na A”
Najnowszą kreację Pierwszego Sekretarza stworzył Przemysław Kania w „Gorączce żelaza”. Gierek w spektaklu Teatru Zagłębia, którego premiera odbyła się w Dąbrowie Górniczej wczoraj, 2 października 2026 roku, to showman.
Kierowca wysadza go pod Pałacem Kultury Zagłębia, jakby zagubionego. Gdy jednak Gierek wkracza na mównicę, zyskuje pewność siebie i ogromną charyzmę. Strój, nieporadność w obyciu, wyraz twarzy i entuzjazm dla rzeczy, które w normalnym świecie są normalne, ale w PRL są nadzwyczajne – wszystko to sprawia, że widzimy przywódcę państwa jako swojaka, ale z aspiracjami, do których jednak brakuje i umiejętności i sprzyjających okoliczności. To lider, który puszcza ludowi oczko – stawia na wieczną przyjaźń ze Związkiem Radzieckim i czołobitnie towarzyszom bratniego narodu radzieckiego stale dziękuje, ale tak naprawdę woli Coca-Colę od kompotu i maszyny z Ameryki zamiast z ZSRR.
To Gierek, który nie chce pamiętać czerwca 1976 roku, kiedy jego władza rozpędziła brutalnie robotników w Radomiu, Ursusie i Płocku. To Gierek, który się uśmiecha w niemal amerykańskim stylu. I który każe Polakom cieszyć się pierwszym spustem surówki w hucie, zaledwie pół roku po tamtych dramatycznych wydarzeniach.

Gierki trochę prawdziwe a trochę nie
Każdy z tych aktorów próbował zbliżyć się w jakiś sposób do Gierka: jego gestów, głosu, sposobu mówienia, mimiki czy charakterystycznej postawy. Żaden nie mógł jednak oddać jego charakteru w sposób ostateczny. Albo próbował być możliwie wiernym odtworzeniem historycznej postaci albo dopasować się do wizji twórców i być tylko częścią pewnego pomysłu, zabiegu artystycznego.
Warto przy tym wspomnieć, że Edward Gierek nadal nie doczekał się porządnej, krytycznej biografii. Dopóki nie ma takiego punktu odniesienia, każdy kolejny Gierek będzie przede wszystkim Gierkiem swojego autora.
Tekst ukazał się w portalu ŚLĄZAG 3 października 2026 roku.




